manipulacja | Fabryka snów - sztuka śnienia, medytacja, rozwój, warsztaty. manipulacja | Fabryka snów – sztuka śnienia, medytacja, rozwój, warsztaty.

Kontakt On-line

1748665

Spotkania, warsztaty

Pamiętnik znaleziony w śnie

Posts Tagged ‘manipulacja’

Dlaczego ktoś, kogo kochamy, nie potrafi traktować nas z miłością? Dlaczego ta miłość bardzo często staje się potępieniem, udręczeniem, zniewoleniem i… odrzuceniem?

Nie wszyscy potrafią powiedzieć przepraszam w sytuacji, gdy sami zawinili. Ich życiowy kręgosłup jest sztywny i twardy niczym kamień. Ich życiową dewizą jest złamać przeciwnika, zniszczyć, bo tylko w ten sposób mogą kontrolować i manipulować innymi.

Milczeniem można okazać uczucie ciepła, miłości, bezpieczeństwa. Można go również użyć, by niszczyć, dręczyć, unicestwiać. Osoba dręczona bezdusznym milczeniem jest nim zaszczuwana, osaczana, psychicznie niszczona. W ten sposób łamie się wolę dziecka, niszczy współpartnera. Ten rodzaj agresji jakże często stosowany jest w rodzinach.

Osoba agresywna posługując się milczeniem doskonale wie, co robi – kontroluje w ten sposób i manipuluje drugim człowiekiem, by uzyskać to, czego druga osoba nie chce lub nie może dać, nie chce lub nie może się podporządkować, bo w jej odczuciu jest to forma krzywdzenia.

Wygodnie jest dręczyć, bo ta forma agresji nie pozostawia śladów na ciele, niszczy psychikę. Kto będzie rozczulał się nad chorym psychicznie człowiekiem, kto zada sobie tyle trudu, by dotrzeć do źródła? Wtedy wystarczy psychiatryk i psychotropy, by w ten sposób uciszyć dręczonego.
Niszczy się ofiarę, oszczędzając kata…

More
Last Updated on sobota, 20 Sierpień 2011 06:42

„Zastraszę cię, wejdę z butami w twoje życie, naładuję cię poczuciem winy i odrę cię z wszelkiej pewności siebie, bo w ten sposób mogę utrzymać nad tobą kontrolę – by pokazać ci, jak bardzo cię kocham!”

Nie pamiętam już, w której z książek znalazłam to zdanie, które umieściłam w nagłówku bloga. Brzmi ono jak chora definicja najwznioślejszej z uczuć – miłości. Miłości do dziecka, do rodziców, do współpartnera, do przyjaciela… Poraziła mnie prawda krzycząca zza tych słów. Destrukcja, zniewalanie, niszczenie tożsamości drugiego człowieka – i to wszystko w imię miłości (!).

  • Czy miłością jest zastraszanie, szantaż, odzieranie z człowieczeństwa drugą istotę ludzką?
  • Czy miłością jest ograniczanie, nadmierna kontrola i manipulacja wolną wolą drugiego człowieka, zmuszając w ten sposób do podporządkowania go sobie?
  • Czy miłością jest zadawanie bólu drugiej osobie, by zaspokoić swoje chore potrzeby i wymagania wobec niej, i żeby poczuć się lepiej kosztem jej cierpienia?

Za tym wszystkim kryje się strach i niedowartościowanie osoby stosującej te wymagania. Kiedy zastraszy i upokorzy osobę kochaną, czuje się silniejszy, bardziej wartościowy. Kiedy poniży i zmanipuluje, wydaje się mu/jej, że w ten sposób zyska na wartości – przysłowiowo obetnie głowę, by poczuć się kimś lepszym.

Zastraszę cię, bo w ten sposób odbiorę ci siły do walki. Kontrolując twoje myśli, przyjaciół, twoje zainteresowania, udowodnię ci, że jesteś nikim, jesteś zerem, beze mnie sobie nie poradzisz. I w ten sposób pokażę ci, jak bardzo cię kocham, jak bardzo jestem zależny/zależna od ciebie. Moją słabość ukryję za twoim bólem, mój strach ubiorę w niszczenie twojej indywidualności, bo w ten sposób utrzymam cię przy sobie…
Moje przerażenie zniszczy wszystko, co najpiękniejsze jest między tobą i mną… bym nie poczuł bólu rozstania… bym nie czuł zranień, które kiedyś mi zadasz…

More
Last Updated on wtorek, 2 Luty 2010 10:26

Dziś na Wirtualnej Polsce trafiłam na artykuł na temat książki Susan Forward „Toksyczni rodzice”.
Mniejsza o sam artykuł, który, według moich odczuć napisany był bez głębszego zrozumienia tematu. Bardziej zainteresowały mnie opinie internautów, zamieszczone pod nim.

Jedna z pań, podpisująca się nickiem ~Joanna zamieściła post pt. „A co z toksycznymi dziećmi???”. Przytoczę go w całości:

„A jak sobie radzić z toksycznymi dziećmi?? Pokoleniem tylko i wyłącznie roszczeniowym, widzącym tylko swój czubek nosa i własną wygodę ??? Co zrobić by wytłumaczyć dziecku, że mając lat 48 mam prawo do życia, zainteresowań, znajomych. Że właśnie odchowałam swoje dzieci i na niańczenie wnuka – choć kochanego – nie mam ochoty, ani czasu bo pracuję zawodowo…”

Dzieci nie rodzą się toksyczne, roszczeniowe czy – jak to określiła następna z pań:

„… rodzi się więcej dzieci z psychopatycznymi skłonnościami”

Pokolenie roszczeniowe, czy psychopatyczne to już jest skutek wychowania, źródła należy szukać w dzieciństwie rodziców, gdzie ojciec był od zarabiania pieniędzy na utrzymanie rodziny, matka pełniła rolę służebną dla niej. Czasy obecne zmieniły te role – w większości oboje rodziców pracuje na utrzymanie i zapewnienie jako takiego bytu dla wszystkich członków, z tym że próbuje się w dalszym ciągu utrzymać w związku rolę służebną kobiet.
Bardzo ładnie to określił John Bradshaw w jednej ze swoich książek: „Ojciec może wrzeszczeć na wszystkich; matka może wrzeszczeć na wszystkich, z wyjątkiem ojca; najstarsze rodzeństwo może wrzeszczeć na wszystkich, z wyjątkiem rodziców; najmłodsze dręczy zwierzaka.”

Cieszy fakt, że coraz więcej młodych rodzin odchodzi od tego modelu, bo w obecnych czasach jest on już archaizmem, który się przeżył. Jednego jest tylko brak – brak czasu na wspólne wypady i zabawy z dziećmi, rozmowy, które tworzą więzi i rozwijają uczucia wyższe, budują związek, gdzie pełnione role rodziców i dzieci są bardzo elastyczne, gdzie istnieje wzajemna pomoc w prowadzeniu wspólnego domu, a nie żerowanie na jednym z domowników, na którym spoczywa dbałość o dom i wszystkich jego członków, bez współczucia dla niej, bez chwili odpoczynku.

Mówię o kobietach, które pracują zawodowo na równi z partnerem życiowym, lecz po pracy, najczęściej to ona – ryjąc nosem ze zmęczenia – leci z zakupami do domu, gotuje, sprząta, pierze, zajmuje się lekcjami dzieci…

Jakże często jeszcze widzi się taki obrazek, gdzie partner po pracy siada w fotelu z pilotem i puszką piwa w ręce czekając na obiad, dziecko w swoim pokoju zajęte grami na komputerze też czeka, kiedy mama upora się z gotowaniem…

A potem jedna z drugą ma pretensje, że ma ileś tam lat i nie ma czasu dla siebie, mimo że swoje dzieci już odchowała i miałaby chęć na coś zupełnie innego, niż niańczenie wnuków.

Czego nauczyła swoje dzieci, to otrzymuje. Nauczyła niewrażliwości, fałszywego poświęcenia, wykorzystywania przez pozostałych członków rodziny. Nauczyła tego wszystkiego własnym postępowaniem, bo przecież nikt lepiej od niej nie zrobi zakupów, nie ugotuje obiadu, nie posprząta tak dokładnie, nie zrobi prania… A wieczorem czy późno w nocy pada na łóżko obok męża, który ma pretensję, że żona jest oziębła…

Najważniejszego nie nauczyła członków swojej rodziny – ODPOWIEDZIALNOŚCI i współtworzenia tej podstawowej jednostki społecznej jaką jest rodzina, gdzie do jej tworzenia zaangażowani są w równym stopniu oboje rodziców i dzieci.

Dzieci z psychopatycznymi skłonnościami to efekt tego, czego zaznały w rodzinie, co w nich sami rodzice wykształcili swoim zachowaniem, swoimi problemami w wyrażaniu emocji. Nic nie bierze się z powietrza, każdy skutek ma swoją przyczynę, chociaż nie zawsze ją zauważamy. Nadmierna kontrola, manipulacja, znęcanie fizyczne i/lub psychiczne, molestowanie czy wykorzystywanie seksualne.

Nadmiar lub niedobór uczuć niszczy. Kot nie pozwoli się dłużej głaskać, lecz tylko tyle, ile czuje potrzebę bycia głaskanym. Pies też godzi się na maltretowanie przez swojego pana do pewnego czasu, potem rzuca się do gardła. Dziecko jest bezbronne, zdane na rodziców. Zanim dorośnie będzie zmuszone tłumić to, co naprawdę czuje, kiedy jest poniewierane. Odreaguje to na zewnątrz, na otoczeniu – na słabszym rówieśniku, na nieznajomym, który mu się nawinie pod rękę.

Z ofiar bardzo często stajemy się katami dla innych ślepo twierdząc, że wychowanie w przemocy fizycznej czy psychicznej zrobiło z nich dobrego człowieka. Człowieka, który upokarzaniem, upodleniem dziecka buduje swój idealny wizerunek wspaniałego człowieka. Rodziny wychowują katów i kozły ofiarne. Gdzieś trzeba odreagować to, czego nie pozwolono nam zrobić w dzieciństwie, czego nie nauczono nas robić bez krzywdzenia siebie lub innych.

More
Last Updated on niedziela, 22 Listopad 2009 05:05

Jak bardzo nie zwracamy uwagi na agresję słowną można zauważyć na każdym kroku – w relacjach małżonków, rodziców w stosunku do dzieci, nauczycieli do uczniów, rodzeństwa wobec rodzeństwa, wśród rówieśników, w instytucjach – wszędzie. Nie zauważamy, bo ma ona miejsce w każdych okolicznościach i niemal w każdej sytuacji. Przyzwyczajamy się do niej, bo w niej wyrastaliśmy od najmłodszych lat.

Dziecko siedzi i maluje kredkami obrazek. Matka zagląda mu przez ramię i co chwilę krytykuje to, co dziecko namalowało. A to drzewo nie tak wygląda, a to pies niepodobny do psa, dom jest krzywy i nie ma drzwi, trawa jest czerwona zamiast zielona…

Krytyka i osądzanie. Przecież dziecko maluje tak, jak czuje – rączka nie jest tak pewna i precyzyjna jak ręka dorosłego. W dojrzałym życiu ta krytyka objawi się usztywnieniem – dorosły człowiek będzie patrzył oczami swoich rodziców w pozytywnym i negatywnym tego słowa znaczeniu. Zabijamy twórczość na rzecz utartych schematów.

Kiedy przestajesz ulegać agresywnej osobie, która wymaga od Ciebie zachowania, do jakiego jest/była przyzwyczajona, zaczyna się krytyka twojej osoby, manipulacja, ferowanie krzywdzących stwierdzeń, obwinianie, poniżanie, upokarzanie. Wszystkie chwyty będą wykorzystane dla odzyskania władzy nad tobą!
Każdy ma prawo do własnych poglądów, do postępowania w sposób sobie właściwy, bez wyładowywania na innych swoich usztywnionych przekonań, projektowania na otoczenie swoich własnych kompleksów, które powstały w czasie, kiedy nie był w stanie się bronić.

Rodzina jest odpowiedzialna za wychowanie jednostki, przygotowuje ją do życia w społeczeństwie, przekazuje wartości, którym hołduje.
Skoro w rodzinie władzę dzierżyła osoba agresywna – kontrolująca pozostałych, manipulująca, krytykująca, narzucająca swój sposób wykonywania pewnych czynności, swoje poglądy jako te najlepsze i jedyne – pozostali członkowie rodziny będą jej ulegać, by nie wywoływać zatargów, awantur czy zemsty z jej strony. Autorytaryzm i usztywnienie psychiczne produkuje jednostki zwichnięte psychicznie, które w dorosłym życiu będą usiłowały podporządkować sobie innych – bo takie doświadczenia wynieśli z domu, takie wzorce zostały im wpojone.

More
Last Updated on czwartek, 19 Marzec 2009 08:56

    Copyright by Śniący 2010
Przejdź do paska narzędzi