Poznałem ją jakiś miesiąc temu, zaczęło się od kilku godzinnego bólu głowy. Zastanawiałem się dlaczego wybrała takie „spokojne” imię, być może aby ukryć swoją „gniewna naturę”, jak sama przyznała jej siostra jest delikatniejsza. 50 sióstr, sam już nie wiem skąd wiem , bo Melisa upierała się że mi o tym nie mówiła. Połączyć mitologie grecką, tybetańską w jakimś stopniu oddało by to skąd pochodzi.
Porozmawialiśmy o śnieniu i wspomnieniach, rozjaśniła mi pewne sprawy „Był czas że Twoi przeciwnicy blokowali twój umysł i wspomnienia, gdyby tego nie zrobili mógłbyś ich wtedy pokonać. Przypomnisz sobie kiedy będziesz chciał, teraz to już zależy tylko od Ciebie, z uśmiechem dodając, że wszystko w odpowiednim czasie.
Miesiąc: lipiec 2007
Strażnik Gór
Gospodarstwa na skraju lasu, na drodze po miedzy opłotkami oddala się skradzione „jajko”.
Nikt nie wie dlaczego tak sie dzieje, moja Druga połówka dostrzega mackę wystającą z trawy, bez zastanowienia ciągnie, wyłania się oblepiony ziemią kałamarnicowaty kształt, niemałych rozmiarów, którym „zajmuje się” z radością gospodarz posesji.
Śnienie…
Mały sztylet wykwitający na moim udzie, najpierw kontury, później pełna forma, rozrastająca sie w różne ornamenty niczym bluszcz oplatający drzewo. Błękitna skóra tłem znaku sztyletu, symbol statusu.
Wysoki budynek, ze spadzistymi dachami stojący nad brzegiem morza, w towarzystwie zieleni i wysokich drzew. Szukając dogodnego miejsca unoszę sie bez problemu, uniki, skradanie,strzały, ucieczki.
Ktoś powinien zginąć, ale jest mocno chroniony.
Teatralna atmosfera, teatralni „ludzie”.
Poświęcenie mowy przez zaszycie ust, myślenie i wartości odbiegające od ogólnie znanych jako ludzkie. Specyficzne miecze zakończone drewnianymi elipsami, narzędziami przyjemności i wyrazu.
W tym przypadku wypływające wspomnienia.
Inny przypadek, siedząca grupa za stołem, wśród nich jest zniewieściały mężczyzna który w pewnym momencie unosi się w powietrze, czy za moją przyczyną czy z innego powodu. Nagle gwałtownie odwraca głowę w moim kierunku jakby nie wiadomo co dostrzegł, prawie wykrzyczał z przejęciem i oczami pełnymi pasji „Ty 'To’ masz”. Czym jest „To”? Jak na razie tajemnicą.
Dla Sztywniaka…
Wydarzyło się to po 3 Bramie, której nadmiar został wykorzystany do zniszczenia tego, który zaatakował Igora.
Mam znajomka, który żyje jak marionetka, żyje w sidłach gwałtowności, ogromnego ego, a zarazem infantylności.
Kolejny nadmiar z zamkniętej Bramy, posłużył do wyrwania go ze szponów zniewolenia. Gdybym nie wiedział co się stało, uznałbym, że coś dziwnego dzieje się z facetem, nie ten facet, spokojny, wyciszony. Nawet to chwilowe wyrwanie dało mu możliwość innego spojrzenia na świat i siebie, ale nie wykorzystał tej możliwości, wrócił do starego siebie.
Przenikanie…
Najmocniejsze , albo inaczej najbardziej uderzające były i są momenty kiedy świat „ponad naturalny” przenika się ze światem fizycznym i to nie z moim życiem, ale życiem innych.
Wiele było takich momentów i będzie.
Kilka lat temu zostałem zaproszony na ślub swojego najlepszego kolegi, razem podnosiliśmy sie z niejednej porażki.
Nic by nie było w tym dziwnego, gdyby nie informacja, z dobrych źródeł, że na uroczystości będzie demoniczna kobieta nocy, która znana jest w swoich kręgach z władzy jaką roztacza.
I co tu zrobić, koledze nie można odmówić, ale perspektywa „mokrej plamy” jaką ta niewiasta by ze mnie zrobiła też mi się nie uśmiechała. Czas się zbliżał nieubłaganie, decyzję musiałem podjąć, kolegi nie chciałem zawieść. W ostatniej chwili odzyskałem część siebie, co oddaliło niebezpieczeństwo. Pojechałem tam już nawet nie myśląc, że ona przemyka wśród zaproszonych gości…
Skojarzenia…
Kilka dni temu zwróciła się do mnie pewna osoba o poradę, istniało duże prawdopodobieństwo, że pewien „dżentelmen” raczej nie życzył jej szczęścia.
Powiedziałem co uważałem za stosowne, a później przyszło zastanowienie, jak to ja się zachowuję jak trzeba komuś w przenośni lub dosłownie dokopać;)
Kilka miesięcy temu, rozmawiałem z pewną „osoba”, która postawiła mi pytanie „Czemu ja tak ich nie lubię, czemu ich zwalczam”?-Przeciwników ze świata Cieni.
Wtedy z mojej odpowiedzi wynikało, że to tak jakoś wyszło, że rożne wydarzenia złożyły się na to.
Patrząc na swoje zachowanie po tej poradzie, wynika raczej, że lubię tą robotę, choć czasami to lubienie wychodzi mi bokiem.
Pamiętam jedną z pierwszych walk, odwiedził mnie wtedy dziwny gość, należał do tych, którzy na samo imię w/w Przeciwników szczerzyli kły i włos im się jeżył.Powiedział coś w stylu „No Masai, to dziś czeka nas walka”. trochę mnie tym wybił;)Zapytałem się „Czemu sądzisz, że ja się nadaję do tej walki?”
Coś tam odpowiedział dla poparcia swoich słów, przy okazji dał mi do odczucia siłę swoich szczęk, aby żadne „cholerstwo” się nie przyplątało „Teraz jesteś gotowy”.
Wygraliśmy tą bitwę…
Chwila wytchnienia…
Pracuję ostatnio nad regeneracją swojej drobnej osoby;), starając sie wykorzystać te wolne chwile, które spadają mi z Nieba.
Lata temu nauczyłem się pewnej rzeczy, którą teraz na nowo muszę odświeżyć w sobie. Przychodząc z pracy w tamtym czasie, stworzyłem sobie mały rytuał, poświęcałem 20 lub 30 minut na relaks, wtedy interesował mnie tylko odpoczynek, dopiero po kilku latach zacząłem zwracać w wspomnieniach uwagę na niektóre szczegóły, które wtedy miały miejsce.
Leżąc wpadłem w coś w rodzaju transu, jeśli ktoś mnie choć dotknął paluszkiem to cały relaks mówiąc kolokwialnie szedł „na spacer”;)Często pojawiały się różne sprawy, jak czytanie w myślach „książek”, spacerowanie w różnych miejscach i pojawiała się też zabawna sytuacja. Przychodził moment, że traciłem orientację gdzie leżałem,”w tym pokoju czy w innym, okno jest po lewej czy po prawej stronie” totalne zawieszenie, prawa-lewa-góra-dół na małą chwilę robiło sobie wolne.Po latach gdy odpoczywałem przychodziły i inne obrazy, teraz odpoczynek jest trudną sztuką, bo zmęczenie zeszło dość głęboko i trzeba zejść jeszcze głębiej. Zdarzało mi się ostatnio, po ciężkim dniu, że zasypiałem ze słuchawkami na uszach, budząc się w nocy dziwiąc się kto mi zrobił kawał i zgłośnił:)
Także dzielnie zbieram się w sobie;)