rzeka | Fabryka snów - sztuka śnienia, medytacja, rozwój, warsztaty. rzeka | Fabryka snów – sztuka śnienia, medytacja, rozwój, warsztaty.

Kontakt On-line

1748665

Spotkania, warsztaty

Pamiętnik znaleziony w śnie

Posts Tagged ‘rzeka’


Filmowa historia o człowieku, który spędził prawie całe swoje życie w Wesołym Miasteczku.
Konserwował, naprawiał wszystkie urządzenia, „by było bezpiecznie”,jak to sam często podkreślał wobec swoich współpracowników.
Od momentu powrotu z wojny, żywił do końca swoich dni, pretensje do świata za przestrzeloną nogę, która uczyniła go tym kim jest.

W ostatnim dniu czynił to co do niego należy, gdy nagle okazało się, że życie kilkorga ludzi wisi na włosku, a dokładnie na stalowej linie, która z każdą chwilą stawała się coraz cieńsza.
Udało uratować się wszystkich z wysokościowej gondoli, ale nikt nie widział jednego…
Małej dziewczynki przerażonej wrzaskiem, zamieszaniem, całym tłumem dookoła, przysiadła na ziemi ale akurat w miejscu, które miało być za chwilę miejscem upadku gondoli.
Mimo usztywnionej nogi, mimo wieku, mimo wszystkiego, spieszył się by ratować Małą.
Ostatnią, rzeczą którą czuł był dotyk małych dłoni…

Ciało odzyskało sprawność, tak jakby lata całej starości uciekły, Miasteczko było opustoszałe, głos z początku przychodził mu z trudem.
Poza nim była tam jedna osoba, pierwsza, która miał ukazać mu to czego nie dostrzegał w swoim życiu.
Jak życie każdego z nas jest powiązane z życiem innych ludzi.
Pierwszy jego rozmówca człowiek dziwadło o niebieskiej skórze, który występował kiedyś w Miasteczku, zapowiedział, że spotka się jeszcze z czwórką gości.

Drugim był kapitan z czasów wojny, który wyjawił mu prawdę o przyczynie przestrzelonej nogi, i doprowadził do uwolnienia nienawiści, jaka narastała z każdym dniem życia Eddiego od momentu postrzału.
Trzecią osobą była właścicielka Wesołego Miasteczka, która otworzyła mu oczy na jego ojca, to kim był i jaki był naprawdę. Obrazy, które ujrzał odmieniły wszystko, przebaczenie otworzyło serce naszego bohatera.
Kolejne spotkanie było czymś zaskakującym, spełnieniem nadziei, ukojeniem. Wpierw zobaczył, a później poczuł ciesząc się żywą radością, ściskając w ramionach swoją żonę.
To Ich chwile…

Coraz słabszy, znalazł się nad rzeką, kamienisty brzeg rozciągał się przed nim, lekka mgła unosiła się tuż nad powierzchnią spokojnej wody.
Zobaczył małe dzieci myjące się w rzece, opadający z sił podszedł do jednej małej dziewczynki, która przywoływała go delikatnym ruchem dłoni.
Skośnooka dziewczynka wskazując na siebie powiedziała „Taala”, on zaś w odpowiedzi wskazując na siebie powiedział z rezygnacją „Przegrany”.

Z uśmiechem potwierdziła jego domysły, że jest piątą osobą z którą miał się spotkać. Nikt z poprzedników nie powiedział mu czy dziewczynka dla której zaryzykował swoje życie, czy przeżyła.
– Czułem jej małe dłonie…
– Nie, to były moje dłonie wciągnęłam Cię tu do Nieba:), nie wyciągnąłeś małej dziewczynki…
– Odepchnąłeś ją, ona żyje.

Powoli dociera do niego dlaczego rozmawiają…

Czasy wojny… krokami w szaleństwie, dłońmi trzymającymi miotacz ognia spalił kilka drewnianych domów w dżungli. Wszystko zaczynał sobie przypominać, obrazy które przemykały wyjaśniał aż nazbyt wiele.
Matka schowała swoją córkę w domu, by tam była bezpieczna.
Mimo szaleństwa tamtego czasu widział, że ktoś przemyka wśród płomieni, chciał wejść w płonący dom.
Kapitan nie miał wyjścia przestrzelił mu kolano…

To już nie ta dziewczynka, którą ujrzał nad brzegiem rzeki, jej skórę pokrywają teraz rany po oparzeniach, ich czerwień podkreśla wszystkie wydarzenia.
W wodzie jest pełno kamieni, Taala wydobywa z dna jeden większy, płaski kamień, unosi go w stronę Eddiego.
– Umyj mnie…
Zdezorientowany bohater nie wie co ma robić, jest roztrzęsiony, nieporadnie, powoli dotyka policzka pokrytego bliznami.
Woda, kamień, dotyk, troska rozmywają blizny, przywracając dziecięcą skórę.
Z uśmiechem Mała bierze go za rękę i razem zanurzają się pod wodę…
Rzeka zmienia się w niekończący się Ocean…

Kim jestem, że doświadczam ukrytego
Kim jestem…

taala

More
Last Updated on niedziela, 4 Grudzień 2016 09:33

Przychodzę w to miejsce, w chwilach prostych i w chwilach specjalnych
Połozone jest na granicy miasta,zbiornik wodny, leniwa rzeka, mewy, kaczki, łabedzie i łyski, a nawet czasami perkozy.
Obok biegnie droga ze szpalerem świateł, gdy pojawiam się tu wieczorami gdy prawie nikogo nie ma, mam wrażenie że cofam się w czasie i ucieka większa połowa mojego życia.

Pamięcią odczuć przypominam sobie pierwsze swoje fantastyczne, przeczytane książki. Tak jak wtedy odczuwałem ich atmosferę tak teraz będąc tu, czuje sie jak bym był w porcie kosmicznym, światła na wzniesieniach, bo jest to mała dolina, tak jak mówiłem tuż obok biegnie nitka drogi i niebo nocne, niebo które odbija sie w wodze.

Zapach, dźwięki, otwarta przestrzeń powoduje uniesienie sie w te nieodkryte krainy.
Niczym portowa zatoczka, do której przypływają podróżnicy, uzupełnią zapasy, odpoczną, podzielą się historiami, zabawią i wędrują dalej.
Miejsce unoszenia…

Gdzie Niebo łączy się z Ziemią, a skrzydlaci bracia zabierają nasze pragnienia, modlitwy do niebiańskich przedsionków
Wczoraj siedząc nad brzegiem podziwiałem wschód Księzyca, jego kolor i smugę światła płynącą przez całą taflę wody
Powietrze wnikając-przenikając rozszerzało każdy pęcherzyk płucny otwartością przestrzeni.
Koniec podziwiania zimno jak diabli, trzeba uciekać do domu;)

2006-12-08 08:52:17

More
Tagi: , , , , ,   |  Posted under grudzień 2006  |  Comments  Brak komentarzy
Last Updated on poniedziałek, 28 Maj 2012 06:58

Miejsce w którym jestem jest wyjątkowe, stoję na sporych rozmiarów półce skalnej, przede mną nieokiełznane wody wodospadu, w dole po prawej przepływa rzeka.
Nie jestem tutaj sam, oprócz mnie jest kilku mężczyzn i gramy w nieznaną mi grę.

Jest w niej piłka, piłkę przebija się z jednej strony na drugą i widzę przy tym, że moi towarzysze używają maszyn do poruszania się i wykonywania różnych akrobacji.
Zastanawia mnie to czy nie mogą poruszać się tak szybko bo ich budowa im to uniemożliwia czy to po prostu taka miejscowa tradycja.

Po zmaganiach opuszczamy to miejsce i zatrzymujemy się na otwartej przestrzeni, otacza nas morze traw, jesteśmy przyjemnie zmęczeni grą, a przy tym jest bardzo gorąco i duszno.
Przysiadamy i rozmawiamy, chłonę całe otoczenie, z wiatrem napływa coraz więcej chmur, choć wieje wiatr nadal jest dość gorąco.
Chmury stają się coraz ciemniejsze, gdziekolwiek sięgnąć wzrokiem coraz więcej burych i mrocznych barw, które przyciągają chmury tak jakby z każdą chwilą były bliżej ziemi.

Cały ten krajobraz jest zapowiedzą nadchodzącej tragedii, nie wiem czy tylko ja, czy moi towarzysze tez widzą ten obraz, który przywiał wiatr.
Widzę jak latające statki otaczają każdy budynek w tej krainie, sukcesywnie niszcząc budynek za budynkiem.

Natychmiast przenoszę się do mieszkania w którym odbywa się narada wojenna, wszędzie pełno ludzi, wszyscy dyskutują jak można oprzeć się najeźdźcy.
Stoję trochę z boku przysłuchując się rozmowom, w pewnym momencie dochodzę do wniosku że nie ma innego wyjścia i postanawiam wspomóc swoich towarzyszy.

Nikt nie wie kim jestem, moja prawdziwa tożsamość jest przed nimi ukryta, wstaję i podchodzę do okna. Nie przejmując się przy tym, że właśnie poznają mnie wszyscy zgromadzeni, nie dbam o to, pozwalam by widzieli moją przemianę.

Otwieram okno, mieszkanie jest dość wysoko, ale to nie przeszkadza mi bez wahania wyskoczyć.
Lecąc w dół oceniam jaki obrać tor lotu, wciąż myśląc „…za bliskich i przyjaciół”.

More
Tagi: , , , ,   |  Posted under Opowieści z Niejednego Snu  |  Comments  Możliwość komentowania Droga do wolności została wyłączona
Last Updated on środa, 25 Kwiecień 2012 11:32

Kiedyś gram sobie w strategię czasu rzeczywistego
Mam do obrony pewien wąwóz, gdyby już mi się to udało, czeka mnie kolejne zadanie zdobyć Bramę, która jest drogą na następny poziom.
Niby mały „pikuś”, ale na wąwóz w trybie prawie natychmiastowym „przybiega” nieprzebrana banda zanim ja zdarzę postawić gdzie trzeba łuczników, jak wyślę zwiadowców do Bramy aby sprawdzić jak tam ma się sytuacja, okazuje się że wrogowie płyną niekończącą się rzeką.
Sprawdzam różne strategie a tu nic, jakby algorytm programu zaciął się i pracował na korzyść komputera;)
W pewnym momencie przychodzi do mnie gość ten z Mrocznych, już nie pamiętam dokładnie o czym rozmawialiśmy, ale pamiętam jedno „…uuu już wiem, dlaczego Ci tak źle idzie, z tą walką, nie wiesz z kim walczysz…ciekawe czy nadepnąłeś komuś na odcisk (tu lekko się uśmiechnął)i zwiał.
No to ja dalej do boju, wjechał mi na ambicję:)
To imię zatarło się w mojej pamięci, ale wiem że jest siostrą przeciwnika, który mnie wtedy sprawdzał-testował. Rozmawialiśmy o jej pracy i razem ustawialiśmy walkę tak jak trzeba, co na pewno było w niesmak braciszkowi. Rzeka wrogów po kilku potyczkach opadła i udało nam się zdobyć główne cele. Moja rozmówczyni była Uzdrowicielką.
W trakcie dowiedziałem się co nieco o polityce, która często miała wpływ na jej pracę co na pozór nie powinno mieć w ogóle miejsca. Test zaliczony.

Talenty śpią ukryte
Przyjdzie moment, że wypłyną
Dotyk otworzy im drogę
Odległość przestanie istnieć
Myślisz Jesteś tam
Oszukując czas i przestrzeń, ale nie
Serce…

2006-04-04 22:54:00

More
Last Updated on wtorek, 20 Lipiec 2010 11:07

Stałem na skraju długiego i wąskiego szpaleru drzew, z jednej strony wąski pas lasu, a z drugiej niekończąca się łąka.
Ktoś blisko mnie przycinał drzewa, było przy tym trochę hałasu, a ja widząc las chciałem poczuć jego ciszę, postanowiłem zagłębić się w nim.
Hałas zostawiłem za swoimi plecami, widząc poprzycinane drzewa coraz bardziej oddalałem się od cywilizacji.

W oddali po prawej stronie, tam gdzie królowała niekończąca się łąka, dostrzegłem ogromne drzewa, niczym baobaby, które też były po przycinane, nadawało im to specyficzny wygląd jakby były rzeźbami ze skały.
Gdy mijałem jedno z tych drzew, nasunęła mi się myśl że przypominają nasze ziemskie platany, tylko przewyższają je swoją wielkością i grubością pnia.

Powoli napawając się widokami doszedłem do krystalicznie czystej rzeki, dość szeroko się rozlewała ale jasno miała zarysowane koryto.
Na drodze do rzeki stanęła mi skarpa, to co zobaczyłem w dole zaparło mi dech.
W dół aż do rzeki rozciągała się przedziwna łąka, porośnięta była trawą, ale jaką, puszysta jakby właśnie miała okres kwitnienia, a jej biała barwa dodawała jej wyjątkowości.
U mojego boku pojawił się mój kotopies, nie mogliśmy się oprzeć temu widokowi, z radością skoczyliśmy ze skarpy w puszyste odmęty.

Lądując miękko pośród traw i kwiatów, uderzyła mnie ostrość i klarowność wszystkiego to co widzę wokół siebie. Wspaniałe barwy skrzące się w świetle słońca tutaj panującego.
Coś cudownego, ale w pewnym momencie pojawiła się myśl, „no tak nieźle pognietliśmy tą trawę i na pewno elfom to nie będzie się podobać”.
Mam nadzieję że wybaczą ten wybryk dwóm brykającym tygryskom 😉

Dostrzegłem też „samochód”, pomyślałem że zjawiliśmy się tutaj w nieodpowiednim momencie, ale okazało się że są to dzieci, które wcześniej kąpały się w rzece, a teraz suszą się w „samochodzie”. Zaprosili nas do swojego domu, ich życie musiało być związane z wodą, przez środek ich domu płynęła rzeka.
Poznałem ich rodziców, oprowadzili mnie po swoim domu, byli bardzo gościnni, także zabawiłem trochę u nich.
Wciąż widzę tą białą łąkę, barwy kwiatów, różne ich kształty i wielkości, a przede wszystkim wyrazistość wszystkiego na czy tylko zatrzymałem wzrok…

More
Last Updated on czwartek, 28 Styczeń 2010 01:02

Moje Trzecie Imię…
Rzeka mojego dzieciństwa, kąpałem się w niej, łapałem ryby, tak wiele dni spędziłem w jej pobliżu. Pamiętam jak dziś, byłem małym „szkrabem”, któremu nie chciało się iść na jakąś lekcję, bo jak tu nie iść skoro Rzeka wylała.
Jak można przepuścić taką okazję, potworzyły się zakola w których zostało uwięzionych mnóstwo ryb.
Pamiętam radość jak brałem ryby w dłonie i wrzucałem je do Rzeki. Po latach idąc jej brzegiem napisałem kilka słów….

Idę, a razem ze mną idzie rzeka
Już tyle lat idziemy razem
Już tyle lat się znamy
Kojący jej głos
Pokazuje mi prawdziwy świat
Ptaki i drzewa,
Słońce i wiatr
Pomagają jej ,a
My dalej razem wspólnie idziemy…

Ale nie o tym chciałem pisać, intencja obudziła wspomnienia, a intencję obudził fragment filmu i pewien „sen” może sprzed kilkunastu miesięcy.
Szedłem w górę rzeki swojego dzieciństwa, nie o suchej stopie brzegiem, ale jej nurtem przez środek. Łapałem siecią ryby, były różnokolorowe, kto by pomyślał że w naszych rzekach pływają tak egzotyczne ryby;)
A życie płynie i wątki się splatają, słowa, sny, wizje…

masai-eirene-aniteri 2006-03-01 21:42:44
skomentuj (0) Istota z ognia stworzona…
Fizyczne ograniczenia odpadają, sposób myślenia i postrzegania diametralnie inny od ludzkiego. Brak ograniczeń w wielu kwestiach….
Duma tu też słabe ograniczenia…często ogranicza spektrum postrzegania niby tak wolnej istoty.
A już rozmawiać z człowiekiem to już obraza majestatu, no chyba że w interesach lub u wyjątkowych przypadków duma z chodzi na plan dalszy.
Poruszanie się w „przestrzeni” i „czasie”, pełna swoboda, nie trzeba pytać od drogę, co gdzie i jak trafić.
Człowiek zaś jak to się mówi „koniec języka za przewodnika” i tu nie tylko chodzi o drogę ale o najmniejsze elementy bytu nad którymi człowiek się zastanawia i powstają pytania.
Zdarzają się przypadki wśród ludzi, że szukają odpowiedzi na jedno pytanie przez całe życie…
Jeśli jest pytanie to i jest odpowiedź, patrząc na drugą stronę totalne przeciwieństwo. Sposób istnienia, myślenia i poruszania się wyeliminował pytania, jakże odmienny to stan istnienia…

masai-eirene-aniteri 2006-03-01 22:31:45
skomentuj (4) Powiadasz inne Dusze…
Być może, ale to „co było kiedyś” tkwi w nich nadal, przepojone tęsknotą w milczeniu
Wystarczy ciepło dłoni
Dotknięcie spojrzeniem
Ty znasz klucz, który idzie w uśmiechu
I wcale nie musi być pierzastej pościeli czy starej wiekowej słomy
Czy zielonej, leśnej polany spalonej letnim słońcem
Brakuje mi wieczorów w utuleniu i tych dźwięków sennych, Ty wiesz o jakie chodzi…
Spacerów, pod gwiazdami w powrocie do domu z nocnej zabawy, przez okolicę bezludną
Krzyków na całą okolicę, gdy kot zabłąkany, pośrodku nocy brykał po polu będąc potworem strasznym, co na życie niewieście nastaje
Dotknij mnie tylko….a ja już Ci pokażę Anioła;)
Dotknij mnie czule…

masai-eirene-aniteri 2006-03-06 21:00:00
skomentuj (0) Siostra Malakai…
Tak dawno to już było
Ona przyszła pierwsza by pamięć mą rozbudzić
Ukazując to co mi nieznane i tych z dawnych wieków
Postawiłem pytanie dlaczego Ty, odpowiedź była żartem „Bo nikt inny nie chciał, ale mówiąc już poważnie odpowiednia osoba do odpowiedniej osoby…”
Siostra Cesarzowej, ciekawa świata i ludzi, poznawanie jej napędem i pasją
Ciekawe cóż teraz porabia?
Czasami jest tak, że szczegóły zacierają się w naszej pamięci, cisza nocy przywołuje i podkreśla szczegóły, a nawet gdy nie ma ciszy wiele zdarzeń odtwarza się w moich myślach.
Jej Siostra podczas pierwszego spotkania, dużo opowiadała, a ja szedłem obok zastanawiając się „a czemu ja”, „dlaczego”, podczas tej rozmowy wiele rzeczy zaczynało nabierać innych barw. Stawiając pytanie dowiedziałem się co było między innymi powodem naszego spotkania, sprawiła ta odpowiedź lekką trudność Cesarzowej…
„Jestem Matką i jak każda matka martwię się o swoje dzieci, na pewno to rozumiesz.
W przyszłości może się tak zdarzyć, że któreś moje dziecko może zginąć…”

masai-eirene-aniteri 2006-03-08 22:24:15
skomentuj (0) Kiedyś, kiedyś, a może właśnie teraz…
Wchłonięty przez noc
Ciepłem dłoni* rozpoznany
Potrójnym światłem przeniesiony
Żarem przeciwstawię się bólowi**
Wiatrem mych intencji wyjdę mu naprzeciw***
Nurtem rzeki w fali tęczy
Wsączę szepty morza życzeń, a
Na zewnątrz uśmiech w cieple dłoni.

* „podczas wizji wytworzone ciepło, pierwsza część twego daru”
Ciepło przejawiało się w różnych sytuacjach, były chwile, kiedy gdzieś jadąc czułem się chodząco-jadącym ogniskiem.
Ilekroć siądę i zamknę oczy, widzę dwie latarnie, kilka lat temu spotkałem się ze znajomą, która ma szczątkowy dar, a jeżeli nawet coś więcej, to jej tryb życia nie pozwala na więcej…
Poszliśmy na piwo, knajpa w środku Rynku, siedzimy i rozmawiamy, jej dłonie wiele czują. Byliśmy małą atrakcją, możliwe że ktoś z boku zastanawiał się „co ona robi z tymi dłońmi”.
Jej dłoń nad moją dłonią, chwila koncentracji i odpowiedniego nastawienia i zaczęło jej brakować wzrostu bo musiała wstać…
Dziwiło ją to bardzo, mnie zresztą też, bo nigdy z czymś podobnym się nie spotkała.
** „zadanie”
*** „to nad czym musisz nauczyć się panować”

masai-eirene-aniteri 2006-03-08 23:16:00
skomentuj (0) Pamiętasz…
Pojechałaś kiedyś do Krakowa, to był ciężki dzień…
Chciałaś tej nocy wykrzyczeć swój smutek
Nie zastanawiając się wiele postanowiłaś, że napiszesz do kogoś
Znalazłaś w swoich zapiskach jakiś numer, ale nie wiedziałaś do kogo należy
Tak Życie pokierowało, że to ja dostałem wiadomość
I siedzi sobie facet w środku nocy, zastanawia się i głowi od kogo mógł to dostać
Twoje słowa wzbudziły we mnie odpowiedź…

…więc siądę i przejdę
Odnajdę
Myślą jasna dotknę
W nurcie rzeki zniknę
Bo to, co odnalezione
Nigdy niezgubione.

I wtedy było po równo, Ty zastanawiałaś się kto odpisał i dlaczego w ten sposób…

…a ja nadal każdej nocy dotykam Cię myślami

masai-eirene-aniteri 2006-03-09 00:12:27
skomentuj (1) Chwila z życia kropli wieczna jest w pamięci…
Czasami tak mam…majestatyczna bezgraniczność Wszechświata, a tu nagle… i mój pokładowy GPS wariuje i wszystko bierze „w łeb”…

Raz było to tak…

Wpadłem do „głowy” pewnego kloszarda i jego „bazy” gdzie się zatrzymał;), co się na słuchałem i po odczuwałem jego i tego co go otaczało…

Innym razem tak…

Czuję wiatr, stojąc na środku ogromnego placu, wpatruję się w swojego rozmówcę, przysiadł on na schodach jakiegoś pomnika, opowiadając mi o swoim życiu. Słuchając jego opowieści rozglądam się dookoła, w oddali dostrzegam kopuły Świątyń, przypominające zwieńczenia niczym jak Hagia Sophia…
Przechodzimy przez miasto, mój rozmówca pokaże mi gdzie mieszka. Trafiamy do miejsca usianego przez malutkie domki lepianki.
Klimat jest gorący, więc mieszkania są pod ziemią. Dach jego domu jest odsłonięty, a na powierzchni bawią się jego dzieci, śpiewają, machają i uśmiechają się do mnie…

Ostatnio…

Woda była krystalicznie czysta, promienie światła docierały na samo dno. Piasek czysty tu i ówdzie koralowce, otwarte morze, zarazem jakby pokój. Nad sobą w odległości kilkunastu metrów dostrzegam powierzchnię wody połyskującą w świetle słońca.
W pewnym momencie chcę wypłynąć, okazuje się że jakaś siła mi to uniemożliwia, po kilku próbach dociera do mnie fakt….
Nie żyję, podpływam do swojego ciała leżącego na dnie, sam ten fakt nie budzi we mnie jakiś gwałtownych uczuć, dostrzegam ludzi, a raczej duchy i nawiązuję z nimi rozmowę, wprowadzają mnie…. Nawet nie wiem jak bardzo chce mi się pić, dociera to dopiero do mnie wtedy gdy jakaś dziewczyna przynosi mi trochę gazowanego napoju i błogosławię ją za to „gdzie udało Ci się to zdobyć”
Później uczę się opanowywać oddziaływać na rzeczy, które zostawiłem za sobą, na tamten świat…
Uczucia jakie powstają gdy myślę, o tym do czego wrócić nie mogę…są nie do opisania.
Nie ma powrotu, to nie chwilowy wyjazd, to wieczność.
Najbliżsi…Dlaczego tak wcześnie…Przeogromna tęsknota, ale świadomość że tam nie można już wrócić tylko ją potęguje.
Ale zarazem czujesz siłę i nadzieję….”Nadzieja umiera ostatnia”

Szedłem z jakaś kobietą śmiała się widząc moje zachowanie, wznosiła oczy do nieba, gdy widziała moje wygłupy, gdy dotykałem mijanych ludzi.
Gdy dochodziłem do siebie, miałem trudności z określeniem czy jestem tu, czy tam….
Żyję, czy nie żyję…

„Prawdziwa Księga Południowego Kwiatu”

„Pewnej nocy Zhuangzi śnił, ze przemienił się w motyla…
Unosząc się beztrosko w powietrzu zapomniał, że jest Zhuangzi. Ale…
Kto tak chrapie?
Być może Zhuangzi jest motylem, być może motyl jest Zhuangzi…”
masai-eirene-aniteri 2006-03-14 22:33:06
skomentuj (0) Wielkość…
Ostatnimi czasy usłyszałem jak mówi się o Amadeo Modigiliani…za którymś razem, gdy usłyszałem więcej szczegółów z jego życia, pojawiła się we mnie myśl „Poświęcenie”.
Co jest miarą wielkości człowieka?
Można mnożyć wiele przykładów i określeń, ale wszędzie moim zdaniem pojawia się słowo „poświęcenie”.
Dla pasji, sztuki, dla drugiego człowieka, są też i negatywne znaczenia „poświęcenia”, ale zawsze to słowo jest związane z miarą człowieka.
Cytując pewnego Wielkiego Człowieka, jest coś jeszcze…
„Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący….”

2006-03-20 23:00:09

More
Last Updated on piątek, 18 Grudzień 2009 09:21

Rzeka mojego dzieciństwa, kąpałem się w niej, łapałem ryby, tak wiele dni spędziłem w jej pobliżu. Pamiętam jak dziś, byłem małym „szkrabem”, któremu nie chciało się iść na jakąś lekcję, bo jak tu nie iść skoro Rzeka wylała.
Jak można przepuścić taką okazję, potworzyły się zakola w których zostało uwięzionych mnóstwo ryb.
Pamiętam radość jak brałem ryby w dłonie i wrzucałem je do Rzeki. Po latach idąc jej brzegiem napisałem kilka słów….

Idę, a razem ze mną idzie rzeka
Już tyle lat idziemy razem
Już tyle lat się znamy
Kojący jej głos
Pokazuje mi prawdziwy świat
Ptaki i drzewa,
Słońce i wiatr
Pomagają jej ,a
My dalej razem wspólnie idziemy…

Ale nie o tym chciałem pisać, intencja obudziła wspomnienia, a intencję obudził fragment filmu i pewien „sen” może sprzed kilkunastu miesięcy.
Szedłem w górę rzeki swojego dzieciństwa, nie o suchej stopie brzegiem, ale jej nurtem przez środek. Łapałem siecią ryby, były różnokolorowe, kto by pomyślał że w naszych rzekach pływają tak egzotyczne ryby;)
A życie płynie i wątki się splatają, słowa, sny, wizje…

2006-03-01 21:42:44

More
Last Updated on piątek, 18 Grudzień 2009 09:12

Straszna rzecz się dzieje w królestwie Zmiennokształtnych Duchów Natury, ościenne Cesarstwo Mrocznych Cieni coraz bardziej przybliża się do ataku na ich królestwo.
Cesarzowa Mrocznych Cieni niedługo wybierze sobie nowego cesarza, jest dwóch pretendentów.

Każdy z nich jest swoim przeciwieństwem, jeden jest pokojowo nastawiony do Zmiennokształtnych, drugi zaś chce ich zniewolenia bo jego zdaniem tylko do tego się nadają.
Zmiennokształtni są bezsilni wobec potęgi Cieni i jeśli stanie się najgorsze nie będą w stanie się obronić.
Niektóre z ich Rodzin, postanowiły szukać ratunku na własną rękę, pewnej niewielkiej Rodzinie udało się dotrzeć do kogoś kto będzie w stanie dać im schronienie.

Udali się do niego ,do królestwa ludzi, z prośbą o pomoc, spędzili czas na rubasznych rozmowach, przedstawili się całą rodziną od najmniejszego do największego.

W ramach rewanżu za spotkanie zaprosili naszego nieznajomego do swojej ostoi, która była tak blisko, tylko o krok od cywilizacji ludzi ale chroniła ją zasłona i nie każdemu było dane przekroczyć jej granice. Cudownie krystaliczna rzeka, pełna ryb i życia dała choć chwilę wytchnienia naszemu nieznajomemu bohaterowi bajki.
Nurkowanie, zabawy i rozmowy, łapanie ryb w takiej krainie było ambrozją na jego duszę.

Kolejne spotkanie odbyło się w ich wiosce, starszyzna wioski wyszła na przeciw zaproszonemu gościowi, widok starszyzny i całej otoczki wprawił w lekką konsternację naszego bohatera bo nie nawykł do takich powitań.

Po całym tym oficjalnym spotkaniu, przenieśli się w okolice gór i kopalni, gdzie Zmiennokształtni mieli swoje siedziby. Tam wspólnymi siłami wraz ze swoim wybawcą odbudowywali zniszczone domy. Pojawili się też zbrojni plemienia, no cóż chcieli zademonstrować swoją siłę i gotowość do walki i poznać sprzymierzeńca Plemienia.
Co przyniosą kolejne strony tej historii, wkrótce może się przekonamy…

More
Last Updated on piątek, 4 Grudzień 2009 02:33

Siedząc oddawałem się całkowicie pisaniu, na jawie dostrzegałem najmniejsze szczegóły i życie barwnego „świata” przeze mnie opisywanego. Tak jakby ziściło się moje marzenie by w ciągu dnia, na jawie doświadczać niewysłowionego, widzieć i odczuwać.
Słowami ubrać to wszystko, by inni mogli tego doświadczyć.
W pewnej chwili dostrzegłem, że z lewej strony nadbiega w moja stronę czarny wilk, a z prawej strony nadbiega niedźwiedź polarny. Pomyślałem sobie „chłopaki nie teraz, jestem zajęty” pisałem wciąż nic nie robiąc sobie z ich biegu.

Dostałem polecenie od swojej kierowniczki, zbuduj „urządzenie”, którego kształt przypominał wysoką, kilkustopniową wieżę. Moim zadaniem było przymocowanie do jej boków pojedyńczych miedzianych włosów, padło też określenie „manometr”.
Miałem to wszystko wykonać własnoręcznie posługując specjalną lutownicą, którą już kiedyś w życiu pracowałem montując delikatną elektronikę.

Kręte niekończące się schody, co jakiś czas były umieszczone bramy, przez które przechodziłem, dopingowany przez niewidzialnego kibica. Wszystko rozgrywało się jakby nie miało mieć końca, przechodziłem przez bramę wracałem i wchodziłem w następną.

Podróżowałem przez nieznane mi kraje, mając do dyspozycji tylko prostą mapę i naniesione na niej punkty. Niebieskie to miejsca, w których już byłem, a czerwone miejsca jeszcze nie odkryte.
Każde miejsce było wieżą lub zamkiem, spotykałem się tam z bliżej nieokreślonymi istotami, z którymi prowadziłem bliżej nieokreśloną wymianę handlową.

Widzę, że moje akwarium stoi na wyższej półce, być może bym spojrzał na nie pod innym kątem. Karmiąc ryby unoszę część pokrywy, okazuje się, że w pokrywie jest ukryta dodatkowa półka, z której wysypują się ogromnie płatki karmy dla ryb.

Miasto, które oddycha na nowo, skryte przez wieki w czeluściach ziemi. Znika warstwa ziemi, spod której wyłania się rzeka, już nie jest ona podziemnym kanałem, a na jej brzegach tkwią poskręcane drzewa, które na nowo będą uczyć się słońca.

Wróciłem z podróży, wypakowałem swoje bagaże z autobusu, ich ogrom mnie rozśmieszył, jakby to był bagaż drużyny piłkarskiej, a nie jednej osoby. Scena się zmieniła, ale miejsce to samo, z tą różnica, że teraz to był wysoki wyszynk, do którego były przymocowane uchwyty do wspinaczki skałkowej, podciągałem się na jednej ręce rozmawiając swobodnie.

Jechałem autobusem z grupą ludzi, wszyscy mieli wspólne bilety, jeden bilet na dwie osoby.
Ja miałem wspólny bilet ze swoją zmarłą Babcią.

Widzę dziewczynę na szpitalnym łóżku, piszącą poezję ołówkami samopiszącymi, którą później sam czytałem.

More
Last Updated on sobota, 30 Maj 2009 08:48

Me życie schodziło do lochu
Zatracałem się w pragnieniach mroku
Błogi uśmiech nie na mych ustach wykwitał
W zapamiętaniu szedłem w zatracenie
Odnaleziony…
Rozwinęła się rzeka zdarzeń, rozmów, spotkań, gości,
A gdzieś pomiędzy słowa Pani Światów
„…Nie chciej nas widzieć, nie pragnij tego…czuj…”
Dotykiem odczuć widzę tych, którym było w smak me zatracenie
Teraz dobywam , to co mi pisane
Odkrywając ich kroki, rzucając światło, tam gdzie cień wiedzie ich drogi…

2005-12-16 21:39:48

More
Tagi: , , ,   |  Posted under grudzień 2005  |  Comments  Brak komentarzy
Last Updated on sobota, 18 Kwiecień 2009 07:58

    Copyright by Śniący 2010
Przejdź do paska narzędzi