Wiele zawdzięczam i dziękuję Lunie. Dużo pomogła mi w Twojej niepamięci, nawet wtedy gdy bylem zupełnie Ci obcy.
Nie zapomnę tych chwil i tych zwrotów na pani i pan:)
W znanych miejscach wśród znanych Nam ludzi wracałaś w jakieś części…
Aż przyszedł ten moment…
Klucz Serca do wszystkiego otworzył nam drogę.
Dopełniło sie i nastąpiło przełamanie, znalazłem klucz…
Odnalazłem Ciebie, wróciłaś!
Na początku była niepewność, a później wielka radość:)
Oboje wiedzieliśmy co było stawką, o co walczyliśmy.
Wolność dla Naszych dzieci, wolność dla nich od Daru…
Przyniosłaś ze sobą kolejną część całości, która budzi się we mnie.
Odbudowuje się dzięki połączeniu, pierwszy łaczy się z drugim, dając Nowy – Połączony…
Dając wszystko…
Dając wszystko otrzymujemy wszystko…
Noc przed Twoim powrotem, wyglądało to całkiem inaczej…
W Twoim istnieniu mogło nie być poranka.
Wszystko we mnie stanęło…ale wiedziałem, że zrobię wszystko aby Cię ściągnąć z powrotem…
Rano oznajmiono mi „Jej juz tu nie ma…”
Byłem pusty jakby bez uczuć, z jedną myślą – jak przywrócić Cię życiu.
Zacząłem szukać pośród istot i światów odpowiedzi”Dlaczego?” i „Jak?”.
Poźniej doszło kolejne „Kto to zrobił…
Dowiedziałem się.
Prawa nieznane z innych światów, pewna dawna rozmowa, nie znając praw przyszło mi za to zapłacić…
Szansa, że sie uda byla jak 1 do 125 000, czysta matematyka i czyjaś wola „a po co ja mam zmieniać zdanie” przeciwko jednej czystej myśli.
Zgodziłem się na kolejny Twój krok w niepamięć, tym samym wracając Ci życie…
Taka była cena za Twój powrót…
A sen staje się jawą…
Wróciłaś…
Dzis jest za nami pierwsza noc.
W środku dnia przed pierwszą nocą rozkwitła radość.
Wróciłaś…
Przewodniczka….
Nie, ja tylko byłam i jestem przy Tobie by pomóc Ci przejść przez „rzekę”, byś doszedł tam gdzie masz dojść i uczynił to co masz do uczynienia… Nic więcej… Bez względu na cenę, bez względu na wszystko… Tak, jak Ci to obiecałam…. Tak, jak przepowiedziała Materina…..
Będę…. bo byłam…. To nie jest nasze pierwsze bycie w jednym….
Pamiętam…
Pamiętam wszystko… a może tylko wybrane elementy naszego wspólnego istnienia… Pamiętam, że poszłam wtedy pierwszy raz z Tobą na spacer tylko dlatego, by odreagować po całym dniu pracy, by na chwile nie myśleć… Pogrążyć się w chwili i stać się chwilą… a stałam się chyba już wtedy kimś kogo nie umiałam określić… Stałam się znów częścią dawnego snu, który później stał się naszym snem, a może najprawdziwszą jawą… Pamiętam, że już wtedy otworzyłeś coś… a dzień w którym rozbiłeś we mnie Okno Mroku był kolejnym, po którym następowały następne i następne….
Niekiedy ogrom tego co się wydarza przytłacza mnie… Tak bardzo chciałam by to już w mym życiu minęło, odeszło, jak odchodzi nie miłe wspomnienie… a Ty to na nowo obudziłeś wszystko, ale już w inny sposób. Dla innych celów….
Gdy byłam mała myślałam, że to wszystko, co doświadczam jest częścią świata, który wszyscy widzą. Z czasem zrozumiałam, że dane jest to tylko nielicznym… „Brzemię” to jest czasami , jak słodycz, a czasami jak cierń istnienia. Jak pudełko czekoladek w którym każda kostka ma inny smak, a pod denkiem pudełka nie ma opisu zawartości… ja nigdy nie chciałam byś poczuł ciernie owych smaków… a tym bardziej dane po części ode mnie… Wszak dar odbudowujesz w sobie i rozwijasz w pewnej mierze dzięki naszemu połączeniu…
Pamiętam, jak walczyłam z sobą nie raz czy zostać i dokończyć z Tobą podróż poprzez Twój rozwój i bytowanie w światach, czy też nie… Pamiętam, jak nie raz w nocy modliłam się bym mogła obudzić się w świecie gdzie nie ma już połączenia, wizji, istot, światów…. ale to niemożliwe… bo jesteśmy częścią wielkiego planu. Tylko czyj to plan? …
Tak, to wszystko kosztuje, mnie, Ciebie, Nas, ale też owocuje… a o to chodzi- o owoce….
Nie zatrzymuj pociągu, nie zawracaj statku… płyń….. płyńmy…
Która ciągle trwa…
Byłaś mi przewodnikiem, opiekunką.
Teraz nadszedł czas samotnej podróży poprzez Światy.
Jesteś tak blisko, a zarazem tak daleko…:(
Przez garstkę dni dzieliła Nas Strefa Ciszy……………..
Teraz dzieli Nas Pamięć.
Na nowo uczę sie Nas, nas których nie ma, a którzy istnieją w mojej pamięci.
Boli….
Kiedyś powiedziałem, że nie zatrzymam statku, trwam w tym…
Tęsknię…
Próba…
Poświęcenie życia uratowało życie.
Ile razy żegnaliśmy się by rankiem już nie dotknac, nie poczuć, bliskości siebie.
Te chwile ponownych zetknięć ust i głuchego krzyku „Jesteś”.
Bramy zabrała przeszłośc nadeszły Wrota.
A mieliśmy być tylko „kumple”…
Nasza podróż zaczela sie zeszłego roku krótką rozmowa,która tego samego dnia skończyła się wieczornym spacerem i bliższym poznaniem…choć juz wtedy zdawałas sobie sprawę, że zaczyna się coś w Twoim i moim Życiu.
Nigdy nie zapomne jak dostałem od Ciebie batonem po głowie:)
Siedzielismy kilka metrów od siebie przy komputerach, wtedy ukryłaś prawdziwy powód tego rzutu.
Prawda jest taka, którą mi poźniej wyjawiłaś, że otworzyłem drzwi od dawna zamknięte przez Ciebie.
Od tego momentu nasze drogi rozeszły sie na kilka tygodni.
Przestraszyło Cie to…powstały pytania „Kim jest ten człowiek?”, człowiek który zniszczył zabezpieczenia i otworzył Okno Mroku.
Wróciłaś…
Na nowo zaczeliśmy rozmawiać, zaczełaś mi opowiadać to czego doświadczyłaś w swoim życiu, przez co musiałaś przejść,jaką cene przyszło Ci zapłacić, a co w niedopowiedzeniu wiedziałas że ja zacznę doświadczać…
Kolejnym przełomem byl delikatny dotyk dłoni…chciałaś się odegrać za rozbicie od dawna zamkniętego.
Stało się to w opuszczonym parku cmentarzu.
Przeczytałaś mnie…
Znów zaskoczenie, dlaczego i dlaczego tak mocno, przełamujac bariery skoro nie chciałaś aż tak głęboko wejść.
Popłynęły obrazy, odczucia…
Zamiast odegrania zostało zdziwienie.
Zaczeło się….
Od tej pory wszystko ruszyło, zacząłem zmieniac powoli swoje życie.
Tylko Ty wiesz, że nie bylo to proste.
Tylko ja pozostałem, wiedząc jak wiele Cię to kosztowało.
Nie wiem czy kiedyś uda nam sie opisać to wszystko co miało miejsce.
Wszystkie wątki, rozterki, naszą walkę o to aby iść do przodu.
Światy zaczęły się przenikac.
Zmagania od Bramy do Bramy, a każda miała wyższą cenę…
Odczytanie za odczytaniem, spotkanie za spotkaniem ze Światami…
Chcesz opowiedzieć naszą historię?
Jak… po co?? To tak jakbyś ogołocił nas z nas… A może masz rację, powinniśmy powiedzieć to kim jesteśmy, nazwać to kim byliśmy i przyjąć to kim będziemy… Takie nasze małe przeznaczenie… Może masz racje- czas otworzyć usta i wyśpiewać to, co dane nam jest dla przeżycia w istnieniu, nieistnieniu i świecie… Tym, tamtym… każdym… Jesteśmy, jak pielgrzymi na wiecznej łodzi Danerai 🙂 Zaczynam zatapiać się w tej głębinie myśli, odczuć i nienazwanego… Kocham ten stan… kocham tego z kim i dla kogo ta podróż,…. jestem…. ale czy będę…???