Wchodzę do ogrodu, a tak mały ktoś.
Nie znam Ktosia, a on zapamiętale ładuje ślimaki do reklamówki;)
I nie odwracając się mówi „Tylko sobie nie myśl, że no, no wiesz ja Ci te ślimaki, no wiesz…kradnę” Ślimaki mi nie potrzebne, a niech sobie ładuje:)
„No, bo wiesz ślimaki do dla nas przysmak, ale wiesz nie wyżyłbym tylko na samych ślimakach, ileż można by było jej jeść, blehhh”.
Gość okazał się młodą osóbką, jakieś 250 lat, przysiedliśmy sobie na grządce na małe
„te ta te”, skosztował piwa i usłyszałem to, co zwykle, „Nasze piwo jest najlepsze, nie to co te”.
No cóż nie będę polemizował, być może tak jest, i wiele przemawia za tym, że jednak tak jest:)
Jak to między facetami bywa rozmowa zeszła na kobiety, tylko że w świecie mojego rozmówcy kobiety to rzadkie i ukryte zjawisko. Mężczyźni strzegą podobno i ukrywają swoje kobiety, także nikt nie wie gdzie mieszkają. Miałem tę przyjemność, że poznałem jedną z tych „zjawiskowych” niewiast, i jak się okazało, prawda wygląda ociupinkę inaczej niż po jest przedstawiane ogółowi. Kobiety mają swoją politykę i nie zawsze się ona zgadza z męską polityką i to one w większej mierze kierują, tym jak żyją i gdzie żyją.
Wpływowe niewiasty:)
Tag: wspomnienia
Lament wiatru pełen kropli nocy….wciąż trwa czekając światła dnia
Kiedy kilka lat temu słowa zaczęły do mnie przychodzić nie zapisywałem ich przez kilka miesięcy, dopiero pewien wstrząs spowodował, że zmieniłem zdanie.
Drugi zapisany…
Wiatr unosi mą modlitwę
Szepcze ją i powtarza
Płynie na falach chmur
Przekraczając światy.
Wspomnienia różnych chwil, które ożywają po latach dają czasami schronienie, by podnieść się mimo wszystko. Wiara pokonuje dając siłę i idziesz, i idziesz…
Oddałem swoje wspomnienia Wariatce Cieni, która żyła w odrzuceniu, może wreszcie znalazła swoje miejsce.
Nóż który rani nie czyni hałasu, to ból czyni hałas w Tobie.
Ludzie ekscytuj się tym, że co by było gdyby znali przyszłość…
Wydaje im się, że wystarczy wiedza o tym co będzie…
Ważniejsze jest co Ty będziesz robił i jak robił, a utkasz może tyci tyci gobelin;)
Nić opowieści
Słowa wplecione w gobelin
Dzieło rąk naszych
Osnute na kanwie życia
Pragnień nieugaszonych
W splotach spełnienia
Powstają nieustające
Wzory pełne odmienności
Wzajemnie się przenikających.
Moje Trzecie Imię…
Rzeka mojego dzieciństwa, kąpałem się w niej, łapałem ryby, tak wiele dni spędziłem w jej pobliżu. Pamiętam jak dziś, byłem małym „szkrabem”, któremu nie chciało się iść na jakąś lekcję, bo jak tu nie iść skoro Rzeka wylała.
Jak można przepuścić taką okazję, potworzyły się zakola w których zostało uwięzionych mnóstwo ryb.
Pamiętam radość jak brałem ryby w dłonie i wrzucałem je do Rzeki. Po latach idąc jej brzegiem napisałem kilka słów….
Idę, a razem ze mną idzie rzeka
Już tyle lat idziemy razem
Już tyle lat się znamy
Kojący jej głos
Pokazuje mi prawdziwy świat
Ptaki i drzewa,
Słońce i wiatr
Pomagają jej ,a
My dalej razem wspólnie idziemy…
Ale nie o tym chciałem pisać, intencja obudziła wspomnienia, a intencję obudził fragment filmu i pewien „sen” może sprzed kilkunastu miesięcy.
Szedłem w górę rzeki swojego dzieciństwa, nie o suchej stopie brzegiem, ale jej nurtem przez środek. Łapałem siecią ryby, były różnokolorowe, kto by pomyślał że w naszych rzekach pływają tak egzotyczne ryby;)
A życie płynie i wątki się splatają, słowa, sny, wizje…
Wspomnienia…pierwsze wyjaśnienia.
Ten, który przyszedł, tuż przed swoim odejściem, ukazał mi kilka spraw w nowym świetle.
Opowiedziałem mu sen, a On na to „Twoje sny już od dawna nie są snami”.
…Osaczano mnie, gdziekolwiek poszedłem, zawsze ktoś był na mej drodze, czasami nawet więcej niż kilku dziwnych „typków”, zapewne mieli ochotę pokazać mi swoją nową kolekcję znaczków pocztowych.
Wbiegłem do budynku, przypominał on wieżę, schody były kręte, wchodziłem po nich jak najszybciej. Trafiłem do pokoju gdzie byłaś Ty, z jakąś kobietą, zamieniliśmy kilka słów. Pobiegłem dalej, już nie po schodach, wybrałem krótszą drogę, skoczyłem, spadając krzyknąłem…
Zniknęło wszystko i wszyscy przeciwnicy, widziałem tylko białą przestrzeń.
Gdy stanąłem na twardej ziemi, przestrzeń jakby na nowo powstawała, wokół mnie odbijały się kule rozproszonej materii.
„Krzyknąłeś Jej imię,efekty sam widziałeś, wiesz o tym od dawna jesteście Połączeni, żadna istota we Wszechświecie nie jest w stanie Was rozdzielić, oprócz Was samych.
Jesteście najlepszym …, wielu będzie chciało Wam przeszkodzić…”
Odszedł.
Wspomnienia…
To była chwila nieokreślona, chciałem ją jakoś wypełnić.
Sięgnąłem po książke do hiszpańskiego, przewertowałem ją bezwiednie, by po chwili przyjrzeć się niektorym słowom.
Mam słabość do tego języka, a raczej do pewnego architekta.
Był taki moment w moim życiu, że postanowiłem nauczyć się hiszpańskiego, by odbyć podróż do stolicy Katalonii.
Moc chodzić tymi uliczkami i chłonąć ich atmosferę…
Jak widać zycie przygotowało dla mnie inną podróż, podczas gdy powoli sie przygotowywałem na wyjazd, okazała się. rzecz prozaiczna, jedna z firm w których pracowałem rozwiodła się ze mna…
Fundusze uciekły ale przyszedł za to czas na całkiem inną podróż, czytając tutaj moje słowa poznajecie malutkie wycinki z tej Innej Podróży…
Gdybym pojechał, gdyby inne wątki potoczyły się inaczej…
Ale wracając do rzeczy, dwa słowa z książki, które normalnie nie mają ze sobą powiązania wzbudziły we mnie wspomnienia.
Mineło już prawie 10 lat od tamtych dni, które spedziłem w pobliskich górach.
Pamiętam wszystko dokładnie, dzień, miesiąc, rok, pamietam to małe okiennko w skośnym poddaszu, przez które widziałem rozgwieżdżone niebo.
Królował wtedy w tym wycinku nieba, widocznym przez ten okienny lufcik, Altair…
Słowa które były pretekstem wspomnień – to altar i rey, ich podobne brzmienie przywołało obrazy.
O dziwo w tych dwóch słowach też jest zawarta część mojego przeznaczenia…
Tej nocy „stanąłem” pomiędzy Światami, opisać trudno, pamięć lepiej sobie daję radę, bo pamięta… odczucia, obrazy.
Nie zapomnie tej Przestrzeni…
Dług…
Jest tak ciemno, ciemno… nie pamiętam jak długo tu jestem.
Znam tylko powód dla którego tu jestem, dlaczego to zrobiłam nie pamiętam…
Te ściany są takie piękne lubię je dotykać, czuć ich porowatość i kształt którego nie widzę.
To mój dom. Na jak długo? Nie wiem.
Nie znam Cię, ale cieszę się że mnie odwiedziłeś.
Tak, pamiętam swą winę, wykradłam „Prawdę” – klucz otwierający drzwi pewne.
Miło mi się z Tobą rozmawia, kiedy moje oczy przyzwyczają się do światła, wtedy Cię zobaczę.
Pamięć Serca odżywa…
Zrobiłaś to dla mnie, dając mi wolność…
Nadszedł czas, bym teraz ja uczynił coś dla Ciebie, spłacił dług.
Siła mego serca-pamięci uczyni Cię wolną.
Kolejne Nasze spotkanie to inny pokój, lepsze warunki choć jeszcze to nie koniec.
Następne…oddychasz wolnością, patrzysz radością, to już inna Ty…Wolna.
Nie pamiętasz nadal, bo gdy kiedyś odszedłem zabrałem ze sobą wspomnienia.
Delikatny dotyk dłoni zwróci Ci wszystko, teraz już wiesz kim jestem…