Bajki Nie bajki | Fabryka snów - sztuka śnienia, medytacja, rozwój, warsztaty. Bajki Nie bajki | Fabryka snów – sztuka śnienia, medytacja, rozwój, warsztaty.

Kontakt On-line

Spotkania, warsztaty

Pamiętnik znaleziony w śnie

Archive for the ‘Bajki Nie bajki’ Category

Niebo i skały ciągnące się aż po horyzont, a gdzieś na tym pustkowiu…

Mały chłopczyk ściskający kurczowo w swoich niewielkich dłoniach, krótką zieloną łodyżkę zakończoną niewielkim pąkiem.
Gdy otworzył dłoń i spojrzał, jedyną jego myślą było skąd wziąć wodę.
Zaczął iść przed siebie w nadziei, że jednak znajdzie wodę pośród tej skalistej pustyni
i uda mu się uratować Kwiat.

W pewnej odległości pomiędzy skałami, dostrzegł kilka kropel, które były ułożone wzdłuż ścieżki.
Podbiegł do nich, nachylił nad nimi jeszcze zieloną łodyżkę, a mały pączek wypił tych kilka życiodajnych kropel. Potrzeba było więcej, a przeciwności narastały, pojawiły się toczące brunatne kule, które chciały zrobić wszystko aby przeszkodzić chłopcu.

W tym momencie okazało się że nie jest sam i znikąd pojawili się sprzymierzeńcy, stanęli na drodze przeciwników i walczyli z nimi, by nasz bohater mógł iść dalej.
Jeszcze kilka razy napotkał niewielkie skupiska kropel, dodawało mu to otuchy że jednak się uda.
Kule robiły co mogły, ale nie na wiele im się to zdało, chłopiec dziwił się że ktoś mu pomaga, że nie jest sam i może liczyć na tak ogromną pomoc.

Gdy doszedł do niewielkiego wzniesienia, znalazł tam kolejną oazę kropel, nagle stał się mały cud, Kwiat gwałtownie zaczął rosnąć i rozkwitać.
Pełen kolorów, błyszczący od kropel wody, był niczym esencją życia pośród pustynnych skał.

Tu też pojawiły się nieoczekiwane podpowiedzi, chłopiec nauczył się jak pielęgnować Kwiat i że powinien zaprzyjaźnić się z Pszczołą.

Chłopiec wciąż uczy się nowych rzeczy…

kwiat

More
Last Updated on czwartek, 17 Grudzień 2015 08:35

W dalekiej krainie, pośród lasów i wzgórz, noc zastała Brokatowego Smoka i Zieloną Wronę. Podziwiali piękno nocy, gdy niespodziewanie niebo rozbłysło i pojawiła się zagadkowa łuna.

Brokatowy, że akurat w tym momencie miał głowę wyżej , dostrzegł co się dzieje.
To Złote Ptaki Północy przelatywały w swej długiej wędrówce nad tą krainą.
– Leć i zobacz Zielona, piękno tych świateł.

Zielona z przejęcia powietrza się nałykała i tylko ile piór starczyło, wzbiła się w górę, ponad wzgórze, bym móc zobaczyć rzadki widok, złocistą smugę ptasich wędrowców.

Smokowi się nie spieszyło, ale po chwili postanowił dołączyć do swojej przyjaciółki.
Rozpędził swoje cielsko, a że się wcześniej nie spieszył, Zielona miała sporą przewagę nad nim, więc gnał ogniście na złamanie skrzydeł.

Brawura była szybsza od niego, biorąc ostry zakręt pacną swym wielkim cielskiem, w suche koryto rzeki.

Zielona zawróciła i skrzeczy nad smokiem.
– Ty gruby młotku, a hamulce to gdzie?
Brokatowy zaciągając tubalnie, nie pozostał jej dłużny.
– Kołysce zostawiłem zielony kołku.

W tle tej przyjacielskiej rozmowy ostatni Złoty Ptak rozbłysną nad horyzontem, zostając już tylko niezatartym wielokolorowym wspomnieniem…

ko

More
Tagi:   |  Posted under Bajki Nie bajki  |  Comments  Brak komentarzy
Last Updated on sobota, 28 Luty 2015 01:30

…o raciborskim skrzacie co mieszka w wodnej chacie.

Jasny to był dzień, gdy on sobie spał
A tu jak na złość, dwoje mu jedzie wprost na nos
Zerwał się nasz bohater z królestwa wodnych bram
Któż się ośmielił zakłócić spokój mój, takiego chwata nad chwatami

Kubrak poprawił, buty wzuł i biegnie niczym chart
Sakiewkę swoją dopiął w mig i już chce rzucać czar
Gdy widzi, że popełnił by faux pas
Bo jeden z dwójki to jest wielki gość, co tu zrobić, co tu zrobić

Zżyma się i piekli nasz koleżka
Ważny mi tu wjechał gość, jak by nie miał kto, ale zaraz, zaraz
Pomysł mam, psikus moim prawem jest
Machnął ręką, szast-prast i strzelił drut

Jeden rower zarżał niczym ranny koń,
A hałas poniósł się przez całą toń
Pokraśniał cały nasz wiekowy skrzat
Toć mu się udał psikus mały

Ale po dłuższej chwili patrzy, że ten wielki gość
Znalazł sposób na chwacki czar
No cóż, myśli sobie wodny pan – Idę spać,  złapię sobie jeszcze wartko rybę
Co by sen był krzepki, przecież to jest dzień, a ja wtedy śpię…

wodnik

More
Tagi: ,   |  Posted under Bajki Nie bajki  |  Comments  Brak komentarzy
Last Updated on wtorek, 6 Maj 2014 04:24

To był zwykły wieczór …tylko niebo było niezwykłe.. ogromna kula zachodzącego słońca znikała powoli za horyzontem.

Nikt nie spodziewał się niczego niezwykłego … tylko mały chłopiec w kimonie czekał na Brokatowego Smoka.

Wiedział, że przyleci… zawsze przylatywał w snach, ale dzisiaj – dzisiaj był szczególny wieczór – dzisiaj polecą do gwiazd Mleczną Drogą.

Chłopiec był spokojny, nie czuł ani strachu ani zmęczenia. Nagle wokół chłopca zaczął spadać gwiezdny pył … i z mroku wyłonił się Srebrzysto Złocisty Brokatowy Smok…

Chłopiec wdrapał się na jego grzbiet i unieśli się bardzo wysoko … Mijali gwiazdy , planety i dotarli do miejsca, które Smok nazwał Bramą Czasu i Miejsca. I stała się jasność i nic nie było czymś i wszystkim było coś… cisza był głośna do bólu,
a hałas był cichy i kojący.

Choć wszystko było inne chłopiec nie czuł strachu, ani zdziwienia. Był tu i teraz
i rozumiał wszystko. Nie widział postaci, a słyszał głosy nie słyszał głosów a widział postacie.. widział bramy i przejścia…

Wybierz Drogę usłyszał… i podszedł do bramy.. i zobaczył drogę … srebrzysto , złocistą … to jest Twoja Droga tędy zawsze możesz wrócić i tą drogą możesz zawsze iść dokąd chcesz… nawet jeśli miejsce, w którym się znajdziesz sprawi, że zapomnisz na chwilę.. wrócisz .. Smok Cię przyprowadzi …

Wielka Świetlista Postać przeniknęła ciało chłopca zostawiając w jego duszy pieczęć. Pieczęć ze wszystkimi klejnotami wiedzy i zrozumienia.

Chłopiec wrócił na Ziemię. I znów wszystko było jak dawniej. Chodził do szkoły
i praktykował sztuki walki w cesarskiej szkole Tai Chi. Smok pojawiał się w snach ale było to dla niego czymś całkiem oczywistym i normalnym.

Po wielu latach Szu Han został nauczycielem Tai Chi . Jego uczniowie stawali się wielkimi wojownikami, a on w ciszy i spokoju ducha zajmował się doskonaleniem siebie.

Kiedy odchodził na niebie znów zachodziło Słońce, a Brokatowy Smok był tuż obok. Potem znów unieśli się wysoko nad chmurami nocnego nieba… mijali gwiazdy, planety i dotarli do Bramy, i znów stała się jasność… i głos powiedział wróciłeś … choć byłeś tu zawsze.. jesteś tu i nie ma Ciebie..

I pieczęć, którą dostał zaczęła wirować i srebrzysto, brokatowy pył spadał wszędzie.
Tak więc stałeś się Strażnikiem na Tu i Teraz … Niezależnie od czasu, miejsca i okoliczności…

Będziesz tam gdzie chcesz i kiedy chcesz i choć nie będziesz czasem wiedział, wiedza będzie w Tobie.
Zdałeś egzamin z pokory … i honoru… dumy i poczucia siebie.
Będziesz zawsze nawet jak Ciebie nie będzie.

I znowu wybrałeś Drogę … I oprócz Smoka wyruszyli z Tobą inni.. i pieczęć w duszy się zmieniła… i znowu jesteś…
Ma Pani syna – usłyszałeś. Będzie miał na imię Sebastian – odpowiedziała kobieta
o spojrzeniu Królowej Gwiazd. Niezwykła – tak jak jej Syn.
A Gwiezdny pył… spadał wokół …

More
Last Updated on poniedziałek, 18 Marzec 2013 06:50

Wejdź w tę historię…

Patrzę ze spokojem i zachwytem, łagodnie świat wchodzi w moje oczy.
Rozluźniam się, czuję jak opada napięcie z moich pleców i ramion.
Ta lekkość budzi do tej pory nieznane, nowe pokłady we mnie, doceniam spokój i brak napięcia.
Wszystko co widzę łagodnie płynie swoim rytmem.

Przez tyle lat kurczowo ściskałam w dłoni miecz by odpłacić innym za moją krzywdę.
Otwieram zaciśniętą pięść o której już prawie zapomniałam, jaka ulga, moje wnętrze z radością się unosi.
Dłońmi dotykam kwiatów, które tak kocham, w tych kwiatach widzę wszystkich swoich bliskich którzy zadali mi rany.

Dotykam ich z miłością, łagodnym i delikatnym ruchem palców, uginają się prosząc o trochę wody.
Daję ją im, one potrzebują mnie, a ja potrzebuję ich, dbamy o siebie nawzajem.
Wciąż noszę ze sobą misia, tak tego misia, którego tak mocno kochałam gdy byłam mała.
Już dawno nasze drogi powinny się rozejść, zżyliśmy się przez te wszystkie lata, ale tak dłużej być nie może ,powinniśmy się pożegnać.

Widzę przed sobą nadchodzącą małą dziewczynkę uśmiecha się do mnie, ma długie spięte z tyłu włosy.
Odwzajemniam jej uśmiech, pokazuję jej misia, a ona z radością podbiega do niego.
To jest bardzo grzeczny miś, mówię do niej i od teraz jest Twój, dbaj o niego i kiedyś tak jak ja teraz wybierzesz jakiegoś chłopczyka lub dziewczynkę, która zaopiekuje się misiem.
Nasze drogi rozchodzą się i każda idzie w swoją stronę, przed każdą z nas jeszcze tyle do odkrycia…

More
Tagi: , , , , ,   |  Posted under Bajki Nie bajki  |  Comments  Możliwość komentowania Bajka pomagajka została wyłączona
Last Updated on poniedziałek, 11 Luty 2013 03:38

Była sobie mała dziewczynka, która była sierotą, życie nią miotało od dzieciństwa i nigdzie nie mogła znaleźć swojego domu. Domu w którym czułaby się spokojnie i bezpiecznie.
Na domiar złego widziała to czego inni nie widzieli, ukrywała to przed innymi, aby nie pomyśleli sobie że jest chora i jeszcze bardziej się od niej odsunęli.

Dane jej było widzieć tych których nazywano duchami, nie rozumiała tego, ale swoimi drobnymi siłami starała to wszystko sobie tłumaczyć.
Gdy już trochę podrosła spotkała na swojej drodze szaloną wiedźmę, kobietę pełna dumy i swoich ohydnych celów, które chciała zrealizować dzięki małej i bezbronnej dziewczynce.
Wymyśliła sobie, że rzuci czar na dziewczynkę który przemieni Małą w narzędzie dzięki któremu wiedźma będzie potężna i będzie mogła realizować swoje odrażające sny o władzy.

Dziewczynka gdy poznała zamierzenia wiedźmy uciekła jak najdalej od niej, ale to nie wystarczyło bo wiedźma i tak rzuciła czar, który obudził magiczne moce ukryte głęboko w małym ciałku i umyśle. Nasza główna bohaterka, zaczęła chorować, czar zmieniał ją i nie dało się już tego zatrzymać, ale najważniejsze w tym wszystkim jest to, że pokrzyżowała plany wiedźmy, która musiała obejść się smakiem i zapomnieć o dziewczynce.

Co nie znaczy, że nie próbowała słodkimi pochlebstwami zatrzymać jej przy sobie, zostawmy już ten wątek i przejdźmy dalej.
Dziewczynka w przybranym domu starała się za wszelką cenę przeżyć, czar nie pozostawiał jej złudzeń, obudził moce które mogły ją zniszczyć. W tym wszystkim wspierali ją przyjaciele, starając się jej ulżyć w cierpieniach i zapewnić jej bezpieczeństwo.

Czar powodował że widziała i czuła coraz więcej, a jej drobne ciałko i serduszko zginęłoby gdyby nie pomoc innych. Magia obudziła rzeczy które przerosłyby wyobraźnię niejednego dorosłego człowieka.
Przyglądał się temu wszystkiemu od samego początku ognisty duch, który miał swoje plany, i z nikim się nimi nie dzielił. Chciał być władcą, a magiczna mała dziewczynka byłaby tylko jego niewolnikiem i pomocnikiem do zdobycia świata.

Przy nadarzającej się chwili zawładną dzieckiem, w jednej chwili przekonany o swojej wyższości „był wielki, jedyny i niepowtarzalny, gotowy zniszczyć świat i jeśli będzie trzeba to zbudować sobie nowy”.
Stłamsił ją i odciął od przyjaciół, którzy pomimo prób pomocy nie mogli nic zdziałać.
Pysznił się czego chcą te drobne „robaczki”, jeśli nie przestaną mnie atakować, zniszczę ich.

Gdzieś w tym całym megalomańskim myśleniu umknęło mu kilka faktów, które powoli zaczęły docierać do niego.
Pod koniec dnia jeden z przyjaciół zapukał do jej domu, ale jej tam nie było, bo rozpanoszył się w nim ognisty duch.
Rozpoczęła się rozmowa pomiędzy duchem,a człowiekiem, duchem dla którego emocje ludzkie były czymś nieznanym ale też i obrzydliwym.

Duch poznawał ludzki świat, dziwiąc się że ludzie sami sobie zadają ból, prowadząc wojny, cieszył się z jednej strony z tego „poczekam aż sami się wykończycie”.
Człowiek starał się poznać co wie duch, jakie ma ograniczenia, jakie ma cele, i tłumaczył cierpliwie emocje i postępowanie ludzi.

Tak naprawdę duch niewiele wiedział, ale w trakcie rozmowy zainteresowało go kim jest ten człowiek z którym rozmawia, czy jest tylko człowiekiem, a jeśli nie to kim, pomimo wielu pytań nie był w stanie dojść do prawdy, która była przed nim ukryta.

Człowiek w sercu rozmawiał ze Stwórcą, aby odnaleźć drogę do Przyjaciółki.

W pewnym momencie Duch poczuł złość, coś czego nie powinien poczuć, przecież emocje są mu obce i są takie ludzkie.
Ta złość była jego końcem, od odczucia tej emocji zaczął inaczej patrzeć na swoje postępowanie, przyjaciel dziewczynki wykorzystał tą przemianę i spokojnie dalej rozmawiał, ale już prowadząc rozmowę tak aby Duch jak najmocniej odczuł swoje nowe spojrzenie.

Przynosiło to efekt w postaci wyrzutów „czy postąpiłem właściwie”, „co stanie się ze mną”, „jak to naprawić”.

I na koniec pojawił się problem, Duch nie wiedział jak naprawić to wszystko, poszedł więc szukać Dziewczynki, znalazł ją bez sił, ale i ona nie wiedziała co należy zrobić, by mogła być znów sobą.

Przyjaciel przyglądał się temu, widząc że są bezradni, wypowiedział mocnym głosem jej imię, które się stało bramą i drogą do jej powrotu.

Dziewczęcy śmiech i przekomarzanie jest epilogiem tej krótkiej bajki 🙂

More
Last Updated on piątek, 16 Marzec 2012 03:01

Straszna rzecz się dzieje w królestwie Zmiennokształtnych Duchów Natury, ościenne Cesarstwo Mrocznych Cieni coraz bardziej przybliża się do ataku na ich królestwo.
Cesarzowa Mrocznych Cieni niedługo wybierze sobie nowego cesarza, jest dwóch pretendentów.

Każdy z nich jest swoim przeciwieństwem, jeden jest pokojowo nastawiony do Zmiennokształtnych, drugi zaś chce ich zniewolenia bo jego zdaniem tylko do tego się nadają.
Zmiennokształtni są bezsilni wobec potęgi Cieni i jeśli stanie się najgorsze nie będą w stanie się obronić.
Niektóre z ich Rodzin, postanowiły szukać ratunku na własną rękę, pewnej niewielkiej Rodzinie udało się dotrzeć do kogoś kto będzie w stanie dać im schronienie.

Udali się do niego ,do królestwa ludzi, z prośbą o pomoc, spędzili czas na rubasznych rozmowach, przedstawili się całą rodziną od najmniejszego do największego.

W ramach rewanżu za spotkanie zaprosili naszego nieznajomego do swojej ostoi, która była tak blisko, tylko o krok od cywilizacji ludzi ale chroniła ją zasłona i nie każdemu było dane przekroczyć jej granice. Cudownie krystaliczna rzeka, pełna ryb i życia dała choć chwilę wytchnienia naszemu nieznajomemu bohaterowi bajki.
Nurkowanie, zabawy i rozmowy, łapanie ryb w takiej krainie było ambrozją na jego duszę.

Kolejne spotkanie odbyło się w ich wiosce, starszyzna wioski wyszła na przeciw zaproszonemu gościowi, widok starszyzny i całej otoczki wprawił w lekką konsternację naszego bohatera bo nie nawykł do takich powitań.

Po całym tym oficjalnym spotkaniu, przenieśli się w okolice gór i kopalni, gdzie Zmiennokształtni mieli swoje siedziby. Tam wspólnymi siłami wraz ze swoim wybawcą odbudowywali zniszczone domy. Pojawili się też zbrojni plemienia, no cóż chcieli zademonstrować swoją siłę i gotowość do walki i poznać sprzymierzeńca Plemienia.
Co przyniosą kolejne strony tej historii, wkrótce może się przekonamy…

More
Last Updated on piątek, 4 Grudzień 2009 02:33

Korci mnie aby napisać “Tajemnica szyfru Marabuta” ale to nie ta bajka i nie ten film;)

W słowach historii, którą masz możliwość czytać poznasz losy pewnego chochlickiego Księcia, któremu udało się uciec z krainy chochlików. Stał się człowiekiem by spełnić swoje marzenie, ale krok w krok za nim podążali jego wrogowie.
Jego największym przeciwnikiem, była mu najbliższa osoba w krainie chochlików, Księżna Sirian.

Spędzili razem ze sobą wiele cudownych chwil, ale co się stało tak naprawdę, że pchnęło to naszego bohatera do tego kroku, aby wymknąć się z krainy chochlików, jest okryte tajemnicą. Gdyby nie jego przyjaciele na pewno nie udałaby mu się ta sztuka, niektórzy zapłacili za to swoja wolnością.

Książę Filip, bo takie nosił imię, żył sobie niczego nieświadomy pośród ludzi, zapomniał, kim był i skąd pochodził dla własnego bezpieczeństwa. Pewnego wieczora, Sirian udało się odnaleźć Filipa w świecie ludzi, w realizacji tego celu pomogła jej plemienna szamanka.
Spotkanie to było zadziwieniem i Filip był totalnie zaskoczony, spotkanie było bardzo krótkie i wzruszające, ale nie było im dane po wspominać, umówili się, że spotkają się dnia następnego.

Na drugi dzień przyszło doszło do spotkania, Książę nic nie wie o podstępie Sirian, ale my wiemy, że pętla wokół niego coraz bardziej się zaciska, jakby nie było ta kobieta jest dla niego śmiertelnym zagrożeniem, a on w swej niepamięci niczego nie podejrzewa.
Sirian to taki szlachecki komandos w świecie chochlików, wiedzieli, kogo posłać, my już o tym wiemy, ale nie nasz nieszczęśnik.

Wspominali, a raczej ona wspominała, jak to razem wypuszczali się na łąki elfów, które dla nich były zakazane. Sirian z rozrzewnieniem mówiła o Filipie z dawnych czasów, jak pięknie potrafił grać uczuciami, okazywać wszystko barwami i emocją.
Będąc na spacerze w świecie ludzi, Księżniczka zachwycała się przyroda, dotykała roślin, zachwycała się najmniejszymi listkami, w pewnym momencie usłyszała, że ktoś ścina drzewa, zastygła, wsłuchała się w tych, którzy ścinali drzewo, mocnym i gniewnym głosem powiedziała „dzisiejszej nocy dobrze spać nie będą”.

Niebezpieczna chochliczka wodziła go za nos i postawiła przed nim ultimatum, tylko ona wiedziała, czemu to wszystko tak naprawdę służyło, a to, co się rozgrywało było grą pozorów.
Przychodziły momenty, w których nasz bohater nabierał podejrzeń, ale chwile te były krótkie i ulotne, brak było mu doświadczenia.
Filip dostaje 3 dni do namysłu i ma wybrać, Sirian lub jego towarzyszkę życia, z którą do tej pory żył pośród ludzi.
Nie wiemy dokładnie, co czuł Książe, ale już drugiego dnia podjął decyzję.
Nie wybrał, chochliczki, tak jakby podskórnie przeczuwał wiszące nad nim niebezpieczeństwo.
Gdy wszelkie sposoby przekonania zawiodły i usłyszała jego decyzję wpadła we wściekłość i odsłoniła się w pełni, postawiła wszystko na jedną kartę. Gdy się żegnali się wyszedł z cienia jej sprzymierzeniec, Władca Mroku, który pomógł jej we wszystkich knowaniach, ale jak widać w naszej bajce nic im to nie dało i Książę nie dał się zwieść tym dwóm połączonym mrocznym siłom.

A morał bajki jaki…
Prawda z reguły leży tam gdzie nie chcemy patrzeć.

More
Last Updated on niedziela, 23 Listopad 2008 12:46

    Copyright by Śniący 2010