Kiedy E. Howe pracował nad rozwiązaniem problemu skonstruowania odpowiedniej igły do maszyny do szycia, przyśniła mu się gromada dzikusów. Tańczyli wokół niego z oszczepami, w których zaraz za grotem były dziury. Gdy się obudził, wiedział już, że igła w maszynie musi mieć dziurkę zaraz za ostrzem, a nie na końcu, jak igła tradycyjna.
W 1865 r. profesor chemii w Gandawie, Friedrich August von Kekule intensywnie pracował nad zagadnieniem struktury cząsteczkowej węglowodorów, a w szczególności benzenu (C6H6). Pewnego dnia po pracy zdrzemnął się przed kominkiem i oto, co mu się przyśniło. Zobaczył kolejny raz we śnie roztańczone atomy. Ale tym razem mniejsze ich grupki trzymały się na uboczu. Mój duchowy wzrok, wyostrzony już wieloma wizjami tego rodzaju, dostrzegł teraz większe struktury o wielorakich układach, długie szeregi, niekiedy ściślej dopasowane, a wszystkie pełznące i wijące się wężowym ruchem. Nagle jeden z węży schwycił swój własny ogon i ten kształt zawirował szyderczo przed mymi oczami. Jakby porażony tym widokiem przebudziłem się. Sen ukazał Kekulemu, że węglowodory nie są strukturami otwartymi, lecz zamkniętymi pierścieniami, przypominającymi węża gryzącego własny ogon.


