Siedzi sobie dwóch wariatów na irracjonalnym moście i irracjonalnie machają sobie nogami.

I jeden do drugiego mówi, że coś mu nie wychodzi, że już tyle lat próbuje, a tu nic ,a nic.
Wciąż pije i pije, ale jakoś upić się nie może, zapomina że pił i wciąż jest trzeźwy.
Drugi nie jest mu dłużny i też opowiada mu jak to z nim nie tak.
Makabryczne sny, dziwni”ludzie” z którymi wciąż rozmawia, historie nie z tego świata.
Dochodzą do wniosku, że na rówini są w swoim szaleństwie.
Choć ten ze „słabą pamięcią” po wysłuchaniu opowieści kumpla mówi, wiesz chyba jednak z Ciebie wiekszy wariat.
A wszystko zaczeło się gdy jeden drugiemu sie przyśnił:)
A jaka/jaki Ty jestes?

Charaktiernyj Anioł…

Pewna sobota, od kilku dni wciąż pada i pada i dodatkowo poranek dopiero się budzi, a słonce jeszcze śpi.
Odbyła się pewna rozmowa.
– Pojechałbyś do Miasta Miłości, tak na weekend.
Pogoda za oknem mnie nie przekonywała, wdaliśmy sie w wymianę argumentów.
Wreszcie Anioł nie wytrzymał
– Jedziesz wreszcie czy nie, będziesz tu gnuśniał, zrób coś.
Podsumowując pakuję się i jadę skoro świt.

Innym razem.
– Wiesz zrób to i to, powtórz to co Ci mówiłem, zrobimy to tak i tak. (czysty spontan to tak moim skromnym zdaniem:))
– Idź módl się, zawalczymy o jego duszę.

Jeden z wielu snów…

Widziałem, dwoje ludzi, którzy szli przed siebie, otwartą przestrzenią.
W pewnym momencie dochodzą do jakiś fortyfikacji, przypominają one bardziej akwedukty niż mury obronne zamiast zagradzać drogę Wędrowcom, była im Drogą.
Nagle pojawiają się skądś przeciwnicy, którzy próbują strącić naszą dwojkę z Drogi.
Kobieta ma kołczan stalowych strzał, ale w śnie nie korzysta z nich, obydwoje z mężczyzną unikają wrogich ciosów.
Mężczyzna zaś trzyma na wietrze Sztandar.
Po wybudzeniu starałem zrozumieć symbolikę tego snu, na początku nie docierało do mnie co on przedstawia.
Poźniej grzebiąc w różnych książkach i w sobie;) trochę mi sie otworzyły oczy.
Stalowe strzały, one łącza Niebo i Ziemię, to Assunta.
Sztandar, symbol przywództwa i wartości.

Strażnicy…

Swego czasu miałem okazję spotkać kilku strażników, każdy miał inne zajęcie.
Jeden z nich był bardzo skrajny.
Strażnik VooDoo…pierwsze jego słowa to żal, że już nikt nie gra głową ludzką, coraz mniej ofiar sie składa, że nie ma obozów zagłady.
Dobrze, że te już minione czasy, jaki los potrafia zgotowac sobie ludzie…

Trzecia kręgla…

Pierwsza powraca do pionu, choć za szybko chce wrócić, po tym wszystkim, co przeżyła.
Druga ciągle wiruje, trafiona ostatnim ciosem o mały włos nie poczuła szczęk swych braterskich psów.
Trzecia pisze…
Ostatnio zagotowałem się jak czajnik i poszły w ruch mocne słowa. Czułem się jak na krawędzi, zresztą chwilę później „Czy Ty nie widzisz Masai, na co się otwierasz…nienawiść, wpuszczanie w siebie tego wszystkiego, Jej wojna się skończyła, twoja dopiero się zaczyna, a swoją drogą ciekawe komu nadepnąłeś na odcisk?”

Pochyliłem się nad Matką Ziemią
By w niej znaleźć ukojenie
Zapach ziemi, dotyk wiatru
Praca, która Cię przemienia
Proste gesty, są największą tajemnicą…

Zielone wspomnienia…

Wchodzę do ogrodu, a tak mały ktoś.
Nie znam Ktosia, a on zapamiętale ładuje ślimaki do reklamówki;)
I nie odwracając się mówi „Tylko sobie nie myśl, że no, no wiesz ja Ci te ślimaki, no wiesz…kradnę” Ślimaki mi nie potrzebne, a niech sobie ładuje:)
„No, bo wiesz ślimaki do dla nas przysmak, ale wiesz nie wyżyłbym tylko na samych ślimakach, ileż można by było jej jeść, blehhh”.
Gość okazał się młodą osóbką, jakieś 250 lat, przysiedliśmy sobie na grządce na małe
„te ta te”, skosztował piwa i usłyszałem to, co zwykle, „Nasze piwo jest najlepsze, nie to co te”.
No cóż nie będę polemizował, być może tak jest, i wiele przemawia za tym, że jednak tak jest:)
Jak to między facetami bywa rozmowa zeszła na kobiety, tylko że w świecie mojego rozmówcy kobiety to rzadkie i ukryte zjawisko. Mężczyźni strzegą podobno i ukrywają swoje kobiety, także nikt nie wie gdzie mieszkają. Miałem tę przyjemność, że poznałem jedną z tych „zjawiskowych” niewiast, i jak się okazało, prawda wygląda ociupinkę inaczej niż po jest przedstawiane ogółowi. Kobiety mają swoją politykę i nie zawsze się ona zgadza z męską polityką i to one w większej mierze kierują, tym jak żyją i gdzie żyją.
Wpływowe niewiasty:)

Godzina Prześmiewców

Nie bez przyczyny wybrałem do poprzedniej notki odpowiedni wiersz.
Dziś w nocy ,w godzinie prześmiewców, zostałem w śnie zaskoczony.
Przygwoździł mnie, rysując moje przedramię swoim kłem, smakując moją krew.
Z szyderczym uśmiechem na ustach zmagał się, aby mnie utrzymać w ucisku.
Do chudzinek nie należał, spocona bestia która trzyma Cię w szachu, śmierdząca ciepłą stalą, zanurzoną w krwi.
W ferworze walki nawet nie zauważyłem że krwawię, dostrzegłem to dopiero wtedy gdy dłońmi ściskałem jego głowę.
Ruchy przychodziły mi z wielkim wysiłkiem, ale zachowałem swobodę myślenia – „Ojcze Niebieski proszę pomórz mi.”
Zmagaliśmy się dalej, w pewnym momencie jego mina się odmieniła, jakby jego animusz odszedł, coś dostrzegł, być może właśnie przyszedł po to aby się o czymś przekonać, tego nie wiem.
Nie odpowiadał na pytania, w końcowej fazie zachowywał się tak jakby nic się nie stało, że nic go nie może wybić, że nadal jest silny, ile w tym prawdy, a ile aktorstwa tego też nie wiem.
Wyrwałem się oddechem, otwierając oczy…Tutaj wszystko spokojne, oddech spokojny, przeciwieństwo.
Po chwili spojrzałem na zegarek 3.05. Modlitwa pośród zdziwionych myśli, błogo zasnąłem.

„Wezwanie do broni”

Szukając tam gdzie bym nie domyślił się by szukać, znalazłem wiersz pewnego człowieka, który jak przeczytałem pomyślałem, że właśnie tego szukałem.

„Mogą przyjść dni ciężkie
Kiedy pęknie twój miecz słowa
Tarcza woli rozsypie się w pył
Kiedy przyjaciele będą daleko
A ty leżeć będziesz w pyle
Kiedy Duch w tobie upadnie
Radość uleci jak piórko
Kiedy walka będzie przegrana
Ty wstań i walcz!
Mała iskra budzi pożary
Kamień popędza całe stoki
Kropla zwiastuje ulewę
Ci co szukają znajdują
Ci co proszą otrzymują
Ci co kołaczą zostają wpuszczeni
Chwyć pewną ręką strzaskany miecz
Osłoń się kawałkiem tarczy
I ruszaj w bój!
Ruszaj w ciemność!
Ruszaj na zatracenie!
Ruszaj pewnie w niepewność!
Rusz w końcu w bój ze samym sobą!
Bądź mężny!
Tylko wtedy zobaczysz że nie jesteś sam
U twego boku stanie Król
On twój miecz słowa przekuje i zaostrzy
On twoją tarczę uczyni twardszą niż fundamenty ziemi
Wśród Nocy zabłyśnie Dzień
Nieprzyjaciel pierzchnie w panice
Oto Król i jego giermek
We dwóch zawsze stanową większość
Kto ostoi się przed ich potęgą?
Kto odważy się wystąpić przeciwko Nim?
Całe Legiony chwieją się przed Nimi
Oto zaufałem i ruszyłem w bój
A mój Bóg-Przyjaciel stanął obok mnie
On stał mi się tarczą
W usta me włożył słowa ostrzejsze niż miecz
Nie zachwieję się w Panu
On mnie podtrzymuje
Niech wszyscy zobaczą
Oto stoję na Skale
Bo zaufałem i nie uląkłem się Ciemności”

Gość…

Wśród setek ogrodów on wybrał Nasz.
Pręgowany Kot, które ledwo uszedł z życiem przed kimś lub przed czymś.
Złamana noga, okaleczony nos i pysk, ropa, straszny widok…
Mimo tego co go spotkało przycupnął sobie na ganku altanki, przyjmując od Nas wodę, zanurzając w niej swój pyszczek, jak narazie nie może nic jeść ale mam nadzieję że przeżyje.
Będąc tak okaleczonym, obracał główką za nami, z ciekawością, co robimy.
Denerwował się prawie cały czas, gdy ktoś zbliżał się do niego, komunikował to charkotem, miałknięcia przychodziły mu z wielkim trudem, które jeszcze bardziej ukazywały jego cierpienie.
Ciekawe czy zostanie?

Zimowa wizja…

Mała przybudówka przy niewielkiej kaplicy, widzę w niej rozmawiających dwóch kapłanów, którzy rzucają ukradkowe spojrzenia na boki, rozmawiając szeptem.
Widocznie coś maja do ukrycia, dociera do mnie, że coś zgubili i nie chcą aby inni się o tym dowiedzieli. Dokoła rosła trawa, pomyślałem że może znajdę to co zgubili, przeszukując chaszcze natrafiam na Krzyż. Jedno ramie jest lekko wygięte chcę je poprawić, nie pamiętam czy pękło, ale odebrałem to jako ostrzeżenie aby nie poprawiać tego co już zostało objawione. Jak to stare przysłowie pszczół mówi „Lepsze jest wrogiem dobrego”.
Zaniosłem „zgubę” kapłanom…

Droga Miecza…

„Stawianie na oręż jako rzecz najważniejszą w walce jest wielkim błędem – prawdziwą bronią jest człowiek”
Takuan Mistrz Zen i kenjitsu

Wiele lat spędziłem twarzą do ściany, nawet teraz nie zmieniłem tego zwyczaju, co najwyżej nie siedzę już tak blisko jak kiedyś.
Zafu brązowa okrągła poduszka od lat mi w tym towarzyszy;), ale nie o tym chciałem pisać.

Czasami mam wrażenie, że jestem jak machina wojenna, która krok po kroku jest stwarzana.
Pamiętam słowa Igora spisane na kartce, a między nimi jedno stwierdzenie z wielu „…a jego dotyk, jego głos, będzie koił jak i ranił na każdym poziomie istnienia…”
Przypomina mi się taka scena, gdy jesteśmy u „Blondi” i „Siwej” na partyjce bilarda.
Muzyka jest jakby kluczem, która uruchamia we mnie pewne mechanizmy, nazwijmy je w skrócie „uniesienia”, zauważyłem to nie raz w życiu, tak jak i wtedy w knajpie.
Tylko, że wtedy w przeciągu kilku chwil byłem w stanie włączyć się wiele razy w „uniesienia”…

Pod skrzydłem bestii zapłonie ogień
Złap mnie mocno
Nim nadejdzie podmuch szaleństwa razem wpłyniemy
W to bezgraniczne morze przemienienia…

„De profúndis”

Słowa te usłyszałem pierwszy raz, albo inaczej poruszyły mnie one wtedy bardzo, jakieś 8 lat temu, w pewnym niewielkim kameralnym kinie w Krakowie.
Któż mógłby przypuszczać, że Słowa te staną się dla mnie tak ważne. Na tamten czas było mi do nich daleko, ale wypowiadane miały coś w sobie, co powodowało dziwne uczucie…
A teraz w mrokach nocy by odnaleźć spokój duszy…
„De profúndis clamávi ad te, Domine : Dómine, exáudi vocem meam.
Fiant aures tuae intendéntes in vocem deprecatiónis meae…”

„Pokój Wam!”

„Na początku boginie i bogowie urządzili glosowanie w celu określenia, kto będzie odpowiedni by rządzić wszechświatem. Pierwszym kandydatem był Agnidevaputra, Bóg Ognia.

Jestem najsilniejszy,- powiedział – powinienem wiec rządzić. Ujrzyjcie moja potęgę.
Zaczął śpiewać mocnym głosem, a wielki ogień zapłonął w centrum wszechświata i zaczął jaśnieć wszędzie. Inni bogowie i boginie zadrżeli ze strachu i wszyscy unieśli ręce, aby wybrać Agnidevaputre. Wszyscy z wyjątkiem Valahakedeputry, Boga Wody.

Valahakedaputra powiedział;
Mogę opanować ogień.
Natychmiast stworzył wielka powódź, która ugasiła pożar. Kiedy fala powodzi pięła się coraz wyżej, wszyscy podnieśli ręce aby zagłosować na niego, z wyjątkiem Saradadevi, Bogini Sztuki i Mądrości.

Saradadevi powiedziała:
Drodzy przyjaciele, ogień i woda mogą przerażać ludzi, lecz ja daje początek pięknu. Gdy zacznę tańczyć, uspokoicie się i zapomnicie o ogniu i wodzie.
Wtedy Saradadevi zatańczyła, a wszyscy bogowie i boginie wpadli w trans. Zamiast pić wodę ustami, zaczęli wlewać wino do uszu, oczu i nosów. Oczarowani przez potęgę Saradadevi, podnieśli ręce wszyscy, oprócz Gandharvy, Boga Niebiańskiej Muzyki.

Gandharva powiedział:
Kobieta może pokonać mężczyznę, ale i mężczyzna potrafi opanować kobietę.
Zaczął grac na swojej niebiańskiej gitarze i śpiewać, a wszyscy omdleli gdy muzyka wypełniła sale. Niczym zahipnotyzowani, wszyscy unieśli ręce, oprócz Santidevaputry, Boga Pokoju, Świadomości i Czystego Pojmowania.

Santidevaputra powiedział:
Jestem Bogiem Pokoju. Zawsze ćwiczę świadomość i czyste pojmowanie. Bez względu na to, czy mnie wybierzecie, czy nie, będę rządził sobą. Aby rządzić wszechświatem należy najpierw rządzić sobą. Aby rządzić sobą należy po pierwsze opanować umysł. Aby opanować umysł trzeba ćwiczyć świadomość i czyste pojmowanie.

Wszyscy bogowie i boginie uznali siłę Santidevaputry i wybrali go jednogłośnie. Zrozumieli, ze pokój jest najpotężniejszą siłą świata.”

Fabryka snów - sztuka śnienia, bajki terapeutyczne, rozwój