dzieci | Fabryka snów - sztuka śnienia, medytacja, rozwój, warsztaty. dzieci | Fabryka snów – sztuka śnienia, medytacja, rozwój, warsztaty.

Kontakt On-line

Spotkania, warsztaty

Pamiętnik znaleziony w śnie

Posts Tagged ‘dzieci’


Filmowa historia o człowieku, który spędził prawie całe swoje życie w Wesołym Miasteczku.
Konserwował, naprawiał wszystkie urządzenia, „by było bezpiecznie”,jak to sam często podkreślał wobec swoich współpracowników.
Od momentu powrotu z wojny, żywił do końca swoich dni, pretensje do świata za przestrzeloną nogę, która uczyniła go tym kim jest.

W ostatnim dniu czynił to co do niego należy, gdy nagle okazało się, że życie kilkorga ludzi wisi na włosku, a dokładnie na stalowej linie, która z każdą chwilą stawała się coraz cieńsza.
Udało uratować się wszystkich z wysokościowej gondoli, ale nikt nie widział jednego…
Małej dziewczynki przerażonej wrzaskiem, zamieszaniem, całym tłumem dookoła, przysiadła na ziemi ale akurat w miejscu, które miało być za chwilę miejscem upadku gondoli.
Mimo usztywnionej nogi, mimo wieku, mimo wszystkiego, spieszył się by ratować Małą.
Ostatnią, rzeczą którą czuł był dotyk małych dłoni…

Ciało odzyskało sprawność, tak jakby lata całej starości uciekły, Miasteczko było opustoszałe, głos z początku przychodził mu z trudem.
Poza nim była tam jedna osoba, pierwsza, która miał ukazać mu to czego nie dostrzegał w swoim życiu.
Jak życie każdego z nas jest powiązane z życiem innych ludzi.
Pierwszy jego rozmówca człowiek dziwadło o niebieskiej skórze, który występował kiedyś w Miasteczku, zapowiedział, że spotka się jeszcze z czwórką gości.

Drugim był kapitan z czasów wojny, który wyjawił mu prawdę o przyczynie przestrzelonej nogi, i doprowadził do uwolnienia nienawiści, jaka narastała z każdym dniem życia Eddiego od momentu postrzału.
Trzecią osobą była właścicielka Wesołego Miasteczka, która otworzyła mu oczy na jego ojca, to kim był i jaki był naprawdę. Obrazy, które ujrzał odmieniły wszystko, przebaczenie otworzyło serce naszego bohatera.
Kolejne spotkanie było czymś zaskakującym, spełnieniem nadziei, ukojeniem. Wpierw zobaczył, a później poczuł ciesząc się żywą radością, ściskając w ramionach swoją żonę.
To Ich chwile…

Coraz słabszy, znalazł się nad rzeką, kamienisty brzeg rozciągał się przed nim, lekka mgła unosiła się tuż nad powierzchnią spokojnej wody.
Zobaczył małe dzieci myjące się w rzece, opadający z sił podszedł do jednej małej dziewczynki, która przywoływała go delikatnym ruchem dłoni.
Skośnooka dziewczynka wskazując na siebie powiedziała „Taala”, on zaś w odpowiedzi wskazując na siebie powiedział z rezygnacją „Przegrany”.

Z uśmiechem potwierdziła jego domysły, że jest piątą osobą z którą miał się spotkać. Nikt z poprzedników nie powiedział mu czy dziewczynka dla której zaryzykował swoje życie, czy przeżyła.
– Czułem jej małe dłonie…
– Nie, to były moje dłonie wciągnęłam Cię tu do Nieba:), nie wyciągnąłeś małej dziewczynki…
– Odepchnąłeś ją, ona żyje.

Powoli dociera do niego dlaczego rozmawiają…

Czasy wojny… krokami w szaleństwie, dłońmi trzymającymi miotacz ognia spalił kilka drewnianych domów w dżungli. Wszystko zaczynał sobie przypominać, obrazy które przemykały wyjaśniał aż nazbyt wiele.
Matka schowała swoją córkę w domu, by tam była bezpieczna.
Mimo szaleństwa tamtego czasu widział, że ktoś przemyka wśród płomieni, chciał wejść w płonący dom.
Kapitan nie miał wyjścia przestrzelił mu kolano…

To już nie ta dziewczynka, którą ujrzał nad brzegiem rzeki, jej skórę pokrywają teraz rany po oparzeniach, ich czerwień podkreśla wszystkie wydarzenia.
W wodzie jest pełno kamieni, Taala wydobywa z dna jeden większy, płaski kamień, unosi go w stronę Eddiego.
– Umyj mnie…
Zdezorientowany bohater nie wie co ma robić, jest roztrzęsiony, nieporadnie, powoli dotyka policzka pokrytego bliznami.
Woda, kamień, dotyk, troska rozmywają blizny, przywracając dziecięcą skórę.
Z uśmiechem Mała bierze go za rękę i razem zanurzają się pod wodę…
Rzeka zmienia się w niekończący się Ocean…

Kim jestem, że doświadczam ukrytego
Kim jestem…

taala

More
Last Updated on niedziela, 4 Grudzień 2016 09:33

Rzeczy które oceniamy po pozorach, czyli “zabawki” z wkładką.

Po pewnej rozmowie z przyjacielem, w której dostał zadanie aby odczuć to co do tej pory postrzegał tylko intelektualnie.

Przedmieścia mojego miasta, idzie nas czwórka, 3 chłopaków i dziewczyna. Jeden z nich dla żartu straszy kumpla, który w mgnieniu oka zmienia się w kota, a cała reszta śmieje się i komentuje błyskawiczną przemianę kolegi. Śmiejąc się wychodzę do przodu zostawiając ich za sobą, dokładnie rozglądając się dookoła.

Jest wieczór więc obserwuję niebo, nagle dostrzegam statek kosmiczny. Co jak co ale statek, w tym miejscu? dziwię się, ale uważnie go obserwuję. Od obiektu odrywa się coś mniejszego i tu zaczyna się pastiszowa komedia. Tym czymś okazuje się plastikowy żółw z podczepionymi pod brzuchem urządzeniami, zatacza koła, jest coraz bliżej ziemi, biegnę do miejsca gdzie ma wylądować.

Okazuje się, że jest to niedaleko mojego rodzinnego domu, na osiedlu. Żółw zmienia się humanoidalnego robota, przypomina plastikową dziewczynkę, a podwieszone części też próbują się przeobrazić. Obawiam się tego co widzę, ale przełamuję się i podchodzę bliżej, dotykam i podnoszę zmieniającego się robota, lub kolejnej “części” dziewczynki.

Dostrzegam “chińskie” pismo, być może że zostało to tam wykonane, to przekonuje mnie że jest to podstępna inwazja wrogiego państwa. Tak jak się zaczęło tak szybko się kończy, nieudana próba “wrogów”, niszczę wszystkie urządzenia łącznie z “dziewczynką”.

Czas zostaje przyspieszony i widzę jakby sytuacje z przyszłości, idzie grupa dzieci z wychowawczyniami, które uczą ich że w tym miejscu została udaremniona inwazja. Na niektórych parapetach, mieszkańcy na znak tego święta, umieścili niewielkie plastikowe laleczki…

More
Tagi: ,   |  Posted under Opowieści z Niejednego Snu  |  Comments  Brak komentarzy
Last Updated on poniedziałek, 7 Kwiecień 2014 09:13

Kiedy w człowieku wszystko się nawarstwia , czasami pomaga prędkość i wyzwanie
Lot tuż nad ziemią, aby było trudniej, lot po skoku ze skarpy nad miastem
Odwiedzać jeszcze miejsca nieodwiedzane
Lot pełen ryzyka i zakrętów górskim kanionem, czerpanie z tego dziecięcej radości
Lekkie dotkniecie, pobudka, pies jest chory.

3 kwietnia 2007

More
Tagi: , ,   |  Posted under kwiecień 2007  |  Comments  Brak komentarzy
Last Updated on środa, 31 Lipiec 2013 09:51

Czas kilku tygodni jaki spędziłem wraz z siostrą Malakai jako przewodnikiem, jechaliśmy autobusem, przed nami siedziała Rodzina Romów – mama i dwoje dzieci.
Oni wiedzą kim jestem – pada za ust Malakai.
Nie okazywali strachu, tylko lekkie zainteresowanie, spokojnie wysiedli z autobusu, rzucając ukradkowe spojrzenia w naszym kierunku.
Jak mało znamy tych którzy są obok nas.
Jak mało o nich wiemy, a to co wiemy jest tylko tym, co oni chcą abyśmy wiedzieli o nich.

23 marca 2007

More
Tagi: , ,   |  Posted under marzec 2007  |  Comments  Brak komentarzy
Last Updated on wtorek, 30 Lipiec 2013 04:12

Mała dziewczynka niosła dla mnie pewną rzecz, ale ją zgubiła i bała mi się o tym powiedzieć.
Jej starsza siostra Brygitka powiedziała, że ja “nie daję manta”, pomimo tego bała się.

Odwiedziła mnie i przyznała się do zguby, poprzekomarzaliśmy się trochę, ile to mała Minio ma latek, stanęło na tym , że jest mała i ma prawo nie umieć dobrze liczyć, a już tym bardziej różnych czasów.
Powiedziała to z gracją małego bobasa, nie jedną skałę by tym skruszyła.
Kochasz mnie braciszku? – zapytała.
Jak starszy brat mógłby nie kochać swojej młodszej siostrzyczki…

Przez całe swoje życie, podróżujemy jak mała Minio przez różne miejsca( tu wpisz sobie cokolwiek zechcesz: swoje wnętrze, swoje życie, swoje troski, radości, odpowiedzi i pytania).
Od dzieciństwa nosimy przy sobie skórzany woreczek, w którym zbieramy kawałki układanki, które składają się na nas samych.

Nie zbieramy ich aby ułożyć jakiś z góry założony obraz siebie.
Nasze doświadczenia, a przede wszystkim nasze wybory, są twórcami tego “obrazu”, sami kształtujemy nasze życie.
Jedynym, kto widział ten nasz nienamalowany obraz, obraz, który wciąż, z każdą chwilą “się maluje” – Bóg w bliskości nas, niepojętej…

2006-12-24 19:07:39

More
Last Updated on poniedziałek, 28 Maj 2012 07:37

Jeden z wątków dzisiejszej nocy…

Jest ciepły wieczór rozświetlony gdzieniegdzie ulicznymi lampami, a wszystko to spowija delikatny deszcz. Przy jednej małej uliczce widać nowoczesny budynek, otoczony z trzech stron drzewami. Kilka metrów przed głównym wejściem do budynku, po oby stronach drogi znajdują się rzeźby.

Po prawej stronie dwa rzeźbione słupy łączy poziomy łuk, na który znikąd niezauważony spływa z góry przezroczysty około 2 metrowy przezroczysty pas, szerokości około 20 cm.
Przylega idealnie do łuku, tym bardziej stając się niewidoczny, w czym pomaga mu jeszcze wciąż padający deszcz. W pasie można dostrzec stylizowany srebrnym kolorem znak gwiazdy.

Ludzie którzy przechodzą tuż obok niczego nie zauważają, w pewnym momencie pas się transformuje i pojawia się ludzka postać w zbroi.
Zbroja migocze na deszczu, by w ułamku sekundy dostosować się do otaczającego środowiska.
Deszcz, półmrok rozświetlony lampami, kamienne rzeźby i wchodzący, i wychodzący ludzie z budynku.

Od pojawienia się postaci widzę wszystko z pozycji zakamuflowanej osoby.
W pewnym momencie uliczka opustoszała, dostrzegam zbliżającego się mężczyznę, który jakby wiedziony 6 zmysłem zatrzymał się przy rzeźbach.
Nie ma czasu na zwłokę, szybka decyzja albo coś odkryje i na robi hałasu albo…dostaje jedno uderzenie, pada bezgłośnie na ziemię.

Zamaskowany osobnik ukrywa mężczyznę i podąża w kierunku oszklonego budynku, gdy otwiera drzwi skupiam się na odbiciu, dostrzegam kobietę o japońskich rysach twarzy, włosy czarne i proste, długości tuż za uszy.

Z drzwiami jest bardzo szeroki korytarz, po prawej stronie mijam recepcję, później pomieszczenia biurowe, dostrzegam otwartą salę która w pierwszej chwili przywodzi na myśl salę wykładową, ale po przekroczeniu progu okazuje się, że jest to tylko wejście na taras widokowy, który jest umieszczony tuż pod sufitem sali.

W dole kilkanaście metrów niżej dostrzegam znaczną ilość zabawek i mebli, stylizowanych na sporych rozmiarów kwiaty i różne figury geometryczne. Lustrując całą salę zastanawiałem się po co ktoś zadał sobie tyle trudu, aby ukryć taką kilku piętrową salę w biurowcu, i jakie dzieci korzystają z tej sali i zabawek.

More
Tagi: , , , , ,   |  Posted under Opowieści z Niejednego Snu  |  Comments  Możliwość komentowania Nirai Kanai została wyłączona
Last Updated on poniedziałek, 19 Marzec 2012 03:32

Była sobie mała dziewczynka, która była sierotą, życie nią miotało od dzieciństwa i nigdzie nie mogła znaleźć swojego domu. Domu w którym czułaby się spokojnie i bezpiecznie.
Na domiar złego widziała to czego inni nie widzieli, ukrywała to przed innymi, aby nie pomyśleli sobie że jest chora i jeszcze bardziej się od niej odsunęli.

Dane jej było widzieć tych których nazywano duchami, nie rozumiała tego, ale swoimi drobnymi siłami starała to wszystko sobie tłumaczyć.
Gdy już trochę podrosła spotkała na swojej drodze szaloną wiedźmę, kobietę pełna dumy i swoich ohydnych celów, które chciała zrealizować dzięki małej i bezbronnej dziewczynce.
Wymyśliła sobie, że rzuci czar na dziewczynkę który przemieni Małą w narzędzie dzięki któremu wiedźma będzie potężna i będzie mogła realizować swoje odrażające sny o władzy.

Dziewczynka gdy poznała zamierzenia wiedźmy uciekła jak najdalej od niej, ale to nie wystarczyło bo wiedźma i tak rzuciła czar, który obudził magiczne moce ukryte głęboko w małym ciałku i umyśle. Nasza główna bohaterka, zaczęła chorować, czar zmieniał ją i nie dało się już tego zatrzymać, ale najważniejsze w tym wszystkim jest to, że pokrzyżowała plany wiedźmy, która musiała obejść się smakiem i zapomnieć o dziewczynce.

Co nie znaczy, że nie próbowała słodkimi pochlebstwami zatrzymać jej przy sobie, zostawmy już ten wątek i przejdźmy dalej.
Dziewczynka w przybranym domu starała się za wszelką cenę przeżyć, czar nie pozostawiał jej złudzeń, obudził moce które mogły ją zniszczyć. W tym wszystkim wspierali ją przyjaciele, starając się jej ulżyć w cierpieniach i zapewnić jej bezpieczeństwo.

Czar powodował że widziała i czuła coraz więcej, a jej drobne ciałko i serduszko zginęłoby gdyby nie pomoc innych. Magia obudziła rzeczy które przerosłyby wyobraźnię niejednego dorosłego człowieka.
Przyglądał się temu wszystkiemu od samego początku ognisty duch, który miał swoje plany, i z nikim się nimi nie dzielił. Chciał być władcą, a magiczna mała dziewczynka byłaby tylko jego niewolnikiem i pomocnikiem do zdobycia świata.

Przy nadarzającej się chwili zawładną dzieckiem, w jednej chwili przekonany o swojej wyższości „był wielki, jedyny i niepowtarzalny, gotowy zniszczyć świat i jeśli będzie trzeba to zbudować sobie nowy”.
Stłamsił ją i odciął od przyjaciół, którzy pomimo prób pomocy nie mogli nic zdziałać.
Pysznił się czego chcą te drobne „robaczki”, jeśli nie przestaną mnie atakować, zniszczę ich.

Gdzieś w tym całym megalomańskim myśleniu umknęło mu kilka faktów, które powoli zaczęły docierać do niego.
Pod koniec dnia jeden z przyjaciół zapukał do jej domu, ale jej tam nie było, bo rozpanoszył się w nim ognisty duch.
Rozpoczęła się rozmowa pomiędzy duchem,a człowiekiem, duchem dla którego emocje ludzkie były czymś nieznanym ale też i obrzydliwym.

Duch poznawał ludzki świat, dziwiąc się że ludzie sami sobie zadają ból, prowadząc wojny, cieszył się z jednej strony z tego „poczekam aż sami się wykończycie”.
Człowiek starał się poznać co wie duch, jakie ma ograniczenia, jakie ma cele, i tłumaczył cierpliwie emocje i postępowanie ludzi.

Tak naprawdę duch niewiele wiedział, ale w trakcie rozmowy zainteresowało go kim jest ten człowiek z którym rozmawia, czy jest tylko człowiekiem, a jeśli nie to kim, pomimo wielu pytań nie był w stanie dojść do prawdy, która była przed nim ukryta.

Człowiek w sercu rozmawiał ze Stwórcą, aby odnaleźć drogę do Przyjaciółki.

W pewnym momencie Duch poczuł złość, coś czego nie powinien poczuć, przecież emocje są mu obce i są takie ludzkie.
Ta złość była jego końcem, od odczucia tej emocji zaczął inaczej patrzeć na swoje postępowanie, przyjaciel dziewczynki wykorzystał tą przemianę i spokojnie dalej rozmawiał, ale już prowadząc rozmowę tak aby Duch jak najmocniej odczuł swoje nowe spojrzenie.

Przynosiło to efekt w postaci wyrzutów „czy postąpiłem właściwie”, „co stanie się ze mną”, „jak to naprawić”.

I na koniec pojawił się problem, Duch nie wiedział jak naprawić to wszystko, poszedł więc szukać Dziewczynki, znalazł ją bez sił, ale i ona nie wiedziała co należy zrobić, by mogła być znów sobą.

Przyjaciel przyglądał się temu, widząc że są bezradni, wypowiedział mocnym głosem jej imię, które się stało bramą i drogą do jej powrotu.

Dziewczęcy śmiech i przekomarzanie jest epilogiem tej krótkiej bajki 🙂

More
Last Updated on piątek, 16 Marzec 2012 03:01

Od kilku miesięcy zatracam często granicę jeśli chodzi o sny, które są pod różnymi względami odmienne.
Nie wiem czy jestem obserwującym czy obserwowanym, teraz jest czas że jest to wymieszane.

Zagrożenie, wojna, przekraczanie granicy na rzece /jeziorze.
Grupa “dzieci” ucieka, każde w inna stronę, widzę obrazy drzew z różnych miejsc do których kierują się dzieci.
Do jedzenia mają małe kawałki mięsa, widzę jak jem lub je dziecko kawałek wątroby.

Miejsce już inne, tunele pod ziemią.
Grupa potężnych mężczyzn, jest ich niewielka grupa, tunele są zakorkowane lodem i śniegiem.
Idą dwójkami, dłońmi rozdrabniają lód i śnieg, śpiewają i zagrzewają się słowami do ciągłego wysiłku niczym lodołamacze kruszące lód.
I tu też nie wiem gdzie jest obserwujący, bo z jednej strony widzę cała sytuację, a z drugiej sam rozrzucam śnieg i lód.
Dochodzą do strasznie wysokiego spadu, ziemia staje się jakby “taśmociągiem” i trzymając się jej/jego osuwają się powoli do rozpadliny.
Nie mam pojęcia co pomaga im kruszyć lód i śnieg gołymi rękoma, a tym bardziej trzymać się ziemi spadając w głęboką przepaść.

More
Last Updated on środa, 5 Październik 2011 02:05

Przez ostatni czas nie umieszczałem swoich doświadczeń, zawirowania życiowe, ale niektóre wydarzenia mam w głowie i postaram się je umieścić na stronie, niektóre gdzieś się schowały ale znaczna część da się jeszcze wycisnąć z odmętów pamięci 😉

Wyszedłem z lasu na polanę, widzę bawiące się dzieci, dzieje się coś dziwnego z pogodą raz deszcz, raz śnieg. Witam się z dziećmi, widocznie musimy się dobrze znać, pytam się co się dzieje z pogodą, kto tak miesza.
Dzieci odpowiadają jakbym zadał retoryczne pytanie “Oczywiście, że to Ta w domyśle wstrętna czarownica”. No tak jakbym mógł tego nie wiedzieć 🙂

Przystaje i dotykam dłonią ziemi modląc się i prosząc o błogosławieństwo dla niej, by wszystko wróciło na swoje miejsce i o harmonie dla tego miejsca.
Idąc dalej dostrzegam granicę tego terenu, a na szczycie wzgórza powiewa chorągiew, zewsząd dociera do mnie muzyka, w dłoni mam jakby odtwarzacz który jakby jeszcze wzmacniał to odczucie, bo odtwarzał tą samą otaczającą mnie muzykę.

More
Last Updated on sobota, 20 Sierpień 2011 04:58
autor: Alexander Lowen
tytuł: Lęk przed życiem
przekład: Agnieszka Świtalska
wydanie I w języku polskim
Koszalin 2010
wydana przez Ośrodek Bioenergetycznej Pracy z Ciałem i Edukacji Psychologicznej, Joanna Olchowik
fragment

 

Wstęp
[…] Czy przeznaczeniem współczesnego człowieka jest bycie neurotykiem, który boi się życia? Moja odpowiedź brzmi: tak, jeśli zdefiniujemy współczesnego człowieka jako członka kultury, której głównymi wartościami są władza i rozwój. Ponieważ wartości te charakteryzują zachodnią kulturę XX wieku, tak więc każdy, kto w niej dorasta, jest neurotykiem.

 

Osoba neurotyczna jest w konflikcie z samym sobą. Część jej “ja” usiłuje pokonać drugą część siebie. Próbuje opanować ciało, racjonalny umysł, przejąć kontrolę nad uczuciami, wolą, przezwyciężyć obawy i niepokój. Mimo że konflikt ten jest w dużej mierze nieuświadomiony, jego efektem jest wyczerpanie energii osoby i zniszczenie jej spokoju wewnętrznego. Neuroza to konflikt wewnętrzny. Charakter neurotyczny przybiera różne postacie, wszystkie jednak zawierają wewnętrzną walkę jednostki pomiędzy tym, kim jest i tym, kim wierzy, że być powinna. Każda osoba neurotyczna wpada w tę pułapkę.

 

Jak rodzi się ten stan wewnętrznego konfliktu? Dlaczego losem współczesnego człowieka musi być cierpienie z powodu tych konfliktów? w przypadku jednostki neuroza powstaje w kontekście sytuacji rodzinnej. Jednak sytuacja rodzinna stanowi odzwierciedlenie kultury, ponieważ rodzina podlega wpływom wszystkich sił w społeczeństwie, którego jest częścią. Aby zrozumieć egzystencjalne warunki współczesnego człowieka oraz poznać jego przeznaczenie, musimy prześledzić źródła konfliktu w jego kulturze.
Jesteśmy świadomi pewnych konfliktów w naszej kulturze. Na przykład rozprawiamy o pokoju, ale przygotowujemy się do wojny. Popieramy ochronę środowiska, ale bezlitośnie wykorzystujemy zasoby naturalne dla zysku ekonomicznego.

 

Jesteśmy oddani celom władzy i rozwoju, ale pragniemy tez przyjemności, spokoju umysłu i równowagi. Nie zdajemy sobie jednak sprawy z tego, że władza i przyjemność to wartości przeciwne oraz, że jedno wyklucza pojawienie się drugiego. Władza nieuchronni prowadzi do walki o jej posiadanie, co często doprowadza do tego, że ojciec obraca się przeciw synowi, brat przeciw bratu.

Jest siłą wprowadzającą podziały w społeczności. Rozwój oznacza ciągłą aktywność w celu zmiany starego na nowe, uznając, że nowe jest zawsze lepsze od starego. Założenie to, mimo że jest prawdziwe w niektórych technicznych dziedzinach, jest niebezpieczne. Idąc dalej, implikuje ono nadrzędność syna nad ojcem, czy degraduje rolę tradycji do zbędnego bagażu. Istnieją też kultury, w których dominują inne wartości, gdzie szacunek dla przeszłości i tradycji jest ważniejszy niż dążenie do zmiany. W kulturach tych konflikt jest zminimalizowany, a neuroza występuje rzadko.

 

Rodzice jako reprezentanci kultury, mają obowiązek zainspirowania dzieci wartościami tej kultury. Żądają od dzieci zachowań i postaw, które są tak skonstruowane, by wpasować dziecko w społeczną i kulturalną matrycę. Z jednej strony dziecko stawia opór przeciw tym wymaganiom, ponieważ oznaczają one odcięcie się od swej zwierzęcej natury. By stać się częścią systemu, dziecko musi zostać “złamane”.
Z drugiej strony pragnie ono dostosować się do tych oczekiwań, by podtrzymać miłość rodziców i uzyskać ich aprobatę. Rezultat zależy od natury rodzicielskich oczekiwań oraz sposobu, w jaki są one egzekwowane. Poprzez miłość i zrozumienie można nauczyć dziecko zwyczajów i praktyk charakterystycznych dla kultury, nie łąmiąc jego ducha. Niestety, w większości przypadków w procesie przystosowywania dziecka do kultury jego duch zostaje jednak złamany, czyniąc dziecko neurotykiem, który boi się życia.

Centralną kwestią w procesie adaptacji kulturowej jest kontrola seksualności. Nie istnieje bowiem kultura, która choć częściowo nie narzuca hamowania zachowań seksualnych. Ta kontrola zdaje się być konieczna, aby nie dopuścić do rozłamu w społeczeństwie. Ludzie są zazdrosnymi istotami i mają skłonność do przemocy. Nawet w najbardziej prymitywnych kulturach więzy małżeńskie są święte. Jednak konflikty, które powstają z tych ograniczeń są zewnętrzne względem osobowości. W kulturze Zachodu praktykuje się wzbudzanie poczucia winy za uczucia seksualne oraz za praktyki seksualne, jak na przykład masturbacja, która w żaden nie zagraża harmonii społeczności. Kiedy poczucie winy lub wstyd połączą się z odczuciami, konflikt zostaje zinternalizowany i tworzy się charakter neurotyczny. […]

More
Last Updated on niedziela, 16 Styczeń 2011 02:16

    Copyright by Śniący 2010