sztuka | Fabryka snów - sztuka śnienia, medytacja, rozwój, warsztaty. - Part 2 sztuka | Fabryka snów – sztuka śnienia, medytacja, rozwój, warsztaty.

Kontakt On-line

1748665

Spotkania, warsztaty

Pamiętnik znaleziony w śnie

Posts Tagged ‘sztuka’


Miejscem akcji bym dom rodzinny na wsi, pełen domowników, a raczej jakieś paczki znajomych, która była na wycieczce. Krzątaliśmy się po domu, prowadziliśmy rozmowy, zastanawialiśmy się, kiedy będziemy wracać, decyzję za nas podjęła Gospodyni domu, okazało się ze będziemy musieli jechać już dziś. Miałem nie wiadomo skąd pozostałości po cienkiej Pizie, była już zimna i raczej niezjadliwa. W domu była jeszcze Kucharka, rozmawiałem z nią trochę i okazało się, że ona zrobi z tego zimnego placka coś, co będzie się nadawać do jedzenia. Rozpostarła przede mną wizję, czego to doda, jak to przyrządzi, jak rozłoży na cieście, że sam jeszcze się zdziwię, jaka wyjdzie z tego smaczna potrawa.
Gdy reszta się przygotowywała do podróży okazało się, że padający wciąż deszcz przerodził się w rzęsistą ulewę, przez co niewielka rzeczka płynąca obok domu wystąpiła z brzegu, zalewając ogród i docierając przez piwniczne okienka w głąb domu. Wszyscy zaczęli się ubierać i przygotowywać do ratowania domu, ubieranie odpowiednich butów, decyzje, kto gdzie ma iść itp. Deszcz powoli jednak zaczął ustępować, co osłabiło nurt rzeki, która wciąż jeszcze, choć słabiej, ale królowała na ogrodzie i opływała ściany nośne domu. Stałem na zewnątrz i przyglądałem się wydarzeniom, reszta stała na werandzie i obserwowała wszystko.
W tym momencie pojawia się myśl przewijająca się ostatnio w „snach” – nie przejmowałem się, że inni zobaczą moje działanie. Podjąłem decyzję unosząc się w górę, na mojej drodze przeszkadzały mi kable energetyczne, ale przelatując pomiędzy nimi nie obawiałem się, że jeśli któregoś dotknę, że może mi coś grozić. Poprawiłem się w locie, była ze mną poduszka zafu, na której tak często siedzę. Wyleciałem na ulice i kierowałem się w stronę lasu mając przed sobą kolorowe niebo, które odpoczywało tuż po deszczu. Lecąc zastanawiałem się jak znaleźć odpowiednie miejsce, gdzie będę mógł przerwać brzeg rzeczki, aby fala powodziowa opadła.

Następne miejsce i wydarzenia.
Weszliśmy na teren jakiegoś systemu pałacowego, pełnego zieleni i było jakieś, „ale”, bo wciąż wypatrywaliśmy niebezpieczeństwa. Był z nami nasz kotopies;), biegał swobodnie, ceni on wolność ponad wszystko, kocha członków swojego stada, ale chwile wolności są dla niego jak narkotyk, zachłystuje się nimi, bardzo często jego natura jest o krok od oddania się w pełni wolności, ale też często udaje się nam go jednak przywołać do siebie, co nie znaczy, że jest to łatwa sztuka;) Przechodząc białymi i zadbanymi ścieżkami pośród drzew, podbiegały do nas ogromne psy. Większość był agresywna, ale w tym miejscu i czasie nie obawiałem się łapać ich za potężne szczeki, miotając nimi jak workiem ziemniaków, niektóre z nich przechodziły obok nas, nie okazując agresji. Kiedy nasz spacer się skończył doszliśmy to dużej bramy, kotopies gdzieś się zawieruszył w swoim bieganiu, my zaś podchodziliśmy ukradkiem i podpatrywaliśmy bokami, czy aby nikt nie czatuje na nas za bramą?

More
Tagi: , , , , , , , , , , , , , , ,   |  Posted under Opowieści z Niejednego Snu  |  Comments  Możliwość komentowania Powtarzające się symbole została wyłączona
Last Updated on środa, 3 grudnia 2008 12:56

Korci mnie aby napisać „Tajemnica szyfru Marabuta” ale to nie ta bajka i nie ten film;)

W słowach historii, którą masz możliwość czytać poznasz losy pewnego chochlickiego Księcia, któremu udało się uciec z krainy chochlików. Stał się człowiekiem by spełnić swoje marzenie, ale krok w krok za nim podążali jego wrogowie.
Jego największym przeciwnikiem, była mu najbliższa osoba w krainie chochlików, Księżna Sirian.

Spędzili razem ze sobą wiele cudownych chwil, ale co się stało tak naprawdę, że pchnęło to naszego bohatera do tego kroku, aby wymknąć się z krainy chochlików, jest okryte tajemnicą. Gdyby nie jego przyjaciele na pewno nie udałaby mu się ta sztuka, niektórzy zapłacili za to swoja wolnością.

Książę Filip, bo takie nosił imię, żył sobie niczego nieświadomy pośród ludzi, zapomniał, kim był i skąd pochodził dla własnego bezpieczeństwa. Pewnego wieczora, Sirian udało się odnaleźć Filipa w świecie ludzi, w realizacji tego celu pomogła jej plemienna szamanka.
Spotkanie to było zadziwieniem i Filip był totalnie zaskoczony, spotkanie było bardzo krótkie i wzruszające, ale nie było im dane po wspominać, umówili się, że spotkają się dnia następnego.

Na drugi dzień przyszło doszło do spotkania, Książę nic nie wie o podstępie Sirian, ale my wiemy, że pętla wokół niego coraz bardziej się zaciska, jakby nie było ta kobieta jest dla niego śmiertelnym zagrożeniem, a on w swej niepamięci niczego nie podejrzewa.
Sirian to taki szlachecki komandos w świecie chochlików, wiedzieli, kogo posłać, my już o tym wiemy, ale nie nasz nieszczęśnik.

Wspominali, a raczej ona wspominała, jak to razem wypuszczali się na łąki elfów, które dla nich były zakazane. Sirian z rozrzewnieniem mówiła o Filipie z dawnych czasów, jak pięknie potrafił grać uczuciami, okazywać wszystko barwami i emocją.
Będąc na spacerze w świecie ludzi, Księżniczka zachwycała się przyroda, dotykała roślin, zachwycała się najmniejszymi listkami, w pewnym momencie usłyszała, że ktoś ścina drzewa, zastygła, wsłuchała się w tych, którzy ścinali drzewo, mocnym i gniewnym głosem powiedziała „dzisiejszej nocy dobrze spać nie będą”.

Niebezpieczna chochliczka wodziła go za nos i postawiła przed nim ultimatum, tylko ona wiedziała, czemu to wszystko tak naprawdę służyło, a to, co się rozgrywało było grą pozorów.
Przychodziły momenty, w których nasz bohater nabierał podejrzeń, ale chwile te były krótkie i ulotne, brak było mu doświadczenia.
Filip dostaje 3 dni do namysłu i ma wybrać, Sirian lub jego towarzyszkę życia, z którą do tej pory żył pośród ludzi.
Nie wiemy dokładnie, co czuł Książe, ale już drugiego dnia podjął decyzję.
Nie wybrał, chochliczki, tak jakby podskórnie przeczuwał wiszące nad nim niebezpieczeństwo.
Gdy wszelkie sposoby przekonania zawiodły i usłyszała jego decyzję wpadła we wściekłość i odsłoniła się w pełni, postawiła wszystko na jedną kartę. Gdy się żegnali się wyszedł z cienia jej sprzymierzeniec, Władca Mroku, który pomógł jej we wszystkich knowaniach, ale jak widać w naszej bajce nic im to nie dało i Książę nie dał się zwieść tym dwóm połączonym mrocznym siłom.

A morał bajki jaki…
Prawda z reguły leży tam gdzie nie chcemy patrzeć.

More
Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,   |  Posted under Bajki Nie bajki  |  Comments  Możliwość komentowania Tajemnica Księcia Filipa została wyłączona
Last Updated on niedziela, 23 listopada 2008 12:46

Sporo czas upłynęło już od tej rozmowy, rozmawiałem z pewną kobietą, która „przyszła” porozmawiać ze mną jako swoim uczniem, jednym z pewnej grupy.
Dała mi do zrozumienia, że jestem pojętnym uczniem, może nie najlepszym, ale gdyby było trochę gorzej, to ta rozmowa nie miałaby miejsca. Dało mi to wtedy do myślenia, czego to ja się „tam” uczę. Mając na uwadze słowa Melisy, że przyjdzie czas na przypomnienie sobie różnorodnych elementów „układanki”, przychodzą chwile, w których obraz się klaruje.
Nawet czytając pewne książki, przychodzi olśnienie, ostatnio czytając „Sztuka śnienia”
C. Castanedy, pewien jej fragment któryś raz z kolei, przyszło zrozumienie. Wcześniej widziałem w tym przerost formy nad treścią zdziwiłem się, co miałoby to obrazować, a tu masz czytam i o rany… przecież to zazębia się z moimi ostatnimi doświadczeniami w śnieniu, pomijając wątek kulturowy i tradycji. Takich różnych smaczków można było by wiele przytaczać.
Pamiętam jak dziś wygłupialiśmy się, w pewnym momencie uczyniłem ruch dłonią dotykając Cię w specyficzny sposób, i od razu padły Twoje słowa „widać, że poznałeś ich czuły punkt”.
W niedługim czasie po tym wydarzeniu „wpadła” na małe ”te ta te” Cesarzowa, nie omieszkając wspomnieć, że już wie, że znam ich „czuły punkt”.
Każde doświadczenie, to koralik i tak koralik do koralika…

More
Tagi: , ,   |  Posted under Stare zapiski  |  Comments  Możliwość komentowania “Śnij swą intencję mnie. Zamierz mnie w przód!” została wyłączona
Last Updated on czwartek, 15 marca 2018 10:23

„Jeśli wszyscy oni są tutaj zwariowani, muszę uważać, żebym ja została normalna…” – wielka sztuka moim zdaniem;)

Spotkałem kiedyś dziwną istotkę, która mówiła śpiewnym rytmem i jeszcze dodatkowo jakby kręciła się w kółko i podskakiwała.
Zrozumieć ją przez to uwierzcie nie było łatwo.
Jedynie to co zrozumiałem to coś o „pisaniu”.
– Gdy zaczniesz pisać, to czas kiedy wszystko naprawdę zacznie się dziać.
Od pewnego czasu krążę, coś tli się pod skórą, ale kiedy i jak zapłonie tego nie wiem…

More
Tagi: , ,   |  Posted under Stare zapiski  |  Comments  Możliwość komentowania „Alicja w krainie czarów” została wyłączona
Last Updated on czwartek, 15 marca 2018 10:23

Był taki okres w moim życiu, że zaczytywałem się twórczością Johna Ivringa, kto nie pamięta filmu „Świat według Garpa”;)
W sieci znalazłem wiele recenzji jego książek, niżej zamieszczam drobny przykład recenzji „Hotel New Hampshire”:)
Nie odbiegając od tematu jeżeli coś tutaj piszę to znak, że jest to związane z moim życiem, ale jak to wszystko jest powiązane przedstawię już w następnej notce.

„Pierwsze skrzypce w tej brawurowo napisanej, przesyconej erotyzmem powieści grają członkowie rodziny Berrych, wiedzeni obsesyjnym pragnieniem stworzenia dochodowego hotelu. Szukając odpowiedniego miejsca do realizacji projektu, a także własnego miejsca w życiu, co raz konfrontowani z niespodziewanymi tragediami, ludzie ci wikłają się w różne zwariowane sytuacje, które równie często wywołują u czytelnika salwy śmiechu, co wyciskają mu z oczu łzy. Warto więc chyba przy lekturze tej świetnej powieści pamiętać o jednej z zawartych w niej maksym: „Życie jest na serio, a sztuka dla frajdy”.

„Wspaniała historia rodziny, która wymyśliła, że jej sposobem na życie będzie prowadzenie hotelu. Opowiedzieć o tym się nie da, trzeba to przeczytać :). Jak zwykle u Irvinga, roi się od niedźwiedzi (uroczych zresztą), prostytutek, sportu, oczywiście jest Wiedeń i przedziwne, śmieszne, odrażające, wzruszające perypetie.

Po przeczytaniu tej książki będziecie mieli wrażenie, że jesteście członkami tej postrzelonej rodzinki – aha, i trzymajcie się z daleka od otwartych okien ;)”

More
Tagi: ,   |  Posted under Stare zapiski  |  Comments  Możliwość komentowania ” Hotel New Hampshire „ została wyłączona
Last Updated on czwartek, 15 marca 2018 10:23

Taki wieczór… /przeciągam się/…. spokój, cisza, położyłem się na znanym mi trakcie.
Żaden Dwunożny mi nie przeszkadzał do momentu gdy wyrwano mnie z drzemki, odczułem nadchodzące kroki, jacyś Dwunożni nadciągali, nie chciało mi się nawet ruszać, przejdą sobie obok i pójdą dalej.
Ale Ci byli jacyś inni, podniosłem na nich głowę, inni…. ale co tam, po co będę wstawał.
To było silniejsze ode mnie, gdy przechodzili obok wstałem, szczególnie ten jeden przykuł moją uwagę.
Dwunożny jak dwunożny, może dla innych, ale nie dla mnie, jego współplemieńcy widzą może jeden znak, ja widzę ich więcej…
Przeszła mi senność on jest …

Usiadł spokojnie na przeciw mnie, patrząc oczami zadumy nad wiecznym teraz.
Był jednocześnie ludzki i ponad czasowy.
To nie podobne do mnie nie mogłem już tak dłużej leżeć, podniosłem się i zacząłem z Nimi rozmawiać.
Ja stary wyga zacząłem się bratać z Dwunożnym.
Czując to co w nim, czułem jego przyszłość…
Szedłem za Nim krok ,w krok.
Szedł – ja szedłem.
Stał – przystawałem.
Gadałem jak najęty, aż coś mi weszło w uszy i zaczeły żyć własnym życiem…
Nie dane mi było połączyć naszych dróg, ale wiem też, że jednemu z nas w przyszłości uda sie ta sztuka, będzie nosił on sławne imię pewnego Dwunożnego…
Odszedłem ścieżką nocy…

More
Tagi: ,   |  Posted under Stare zapiski  |  Comments  Możliwość komentowania Kocie życie… została wyłączona
Last Updated on czwartek, 15 marca 2018 10:24

    Copyright by Śniący 2010
Przejdź do paska narzędzi