Opowieść z morałem

Listopad 13, 2009 on 9:27 pm | In Moja mała Nibylandia, Senne opowieści | Komentowanie nie jest możliwe

Wszystko zaczęło się w przestrzeni, może w czasie. Mało istotne. Kij i marchewka, a w tle oko Wielkiego Brata. Tylko operator był niewidoczny. Jednak kij, marchewka była złudzeniem.

Szybka jazda, znów nowe auto, najazd pod górę, lewy ostry przez szczyt, ale poszło gładko. Jak zwykle. Spotkaliśmy gości, nie tego się spodziewałem, łowcy głów mieli tej nocy zajęcie. Kogoś jednak zabolało.

Dawni znajomi, spotkanie w szkole, spieszyło nam się, więc zapakowaliśmy się w auto. Prędkość miała być oczyszczająca, i w sumie tak było. Choć niekoniecznie było bezpiecznie.

Morał z tego płynie taki, szybko żyj i zostaw po sobie wspomnienia.. Miłe wspomnienia..

Use a Highlighter on this page

Wizyta u krawca i dwie znajomości

Październik 25, 2009 on 1:14 pm | In Moja mała Nibylandia, Senne opowieści | Komentowanie nie jest możliwe

Dziwna pora na wizytę u krawca, ale każda w sumie jest dobra. To był wieczór, dziwny gabinet krawiecki, ale sztukmistrz był pierwszej wody.. Dobrze nam się rozmawiało.

Spotkałem dwa owczarki, stary i młody, wściekły i niedojda, oba się poddały, dotykowi mej dłoni. W ich oczach widziałem zaufanie, oddanie, oraz coś co rzadko zdarza mi się obserwować wśród ludzi..

Use a Highlighter on this page

Stara szafa w tle…

Październik 24, 2009 on 11:30 pm | In Moja mała Nibylandia, Senne opowieści | Komentowanie nie jest możliwe

Praca żadko kiedy przynosi odpoczynek, zaś najczęściej zmęczenie. Jakiekolwiek by nie było. Ale też niezaprzeczalnie potrafi przynieść satysfakcję. Co do tego nie ma wątpliwości. Ale różnie z tym wszystkim bywa. Huk, znój, brud, i smród, najczęstsze uciążliwości ;)

Pstryk

Szedłem ulicą sobie zwyczajnie, jak codzień obserwując dzień. Był spokojny, jak ostatnio zawsze, nic szczególnego nie wzbudzało moich emocji, ale był za cichy. Hmm, to było najbardziej podejrzane. Idę koło kiosku ruchu, a co mi tam zajrzę sobie do środka. Dwie osoby które tam siedziały spojrzały bacznie, pierwszej nie znałem, i była mi zupełnie obojętna. Druga natomiast… Hmm… W wyrazie jej oczu dostrzegłem to co czułem od dawna. Bez słowa odszedłem od kiosku, kierując się w kierunku budynków. Szedłem powoli z zastanowieniem. Czułem na sobie Twój wzrok.. Tak wiele słów, gdzieś pobiegło obok, choć tak naprawdę nie zostały wypowiedziane.  Głębi, która się kryła za zasłoną powiek, mówiła tak wiele..

Stara kuchnia, prosto urządzona, choć to tak naprawdę nie miało znaczenia. Parę słów, propozycja posiłku, wiem iż nie byłem intruzem. Po krótkiej acz znamiennej wymianie słów, zdaliśmy sobie sprawę z siły intencji, która tak naprawdę nigdy nie była odgadniona.

I tak zastał mnie ranek. Słoneczny jak moje nastawienie…

Use a Highlighter on this page
Następna strona »

Entries and comments feeds. Valid XHTML and CSS. ^Top^ Powered by WordPress with jd-nebula-3c theme design by John Doe.