Fabryka snów – sztuka śnienia, medytacja, rozwój, warsztaty siłą woli | Fabryka snów – sztuka śnienia, medytacja, rozwój, warsztaty.

Kontakt On-line

1748665

Spotkania, warsztaty

Pamiętnik znaleziony w śnie

Posts Tagged ‘siłą woli’

Jechałem z grupą ludzi autobusem, niby nic wielkiego, tylko nasz kierowca było trochę inny od tradycyjnego.
Stał w odległości kilku metrów od swojego stanowiska, pomiędzy fotelami i zaznaczam autobus był w ruchu. Wszyscy mieli serce w gardle, autobus przy pełnej prędkości wchodził w zakręty, a nasz wspaniały kierowca stał wczuwając się jak to na odległość kieruje autobusem i przekonywał nas, że on steruje pojazdem siłą woli. Jakimś cudem nie wylądowaliśmy na pierwszym lepszym słupie, czyli jakoś to działało, ale sami chyba nie chcielibyście jeździć autobusem bez kierowcy, a już tym bardziej jeśli to jest szalony kapelusznik, który sądzi że poprowadzi siłą woli. 🙂

Jest coś w tym śnie z mojego obecnego życia.
Nie bójmy się wziąć je w swoje ręce, poczujmy ster i kierunek…

More
Tagi: , , , ,   |  Posted under Opowieści z Niejednego Snu  |  Comments  Możliwość komentowania Szalony kapelusznik została wyłączona
Last Updated on niedziela, 24 Styczeń 2010 11:12

Życie jego świadectwem i pokojem.
Śmierć jego zmartwychwstaniem ducha.
Przeznaczeniem – odkrycie człowieka.
Wszystko jednak jest jego siłą woli.

2004-07-29 15:34:17

More
Tagi: , , , , ,   |  Posted under lipiec 2004  |  Comments  Możliwość komentowania Tsitsistas… została wyłączona
Last Updated on sobota, 7 Luty 2009 07:30

Wjechaliśmy do niewielkiego miasteczka, a może nawet wioski, centralnym jej punktem był staw, nad którym stały pozostałości klasztoru. Widać było, że ogień był żywiołem, który doprowadził budynki do ruiny, niektóre ściany jeszcze stały, nawet gdzieniegdzie można było doszukać się resztek dachu. Teren był ogrodzony, a w niewielkim oddaleniu od ruin stały dwa budynki, wyglądały na zamieszkałe.

Z radością uniosłem się w górę, w locie bezpiecznie ominąłem wysokie ogrodzenie, zbliżając się do tych dwóch budynków dostrzegłem specyfikę ich dachów, których spadzistość był tak wyprofilowana, że miała miejsce na podwieszenie belek i wzmocnień. W miejscu tym trenowały walkę cztery osoby, podzielone były na dwie pary. Stały o ile można to powiedzieć do góry nogami, grawitacja jak widać im nie przeszkadzała, to, że chodzili podwieszeni pod dachem nie stanowiło dla nich najmniejszego problemu. Obróciłem się twarzą w kierunku dachu by widzieć świat tak jak oni go widzieli.

Dostrzegli mnie przyjmując pozycje bojowe, byli młodzi nie chciałem im czynić krzywdy, siłą woli i niewielkim ruchem dłoni odrzuciłem ich od siebie dociskając ich do ścian i dachu, mogłem już swobodnie lecieć dalej na zwiedzanie ruin.
Choć wszystko było osmalone i zniszczone, można było dostrzec, że klasztor w latach swojej świetności był strzelistym budynkiem. W szedłem po miedzy dwie ściany, kiedyś można było na nich ujrzeć wielobarwne witraże. Idąc i podziwiając, natknąłem się na nieznajomego, który stał i podobnie jak ja rozglądał się dookoła, oddychał z przyjemnością, chłonął to miejsce, cieszył się, że może tu być.

Postanowiliśmy, że razem będziemy zwiedzać, przed nami były pozostałości bramy, idąc przed siebie i zanurzając się w półmroku dostrzegłem na jednej ścianie, tuż przed bramą, wysoko nad moją głową stłoczone „osoby”, odpoczywali sobie poprzyklejani do ściany.
W mroku ruin okazało się, że nie jesteśmy sami, wszędzie było pełno „ludzi”, jedni stali inni klęczeli lub siedzieli na sposób wschodni, obserwowali nas dając nam do zrozumienia, że nie jesteśmy tu mile widziani. Jakimś cudem wytrzasnąłem skądś zabytkową dwururkę, lata jej świetności już dawno minęły, ale trzymałem ją w taki sposób, że była wycelowana w każdego najbliższego, pokazując, że w każdej chwili jestem gotowy jej użyć. Kosztowało nas to sporo, ale szliśmy powoli by nie przeoczyć najmniejszego ruchu, nikt z nas nie chciał być rozszarpanym i zakończyć swój żywot w tym miejscu.

Przed nami pojawiła się kurtyna, która zasłaniała sobą szerokie przejście, przez które co rusz ktoś wchodził to wychodził, stanęliśmy po jej skrajnych miejscach by nie rzucać się w oczy, wyczekaliśmy odpowiedniej chwili, nie wiedzieliśmy, czego się spodziewać po drugiej stronie, nie docierały do nas  za niej żadne dźwięki. Przyszedł odpowiedni moment, w pełnej prędkości, w locie przekroczyłem kurtynę, za nią dostrzegłem rozległą salę gdzie dotarł do mnie okrzyk, który by niejednego faceta dobił „Teraz już mi tak szybko nie uciekniesz, Skarbie”, padły słowa z ust kobiety ptaka. Złapała mnie z radością za nogę i sprowadziła na ziemię, z nie mniejszą radością kłapała dziobem, który jej się nie zamykał, jak to dobrze mnie widzieć. No cóż chcąc nie chcąc byłem skazany na jej towarzystwo, z cierpliwością wysłuchiwałem różnych historii i opowieści z przeszłości, jak to kiedyś było tak pięknie.

More
Tagi: , , , , , , , , , , , , , ,   |  Posted under Opowieści z Niejednego Snu  |  Comments  Możliwość komentowania Klasztor została wyłączona
Last Updated on niedziela, 23 Listopad 2008 12:48

Tak było kiedyś
 
Tsitsistas…
Życie jego świadectwem i pokojem.
Śmierć jego zmartwychwstaniem ducha.
Przeznaczeniem – odkrycie człowieka.
Wszystko jednak jest jego siłą woli.

Ot tak po prostu wczoraj…rzadko korzystam z tej możliwości, czasami jak chcę czegoś się dowiedzieć, uwalniam wolę i stawiam pytanie.
Pytanie które dotyczyło mojego „podopiecznego” kumpla.
Krótka chwila, -O witaj cieszę się że już nabrałeś takiej wprawy w „wołaniu” nas.
Rozmowa przyniosła wyjaśnienie, przy okazji dowiedziałem się trochę o sobie co mnie wprawiło w lekką konsternację.

Jak się określić się nie określając
Jak przekroczyć wszystkie swoje przekonania, to kim się jest i być ponad  
Przejść Wschód i Zachód i to co nieświadome
Iść dalej

Ostatnie dwa słowa przypominają mi pewne zdarzenie…
Pewnego lata pośrodku pół i łąk, w małej chatce i jeszcze mniejszej kuchni
Nocą…
Dlaczego dajesz mi wizję?
Ja?
Tak Ty.
Jeśli tak to co widzisz?
Uratujesz wielu, widzę płonącą górę, wchodzisz w jej wnętrze
Przechodzisz ją i wciąz idziesz przed siebie

More
Last Updated on czwartek, 15 Marzec 2018 10:23

Życie jego świadectwem i pokojem.
Śmierć jego zmartwychwstaniem ducha.
Przeznaczeniem – odkrycie człowieka.
Wszystko jednak jest jego siłą woli.

More
Tagi: , , ,   |  Posted under Stare zapiski  |  Comments  Możliwość komentowania Tsitsistas… została wyłączona
Last Updated on czwartek, 15 Marzec 2018 10:24

    Copyright by Śniący 2010
Przejdź do paska narzędzi