Opowieść z morałem

Listopad 13, 2009 on 9:27 pm | In Moja mała Nibylandia, Senne opowieści | Komentowanie nie jest możliwe

Wszystko zaczęło się w przestrzeni, może w czasie. Mało istotne. Kij i marchewka, a w tle oko Wielkiego Brata. Tylko operator był niewidoczny. Jednak kij, marchewka była złudzeniem.

Szybka jazda, znów nowe auto, najazd pod górę, lewy ostry przez szczyt, ale poszło gładko. Jak zwykle. Spotkaliśmy gości, nie tego się spodziewałem, łowcy głów mieli tej nocy zajęcie. Kogoś jednak zabolało.

Dawni znajomi, spotkanie w szkole, spieszyło nam się, więc zapakowaliśmy się w auto. Prędkość miała być oczyszczająca, i w sumie tak było. Choć niekoniecznie było bezpiecznie.

Morał z tego płynie taki, szybko żyj i zostaw po sobie wspomnienia.. Miłe wspomnienia..

Use a Highlighter on this page

No Comments yet

Przepraszamy, możliwość dodawania komentarzy jest obecnie wyłączona.

Entries and comments feeds. Valid XHTML and CSS. ^Top^ Powered by WordPress with jd-nebula-3c theme design by John Doe.