strach | Fabryka snów - sztuka śnienia, bajki terapeutyczne, rozwój - Part 2 strach | Fabryka snów – sztuka śnienia, bajki terapeutyczne, rozwój

Kontakt On-line

1748665

Spotkania, warsztaty

Pamiętnik znaleziony w śnie

Posts Tagged ‘strach’


Fragment książki Margit Dahlke, Ruediger Dahlke: Księga medytacji, 138 technik. Przewodnik dla każdego znaku zodiaku
Wydawnictwo KOS
Katowice 2001

W latach sześćdziesiątych amerykański psycholog Robert Keith Wallace* dokonał ciekawego odkrycia, zapisując elektroencefalogram (EEG) pracy mózgu podczas medytacji. Psychologowie znali dotąd trzy stany świadomości: czuwania, snu i marzeń sennych. Aparatura badająca ludzki mózg podczas medytacji wykazała inny rodzaj jego aktywności. Wallace odkrył czwarty stan świadomości. Objawia się on zwiększoną intensywnością fal alfa w centralnej i przedniej części mózgu. Wallace nazwał ów stan transcendentalnym.

More
Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,   |  Posted under Medytacja  |  Comments  Możliwość komentowania Co dzieje się podczas medytacji? została wyłączona
Last Updated on poniedziałek, 2 sierpnia 2010 12:31

To było pewnej zimy…stało się w nocy.
Uległem pewnej pokusie i popełniłem ogromny błąd, dałem się zwieść.
Wahałem się z pewną decyzją, szarpany skrajnymi odczuciami.
Powiedziałem zgoda… i to był błąd, z którego ceną przyszłoby mi żyć, na szczęście w świetle słońca okazało się, że można to odwrócić, w odpowiednim czasie.
Pamiętam wszystko tak jak dziś, odczucia , obawy, strach, rozpacz, nadzieję…
Gdy klamka zapadła od razu pojawili się Prześmiewcy, ich słów nigdy nie zapomnę.
Nie zapomnę też pewnego pytania, na pozór niewinnego „Jak się teraz czujesz?”
Odpowiedziałem na nie i przyszło następne zadane od tak, niby mimochodem.
„Czy czujesz Jego obecność…”

2006-01-28 23:21:14

More
Tagi: , , , , ,   |  Posted under styczeń 2006  |  Comments  Możliwość komentowania Co dzieje się gdy nie słuchamy się serca… została wyłączona
Last Updated on sobota, 21 listopada 2009 08:37

alice

Alice Miller

Dramat udanego dziecka. Studia nad powrotem do prawdziwego Ja.

Dramat udanego dziecka, najgłośniejszy z bestsellerów Alice Miller, to poruszające studium dyskretnej toksyczności rodziców i opiekunów, pozornie dobrych i kochających swoje dzieci. Wybitna pisarka i psychoterapeutka odsłania przed nami ukryte uwarunkowania tak dziś powszechnego pędu do osiągnięć, chorobliwej potrzeby uznania, skłonności do perwersji i… pomagania ludziom.

Narcyzm, depresje, pełne napięcia, autodestrukcyjne życie możemy przekroczyć decydując się na porzucenie iluzji o „szczęśliwym dzieciństwie”. Obejmując świadomością wydobyte na jaw zapisy emocjonalnych zranień nie szanowanego w swoim jestestwie małego dziecka, powoli odzyskujemy wewnętrzną wolność. Jest to bolesny proces powrotu do prawdziwego Ja, rozwoju samoakceptacji, zdolności do kochania i przyjmowania uczuć, wzrostu odpowiedzialności i uwolnienia od uzależnień.

Ile jest między nami osób wybitnie uzdolnionych, którzy zdobywają olbrzymi autorytet, popularność, robią karierę? Ilu z nich mając to wszystko czuje się osamotnionymi, tęskniącymi za miłością rodziców dzieckiem? Robią wszystko, by zagłuszyć to, co czują, bowiem to, co jest w nich ukryte napawa ich strachem.

Boimy się swoich emocji, ale wypuszczamy je jak dzikie zwierzęta na innych, nie zdając sobie sprawy, że nie potrafimy je kontrolować w stopniu, który nie będzie ranił innych, a tym samym i nas samych.

More
Tagi: , , , , , , , , , , , ,   |  Posted under Przemyślenia - psychologia na co dzień  |  Comments  Możliwość komentowania Alice Miller Dramat udanego dziecka… została wyłączona
Last Updated on sobota, 21 listopada 2009 07:59

Żyjemy w nim od pierwszego oddechu, aż do ostatniego… Nie poznasz wcześniej czym jest, dopóki osobiście nie wyrwiesz się z niego. A i to niewiadomo, czy odnajdziesz w sobie na tyle siły, by się w nim z powrotem nie zanurzyć.

Od pierwszych chwil życia uczą cię jak masz w nim funkcjonować – co myśleć, co i jak mówić, co i jak czuć, jak wyrażać emocje i uczucia. W to wszystko wprowadzają nas niczego nieświadomi najbliżsi – rodzice, powielający te same wzorce, które stosowali ich przodkowie, ponieważ innych nie znają.

Wykształcają w nas agresję, przemoc, pogardę dla życia, terroryzm, obojętność na zabijanie – mentalność niewolnika, który ma wykonać tylko to, co mu każą, z wyłączeniem myśli i odczuć. Mamy być jak roboty, które nie myślą i nie czują. Przechodzimy nad tym do porządku, niczego nie zauważając. Po co myśleć, skoro inni robią to lepiej od nas – czy wiedzą więcej? Czy są ekspertami?… Dla kogo ekspertami?

Nauczono nas polegać na oczach, na tym co widzimy. Dlaczego nasze serca nie czują tego samego, co oczy widzą? Dlaczego czując ból boimy się go zidentyfikować, dlaczego boimy się palcem pokazać sprawców tego bólu?

System zabrania pociągnięcia do odpowiedzialności kata – lepiej pozwolić na niszczenie ofiary, niż rozprawić się z nim. Tym katem często jest osoba najbliższa – nieświadomy rodzic.

Nie oburzaj się, przecież jesteś oswojony z agresywnością i przemocą pod każdą postacią, jaką w domu stosowali rodzice i starsze rodzeństwo, często robiąc z najsłabszego członka rodziny kozła ofiarnego. Obojętnie przechodzisz obok bitego dziecka, nie reagujesz na agresję młodych gniewnych bojąc się, że tobie wyrządzą krzywdę. Matrix. Nie wychylać się, podporządkować całkowicie systemowi. To nasza filozofia na życie.

Zafałszować prawdziwe uczucie miłości, żebyś nie odkrył jej siły. Komu na tym zależy? Tobie? Twoim rodzicom? Dziadkom? Praprzodkom? Dlaczego jest w nas tyle strachu i przerażenia, chociaż najczęściej temu zaprzeczamy, nie chcąc lub bojąc się sięgnąć głębiej, jakbyśmy widzieli w tym zagrożenie a nie uwolnienie… Matrix w czystej postaci.

More
Tagi: , , , , , , , , , , , ,   |  Posted under Przemyślenia - psychologia na co dzień  |  Comments  Możliwość komentowania Matrix została wyłączona
Last Updated on środa, 11 listopada 2009 09:14
Wesołe fantazje na temat piekła :)

Strach motywacją do bycia moralnym? Nie sądzę 🙂

„Podobnie religie w dużym stopniu stawały się raczej siłą dzielącą niż jednoczącą. Zamiast prowadzić do zaniechania przemocy i nienawiści dzięki zrozumieniu podstawowej jedności całego stworzenia, przyczyniały się do wzrostu przemocy i nienawiści, do pogłębiania się podziałów zarówno między ludźmi, jak i między rozmaitymi wyznaniami, a nawet w obrębie tych samych religii. Przekształcały się w ideologie, systemy wierzeń, z którymi ludzie mogli się utożsamiać i które wykorzystywali, by wzmocnić swoje fałszywe poczucie ja. Opierając się na nich, mogli uznawać, że to oni mają rację, a inni są w błędzie, i określać swoją tożsamość dzięki istnieniu wrogów – tych „innych”, „niewiernych” lub „wyznawców złej wiary”, których zabijanie nierzadko uważali za usprawiedliwione. Człowiek stworzył „Boga” na swoje podobieństwo. To co wieczne, nieskończone, nienazwane, zredukowano do wymyślonego bożka, w którego należało wierzyć i czcić jako „swojego” lub „naszego”.

A jednak…. a jednak… mimo wszystkich szalonych czynów popełnianych w imię różnych religii, nadal z samego jej rdzenia emanuje Prawda, na którą one wskazują. Prześwieca, choć słabo, przez grube warstwy zniekształceń i fałszywych interpretacji. Szansa, że zdołasz ją dojrzeć, jest jednak niewielka, chyba że widziałeś już choćby jej przebłysk we własnym wnętrzu

Jaką rolę odgrywają istniejące religie w powstawaniu nowej świadomości? Wielu ludzi zdążyło już sobie uświadomić różnicę między duchowością a religią. Wiedzą oni, że posiadanie systemu przekonań – zbioru idei, które człowiek uznaje za prawdę absolutną – nie czyni z nich istot uduchowionych, bez względu na treść owych przekonań. W gruncie rzeczy im bardziej budujemy własną tożsamość na gruncie wyznawanych przez siebie idei, tym skuteczniej odcinamy się od tkwiącego w nas wymiaru duchowego. Wielu „pobożnych” ludzi utknęło na tym poziomie. Stawiają oni znak równości pomiędzy prawdą i myśleniem, a ponieważ całkowicie identyfikują się z myśleniem (swoim umysłem), roszczą sobie prawo do wyłącznego posiadania prawdy, nieświadomie próbując bronić swej tożsamości. Nie dostrzegają ograniczeń myślenia. Jeżeli ktoś nie myśli (nie wierzy) tak jak oni, jest on ich zdaniem w błędzie – i w niedalekiej przyszłości poczują się usprawiedliwieni, zabijając go z tego powodu. I tak postępują, nawet obecnie” – Eckhart Tolle, Nowa Ziemia, wyd. Medium

Wiele osób na ścieżce rozwoju duchowego dostrzega ograniczenia związane z różnymi religiami. Obrosły one przez setki lat warstwą tradycji i rytuałów, przykrywając istotę, stając się (tak jak jest napisane wyżej) narzędziem służącym do utożsamiania, czyli w gruncie rzeczy uciekania od własnej duchowości. Stawianie znaku równości między uduchowieniem a religią nigdy nie było zatem uzasadnione.

More
Last Updated on piątek, 6 listopada 2009 10:41

ma olbrzymi wpływ na dzieci.
Jeśli swoim zachowaniem rodzice pokazują, że niezbyt wysoko cenią uczciwość, prawdomówność, dzieci na pewno wchłoną tę informację. To, co mówią oboje opiekunowie ma o wiele mniejsze znaczenie, niż to, co robią.

Można do znudzenia powtarzać, by dzieci były prawdomówne, że nie wolno kłamać, ale kiedy widzą, że słowa nie pokrywają się z czynami, szybko dowiedzą się, co naprawdę myśleć. Przed dziećmi nic się nie ukryje. Mają wspaniale rozwiniętą intuicję i są doskonałymi obserwatorami. Nie łudźcie się, że można coś przed nimi ukryć!

Zaczyna się od niewinnych kłamstw, które odsuwają na chwilę nieprzyjemną konfrontację, potem – kiedy się uda – życie bez kłamstwa staje się niemożliwe. Odraczamy wzięcie na siebie odpowiedzialności zasłaniając się kłamstwem, zagłuszamy, co naprawdę czujemy. A potem… potem kłamstwo staje się sposobem na życie… Strach przed wzięciem odpowiedzialności za słowa i czyny nie pozwoli na zmiany.

Pierwszymi nauczycielami w życiu dziecka są rodzice. To od nich przede wszystkim uczą się kontaktowania z innymi ludźmi. Potem ten krąg się poszerza o inne autorytety – nauczycieli, rówieśników, pracodawców.
Jeśli oboje rodziców wzajemnie przymyka oczy na własne drobne kłamstewka w obecności dzieci, wzorzec ten zostanie utrwalony w ich psychice: Tatuś okłamuje mamusię, że wypił tylko dwa piwa, a w rzeczywistości wypił z kumplem pół litra wódki… Mamusia okłamuje tatusia, że zapłaciła za nowe buciki tylko 100 złotych, gdy w rzeczywistości zapłaciła dwa razy tyle… Dziecko przynosi ze szkoły drogie markowe pióro. Na pytanie skąd je ma, odpowiada, że koleżanka mu je podarowała, że znalazło na ulicy/na przerwie między lekcjami/w szatni/w klasie itd., będąc na sto procent pewne, że ani ojciec, ani matka nie będą dociekali, skąd je ma tak naprawdę. Jest to unikanie odpowiedzialności za własne postępowanie i w następstwie – postępowanie dzieci.

Od rodziców – w pierwszej kolejności – uczymy się tolerancji lub nietolerancji kłamstwa, oszustw, mataczenia. I zawsze zaczyna się od niewinnego kłamstewka, drobnego oszustwa, naginania faktów na swoją korzyść. Te wzorce stosujemy w dorosłym życiu. Unikanie odpowiedzialności przenosząc ją na innych, to sposób na życie większości z nas. Niech odpowiadają naiwni – przypłacając zdrowiem, depresją (a czasem życiem), chcąc na siłę utrzymać zakłamany związek, w którym nigdy – lub prawie nigdy – nie było szczerości, otwartości, uczciwości – wobec siebie i wobec najbliższej osoby.
Chcąc tym sposobem utrzymać pracę, dobre relacje ze zwierzchnikami, współpracownikami brniemy w kłamstwa i zaprzeczanie, w oszustwa, przymykanie oczu na jawną niesprawiedliwość. Akceptując w ten sposób to, czego tak naprawdę nie chcemy doświadczać w swoim życiu…

More
Tagi: , , , , , , , , , , ,   |  Posted under Przemyślenia - psychologia na co dzień  |  Comments  Możliwość komentowania Kłamstwo została wyłączona
Last Updated on niedziela, 13 września 2009 07:08

Podczas wchodzenia w stan medytacji – zwłaszcza początkujący – bardzo często zarzucają praktykę doświadczając reakcji, których wcześniej nie kojarzyli z tym stanem.

Omówię te najczęściej spotykane.
1. Podczas zmiany częstotliwości pracy mózgu (relaks i wejście w zmieniony stan świadomości, czyli pierwszą fazę medytacji) możesz odczuć asymetryczność ciała lub kończyn. Asymetryczność ta objawiać się może brakiem czucia w ciele; nie czujesz rąk, nóg lub części tułowia. Czujesz jak któraś część ciała – albo całe ciało – unosi się w powietrzu.

More
Tagi: , , , , , , , , , , , , , ,   |  Posted under Medytacja  |  Comments  Możliwość komentowania Medytacja – uzupełnienie została wyłączona
Last Updated on poniedziałek, 2 sierpnia 2010 12:32


Kiedy uczeń jest gotowy, pojawia się Przewodnik, który poprowadzi go tam, dokąd zmierza cała ludzkość.


Wchodząc na drogę rozwoju duchowego, nie zdajemy sobie początkowo sprawy, że w pewnym momencie prowadzi nas ona do podziemi, szczelnie osnutych pajęczyną czasu, gdzie przechowujemy swoje niewykorzenione przesądy, kompleksy, lęki, strachy i zachowania zwierzęce.
Być może zapytasz, dlaczego wchodząc na tę drogę ujawnia się nasza próżność, pycha, nietolerancja, zawiść, zazdrość, pogarda, brak zdolności wybaczania, mania wyższości? Dlaczego, wkraczając na tę ścieżkę rozwoju stajemy się gorsi niż byliśmy? Niestety, nie zaobserwowałam, aby komuś udało się ominąć ten etap. Jest on niezbędny, jak niezbędnym staje się opanowanie przez zeroklasistę alfabetu i cyferek, aby na ich podstawie zaczął budować i rozbudowywać swoją dalszą wiedzę.

Nie jest to łatwa podróż – nie na początku – pełna naszych nieakceptowanych, ciemnych części osobowości, nielubianych części nas, skrzętnie skrywanych przed ludźmi i światem… Zresztą, droga ta nigdy łatwa nie była, zwłaszcza w początkowej fazie, wymagająca od nas dzielności, odwagi, olbrzymiego hartu ducha i niezłomnej wiary, że podołamy. Na drodze tej jesteś tylko ty i twój Przewodnik (Anioł Stróż, Opiekun, Mistrz – nieważne jak Go nazwiesz), bez Niego taka podróż jest po prostu niemożliwa.

Zanim rozpoczniesz prawdziwą podróż w głąb siebie, przeżyjesz ze swoim Przewodnikiem najcudowniejszy okres, kiedy na początku pokaże ci twoje nieznane możliwości, doświadczysz niewysłowionego szczęścia i radości. Poprowadzi cię w głąb twojej wewnętrznej istoty, żebyś mógł wszystkimi zmysłami odczytać Jego intencje, sugestie, podszepty, głosy lub myśli, i dostosował się do nich. Doprowadzi cię do integracji, zharmonizowania, dostrojenia i zjednoczenia z Nim. (Jest to mniej więcej okres, kiedy po praktykach stymulujących umysł, bazujących na wschodnich [i nie tylko wschodnich] metodach jesteś tak przepełniony energią, że aż cię od środka rozpiera. Dotyczy to również innych technik i metod pobudzających oczyszczanie wewnętrzne.) Zjednoczenie was obu jest niezbędne, dlatego że po okresie ekstazy i uniesień, rozpocznie się prawdziwy rozwój, prawdziwa praca nad sobą. Najczęściej wtedy dochodzi do przestrachu i zagubienia z braku wiedzy, i przerażeni zarzucamy to, co sami nieświadomie sprowokowaliśmy.

Lecz gdy jesteś z nim doskonale zsynchronizowany, podporządkowujesz się z własnej nieprzymuszonej woli i zaczynasz ufnie podążać za Nim. Dopiero później uświadomisz sobie, że z Przewodnikiem tworzysz nierozłączną całość, ponieważ już nigdy nie pozbędziesz się Go, ani Jego prowadzenia.

Bardzo często będziesz miał chęć zerwać z Nim, zwłaszcza w początkowych etapach zagłębiania się w sobie, kiedy nie wiedząc, co się dzieje, winą obarczać będziesz swojego Przewodnika za swoje zachowania i reakcje. W kontaktach z innymi ludźmi wyłazić będą z ciebie negatywne cechy charakteru, zachowania prostackie… Zastanawiać cię będzie czy to jesteś ty, czy ktoś w tobie tak działa, tak reaguje… Przewodnik odzwierciedli ci w ten sposób to, co zepchnąłeś w głąb siebie, ukryłeś przed sobą i światem, czego się w sobie wypierasz. Będziesz miał wrażenie, jakby cię ktoś ubezwłasnowolnił i zmusił do działania pod przymusem.

Takie właśnie momenty mają dać ci dowód, że jest w nas ukryta również osoba prymitywna. Będziesz robił pod presją to, co cię będzie później bardzo bolało, czego będziesz się wstydził.
Zmuszając cię do takich reakcji Przewodnik pokazuje negatywne cechy twojego charakteru i kompleksy, które tak starannie schowałeś w sobie, że nawet nie domyślasz się ich istnienia. Chociaż będziesz buntował się przeciw takim metodom, dobrze będziesz wiedział, że nie jest to po to, by cię unicestwić, lecz po to, by cię wzmocnić, zahartować; pokazać, co jeszcze tkwi w tobie niechcianego, zepchniętego w głąb, do czego nie masz ochoty się przyznać przed nikim, nawet przed sobą.

Twój rozwój duchowy jest jak wspinaczka po drabinie na coraz to wyższe szczeble, którym są poziomy rozwoju wyższej świadomości. Jest to wyzwanie nie tylko dla ciebie, ale i dla przyszłych pokoleń. Gdy twoje „JA” pokonuje kolejne szczeble rozwoju, może doznać różnego rodzaju uszkodzeń. Powstaje wtedy patologia, która zakłóca proces rozwoju. Skutki tych zakłóceń wpływają na osobowość człowieka i są udziałem nas wszystkich.
Patologia ta stwarza chorobową zmianę świadomości, co prowadzi do wypaczenia całego dalszego rozwoju na wszystkich poziomach. Dochodzi wtedy do konfliktu w odbiorze świata, który – w pewnym momencie – zamienić się może w wewnętrzną wojnę, zabierającą ci tyle sił i energii, że o duchowym rozwoju możesz tylko pomarzyć.

Większość ludzi, zanim osiągnie dojrzałość, w takich wewnętrznych konfliktach traci prawie połowę swojego potencjału rozwoju „JA”, kiedy pierwszy stopień wymagać może czasem ponad połowę naszego potencjału, który zabieramy ze sobą inkarnując się na Ziemi. (Inkarnując się w materialnym świecie dusza zabiera ze sobą tylko taki zasób energii, jaki jej będzie potrzebny na czas życia. Jeżeli zapas ten w większej części zostanie zużyty na początku życiowej wędrówki – ponieważ warunki, w jakich się urodziła, wymagały tego – popada w konflikty wewnętrzne i zewnętrzne.)

Żeby odzyskać utracony potencjał, często stosuje się różnego rodzaju techniki psychoterapeutyczne, pozwalające przywrócić to, co utraciliśmy w dzieciństwie i w okresie dorastania, pod wpływem wychowania i środowiska, w którym przyszło nam żyć. Poddając się technikom psychoterapeutycznym (np. rebirthing, regresja, hipnoza, psychoanaliza i in.) dochodzi do scalenia pogubionych po drodze cząsteczek naszej prawdziwej osobowości, naszego „JA”. Jest to przecież praca nad ułomnościami naszego charakteru, czyli zejście do podziemi i odzyskanie utraconego potencjału, utraconej mocy tam uwięzionej, tak potrzebnej, aby móc iść dalej. Dlatego rozwój osobowości – z pomocą psychoterapeuty czy twojego wewnętrznego Przewodnika duchowego – nie może wyeliminować stadium, na którym zachowanie twoje staje się gorsze niż było.

Oczyszczając i doskonaląc swoją psychikę, wchodzisz w obszar zwany psychoterapią. To, ile na tym skorzystasz, zależeć będzie od prowadzącego, jego umiejętności i zasobu wiedzy. Wydaje mi się, że najbardziej fachowej pomocy może udzielić ci twój Przewodnik, jednak nigdy nie będzie on psychoterapeutą, nie zastąpi ci obecności profesjonalisty, w szczególności, kiedy nie jesteś świadom, do czego tak naprawdę dążysz.

Najczęściej jednak ty sam jesteś dla siebie psychoterapeutą. I to z przymusu, bowiem twój Przewodnik będzie kierował cię w różne sytuacje wychowawcze tak długo, póki nie odzyskasz utraconego potencjału. Ból, który przeżyjesz i świadomość powtarzalności tych sytuacji zrobią z ciebie dobrego psychoterapeutę. Bez niczyjej pomocy wyłapiesz reakcje, które będą nieadekwatne do sytuacji i samodzielnie ocenisz je z poziomu dzisiejszej świadomości. Sam również nauczysz się właściwych reakcji, odpowiednich do twojej, o wiele szerszej wiedzy o życiu.

Trudno tu nie spostrzec roli Przewodnika. W sytuacjach, w które cię wciągnie, obniży twój stan świadomości. Będziesz się czuł, jakbyś działał pod dyktando, ale będzie to tylko dyktando twoich małych, opóźnionych w rozwoju jaźni. Oznaczać to będzie, że Przewodnik wprowadził cię w taki sam stan świadomości, jaki był przed laty, kiedy zaledwie powstawała blokada czy kompleks. Dopiero, kiedy ujrzysz swoje wady z wyższego poziomu świadomości, łatwiej ci będzie je odrzucić. Twoja patologia ukaże ci się w najczystszej postaci – prostackiej i niesmacznej. I właśnie takim będzie twoje zachowanie – prostackie i niesmaczne.

Twoja świadomość jest obecna również w stanie świadomości niższego poziomu i działa tak, jak reflektor, oświetlając najciemniejsze zakamarki twoich podziemi wydobywając z ciemności wszystkie ułomności nie do końca rozwiniętych jaźni. Jednak to nie twoja nowo odzyskana świadomość będzie osądzała, ile skorzystałeś na tych sytuacjach wychowawczych, ile ciemnych zakamarków psychiki wysprzątałeś i oświetliłeś. To nie ona osądzi, na ile zwiększył się twój potencjał rozwoju i nie ona zdecyduje o końcu tej podróży.

Gdyby ona to oceniała, twoja podróż zakończyłaby się przy pierwszej sytuacji wychowawczej i do następnych już by nie doszło. Jednak ocena należy do Przewodnika. To On decyduje czy prawidłowo odczytujesz sens sytuacji wychowawczych i czy wyciągasz z nich właściwe wnioski. Przypuszczalnie to On zaliczy ci pracę nad jakąś konkretną ułomnością charakteru, albo nawet i całą podróż. Również to On wpakuje cię w coraz to dotkliwsze sytuacje, jeśli okażesz się krnąbrnym, bezrozumnym i upartym uczniem, idącym z lenistwa po najmniejszej linii oporu – wstrzymując swój własny rozwój i rozwój pozostałych współtowarzyszy ziemskiej wędrówki.

Koniec podróży w głąb siebie wcale nie oznacza końca wielkiej przygody, którą zafundował ci twój Przewodnik. W miarę jak będziesz odzyskiwał swój potencjał, On inwestował go będzie w kolejny, coraz bardziej intensywny rozwój twojej osobowości. I wtedy zobaczysz nowe wątki tego rozwoju.

Z początku nie będziesz ich sobie uświadamiał. Za jakiś czas sam zaczniesz z uwagą śledzić i rozpoznawać normy współżycia z innymi ludźmi, moralności, stosunku do prawdy, miłości, przyjaźni, zdrowia, pieniędzy, pracy, odpoczynku, życia i śmierci wszelkich istot. Również na tych ścieżkach Przewodnik zmusi cię do oświetlenia właściwego zakamarka podświadomości, dokładnego „wysprzątania”, wyciągnięcia wszystkich brudów – które skrzętnie upychałeś po kątach – na światło dzienne, żebyś odzyskał pozostawiony tam potencjał rozwoju, uwolnił zamrożoną energię.

More
Last Updated on niedziela, 5 kwietnia 2009 07:53

Wstyd jest przekazywany dzieciom na różne sposoby. W rodzinach, w których ta zasada funkcjonuje, wstyd jest świadomie wywoływany u wszystkich członków rodziny. Jednak najbardziej są zawstydzane dzieci. Własny wstyd czy strach ukrywa się za maską władzy, która w rodzinach najczęściej jest hierarchiczna. Jak to trafnie określił John Bradshaw: „Tacie wolno wrzeszczeć na wszystkich. Mamie wolno wrzeszczeć na wszystkich, z wyjątkiem taty. Najstarszemu z rodzeństwa wolno wrzeszczeć na wszystkich z wyjątkiem taty i mamy, itd. Najmłodsze dręczy zwierzaka”…

KONTROLA
Zawsze kontroluj, co mówisz, do kogo mówisz, w jaki sposób mówisz. Musisz uważać, w jaki sposób wyrażasz swoje emocje, uczucia, zachowanie… Kontrola to jedna z ważniejszych metod obrony przed wstydem. Pilnie obserwuj otoczenie, by nie dać się zaskoczyć, upewnij się, że nikt cię nie przyłapie np. na czytaniu komiksów, chociaż miałeś w tym czasie uczyć się wiersza.

PERFEKCJONIZM
Wszystko musisz wykonać od razu prawidłowo i doskonale. Zasada ta zakłada, że wszystko co robisz, musisz wykonać według z góry określonego wzorca poprawności. Główną zasadą życiową perfekcjonizmu jest unikanie zła i strach przed złem… Każdy członek rodziny kieruje się w życiu swoim wyobrażeniem ideału i nie uświadamia sobie, że nie jest w stanie – ani on, ani pozostali członkowie rodziny – osiągnąć go.

OBWINIANIE
Za każdym razem, gdy coś wyszło nie tak, jak było zaplanowane, masz obwinić za to siebie lub kogoś innego. Gdy zawiedzie kontrola, obwinianie pozwoli zachować twarz i jako taką równowagę. Matka kazała posprzątać mieszkanie, ale buszowanie w Internecie było tak fascynujące, że ani się spostrzegłeś, jak czas szybko upłynął. Latasz po domu jak poparzony, ale i tak nie zdążyłeś wszystkiego zrobić. Właśnie wróciła młodsza siostra ze szkoły, będzie można na nią zwalić winę, że zrobiła nieporządek.

ODMOWA WYRAŻANIA SIEBIE
Człowiek, żeby funkcjonować w pełny sposób, musi mieć prawo do swobodnego myślenia i interpretowania, czucia, pragnienia i wyboru, wyobraźni. W rodzinach toksycznych zasada perfekcjonizmu wyklucza pełne wyrażanie tych praw, ponieważ nie wolno jest myśleć, czuć, pragnąć czy wyobrażać sobie w taki sposób, jak ty to robisz. Masz z tego korzystać w sposób zgodny z perfekcjonistycznymi wymogami ideału, który preferowany jest w twojej rodzinie.

ZASADA TRZYMANIA JĘZYKA ZA ZĘBAMI
Zasada ta skutecznie zamyka usta członkom rodziny, nie pozwalając na wyrażanie jakichkolwiek uczuć, potrzeb czy pragnień. W toksycznych rodzinach poszczególni członkowie pragną ukryć swoje prawdziwe uczucia, potrzeby, pragnienia. Nikt nikomu nie zwierza się ze swego osamotnienia czy rozdarcia wewnętrznego. Jesteś wtedy zawstydzany bądź wyśmiewany przez pozostałych członków rodziny (i nie tylko rodziny) jako ten słaby, nic nie warty. Najczęściej ten model stosowany jest w rodzinach alkoholików lub tam, gdzie przemoc jest na dziennym porządku. Tatuś lub mamusia są trunkowi, dzieci z takiej rodziny na pewno nie będą się chwaliły, że mają rodziców alkoholików, że są poniewierane czy katowane, że własnie rodzice przepili ostatnie pieniądze, za które można było kupić chleb.

NIE WOLNO SIĘ MYLIĆ
Myląc się, ujawniasz swe niedoskonałe, podatne na krzywdę JA. Przyznanie się do błędu to wystawienie się na badawcze spojrzenia, więc nie przyznawaj się nigdy do popełnionych pomyłek – zwal to na kogoś, a gdy ktoś inny się pomyli – zawstydź go boleśnie! Dziecko odrobiło lekcje. Mama sprawdza poprawność rozwiązanych zadań. W pewnej chwili zauważa błąd i zaczyna natrząsać się nad latoroślą, że źle wykonało zadanie, bo gdyby się bardziej przyłożył, napisałby od razu poprawnie.

NIERZETELNOŚĆ
Nie oczekuj od nikogo rzetelności, nie ufaj nikomu a nigdy się nie rozczarujesz. Skoro rodzicom nikt nie zaspokoił w odpowiednim czasie (w dzieciństwie) ich potrzeb zależnościowych, więc w jaki sposób mieli je zaspokoić tobie, skoro tego nie potrafią? Cykl nieufności przechodzi z pokolenia na pokolenie. Tatuś obiecał iść z dzieckiem na plac zabaw, ale właśnie w tym czasie kolega taty zaproponował wypad na piwo. Dziecko zawiedzione płacze w kąciku – „tata mnie nie kocha, bo poszedł z kolegą a przecież mi pierwszemu obiecał, że pójdzie ze mną!”

Sytuacje, które opisałam wyżej są na dziennym porządku w rodzinach objętych fałszywym wstydem i nie ma tu nic do rzeczy, czy jest to patologiczna rodzina, robotnicza czy inteligencka. W każdej z tych rodzin rodzice przypisują dzieciom to, co było przypisywane im, gdy byli mali. To, że kiedyś stajemy się dorosłymi ludźmi nie oznacza wcale, że wyrastamy z tych zależności. Nie, to, co spotkało nas w dzieciństwie na pewno wyprojektujemy na dzieci lub współmałżonków, nie uświadamiając sobie nawet działania tego mechanizmu. Na tej samej zasadzie będziemy budowali inne związki międzyludzkie.

More
Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,   |  Posted under Przemyślenia - psychologia na co dzień  |  Comments  Możliwość komentowania Zawstydzanie została wyłączona
Last Updated on niedziela, 5 kwietnia 2009 07:48

Czy trzeba koniecznie być nad oceanem, by zobaczyć tętniącą życiem lagunę?

Wystarczy włączyć video lub kino domowe, by tam się przenieść. Albo jeszcze prościej, włączyć wyobraźnię…

Zamknij na chwilę oczy i przenieś się w sam środek laguny. Znasz ten świat bardzo dobrze. Błękitna toń, kolorowa roślinność mieniąca się wszystkimi odcieniami barw i mnogość różnorodnych ryb. Od szarych, niczym niewyróżniających się ławic, po bajecznie kolorowe, wywołujące okrzyk zachwytu, lub głośny śmiech cudacznością swojego wyglądu.

A między nimi pływają przyciągające wzrok swoim majestatem, płynnością ruchów, – ale już nie tak liczne – osobniki. Gdzieniegdzie przemknie kilka wesołych delfinów wprowadzających świeżość i ruch w tej społeczności. Są lubiane i akceptowane przez wszystkich – to wesołki i rozśmieszacze. Czasem pojawiają się również bandy rozbójników i wandali, kierujące się swoimi zasadami i swoimi prawami – rekiny. Cała społeczność wystrzega się kontaktu z nimi, nie będąc nigdy pewna, kiedy zaatakują… Błękitna Planeta Oceanu Wszechświata…

Tak, nie ocean i nie lagunę opisywałam. Ławice szarych, wiecznie spieszących się ludzi, przemykających ukradkiem, bądź potrącających innych, tak samo zmęczonych i zagonionych. Przyciągające oczy kolorowe ubiory młodych ludzi chcących w jakiś sposób wyróżnić się z tłumu i inni, którzy swym wyglądem fizycznym wywołują u rówieśników śmiech i niewybredne żarty.

Laguna potrzebuje ich wszystkich, by mogła prawidłowo funkcjonować.

Odruchy zwierzęce, które dobre były w epoce, kiedy mózg człowieka był niewielkich rozmiarów, (który do dziś mamy jako pozostałość), były dobre i pożądane w czasach zdobywania pożywienia, zagrożeń ze strony większych zwierząt, ale nie dziś w XXI wieku, gdzie o żywność jest o wiele łatwiej, mieszkania zamykane są na klucz, nie trzeba pilnować ognia, który chronił i ogrzewał.

A człowiek dalej walczy niczym ślepe zwierzę, które wietrzy niebezpieczeństwo, ale nie wie, z której strony nadejdzie, bo mu węch ździebko przytępiło wraz z rozwojem mózgu. Zamienił kamień, maczugę, czy oszczep na kastet, but, słowa raniące, intrygę, Internet. Wyśmiewa poglądy innych, niczym lew walczy słowem o dominację. Po co? Czyżby strach przed zranieniem wywoływał agresję?

Czasem obserwuję społeczność pseudoczatów ezoterycznych. Wampiryzm i walka o dominację. Po co? Komu to potrzebne? Czyżbyśmy żyli w ciągłym stanie regresji, cofającym nas do początków ewolucji? Ludzie spontanicznie cofają się w czasie na widok przedmiotów, widoku twarzy, albo sytuacji, w których znaleźli się w danej chwili. Nie potrafimy inaczej rozmawiać, gdy jesteśmy w grupie (wypadałoby napisać w stadzie), jak poprzez złość, dominację i strach. Niczym u Pawlaka z polskiej komedii „Sami swoi” – sprawiedliwość i racja musi być po mojej stronie. Jeszcze tylko granat w dłoń… I walczymy do upadłego, tylko noże dać w dłonie, żeby było widać krew bryzgającą na wszystkie strony. Uwielbiamy to, zwłaszcza w sieci, gdzie nikt nam w oczy nie spojrzy, gdzie możemy wyżyć się na niewidzialnym znajomym/nieznajomym, wyprojektować na innych nasze braki i nasz strach, odreagować to, czego sobie najczęściej nie uświadamiamy…

Uczmy się żyć tak, żeby innym chciało się żyć obok nas. Nie zabierajmy innym przestrzeni życiowej – wystarczy jej dla wszystkich, dla maluczkich i wielkich, dla głupich i mądrych, dla menela i miliardera. Wszyscy są ważni i wszyscy potrzebni, inaczej większości z nas nie byłoby tutaj. Nie przyszliśmy tu po to, żeby nam było dobrze, ale żeby czuć się potrzebnym i nie żyć jak pasożyt, bo gdyby miało tak być, Stwórca stworzyłby od razu pasożyta, nie trudziłby się nad stworzeniem czegoś tak skomplikowanego i tak precyzyjnego, jak ciało ludzkie. Każdy tu ma swoją misję do spełnienia i nie zależy to wcale od hierarchii społecznej w materialnym świecie, ale od stopnia trudności granej roli życiowej. Nie pieniądze są miernikiem wielkości. Matka Teresa nie miała nic, prócz wielkiej miłości dla ludzi. Najbogatszy człowiek ma wszystko… prócz miłości dla ludzi.

More
Tagi: , , , , , , , , , , , , , ,   |  Posted under Przemyślenia - psychologia na co dzień  |  Comments  Możliwość komentowania Ocean została wyłączona
Last Updated on czwartek, 19 marca 2009 08:57

    Copyright by Śniący 2010
Przejdź do paska narzędzi