grudzień 2006 | Fabryka snów - sztuka śnienia, bajki terapeutyczne, rozwój - Part 2 grudzień 2006 | Fabryka snów – sztuka śnienia, bajki terapeutyczne, rozwój

Kontakt On-line

1748665

Spotkania, warsztaty

Pamiętnik znaleziony w śnie

Archive for the ‘grudzień 2006’ Category


Nie mogłem się powstrzymać;)trafiając na te słowa , uśmiechnąłem się…

„– Wczoraj świat stał się taki, jak go opisują czarownicy – kontynuował. – W tym świecie kojoty mówią, tak samo jak i jelenie, o czym kiedyś ci opowiadałem, podobnie zresztą jak i grzechotniki,
drzewa i inne żywe istoty. Ale ja chciałem, abyś ty nauczył się widzenia. Może wiesz już teraz, że widzenie wydarza się tylko wtedy, kiedy przemykasz się pomiędzy światami, światem zwykłych ludzi i światem czarowników. Teraz jesteś dokładnie pośrodku. Wczoraj wierzyłeś, że kojot mówi do ciebie.

Każdy czarownik, który nie widzi, tak samo by wierzył. Ale ten, kto widzi, wie, że wiara w to oznacza utknięcie w rzeczywistości czarowników. W ten sam sposób niewierzenie w to, że kojoty mówią, to utknięcie w rzeczywistości zwykłych ludzi.”

masai-eirene-aniteri 2006-12-14 10:41:47

More
Tagi: , ,   |  Posted under grudzień 2006  |  Comments  Możliwość komentowania Koty i inne kojoty;) została wyłączona
Last Updated on poniedziałek, 28 maja 2012 07:02

Ostatnio chciałem napisać historię o 4 wilczych braciach, tylko jakoś mi nie szło. Na drugi dzień wyszedł powód, okazało się że to miała być historia o trzech braciach i jednej siostrze, no ale cóż trudno historia nie napisana, ale przynajmniej poznałem ich Siostrę.

Jeden z Braci miał zdanie odnaleźć pewnych ludzi, jego przeznaczeniem było żyć w innym Świecie niż jego rodzeństwo.
Odnalazł ich, ale czas i inni ludzie obeszli się z nim ostro. Powoli dochodzi do siebie, przybierając na wadze. Pomimo swoich słabości staje dzielnie w obronie swojego Stada. Na początku czuł duży lek, przed tymi którzy próbowali i próbują rozbić Stado.

Teraz gdy już poznał i trochę oswoił się z lękiem, czasami bierze na siebie tak dużo, że wzbudza podziw innych sprzymierzeńców.
Wędruje razem ze swoim Stadem, czerpiąc radość z ich bliskości i wykonanego zadania. Bracia i Siostra są z niego dumni.

2006-12-08 09:25:44

More
Tagi: , , , ,   |  Posted under grudzień 2006  |  Comments  Możliwość komentowania Legenda… została wyłączona
Last Updated on poniedziałek, 28 maja 2012 07:01

Przychodzę w to miejsce, w chwilach prostych i w chwilach specjalnych
Połozone jest na granicy miasta,zbiornik wodny, leniwa rzeka, mewy, kaczki, łabedzie i łyski, a nawet czasami perkozy.
Obok biegnie droga ze szpalerem świateł, gdy pojawiam się tu wieczorami gdy prawie nikogo nie ma, mam wrażenie że cofam się w czasie i ucieka większa połowa mojego życia.

Pamięcią odczuć przypominam sobie pierwsze swoje fantastyczne, przeczytane książki. Tak jak wtedy odczuwałem ich atmosferę tak teraz będąc tu, czuje sie jak bym był w porcie kosmicznym, światła na wzniesieniach, bo jest to mała dolina, tak jak mówiłem tuż obok biegnie nitka drogi i niebo nocne, niebo które odbija sie w wodze.

Zapach, dźwięki, otwarta przestrzeń powoduje uniesienie sie w te nieodkryte krainy.
Niczym portowa zatoczka, do której przypływają podróżnicy, uzupełnią zapasy, odpoczną, podzielą się historiami, zabawią i wędrują dalej.
Miejsce unoszenia…

Gdzie Niebo łączy się z Ziemią, a skrzydlaci bracia zabierają nasze pragnienia, modlitwy do niebiańskich przedsionków
Wczoraj siedząc nad brzegiem podziwiałem wschód Księzyca, jego kolor i smugę światła płynącą przez całą taflę wody
Powietrze wnikając-przenikając rozszerzało każdy pęcherzyk płucny otwartością przestrzeni.
Koniec podziwiania zimno jak diabli, trzeba uciekać do domu;)

2006-12-08 08:52:17

More
Tagi: , , , , ,   |  Posted under grudzień 2006  |  Comments  Możliwość komentowania Port… została wyłączona
Last Updated on poniedziałek, 28 maja 2012 06:58

Pod pełnym Księżycem, nad taflą niewielkiego jeziorka przeleciał świętojański robaczek.
Zobaczyła go mała dziewczynka, która z zachwytem obserwowała wszelki ruch jaki mogły dostrzec jej radosne oczka.
Uwielbiała siedzieć pośród drzew, wszelkich żyjątek, zielonych traw, przesiąkniętych kwitnącymi ziołami.
Swoimi pulchniutkimi rączkami w wyobraźni, już mieszała farby i malowała, tłumacząc z zapałem swojemu Tacie, co właśnie maluje i gdzie to widziała.
Chwilkę zastanawiała się co zrobić z Księżycem, dorysowała mu oczka i nosek, poważnie dumając niczym Leonardo, jaką minkę mu domalować, smutną czy wesołą.
Tato jak zwykle odpowiedział na jej pytające spojrzenie „Malujesz tak jak czujesz”, a mała rezolutnie odpowiedziała kakafonią barw na papierze i na całej sobie.
Gdy zmęczyła się i leżała w łóżeczku, jasnowłosa zaklinaczka tęczy, marzyła już o kolejnej wyprawie i kolorowych opowieściach.
Sen otulił ją stadem motyli kolorowych, w pełni lata…

2006-12-06 10:32:44

More
Tagi: , ,   |  Posted under grudzień 2006  |  Comments  Możliwość komentowania Dla moich dziewczynek Salomki i Oliwii…(jakby nie było Mikołaj) została wyłączona
Last Updated on poniedziałek, 28 maja 2012 06:56

    Copyright by Śniący 2010
Przejdź do paska narzędzi