Fabryka snów - sztuka śnienia, medytacja, rozwój, warsztaty. - Part 2 Fabryka snów – sztuka śnienia, medytacja, rozwój, warsztaty. | Śnimy odkąd istniejemy, śnienie i sny są nieodłączną naszą częścią. Sztuka śnienia – rozwój – warsztaty.
Strona główna
Lis 19
poniedziałek

Medytacja ósemki – coś w rodzaju wstępu do odcinania więzów

Medytacja ta jest wprowadzeniem do Medytacji odcinania więzów. Otrzymałam ją przed wielu laty od znajomych, nie wiem więc kto jest jej autorem. Jeżeli zidentyfikujesz autora, zostaw mi wiadomość w komentarzach – usunę ją z bloga lub poproszę o pozwolenie jej publikowania.

Learn more …

Newsflash:

Kontakt On-line

1748665

Spotkania, warsztaty

Pamiętnik znaleziony w śnie

Przyjacielowi

Góra przebłagalna pełna modlitw i wołania
W zachodzącym Słońcu skryta
Sercem Twoim bije w nieprzebranej łasce Pana

gora

Last Updated on czwartek, 27 Sierpień 2015 11:58

Poszukiwanie drogi do Domu

Akcja rozgrywa się w mieście, w murze obronnym znajdują się drzwi przez które można przejść po schodach do wyższych kondygnacji.
Z oddali widać do jakiej części prowadzą drzwi, ale obserwując dokładniej teren widzę też że musi by jeszcze jedno wejście do kolejnego miejsca, a innych drzwi nie widać.

Nie dawało mi to spokoju, stanąłem przy murze, dotykam ściany, szukam zakładając
że gdzieś jest ukryte kolejne przejście.

Znajduje coś w ścianie, zdejmuje to, są to miniaturowe drzwi w odrzwiach, wiem/czuję
że zostały ukryte w magiczny sposób, niby są małe ale w każdej chwili mogą być pełnowymiarowymi drzwiami.

Z jednej strony są zamknięte, a po drugiej stronie odnajduje umieszczony tam poskładany papier, wyciągam go rozkładam i domyślam się dlaczego nikt nie mógł nimi przejść.

Wieszam sobie ta miniaturkę na ścianie w swoim pokoju, a później kontaktuje się ze mną pewna rodzina maż i zona, przede wszystkim rozmawiam z żona, maż trzyma się
na uboczu ale jest przyjaźnie nastawiony

Rozwijam papier na stole, są na nim rożne wzory, przywodzi na myśl mapę, lub starożytny obraz, ale to zaczarowana rzecz, oni o tym nie wiedza, domyślam się, że to on ukrywał drzwi i blokował przejście.

Ta rodzina szukała tego przejścia, jakby to przejście miało umożliwić im dotarcie
do „Domu”.

Kobieta siedzi i ogląda manuskrypt, ja chodzę wokół stołu i pytam się jej jak się czuje, oglądając go mówi o rożnych negatywnych odczuciach.
Wchodzę w modlitwę i sytuacja gwałtownie się rozwija.

Stoję parę metrów od stołu, a w moją skromną osobę próbuje trafić właśnie dziwny osobnik, skrzyżowanie żylastej istoty humanoidalnej z drzewem, i odrobiną śmierci.

Miota drewnianymi walcami okutymi w żelazo, mając przy tym drewniany młot wzmocniony metalem. Jest ich dwoje, druga z tych istot wygląda mi na jego partnerkę, przede wszystkim atakuje mnie on, a ja unikam i schylam się, na tyle skutecznie, że nie trafiają mnie miotane z ogromną siłą walce.

Jak widać powrót do „Domu” nie zawsze jest prosty, uważajcie na Trupiaki Drzewołaki,
by będąc już prawie w drzwiach „Domu”, nie dostać czymś ciężkim po głowie 😉

Last Updated on piątek, 5 Czerwiec 2015 06:58

Napomnienie

Kapłani

Ci którzy zapominają o mnie, gubią mnie, nie potrafią odnaleźć
Ci którzy ukrywają mnie przed ludźmi, odgradzają mnie od nich
Ci którzy bawią się w moim domu, plugawią go, nic dla nich nie znaczę
Ci którzy nie dbają o dom mój, świeci on pustkami
Ci którzy są przebierańcami, udają kogoś kim nie są

Ale są tez Ci których wybrałem i ludzie ich słuchają
g

Last Updated on piątek, 5 Czerwiec 2015 12:16

Otucha

Dotknij ustami słów modlitwy
Sercem pełnym nadziei
nn

Last Updated on piątek, 5 Czerwiec 2015 12:15

Natchnienie

Płaszcz Ducha Niewiędnącego Słowa
Niech będzie Twoim schronieniem
Słodycz Ciała i Krwi Syna mego
Niech będą Ci nektarem przemienienia głębi duszy
k

Last Updated on piątek, 5 Czerwiec 2015 12:14

Na przekór

Pomimo wszystko
W spokoju serca
Bądź sobą…
n

Last Updated on piątek, 5 Czerwiec 2015 12:12

Złote Ptaki

W dalekiej krainie, pośród lasów i wzgórz, noc zastała Brokatowego Smoka i Zieloną Wronę. Podziwiali piękno nocy, gdy niespodziewanie niebo rozbłysło i pojawiła się zagadkowa łuna.

Brokatowy, że akurat w tym momencie miał głowę wyżej , dostrzegł co się dzieje.
To Złote Ptaki Północy przelatywały w swej długiej wędrówce nad tą krainą.
– Leć i zobacz Zielona, piękno tych świateł.

Zielona z przejęcia powietrza się nałykała i tylko ile piór starczyło, wzbiła się w górę, ponad wzgórze, bym móc zobaczyć rzadki widok, złocistą smugę ptasich wędrowców.

Smokowi się nie spieszyło, ale po chwili postanowił dołączyć do swojej przyjaciółki.
Rozpędził swoje cielsko, a że się wcześniej nie spieszył, Zielona miała sporą przewagę nad nim, więc gnał ogniście na złamanie skrzydeł.

Brawura była szybsza od niego, biorąc ostry zakręt pacną swym wielkim cielskiem, w suche koryto rzeki.

Zielona zawróciła i skrzeczy nad smokiem.
– Ty gruby młotku, a hamulce to gdzie?
Brokatowy zaciągając tubalnie, nie pozostał jej dłużny.
– Kołysce zostawiłem zielony kołku.

W tle tej przyjacielskiej rozmowy ostatni Złoty Ptak rozbłysną nad horyzontem, zostając już tylko niezatartym wielokolorowym wspomnieniem…

ko

Last Updated on sobota, 28 Luty 2015 01:30

Poczucie komfortu

Dwaj przyjaciele, jeden dwunożny, a drugi na czterech kudłatych łapach, wracali ze wspólnej wyprawy.
Zmęczeni przysiedli sobie na przystanku, w oczekiwaniu na autobus, który odstawi ich do domu.
Po krótkim czasie podjechało nawet kilka autobusów i Kudłacz ochoczo się poderwał.
Odwracając głowę mówi wymownym wzrokiem, rozumieją się bez słów.
-To już teraz, wsiadamy.

Człowiek zaprzeczył ruchem głowy.
– To jeszcze nie ten, i na spokojnie poszedł układać ich bagaże.
Wracając zastał pusty przystanek, a pies czekał pod niewielką budką, w której za ladą stała nieznana im wiekowa staruszka.

Podszedł do budki, przywitał się ze starowinką i wdał się w krótką pogawędkę.
Nie minęło kilka oddechów…
Przed lada był niewielki płotek, który skutecznie utrudniał wygodną rozmowę, przeszkadzał nogom zając najwygodniejszą pozycję.

Z myślą o poprawieniu swojej postawy, nasz bohater lekko się odwrócił i jakież było jego zdziwienie gdy okazało się, że „chatka” znajduje się w tym momencie kilkadziesiąt metrów nad ziemią.

Skomentował to z humorem, że o mały włos i by zleciał, podziwiając zielone korony drzew
i rozległą przestrzeń po horyzont.
Poprawiając swoją pozycje przeskoczył płotek i znalazł się w środku budki.

Z zewnątrz wyglądała na dość małą, ale w wewnątrz można było dostrzec uchylone drzwi do kolejnego pomieszczenia. Co dało mu do myślenia, że jest większa niż można było stwierdzić na pierwszy rzut oka.

Jeszcze ta myśl się nie skończyła, a kątem oka dostrzegł ruch, tam gdzie nikogo nie było.
W wiszącym lustrze na ścianie, mignęła jakaś postać.
Rozglądając się uważniej widzi/czuje, że jest tutaj więcej osób, niż tylko niepozorna staruszka, a ukrywanie dość dobrze im wychodzi.

Pomimo wszystko, choć wciąż goście pozostają w ukryciu, postanawia ich pozdrowić.
Dostrzega chwilami tylko krótkie obrazy, w których przemykają niewidzialni goście, ubrani
w kolorowe, egzotyczne stroje.

Jak często nie doceniamy warunków zewnętrznych, jak duży potrafią mieć na nas wpływ.

Morał z tego taki…
Zmień swoje podejście do poczucia komfortu, a pójdziesz dalej i zobaczysz więcej…
Co nie znaczy, że mamy uciekać tylko na bezpieczne pozycje, ale bierzmy pod uwagę jak wpływają na nas czynniki zewnętrzne i wyciągajmy wnioski.
Jak to stare przysłowie pszczół mówi „co nas nie zabije, to nas wzmocni” 😉

alone

Last Updated on piątek, 6 Luty 2015 02:11

Wewnętrzne miasto fobii

Widzę rzekę która przepływa przez środek miasta, po obu jej stronach stoją budynki różnej wielkości, a gdy dochodzę do centralnej części wyłania się z niej najwyższy budynek. Wszystko jest schludne i zadbane.
Widok przywodzi na myśl mały port, ale to za dużo powiedziane.

Idę wąską uliczką na której prawie nikogo nie ma, widzę przed sobą rodzinę ojciec
i matka z dzieckiem. Zbliżam się i wchodzę pomiędzy nich, obserwując przede wszystkim ojca, matka z dzieckiem z chodzi na dalszy plan.

Wygląda na zniszczonego człowieka, cała jego twarz jest w bliznach, koloru brudnej czerwieni. Idzie na sztywnych nogach, każdy krok jest dla niego ogromnym wysiłkiem, porusza się jakby w każdej chwili mógł się przewrócić, wzrok mężczyzny na niczym
się nie skupia, jest pusty i bez wyrazu.

Powoli dochodzimy do cześć osiedlowej, przechodzimy miedzy budynkami, po lewej stronie wyłania się płot, a zanim żywopłot. Na ciemnym tle dostrzegam pająka na rozpiętej sieci, pająk jest wielkości dłoni, sam jego odwłok jest wielkości gruszki, tłusty i żółty
w różne wzory.

Podchodzę by przyjrzeć się owadowi, po chwili zmienia on kolory i rośnie, jego odnóża puchną i przypominają ramiona człowieka, pojawia się karykaturalna głowa.

Niewielki pająk potrafi wzbudzić lęk u niektórych osób, a co wtedy jeśli rośnie on
w naszych wyobrażeniach i staje się naszym największym koszmarem….

 

pajak

Last Updated on wtorek, 16 Wrzesień 2014 10:56

Porwij mnie…

dom
Za morze, za niezliczone wyspy

Tam gdzie wiatr pachnie spokojem

Do stóp gór, które ponad chmurami na świat patrzą

Do strumieni pełnych krystalicznej wody

Do Domu…

/S.M. 13.09.14/

Last Updated on niedziela, 14 Wrzesień 2014 05:50
Strona główna

    Copyright by Śniący 2010
Przejdź do paska narzędzi