wiatr | Fabryka snów - sztuka śnienia, medytacja, rozwój, warsztaty. wiatr | Fabryka snów – sztuka śnienia, medytacja, rozwój, warsztaty.

Kontakt On-line

Spotkania, warsztaty

Pamiętnik znaleziony w śnie

Posts Tagged ‘wiatr’


Smutek lubi się zbierać gdy nie ma wiatru w zakamarkach duszy
Daj jej odetchnąć i stań na szczycie wysokiej góry, unieś dłonie i obejmij wszystko

gory2

More
Tagi: , , , , , , ,   |  Posted under Centurie  |  Comments  Brak komentarzy
Last Updated on niedziela, 9 Kwiecień 2017 09:07

dom
Za morze, za niezliczone wyspy

Tam gdzie wiatr pachnie spokojem

Do stóp gór, które ponad chmurami na świat patrzą

Do strumieni pełnych krystalicznej wody

Do Domu…

/S.M. 13.09.14/

More
Tagi:   |  Posted under Centurie  |  Comments  Brak komentarzy
Last Updated on niedziela, 14 Wrzesień 2014 05:50

tree

Głos udręczonej duszy:

Niektórzy ludzie rodzą się wrażliwsi niż inni.
Łatwiej ich zranić, częściej płaczą, a smutek towarzyszy im od najmłodszych lat.
Niektórych ludzi łatwiej zranić, między innymi mnie…

 

 

Echo:
Niektórzy ludzie są jak drzewa, gdy wieje wiatr uginają się, gdy żar leje się z nieba,
ich liście dają im ochłodę.
Gdy przybywa im lat, wrastają głębiej w ziemię i rosną w pokoju.
Niektórzy ludzie pomimo przeciwności trwają w Bogu, rosnąc niczym drzewa…

/S.M. 25.06.14/

More
Tagi: , ,   |  Posted under Centurie  |  Comments  Brak komentarzy
Last Updated on niedziela, 14 Wrzesień 2014 05:57

– Masai idź dziś po pracy z psem do Łabędzi i tam zmów Różaniec do Krwi.
To Wam jest potrzebne teraz – moc Krwi bo przed Wami próba….
– Jaka?
– Nie mogę Ci powiedzieć ale proszę zrób to co napisałam.
– Dobrze.
– Dziękuje.
– Będę was wzmacniać też moją modlitwą.
– Dziękuje.

Poszedłem nie raz, czy deszcz , czy wiatr…
Nie mam sił, ale na wakacje się nie zanosi.
Jest pewne zawołanie, okrzyk w tradycji żydowskiej, którego nie przytoczę, za duża zbieżność „nazwisk”;)w originale. Chociaż w polskiej wersji, zaczyna się od „Jak długo jeszcze…”
Właśnie, jak długo…

29 marca 2007

More
Tagi: , ,   |  Posted under marzec 2007  |  Comments  Brak komentarzy
Last Updated on wtorek, 30 Lipiec 2013 04:13

Wczoraj miałem ciężki dzień, tak naprawdę siadłem sobie dopiero po 23., trzeci tydzień mini maratonu.
Po racy do następnej pracy, a przedtem w biegu wyjście z psem, później sprint na autobus i jazda do miasteczka gdzie zawracają ptaki, a centrum miasta jest krzyżówką 5 ulic;)

Okazuje się, że jednak przyjechałem na darmo, ale z jednej strony to dobrze pomyślałem sobie, że to mi da szansę na załatwienie kilku spraw, na które normalnie nie mam czasu.
Zaszalałem i kupiłem sobie słuchawki high-end, ledwo, ledwo mój sprzęt pozwala rozwinąć im skrzydła, no ale cóż teraz mogę zaliczać odloty muzyczne;)

Zjazd do domu i długi spacer z psem do Łabędzi, w ciemności ludzie nieopodal przemykają, z oddali słychać bawiących się, gdzie nie gdzie przemknie ptak, a ja siedzę zatopiony w modlitwie, wpatrzony w taflę wody i ciemność ponad koronami drzew w oddali.

Powrót do trzeciej pracy, a tam to brak zdjęcia produktu, to brak danych , jak tak można pracować, bajzel, z chęcią walnąłbym to wszystko, gdyby tylko mogło to czemuś pomóc.
To nie wszystko, kropką nad „i” był słowa pewnej „Truskawki holenderskiej”,
„…miałam propozycję pracy ale zastanowiłam się i wolę malować meble(czytaj dalej siedzieć w domu)”.

No to jak dla mnie to już było za wiele, gdybym był Garou to zawyłbym jak stąd do wieczności i zrobił z niej prosciutto, ale nie siła spokoju;) i jedziemy zgodnie ze sztuką bez rzucania mięsem, bo jeszcze trochę, a bym się nie oszczędzał ale i bez mięsa nie było jej do śmiechu.
Rano gdy jako tako wróciłem do rzeczywistości dostaję wiadomość ”Idę do pracy. Od poniedziałku zaczynam!” No to rozumiem;)

Wszystko to przypomina mi pewne wydarzenie, kilka lat temu szedłem na autobus, to były luźne czasy pomieszania z poplątaniem, ale nawet w taki momencie idąc, odczuwając wszystko dokoła, widząc wiatr w koronach drzew, odczuwając każdy krok, zapach powietrza, najmniejszy szczegół, coś we mnie krzyczało „smak życia”.

Życie nie traci smaku, to my tracimy jego smak.

16 marca 2007

More
Last Updated on wtorek, 30 Lipiec 2013 04:10

Pomimo przemęczenia śnienie czasami pokazuje mi różne historie, ostatnio docierając do domu po kilkunastogodzinnym dniu pracy, było coś takiego…

Idę z grupą znajomych, w stronę budowli przypominającą wiadukt, dochodzimy do niewielkiego wzniesienia, gdy nagle dociera do mnie, że zdarzył się jakiś „wypadek” w okolicy.
Odchodzę na bok, przedzierając się przez różne chaszcze, wychodzę na otwartą przestrzeń.
Pozwalam sobie odczuć wiatr, wykorzystać go, by wznieść się na kilkadziesiąt metrów, po chwili namierzając „cel”. W tej samej chwili jestem na miejscu, mała zabudowa, kręte uliczki.

Widzę uciekających ludzi, okazuje się że przyczyną tego całego zamieszania jest szalony kapłan. Nagle za zakrętu wypada na mnie młody chłopak, a tuż za nim przyczyna zamieszania. Mężczyzna w pełnym biegu przenika chłopaka jak gdyby był mgłą, tak jakby drapieżnik miał już pochłonąć ofiarę. Wszystko rozgrywa się w ułamku sekund, stoję na drodze uciekającego, kapłan z rozpędu przepływa prze niego, zatrzymując się na mnie.

Zetknięcie to powoduje specyficzną płynność przestrzeni, kapłan przestaje być zagrożeniem , znika. Młody chłopak za to zachowuje się tak jakby na nowo się narodził, sam sobie się dziwi i cieszy się zmianą jaka się w nim dokonała. Nie wiem do końca co było przyczyną tej odmiany. Może wreszcie nie musi już uciekać…;)

28 luty 2007

More
Tagi: , , ,   |  Posted under luty 2007  |  Comments  Brak komentarzy
Last Updated on sobota, 8 Czerwiec 2013 12:26

Nawet z oddali słychać głos jego
Wiatr pełen szeptu przemyka między polnymi kwiatami
Dotyka serca, rozjaśnia spojrzenie, krok czyni lekkim
Wszystko współgra i dźwięczy, tworząc Jedno…

grasslands

More
Tagi: ,   |  Posted under Centurie  |  Comments  Brak komentarzy
Last Updated on wtorek, 26 Marzec 2013 01:50

Płomieniu Boży
Nieba tchnieniem naszym bądź
Światło twe w nasze dusze wlej
Okaż nam swojej łaski dar
W zwykłych chwilach prowadź nas
Jak i wtedy gdy w oczy wieje wiatr
Dotknij to co poranione jest
Oddechem rozpuść na nowo tworząc nas

More
Tagi: ,   |  Posted under Centurie  |  Comments  Brak komentarzy
Last Updated on wtorek, 9 Październik 2012 11:56

Widzę pustynię, gdzie nie gdzie widać trochę suchej zieleni
Krzątają się ludzie, w domu który jest, a zarazem go nie ma
Nie widać ścian, ale co nie znaczy że ich nie ma
Wszystko istnieje, a zarazem jest tylko symbolem
Opadły firanki z okna, którego nie ma
Przyprószył je piasek nadchodzącej piaskowej burzy
Obok domu stoi prawie nagi mężczyzna z rozłożonymi rękoma
Pomiędzy nimi ma blaszane skrzydła, a wiatr porusza całą jego sylwetką
Wciąż stoi tak jakby chciał zatrzymać wiatr, chwilami tylko podchodząc do swojego towarzysza
Prosząc go aby mu domalował kolejny znak na ciele, tak jakby wiatr rozmazując wzory pozbawiał go sił
Dom którego nie ma, przygotowywał się na przyjęcie burzy

More
Tagi: , , ,   |  Posted under Opowieści z Niejednego Snu  |  Comments  Możliwość komentowania Dom którego nie ma została wyłączona
Last Updated on środa, 25 Kwiecień 2012 02:35

Miejsce w którym jestem jest wyjątkowe, stoję na sporych rozmiarów półce skalnej, przede mną nieokiełznane wody wodospadu, w dole po prawej przepływa rzeka.
Nie jestem tutaj sam, oprócz mnie jest kilku mężczyzn i gramy w nieznaną mi grę.

Jest w niej piłka, piłkę przebija się z jednej strony na drugą i widzę przy tym, że moi towarzysze używają maszyn do poruszania się i wykonywania różnych akrobacji.
Zastanawia mnie to czy nie mogą poruszać się tak szybko bo ich budowa im to uniemożliwia czy to po prostu taka miejscowa tradycja.

Po zmaganiach opuszczamy to miejsce i zatrzymujemy się na otwartej przestrzeni, otacza nas morze traw, jesteśmy przyjemnie zmęczeni grą, a przy tym jest bardzo gorąco i duszno.
Przysiadamy i rozmawiamy, chłonę całe otoczenie, z wiatrem napływa coraz więcej chmur, choć wieje wiatr nadal jest dość gorąco.
Chmury stają się coraz ciemniejsze, gdziekolwiek sięgnąć wzrokiem coraz więcej burych i mrocznych barw, które przyciągają chmury tak jakby z każdą chwilą były bliżej ziemi.

Cały ten krajobraz jest zapowiedzą nadchodzącej tragedii, nie wiem czy tylko ja, czy moi towarzysze tez widzą ten obraz, który przywiał wiatr.
Widzę jak latające statki otaczają każdy budynek w tej krainie, sukcesywnie niszcząc budynek za budynkiem.

Natychmiast przenoszę się do mieszkania w którym odbywa się narada wojenna, wszędzie pełno ludzi, wszyscy dyskutują jak można oprzeć się najeźdźcy.
Stoję trochę z boku przysłuchując się rozmowom, w pewnym momencie dochodzę do wniosku że nie ma innego wyjścia i postanawiam wspomóc swoich towarzyszy.

Nikt nie wie kim jestem, moja prawdziwa tożsamość jest przed nimi ukryta, wstaję i podchodzę do okna. Nie przejmując się przy tym, że właśnie poznają mnie wszyscy zgromadzeni, nie dbam o to, pozwalam by widzieli moją przemianę.

Otwieram okno, mieszkanie jest dość wysoko, ale to nie przeszkadza mi bez wahania wyskoczyć.
Lecąc w dół oceniam jaki obrać tor lotu, wciąż myśląc „…za bliskich i przyjaciół”.

More
Tagi: , , , ,   |  Posted under Opowieści z Niejednego Snu  |  Comments  Możliwość komentowania Droga do wolności została wyłączona
Last Updated on środa, 25 Kwiecień 2012 11:32

    Copyright by Śniący 2010