Port…

Przychodzę w to miejsce, w chwilach prostych i w chwilach specjalnych
Połozone jest na granicy miasta,zbiornik wodny, leniwa rzeka, mewy, kaczki, łabedzie i łyski, a nawet czasami perkozy.
Obok biegnie droga ze szpalerem świateł, gdy pojawiam się tu wieczorami gdy prawie nikogo nie ma, mam wrażenie że cofam się w czasie i ucieka większa połowa mojego życia.

Pamięcią odczuć przypominam sobie pierwsze swoje fantastyczne, przeczytane książki. Tak jak wtedy odczuwałem ich atmosferę tak teraz będąc tu, czuje sie jak bym był w porcie kosmicznym, światła na wzniesieniach, bo jest to mała dolina, tak jak mówiłem tuż obok biegnie nitka drogi i niebo nocne, niebo które odbija sie w wodze.

Zapach, dźwięki, otwarta przestrzeń powoduje uniesienie sie w te nieodkryte krainy.
Niczym portowa zatoczka, do której przypływają podróżnicy, uzupełnią zapasy, odpoczną, podzielą się historiami, zabawią i wędrują dalej.
Miejsce unoszenia…

Gdzie Niebo łączy się z Ziemią, a skrzydlaci bracia zabierają nasze pragnienia, modlitwy do niebiańskich przedsionków
Wczoraj siedząc nad brzegiem podziwiałem wschód Księzyca, jego kolor i smugę światła płynącą przez całą taflę wody
Powietrze wnikając-przenikając rozszerzało każdy pęcherzyk płucny otwartością przestrzeni.
Koniec podziwiania zimno jak diabli, trzeba uciekać do domu;)

2006-12-08 08:52:17

Dla moich dziewczynek Salomki i Oliwii…(jakby nie było Mikołaj)

Pod pełnym Księżycem, nad taflą niewielkiego jeziorka przeleciał świętojański robaczek.
Zobaczyła go mała dziewczynka, która z zachwytem obserwowała wszelki ruch jaki mogły dostrzec jej radosne oczka.
Uwielbiała siedzieć pośród drzew, wszelkich żyjątek, zielonych traw, przesiąkniętych kwitnącymi ziołami.
Swoimi pulchniutkimi rączkami w wyobraźni, już mieszała farby i malowała, tłumacząc z zapałem swojemu Tacie, co właśnie maluje i gdzie to widziała.
Chwilkę zastanawiała się co zrobić z Księżycem, dorysowała mu oczka i nosek, poważnie dumając niczym Leonardo, jaką minkę mu domalować, smutną czy wesołą.
Tato jak zwykle odpowiedział na jej pytające spojrzenie “Malujesz tak jak czujesz”, a mała rezolutnie odpowiedziała kakafonią barw na papierze i na całej sobie.
Gdy zmęczyła się i leżała w łóżeczku, jasnowłosa zaklinaczka tęczy, marzyła już o kolejnej wyprawie i kolorowych opowieściach.
Sen otulił ją stadem motyli kolorowych, w pełni lata…

2006-12-06 10:32:44

Fabryka snów - sztuka śnienia, bajki terapeutyczne, rozwój