iluzji | Fabryka snów - sztuka śnienia, bajki terapeutyczne, rozwój iluzji | Fabryka snów – sztuka śnienia, bajki terapeutyczne, rozwój

Kontakt On-line

1748665

Spotkania, warsztaty

Pamiętnik znaleziony w śnie

Posts Tagged ‘iluzji’

alice

Alice Miller

Dramat udanego dziecka. Studia nad powrotem do prawdziwego Ja.

Dramat udanego dziecka, najgłośniejszy z bestsellerów Alice Miller, to poruszające studium dyskretnej toksyczności rodziców i opiekunów, pozornie dobrych i kochających swoje dzieci. Wybitna pisarka i psychoterapeutka odsłania przed nami ukryte uwarunkowania tak dziś powszechnego pędu do osiągnięć, chorobliwej potrzeby uznania, skłonności do perwersji i… pomagania ludziom.

Narcyzm, depresje, pełne napięcia, autodestrukcyjne życie możemy przekroczyć decydując się na porzucenie iluzji o „szczęśliwym dzieciństwie”. Obejmując świadomością wydobyte na jaw zapisy emocjonalnych zranień nie szanowanego w swoim jestestwie małego dziecka, powoli odzyskujemy wewnętrzną wolność. Jest to bolesny proces powrotu do prawdziwego Ja, rozwoju samoakceptacji, zdolności do kochania i przyjmowania uczuć, wzrostu odpowiedzialności i uwolnienia od uzależnień.

Ile jest między nami osób wybitnie uzdolnionych, którzy zdobywają olbrzymi autorytet, popularność, robią karierę? Ilu z nich mając to wszystko czuje się osamotnionymi, tęskniącymi za miłością rodziców dzieckiem? Robią wszystko, by zagłuszyć to, co czują, bowiem to, co jest w nich ukryte napawa ich strachem.

Boimy się swoich emocji, ale wypuszczamy je jak dzikie zwierzęta na innych, nie zdając sobie sprawy, że nie potrafimy je kontrolować w stopniu, który nie będzie ranił innych, a tym samym i nas samych.

More
Tagi: , , , , , , , , , , , ,   |  Posted under Przemyślenia - psychologia na co dzień  |  Comments  Możliwość komentowania Alice Miller Dramat udanego dziecka… została wyłączona
Last Updated on sobota, 21 listopada 2009 07:59

Rodzi się dziecko – upragnione, kochane, cudowne.

W miarę jak rośnie poznaje otaczający go świat, uczy się podstaw od rodziców, najbliższych. Potem wysyłają go do szkoły, gdzie uczy się zaradności, dają mu podstawy na przyszłe samodzielne życie. Uczy się żyć pod dyktando lepiej wiedzących, do czego ma dążyć, w jaki sposób ma spełniać oczekiwania najbliższych i środowiska, w którym przyjdzie mu żyć, co ma robić, by osiągnąć sukces. Uczy się tańczyć taniec życia tak, by nie pozrywać niewidzialnych sznureczków, które są przywiązane do jego cienia.

Żyjesz pod dyktando lepiej wiedzących, jak powinno wyglądać twoje życie. Mówiących, do czego masz dążyć, jak się ubierać, jak rozstawić meble w mieszkaniu, jak ustawić się w życiu, by osiągnąć sukces i pociągają za niewidoczne sznurki a ty tańczysz w rytm granej muzyki, ulegając złudzeniu, że to życie jest takie, jakie chcesz, żeby ono było, ulegając iluzji, że są to twoje wybory.

Czy ktoś kiedyś zapytał, co czujesz i myślisz, gdy jest ci smutno i czujesz się samotny? Czy ktoś wysłuchał, o czym marzysz, czego pragniesz, co dzieje się w tobie, kiedy siedzisz sam w ciszy czterech ścian pokoju?

Tylko skąd ten smutek, zniechęcenie, które tak często gości na twej twarzy – masz wszystko, no, prawie wszystko.

Obudź się, zapytaj serca, czego tak naprawdę pragnie. Czy pragnie konta w banku, najnowszej marki samochodu, urlopu w krajach egzotycznych? Czy może wystarczy mu bliskość drugiego człowieka, ciepłe spojrzenie ukochanej osoby, przytulenie i ciepło drugiego ciała?…

More
Tagi: , , , , , , , ,   |  Posted under Przemyślenia - psychologia na co dzień  |  Comments  Możliwość komentowania Rodzi się została wyłączona
Last Updated on niedziela, 5 kwietnia 2009 07:40

To był nasz kolejny świt w krainie istnień i bytów… pełne przenikanie odczuwalne, jak ukąszenie boskiej kobry, Matki zakłamania i iluzji… Wejście w pełniejsze bycie Samanitem… Rozpoznanie natury swego „człowieczeństwa”… Nas i ich…. bo My to oni….

2004-07-20 16:44:51

More
Tagi: , , , , , ,   |  Posted under lipiec 2004  |  Comments  Możliwość komentowania Początek końcem nieświadomości… została wyłączona
Last Updated on sobota, 7 lutego 2009 07:15

Szukając miłości drugiego człowieka kierujemy się przede wszystkim wzorcami wyniesionymi z domu.

To, o czym piszę, nie jest próbą obwiniania kogokolwiek, zaczynam o tym mówić zwyczajnie, bo jeśli nie zacznę ja, ty czy on, nie zacznie nikt. Chcę tylko naświetlić problem własnymi obserwacjami, które nie muszą być tożsame z twoimi.

Piętnujemy ludzi o innej orientacji seksualnej, piętnujemy kaleki, ludzi z tzw.
„odchyleniami od normy”, piętnujemy Żydów, że są Żydami – piętnujemy wszystkich, którzy nie mieszczą się w szablonach normalności czy proporcjonalności fizycznej.

Każdy z nas wie o krzywdzie wyniesionej z domu, lecz będzie się bał mówić o tym na głos, żeby, broń Boże, nie skrzywdzić krzywdzicieli. Był czas, kiedy nie byliśmy w stanie się bronić, bo przypisywano nam winę za złe zachowanie, krnąbrność; kiedy udowadniano nam, jak ciężko jest wychować nieposłuszne dzieci, o czym się przekonamy, kiedy będziemy mieli swoje własne. Obwiniano nas za wszystko, czego nie byliśmy w stanie wiedzieć a tym bardziej zrozumieć. Nauczono nas szacunku i akceptacji dla przemocy nazywając ją miłością rodzicielską i troską o naszą przyszłość.

Ojciec chciał syna lecz urodziła się córka? Mama miała poczucie winy,
że nie spełniła pragnień i oczekiwań partnera? Starsze rodzeństwo kipiało nienawiścią, że urodził się bachor, z którym muszą się teraz dzielić matki i ojca miłością.

Czy zaprzeczenie tego faktu da mi odpowiedź na pytanie, „dlaczego tak się dzieje?”, albo, „dlaczego zaprzeczam?”

Zaprzeczenie to strach przed przyjęciem odpowiedzialności za to, co nosimy w sobie głęboko ukryte. Nie wiemy, co ta wiedza nam z sobą przyniesie, stąd niepewność i lęk.
Człowiek zawsze boi się tego, czego nie zna, to naturalny mechanizm, który nas chroni przed niebezpieczeństwem, czy zrobieniem sobie krzywdy. Boi się żyć teraźniejszością, chociaż właśnie dziś tworzy podwaliny pod to, co będzie miał w przyszłości, wykorzystując doświadczenia i wzorce z przeszłości, z dzieciństwa. Na tej zasadzie zbuduje dorosłe życie, stworzy rodzinę, wychowa potomstwo…

Kiedy nie wykorzystujemy organu, który jest nam dany do myślenia, jego funkcja z czasem się wyłącza, i wpadamy w sidła manipulanta. Wpadamy w sidła człowieka słabego, niedowartościowanego, który zrobi wszystko, by wykorzystać cię do budowy własnego bezpieczeństwa. I najczęściej robi to nieświadomie i w czasie, kiedy jeszcze nie jesteś w stanie się bronić.

W książce pana Wojciecha Eichelbergera „Zdradzony przez ojca” natknęłam się na bardzo trafne określenie – kastrat psychiczny – którym określił mężczyznę uzależnionego psychicznie od matki. W równym stopniu może odnosić się to do dziewcząt wykastrowanych psychicznie przez swoich ojców, matki, starsze rodzeństwo.

Budzę się…

Człowiek to nie zabawka – martwa lalka – której najpierw spętasz nogi, by nie mógł uciec, skrępujesz ręce, by nie mógł działać, zasłonisz oczy, by przestał widzieć, zakneblujesz usta, by przestał mówić, zniszczysz psychikę, by przestał myśleć. W ten sposób mamy martwy przedmiot, zdany na łaskę i niełaskę kogoś, kogo nazwę na przykład lalkarzem. Żadna marionetka sama nie potrafi się poruszać, jeśli lalkarz nie będzie pociągał za sznurki – jest na niego zdana, jest zależna.

Gdy spróbujesz wyrwać któryś ze sznurków, jaka będzie reakcja? Lalkarz nie może pozwolić, by jego kukiełka była niesprawna, nie reagowała na jego polecenia – te wyrażone i te niewyrażone…

Kim jestem, lalkarzem, czy jego kukiełką? Po części tym i tym – wszystko zależy od sytuacji i człowieka, który wszedł ze mną w związek.

Najpierw lalkarz musi poznać mechanizm działania lalki. Pociąga za nogę – żadnej reakcji. Można przymocować sznurek. I w ten sposób będzie badał ręce, oczy, język, głowę – wszędzie umocuje sznurki. Człowiek-lalka w rękach lalkarza (rodzica, rodzeństwa, przyjaciela, partnera itd.) jest ubezwłasnowolniony, zależny od niego. Nic sam nie zrobi – stał się bezwolną kukiełką. Nie dzieje się to od razu – potrzeba lat i cierpliwości, by nauczyć marionetkę odpowiednio reagować na polecenia, które będą brzmieć tak naturalnie, będą takie rzeczywiste. Na tej zasadzie działamy…

Zapytasz: – A gdzie ja jestem? Ja prawdziwy?

Jesteś. Jesteś głęboko ukryty w tej kukiełce – uśpiony – którą lalkarz stworzył, dlatego że potrzebuje bezwolnej kukiełki a nie ciebie. Potrzebuje niewolnika a nie człowieka wolnego – partnera, przyjaciela, brata, siostrę, dziecko. Boi się ciebie, dlatego poprzyczepiał sznurki, spętał cię – jesteś jego zabezpieczeniem. Na tobie zbudował swoje bezpieczeństwo, więc jak może dać ci wolność? Czy może pozwolić, byś tworzył własne życie, skoro jego życie jest zależne od twojego? To nie lalka uzależniona jest od lalkarza, to lalkarz zbudował na niej swój świat

Szukamy Prawdy. Kiedy ją znajdujemy, zaczynamy od niej uciekać na wiele sposobów. I berek zwany życiem trwa nadal – raz gonisz za Prawdą, raz przed nią uciekasz. Ta zabawa może trwać całe życie i tego nawet nie zauważymy, bo lalkarz – wirtuoz – będzie pociągał za sznurki, żebyś się nie zorientował, że żyjesz w świecie iluzji, która udaje tylko twoją, przez ciebie stworzoną rzeczywistość. Jak w teatrze odgrywasz swoją rolę i schodzisz ze sceny, by zagrać w następnym epizodzie. Jedno w tym jest najśmieszniejsze, że często gramy za siebie i za lalkarza, który za kulisami pociąga za sznurki…
Samo życie…

More
Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,   |  Posted under Przemyślenia - psychologia na co dzień  |  Comments  Możliwość komentowania Lalkarz i marionetka… została wyłączona
Last Updated on czwartek, 5 lutego 2009 04:19

To był nasz kolejny świt w krainie istnień i bytów… pełne przenikanie odczuwalne, jak ukąszenie boskiej kobry, Matki zakłamania i iluzji… Wejście w pełniejsze bycie Samanitem… Rozpoznanie natury swego „człowieczeństwa”… Nas i ich…. bo My to oni….

More
Tagi: , , , , ,   |  Posted under Stare zapiski  |  Comments  Możliwość komentowania Początek końcem nieświadomości…. została wyłączona
Last Updated on czwartek, 15 marca 2018 10:24

    Copyright by Śniący 2010
Przejdź do paska narzędzi