Fabryka snów – sztuka śnienia, medytacja, rozwój, warsztaty inny świat | Fabryka snów – sztuka śnienia, medytacja, rozwój, warsztaty.

Kontakt On-line

1748665

Spotkania, warsztaty

Pamiętnik znaleziony w śnie

Posts Tagged ‘inny świat’

Znałem tą dziewczynę, a zarazem nie znałem, czarne proste włosy okalające głowę, okrągła twarz, jasna skóra i duże zielone oczy.
Jej dom został spalony, to co zdążyła zabrać ze sobą stało wokół niej.
Znajdowaliśmy się w budynku sporych rozmiarów, wszędzie było pełno ludzi, tłok i rozgardiasz.
Klimat w tym świecie był wilgotny i wszędzie było wszędobylskie słońce.

Wszyscy uciekali przed żywiołem i ten dom stał się ich schronieniem.
Po pokazaniu mi kilku pomieszczeń, poszliśmy na samą górę gdzie znajdował się taras.
Było tam pełno ludzi, rozmawiali ze sobą i odpoczywali w słońcu, przysiedliśmy się do nich, moja wizyta wzbudziła zainteresowaniem, którego na ten moment nie rozumiałem.
Ludzie wodzili za mną wzrokiem, żartowali, ale to wszystko w sympatyczny sposób tak jakby chcieli sprawdzić czy faktycznie jestem z nimi, a nie jestem złudzeniem, niektórzy podchodzili i witali się ze mną.

Powoli dociera do mnie że stało się coś tutaj strasznego, ten żywioł ma swoją przyczynę, wszyscy uciekali przed wojną.
Podczas rozmów zsunęły mi się okulary i potoczyły po ukośnej podłodze, moja Przyjaciółka podniosła je, w tym momencie dostrzegłem że okulary składają się z trzech warstw, jedna warstwa to jeden wyprofilowany kawałek szkła który ochraniał szkła właściwe, a dodatkowo posiadały jeszcze filtr który chronił przed tutejszym ostrym słońcem.
Trochę się poluzowały tym upadkiem, więc zająłem się ich skręcaniem.

Przenieśliśmy się z tarasu w inne miejsce, widzę dwie postacie jedna góruje nad drugą.
Odczuwam że to ja jestem tą wyższą postacią, trudno opisać jak wyglądam, widzę tylko kształt głowy i kolor skóry błękitno stalowy.
Nagle z mojej głowy wysuwa się organiczny wysięgnik, który przypomina teleskopowy peryskop. Okazuje się że jest to broń, pada jeden strzał, nie wiem czy w coś trafia, czy jest tylko demonstracją siły.

Zastanawiam się czy to byłem ja czy ożywiłem awatara strażnika tego Świata.
Jakkolwiek by nie było moja Towarzyszka była zachwycona, rozpierała ją radość.
Po strzale broń wróciła do stanu wyjściowego i jedyny po niej ślad jaki pozostał to kościany grzebień w kształcie trójramiennej gwiazdy na mojej/awatara głowie.
Kształt też przypominał uproszczoną runę algiz.

Po tym wszystkim szliśmy ulicami opuszczonego miasta, gdzieniegdzie mijaliśmy ludzi, ale z reguły wiało pustką. Widać też było że tam gdzie ludzie opuścili swoje domy, musiało się to stać całkiem nie tak dawno.
Dotarliśmy do długich schodów, pomiędzy opuszczonymi budynkami, spotkaliśmy tam przyjaciółkę mojej Towarzyszki, która wciąż nie mogła się uspokoić, przez cała drogę podskakiwała radośnie.

Powiedziała do swojej przyjaciółki z wielką emfaza „…wiesz co on zrobił”, mówiła to z taką radością i nadzieją w głosie, że aż serce się radowało.
W myślach zastanawiałem się, że może lepiej jak to wszystko zostało by w tajemnicy i czy ta napotkana dziewczyna jej dochowa.
Po rozmowie szliśmy dalej opuszczonymi ulicami nieznanego mi miasta…

More
Tagi: , , , , , , , , , , , ,   |  Posted under Opowieści z Niejednego Snu  |  Comments  Możliwość komentowania Nadzieja dla spalonego Świata została wyłączona
Last Updated on sobota, 19 Listopad 2011 12:20

Od kilku miesięcy zatracam często granicę jeśli chodzi o sny, które są pod różnymi względami odmienne.
Nie wiem czy jestem obserwującym czy obserwowanym, teraz jest czas że jest to wymieszane.

Zagrożenie, wojna, przekraczanie granicy na rzece /jeziorze.
Grupa „dzieci” ucieka, każde w inna stronę, widzę obrazy drzew z różnych miejsc do których kierują się dzieci.
Do jedzenia mają małe kawałki mięsa, widzę jak jem lub je dziecko kawałek wątroby.

Miejsce już inne, tunele pod ziemią.
Grupa potężnych mężczyzn, jest ich niewielka grupa, tunele są zakorkowane lodem i śniegiem.
Idą dwójkami, dłońmi rozdrabniają lód i śnieg, śpiewają i zagrzewają się słowami do ciągłego wysiłku niczym lodołamacze kruszące lód.
I tu też nie wiem gdzie jest obserwujący, bo z jednej strony widzę cała sytuację, a z drugiej sam rozrzucam śnieg i lód.
Dochodzą do strasznie wysokiego spadu, ziemia staje się jakby „taśmociągiem” i trzymając się jej/jego osuwają się powoli do rozpadliny.
Nie mam pojęcia co pomaga im kruszyć lód i śnieg gołymi rękoma, a tym bardziej trzymać się ziemi spadając w głęboką przepaść.

More
Tagi: , , , , , ,   |  Posted under Opowieści z Niejednego Snu  |  Comments  Możliwość komentowania Dzieci i olbrzymy została wyłączona
Last Updated on środa, 5 Październik 2011 02:05

Widzę ogromny budynek w kształcie połączonych dwóch kropli wody.
Odczuwam atmosferę, z która się już zetknąłem w niektórych snach i miejscach.
Wszystko ma futurystyczne kształty, czuje odmienność tego miejsca, wszystko jest spowite jakby mżawką, co przywodzi na myśl tropikalne tereny.

Nie wiem czy to była przeszłość czy stan obecny, a może to wszystko wymyka się takim określeniom.
Latałem wokół tego potężnego budynku, byłem osłabiony, trochę mnie to martwiło i moich towarzyszy, ale nie mogłem sobie pozwolić na słabość.
Widok z „lotu ptaka” budynku i dżungli, był czymś wspaniałym, cieszył oczy i serce.

Wydarzenia przeniosły się do wnętrza budynku, które nie odbiegało stylu architektonicznego który widziałem na zewnątrz, wszystkie szczegóły wystroju miały zaokrąglone krzywizny.
W samym centrum mieściła się platforma, otaczały ją chodniki, które patrolowaliśmy.
We wszystkich czynnościach towarzyszyło nam oczekiwanie, pomagałem komuś zejść na chodnik o poziom niżej, czyniliśmy przygotowania, a następna chwila pokazała do czego się przygotowywaliśmy.

Dostrzegamy atakujących, zsuwają się po linach na platformę, lądują w rożnych miejscach,aby utrudnić obronę, ale „My” jesteśmy przygotowani, wszystko jest z synchronizowane, każdy przeciwnik ma swoja obstawę.
Próżny był to atak, nic nie zdziałali.
Jak tylko się pojawili zostali zabici lub obezwładnieni błękitno zielonymi strzałami z gołej dłoni, wszystko działo się błyskawicznie, nie dostrzegłem innej broni, parę błysków, krótka szamotanina i było po wszystkim.

More
Tagi: , , , , , , , ,   |  Posted under Opowieści z Niejednego Snu  |  Comments  Możliwość komentowania Wspomnienia z innych miejsc II została wyłączona
Last Updated on sobota, 20 Sierpień 2011 05:32

Jechałem odpocząć ze swoją siostrą i osobą towarzyszącą, nie wiem kto to mógł być.
Słowo „jechałem” nie wiem czy tu można zastosować, byliśmy jakby na stacji, przygotowani do podróży.
Tylko małe ale stacja była w koronach i nad koronami drzew, technologia tego świata była idealnie połączona z otaczającą przyrodą i przyroda była dopasowana do technologii. Korony drzew miały pastelowe kolory, były jakby zmodyfikowane, nie były chaotyczne ale każda miał idealny kwadratowy lub prostokątny kształt.

Liście i gałęzie idealnie współgrały jak przechodziliśmy z góry w dół korony. Transportery, windy, kapsuły podróżnicze wszystko było dopasowane idealnie dograne, kapsuły miały eliptyczny pionowy kształt. Wilgotność powietrza przywodziła na myśl tropikalny kraj, szkoda że nie pamiętam pobytu, pamiętam tylko wyjazd i powrót.
Wracając dziwiłem się że to już tak szybko, tak jakbym zatracił poczucie czasu ile spędziliśmy na wycieczce. Ponownie zachwycałem się przyrodą i technologią, jak wszystko było dopasowane i współgrało. Każde z nas wsiadł odo oddzielnej kapsuły, które zaczęły się przemieszczać, przywodziło to na myśl kolejkę górską.

Dotarliśmy do czegoś co przypominało port lotniczy, usłyszałem specyficzny dźwięk, wskazujący na jakieś problemy, moja kapsuła została odłączona od reszty i zaczęła poruszać się innym transporterem. Zacząłem wietrzyć kłopoty, po kilku zakrętach wylądowałem w cześć która wyglądała na jakiś bar, kapsuła podjechała do 2 kobiet które obsługiwały to stanowisko. Dziwiły się one że mnie jako pasażera nie powinno tutaj być i czy coś się stało. Tak jak bym wiedział że te problemy dotyczą mojej osoby więc grałem że się zgubiłem że tylko coś kupię i pójdę-pojadę sobie dalej.
Wszystko przemawiało za tym że byłem przygotowany na taką ewentualność kłopotów, miałem na reku zegarek lub bransoletkę, przyczepiona była tam, folia.

Wyciągnąłem ją i powolnym i swobodnym krokiem podszedłem do śmietnika aby ją wyrzucić, podchodząc dostrzegam mężczyznę który z kimś rozmawia przez telefon, patrzy się na mnie i czuję że atmosfera się zagęszcza że zaraz się coś wydarzy. Do końca trzymam fason wyrzucając folię do śmietnika.

Czuję że każda sekunda jest droga ale staram się nie wzbudzać podejrzeń i nie okazywać że spodziewam się zasadzki.
Kieruję się w kierunku wyjścia gdzie jest pełno ludzi, czuję się coraz słabszy i wiem że jest coraz bardziej źle ze mną.
Nagle dopada do mnie potężnie zbudowany Przyjaciel, wszystko się zaczyna, krzyczę do niego ciągnij mnie, wiedząc że moja słabość i szybkość jest godna wyścigowego leniwca.
Otwiera sporych rozmiarów drzwi,mocno mnie trzymając, wiem że zdany jestem na niego, później okazuje się dlaczego jestem taki słaby.

Dookoła pełno ludzi, przeciwnicy depczą nam po piętach, część naszych robi zamieszanie, stają na drodze pościgu utrudniając i opóźniając na różne sposoby.
Na szczęście ucieczka się udaje, jak widać wszystko musiało być zaplanowane, gdybym był sam nie miałbym żadnych szans.

Okazało się że wrogowie w jakiś sposób prawdopodobnie gdy byłem na wycieczce zarazili mnie jakimś wirusem, który mnie tak osłabił. Tu dokładnie nie pamiętam ale być może chodziło o zaszkodzenie Nam i poróżnienie nas lub o przejęcie mnie lub innego rodzaju przemianę.
Idąc już na spokojnie i powoli przez miasto, rozmawialiśmy a w oddali widzieliśmy jakieś potyczki gangsterskie, niebezpieczeństwo zostało daleko za nami.
Odebrałem te wydarzenia, że już nie pierwszy raz jestem w takiej sytuacji. / 29.10.210

More
Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , ,   |  Posted under Opowieści z Niejednego Snu, Śnienie  |  Comments  Możliwość komentowania Inny świat, czas i przestrzeń. została wyłączona
Last Updated on wtorek, 9 Listopad 2010 02:08

Jakiś czas temu miałem sen, na który nie zwróciłem zbytniej uwagi, odwiedziłem w nim nieznaną bliżej mi dziewczynę przynajmniej miałem takie odczucie.
Siedziałem w jej pokoju, blisko jej półki z książkami, czytając tytułu i poznając w ten sposób jej zainteresowania. Pomimo tego że wydawało mi się że jej nie znałem, panowała pomiędzy nami atmosfera bliskości.
Jedno co dobrze zapamiętałem, to naturalne światło tego miejsca i odczucie jakie we mnie pozostawiło.

Z czasem powoli go zapominałem, gdy niedawno przypomniałem sobie to światło i odczucie, będąc w innym miejscu.
Przesłuchiwano mnie w sprawie zaginięcia mojej żony, czy przypadkiem nie mam nic z tym wspólnego. Znosiłem to wszystko na spokojnie, dziwiąc się o jaką  „żonę” może chodzić i o co w tym wszystkim chodzi. Po skończonych rozmowach, spokojnym krokiem szedłem obskurnymi uliczkami, przypatrując się bawiącym dzieciom. Dane mi było też skosztować okrągłego owocu, był wielkości pomarańczy, skórka była biaława ale wnętrze owocu przypominało przezroczystą żelatynę wypełnioną nasionami. Widocznie musiał w miarę smakować, bo nie poprzestałem na jednym kęsie 😉

More
Tagi: , , , , , ,   |  Posted under Opowieści z Niejednego Snu  |  Comments  Możliwość komentowania Inny świat została wyłączona
Last Updated on wtorek, 12 Styczeń 2010 10:58

Zapewne wielu z Was czytało, oglądało lub słyszało różne historie dotyczące ludzi, którzy odwiedzali starożytne Miejsca Mocy, wiekowe menhiry, święte Góry, „stare szafy” i można by tak długo wymieniać, ale nie to jest teraz meritum sprawy;)
Przykładowy bohater przechodzi przez taką „starą szafę” i odkrywa inny świat, gdzie czas płynie swoim rytmem.
Spędzając tam wiele pór roku powraca prawie w tym samym momencie swojego „wejścia”.
Więc co z tym czasem, jak go należy liczyć, czy da się go policzyć?
Coś tam umownego na pewno można byłoby sklecić, ale co zrobić gdy takich podróży jest wiele po wielokroć?
Czy znaną matematykę czasu, początek i koniec, można od tak wtedy sobie odnieść do jednostki ludzkiej?
Takie „przejścia” to tylko czubek góry lodowej.
„Przejście” z miejsca do miejsca w „przestrzeni i czasie”.
„Przejście” z istnienia do istnienia…
Czas zmienia się w woltyżerkę, jak łatwo w tym zatracić siebie.
ŻYCIE mamy jedno, bez względu gdzie pójdziesz i kim będziesz…

2006-02-04 11:35:45

More
Tagi: , , , , , , , , , , ,   |  Posted under luty 2006  |  Comments  Możliwość komentowania Czas …co to takiego? została wyłączona
Last Updated on środa, 2 Grudzień 2009 07:03

Zapewne wielu z Was czytało, oglądało lub słyszało różne historie dotyczące ludzi, którzy odwiedzali starożytne Miejsca Mocy, wiekowe menhiry, święte Góry, „stare szafy” i można by tak długo wymieniać, ale nie to jest teraz meritum sprawy;)
Przykładowy bohater przechodzi przez taką „starą szafę” i odkrywa inny świat, gdzie czas płynie swoim rytmem.
Spędzając tam wiele pór roku powraca prawie w tym samym momencie swojego „wejścia”.
Więc co z tym czasem, jak go należy liczyć, czy da się go policzyć?
Coś tam umownego na pewno można byłoby sklecić, ale co zrobić gdy takich podróży jest wiele po wielokroć?
Czy znaną matematykę czasu, początek i koniec, można od tak wtedy sobie odnieść do jednostki ludzkiej?
Takie „przejścia” to tylko czubek góry lodowej.
„Przejście” z miejsca do miejsca w „przestrzeni i czasie”.
„Przejście” z istnienia do istnienia…
Czas zmienia się w woltyżerkę, jak łatwo w tym zatracić siebie.
ŻYCIE mamy jedno, bez względu gdzie pójdziesz i kim będziesz…

More
Last Updated on czwartek, 15 Marzec 2018 10:23

    Copyright by Śniący 2010
Przejdź do paska narzędzi