Jak to się wszystko zaczęło, może inaczej jak zaczął się jeden z wątków całej tej historii;)
Jakieś 18 lat temu poznałem kolegę, który cudem przeżył wypadek rowerowy, wszyscy stawiali już nad nim krzyżyk,ale po długotrwałej walce okazało się, że jednak jeszcze nie jego czas.
Wiele zawdzięczał swoim najbliższym, rozmawiając o tym, co przeżył zaczęliśmy wspólnie zgłębiać tajniki ludzkiego umysłu.
Medytacja była pierwsza nową wyspą, na naszym morzu poznania, wspólne medytacje, analiza naszych przemyśleń, problemów. Po jakimś czasie nasze poczynania doprowadziły nas do Zen, ale wkrótce nasze drogi się rozeszły.
Tamten czas był początkiem mojej drogi poprzez świat Wschodu, różnych tradycji
i kultur.
Były to przede wszystkim tradycje buddyjskie – zen, dzogczen i karma kagyu, aby nie zaniedbywać ciała ćwiczyłem tai chi, qigong lub jogę.
Poznając świat Wschodu poznawałem też świat Zachodu, pod kątem jak ludzie pochodzą do podobnych spraw jak medytacja, religia, i ogólnie pojęta praca nad sobą, czy właśnie nawet śnienie.
Kultury z rożnych stron świata często są bardzo odmienne, ale na tej płaszczyźnie jest wiele elementów wspólnych.
Śnieniem i tematami z nim związanych zacząłem się interesować ładnych kilka lat temu, a może inaczej to „śnienie” wskoczyło w moje życie, pokazując mi jak wiele istnieje poza standardowym postrzeganiem czy myśleniem. Od tego momentu wszystko zaczęło się przenikać, lub zawsze się przenikało, tylko w tamtym czasie zacząłem być tego świadomy.
Pragnę, aby ta strona była wymianą doświadczeń, które nie jednemu poszukującemu pomogą odnaleźć drogę do samego siebie.



Witaj na pokładzie, kapitanie
Bosmanie daj rozkaz do podniesienia żagli
Nic bliższego memu sercu…….cała prawda to sny
Hej! Nigdy nie byłam związana z żadną tradycją, filozofią typu buddyzm, czy dzogczen, ale zawsze chodziło to za mną. Jednocześnie obawiałam się, że treść, cel w tym zakopana jest w nadmiarze literatury czy tradycji. A jak to mówią, prawda jest gdzieś tu. Jak Ty to widzisz? Czy wejście w grupę buddystów i słynny klejnot – wspólnota rzeczywiście przynosi takie korzyści? Naprawdę ciekawa jestem Twoich wrażeń…
Ludzie szukają swojej przystani, gdzie mogliby zarzucić kotwicę.
Nawet Ci co uciekają przed społeczeństwem na dalekie „rubieże”, to dla nich też jest przystań, nawet jeśli to totalna ucieczka
Wspólny wysiłek i jedność, motywacja, sama zapewne dobrze wiesz jak samemu ciężko się czasami zmotywować.
W Buddyzmie jednym z trzech klejnotów jest Wspólnota, inne kultury czy religie też mają swoje klejnoty. Pytanie czy my chcemy dostrzec te klejnoty…?
witam
a gdzie ty jesteś, gdzie przebywasz? jakie miasto jest twym rodzimym? gdzie mieszkasz, ile masz lat, co robisz, jak się nazywasz…proszę, odpowiedz…Iza
znasz mnie…tylko nie pamiętasz