krainy | Fabryka snów - sztuka śnienia, medytacja, rozwój, warsztaty. krainy | Fabryka snów – sztuka śnienia, medytacja, rozwój, warsztaty.

Kontakt On-line

1748665

Spotkania, warsztaty

Pamiętnik znaleziony w śnie

Posts Tagged ‘krainy’

Przychodzę w to miejsce, w chwilach prostych i w chwilach specjalnych
Połozone jest na granicy miasta,zbiornik wodny, leniwa rzeka, mewy, kaczki, łabedzie i łyski, a nawet czasami perkozy.
Obok biegnie droga ze szpalerem świateł, gdy pojawiam się tu wieczorami gdy prawie nikogo nie ma, mam wrażenie że cofam się w czasie i ucieka większa połowa mojego życia.

Pamięcią odczuć przypominam sobie pierwsze swoje fantastyczne, przeczytane książki. Tak jak wtedy odczuwałem ich atmosferę tak teraz będąc tu, czuje sie jak bym był w porcie kosmicznym, światła na wzniesieniach, bo jest to mała dolina, tak jak mówiłem tuż obok biegnie nitka drogi i niebo nocne, niebo które odbija sie w wodze.

Zapach, dźwięki, otwarta przestrzeń powoduje uniesienie sie w te nieodkryte krainy.
Niczym portowa zatoczka, do której przypływają podróżnicy, uzupełnią zapasy, odpoczną, podzielą się historiami, zabawią i wędrują dalej.
Miejsce unoszenia…

Gdzie Niebo łączy się z Ziemią, a skrzydlaci bracia zabierają nasze pragnienia, modlitwy do niebiańskich przedsionków
Wczoraj siedząc nad brzegiem podziwiałem wschód Księzyca, jego kolor i smugę światła płynącą przez całą taflę wody
Powietrze wnikając-przenikając rozszerzało każdy pęcherzyk płucny otwartością przestrzeni.
Koniec podziwiania zimno jak diabli, trzeba uciekać do domu;)

2006-12-08 08:52:17

More
Tagi: , , , , ,   |  Posted under grudzień 2006  |  Comments  Brak komentarzy
Last Updated on poniedziałek, 28 Maj 2012 06:58

„…Lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie, i mieszkańcom cienistej krainy śmierci światło wzeszło…” 4,16 Mt

2006-01-14 20:00:53

More
Tagi: ,   |  Posted under styczeń 2006  |  Comments  Brak komentarzy
Last Updated on sobota, 21 Listopad 2009 08:17

„otóż to” – rzekła Ryba, po czym czmychnęła do lasu…

Za 7 głębokimi snami, za 7 górami niewidzialnych skarbów, za 7 myślami płynącymi niespiesznie, żyła sobie Ryba, latająca Ryba trzeba dodać.

Ryba była niebem, takim jesiennym, a właściwe to zimowym, letnim i wiosennym też. Wielką przestrzenią różnych pastelowych barw, a tak naprawdę czystym, rześkim powietrzem, które swobodnie niczym wędrowiec przemierzało różne krainy. Przenikało otaczający je świat spokojnie i po cichutku, prawie tak, jak inne dziwne stworzenie – czas.

Ogólnie była tak zmienna w swych barwach, a tak stała w swojej przejrzystości, że w zasadzie całkiem możliwe, że była zaczarowanym kryształem. A jak wiadomo kryształ to takie świecidełko, zrobione z kropli wody przez mgliste czarodziejki lasu, z wyśpiewanym przez nie blaskiem, wygładzone ich dobrymi myślami o wolności dusz. Właśnie taki miał być dla słońca i jego promieni ów kryształ.

Ryba była też drzewem, tak właśnie – zwykłym drzewem, twardo stojącym w ziemi, jej korzenie sięgały tak głęboko, że mogły do woli oglądać miejsce, w którym mieszkały najokropniejsze stwory i poczwary. Na szczęście korzenie tej dziwnej Ryby były silne i żywe i stwory wolały nie podchodzić do nich, siedziały wiec niepocieszone, kipiące nienawiścią do życia, w swoich ciemnych norach pełnych słodkich niby-skarbów.

Ryba podobno nie była Gruba, ale czasem Piła, na Bezrybiu traciła orientacje, ale zawsze była sobą. Chodzą słuchy, iż nadal pływa pośród dusz, i zagląda w różne zakamarki myśli, psoci niczym chochlik i zadowolona odlatuje z pizzą ( niejedną), cholera wie dokąd….

2005-11-29 11:02:41

More
Last Updated on piątek, 27 Marzec 2009 08:58

Korci mnie aby napisać „Tajemnica szyfru Marabuta” ale to nie ta bajka i nie ten film;)

W słowach historii, którą masz możliwość czytać poznasz losy pewnego chochlickiego Księcia, któremu udało się uciec z krainy chochlików. Stał się człowiekiem by spełnić swoje marzenie, ale krok w krok za nim podążali jego wrogowie.
Jego największym przeciwnikiem, była mu najbliższa osoba w krainie chochlików, Księżna Sirian.

Spędzili razem ze sobą wiele cudownych chwil, ale co się stało tak naprawdę, że pchnęło to naszego bohatera do tego kroku, aby wymknąć się z krainy chochlików, jest okryte tajemnicą. Gdyby nie jego przyjaciele na pewno nie udałaby mu się ta sztuka, niektórzy zapłacili za to swoja wolnością.

Książę Filip, bo takie nosił imię, żył sobie niczego nieświadomy pośród ludzi, zapomniał, kim był i skąd pochodził dla własnego bezpieczeństwa. Pewnego wieczora, Sirian udało się odnaleźć Filipa w świecie ludzi, w realizacji tego celu pomogła jej plemienna szamanka.
Spotkanie to było zadziwieniem i Filip był totalnie zaskoczony, spotkanie było bardzo krótkie i wzruszające, ale nie było im dane po wspominać, umówili się, że spotkają się dnia następnego.

Na drugi dzień przyszło doszło do spotkania, Książę nic nie wie o podstępie Sirian, ale my wiemy, że pętla wokół niego coraz bardziej się zaciska, jakby nie było ta kobieta jest dla niego śmiertelnym zagrożeniem, a on w swej niepamięci niczego nie podejrzewa.
Sirian to taki szlachecki komandos w świecie chochlików, wiedzieli, kogo posłać, my już o tym wiemy, ale nie nasz nieszczęśnik.

Wspominali, a raczej ona wspominała, jak to razem wypuszczali się na łąki elfów, które dla nich były zakazane. Sirian z rozrzewnieniem mówiła o Filipie z dawnych czasów, jak pięknie potrafił grać uczuciami, okazywać wszystko barwami i emocją.
Będąc na spacerze w świecie ludzi, Księżniczka zachwycała się przyroda, dotykała roślin, zachwycała się najmniejszymi listkami, w pewnym momencie usłyszała, że ktoś ścina drzewa, zastygła, wsłuchała się w tych, którzy ścinali drzewo, mocnym i gniewnym głosem powiedziała „dzisiejszej nocy dobrze spać nie będą”.

Niebezpieczna chochliczka wodziła go za nos i postawiła przed nim ultimatum, tylko ona wiedziała, czemu to wszystko tak naprawdę służyło, a to, co się rozgrywało było grą pozorów.
Przychodziły momenty, w których nasz bohater nabierał podejrzeń, ale chwile te były krótkie i ulotne, brak było mu doświadczenia.
Filip dostaje 3 dni do namysłu i ma wybrać, Sirian lub jego towarzyszkę życia, z którą do tej pory żył pośród ludzi.
Nie wiemy dokładnie, co czuł Książe, ale już drugiego dnia podjął decyzję.
Nie wybrał, chochliczki, tak jakby podskórnie przeczuwał wiszące nad nim niebezpieczeństwo.
Gdy wszelkie sposoby przekonania zawiodły i usłyszała jego decyzję wpadła we wściekłość i odsłoniła się w pełni, postawiła wszystko na jedną kartę. Gdy się żegnali się wyszedł z cienia jej sprzymierzeniec, Władca Mroku, który pomógł jej we wszystkich knowaniach, ale jak widać w naszej bajce nic im to nie dało i Książę nie dał się zwieść tym dwóm połączonym mrocznym siłom.

A morał bajki jaki…
Prawda z reguły leży tam gdzie nie chcemy patrzeć.

More
Last Updated on niedziela, 23 Listopad 2008 12:46

Pierwsza część

Kobieta uwięziona w ciele dziecka, leżymy obok siebie, nasze zbliżenie w pewnym momencie powoduje przemianę miejsca i osoby. Już nie ma dziecka, miejsce jakby inne, inna osoba, obecna Ty, budzisz sie jakby z głębokiego snu. Jesteś zdziwiona stawiasz pytania czy przypadkiem to nie moja sprawka, zaczynam myśleć jaki jest w tym mój udział. Dajesz mi do zrozumienia, jakbym przygotowywał różne …(zabiegi?), tu brakuje mi określenia. Odczucia mówią, że te działania dotyczyły manipulowania czasem i przestrzenią, zdarzeniami, aby przyniosły pożądany efekt.
Niewidocznie działania, niewidocznie czynniki, rozmieszczone w czasie dają w pewnym momencie określony skutek „Przemianę”.
Wizja idzie dalej, idę teraz z „inną” kobietą, a może tą samą. Idziemy pod rękę, rozmawiając, opowiada mi ona o swoich znajomych i jak ją teraz odbierają, witam się z mijanymi ludźmi. Okolica wiedzie nas chwilami przez park. Kobieta jest umalowana, zadowolona, ma zdrowy wygląd, skóra, włosy, jest jakby wyższa i mocniej zbudowana od Ciebie. Pomimo tych różnic, wciąż mam odczucie, że to Ty choć już „inna”. Patrząc na jej dłonie, dostrzegam podobieństwo do Twoich dłoni, tak jakby jeszcze się do końca nie przekształciły.

Część druga

„Oczyszczanie pokoju”(mieszkania).
W porządkach pomaga mi mężczyzna, znam go, jest katalizatorem, wynosimy część rzeczy na klatkę schodową. Okazuje się, że schody są zniszczone i nie możemy przenieść „rzeczy” z pokoju.
Widzę jakieś prowizoryczne materiały, które może utrzymały by mysz, ale nie dwóch facetów.
Już to widziałem karkołomna jazdę z „załadowaną taczką” na 20 cm powierzchni o grubości papieru, tak jakby jakiś kloszard przygotował sobie posłanie. Trzymałem się zdania, że nie tędy droga, w każdej chwili możemy spaść, choć mężczyzna się upierał przy swoim aby przenosić wszystko po tym „pergaminie”. Odwiedził sąsiadów obok, jak widać mieli podobne zdanie do mojego, wyperswadowali mu co i jak, zajęliśmy się w takim razie „starą szafą”, która miała kółka, ja kierowałem, a on pchał lub ktoś inny, bo już po wizycie u sąsiadów pojawiło się jakby więcej osób.
Resztę rzeczy których nie mogliśmy wsiąść ze sobą zostawiliśmy u sąsiadów, w domyśle do czasu naprawienia „schodów”.
Teraz akcja rozgrywa się w innym pomieszczeniu, jest więcej ludzi, rozmawiamy na luzie, ale wciąż przewija się temat „przeprowadzki”. Wchodzi dziwna kobieta…
Ma sztywne włosy zaczesane trochę do tyłu, lekko opadające, cielistego koloru z domieszką zieleni.
Jej twarz podzielona jest na trzy cześć, każda część to inny kolor, linie podziału przebiegają przez nos i policzki. Kolory ziemi i roślin w różnych odcieniach zdobiły jej twarz. Rozmawiała z uśmiechem, żartując co sądzimy na temat jej wyglądu.Pomyślałem o niej „Kobieta jaszczurka”. Jednym słowem panowała ogólna wesołość w tej naszej niewielkiej gromadce.
Koniec, przyszedł czas na przebudzenie i przeanalizowanie wszystkiego i zapisanie .

a to na co natknąłem się z rana

„Jaszczurki podczas upałów pozostają w cieniu i dlatego uważa się je za strażniczki krainy cienia i czasu śnienia, jak również strażniczki snów. Jeśli pojawi się ci taki znak, zwracaj szczególną uwagę na sny. Będą zawierać bardzo ważne przekazy.”
Jednym słowem „nomen est omen”;)

More
Tagi: , , , , , , , ,   |  Posted under Stare zapiski  |  Comments  1 komentarz
Last Updated on czwartek, 15 Marzec 2018 10:23

Przychodzę w to miejsce, w chwilach prostych i w chwilach specjalnych
Połozone jest na granicy miasta,zbiornik wodny, leniwa rzeka, mewy, kaczki, łabedzie i łyski, a nawet czasami perkozy.
Obok biegnie droga ze szpalerem świateł, gdy pojawiam się tu wieczorami gdy prawie nikogo nie ma, mam wrażenie że cofam się w czasie i ucieka większa połowa mojego zycia.
Pamięcią odczuć przypominam sobie pierwsze swoje fantastyczne, przeczytane książki. Tak jak wtedy odczuwałem ich atmosferę tak teraz będąc tu, czuje sie jak bym był w porcie kosmicznym, światła na wzniesieniach, bo jest to mała dolina, tak jak mówiłem tuż obok biegnie nitka drogi i niebo nocne, niebo które odbija sie w wodze.
Zapach, dźwięki, otwarta przestrzeń powoduje uniesienie sie w te nieodkryte krainy.
Niczym portowa zatoczka, do której przypływają podróżnicy, uzupełnią zapasy, odpoczną, podzielą się historiami, zabawią i wędrują dalej.
Miejsce unoszenia…
Gdzie Niebo łączy się z Ziemią, a skrzydlaci bracia zabierają nasze pragnienia, modlitwy do niebiańskich przedsionków
Wczoraj siedząc nad brzegiem podziwiałem wschód Księzyca, jego kolor i smugę światła płynącą przez całą taflę wody
Powietrze wnikając-przenikając rozszerzało każdy pęcherzyk płucny otwartością przestrzeni.
Koniec podziwiania zimno jak diabli, trzeba uciekać do domu;)

More
Tagi: , , , , ,   |  Posted under Stare zapiski  |  Comments  Brak komentarzy
Last Updated on czwartek, 15 Marzec 2018 10:23

„…Lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie, i mieszkańcom cienistej krainy śmierci światło wzeszło…” 4,16 Mt

More
Tagi:   |  Posted under Stare zapiski  |  Comments  Brak komentarzy
Last Updated on czwartek, 15 Marzec 2018 10:23

„otóż to” – rzekła Ryba, po czym czmychnęła do lasu…

Za 7 głębokimi snami, za 7 górami niewidzialnych skarbów, za 7 myślami płynącymi niespiesznie, żyła sobie Ryba, latająca Ryba trzeba dodać.

Ryba była niebem, takim jesiennym, a właściwe to zimowym, letnim i wiosennym też. Wielką przestrzenią różnych pastelowych barw, a tak naprawdę czystym, rześkim powietrzem, które swobodnie niczym wędrowiec przemierzało różne krainy. Przenikało otaczający je świat spokojnie i po cichutku, prawie tak, jak inne dziwne stworzenie – czas.

Ogólnie była tak zmienna w swych barwach, a tak stała w swojej przejrzystości, że w zasadzie całkiem możliwe, że była zaczarowanym kryształem. A jak wiadomo kryształ to takie świecidełko, zrobione z kropli wody przez mgliste czarodziejki lasu, z wyśpiewanym przez nie blaskiem, wygładzone ich dobrymi myślami o wolności dusz. Właśnie taki miał być dla słońca i jego promieni ów kryształ.

Ryba była też drzewem, tak właśnie – zwykłym drzewem, twardo stojącym w ziemi, jej korzenie sięgały tak głęboko, że mogły do woli oglądać miejsce, w którym mieszkały najokropniejsze stwory i poczwary. Na szczęście korzenie tej dziwnej Ryby były silne i żywe i stwory wolały nie podchodzić do nich, siedziały wiec niepocieszone, kipiące nienawiścią do życia, w swoich ciemnych norach pełnych słodkich niby-skarbów.

Ryba podobno nie była Gruba, ale czasem Piła, na Bezrybiu traciła orientacje, ale zawsze była sobą. Chodzą słuchy, iż nadal pływa pośród dusz, i zagląda w różne zakamarki myśli, psoci niczym chochlik i zadowolona odlatuje z pizzą ( niejedną), cholera wie dokąd….

More
Tagi: , , , , , ,   |  Posted under Stare zapiski  |  Comments  9 komentarzy
Last Updated on czwartek, 15 Marzec 2018 10:23

    Copyright by Śniący 2010
Przejdź do paska narzędzi