Pogromcy Przedwiecznego

Pod starym miastem potężny potwór sobie spał, a zwał się Shudde M’ell
Ziemia mu była płaszczem przez eony lat
Przedwieczny po trzykroć naj, wielki, potężny i jakże zły
Wszystko miał wielkie, taki chwat

Wrogów swych nie jedną macką puścił w pył
Z cielskiem ogromnym sunął niczym rączy czołg
Któż by pomyślał, że taki zuch, taki naj, naj, naj
Spotyka straszliwych przeciwników właśnie tu

Ziemski to padół wydał wrogów tych
Dwoje budzących trwogę zimnych drani
Imiona tych którzy niejednego pokonali 
Pełna lodówka i słodki napój gazowany…

Jedno

Nawet z oddali słychać głos jego
Wiatr pełen szeptu przemyka między polnymi kwiatami
Dotyka serca, rozjaśnia spojrzenie, krok czyni lekkim
Wszystko współgra i dźwięczy, tworząc Jedno…

grasslands

Brokatowy smok

To był zwykły wieczór …tylko niebo było niezwykłe.. ogromna kula zachodzącego słońca znikała powoli za horyzontem.

Nikt nie spodziewał się niczego niezwykłego … tylko mały chłopiec w kimonie czekał na Brokatowego Smoka.

Wiedział, że przyleci… zawsze przylatywał w snach, ale dzisiaj – dzisiaj był szczególny wieczór – dzisiaj polecą do gwiazd Mleczną Drogą.

Chłopiec był spokojny, nie czuł ani strachu ani zmęczenia. Nagle wokół chłopca zaczął spadać gwiezdny pył … i z mroku wyłonił się Srebrzysto Złocisty Brokatowy Smok…

Chłopiec wdrapał się na jego grzbiet i unieśli się bardzo wysoko … Mijali gwiazdy , planety i dotarli do miejsca, które Smok nazwał Bramą Czasu i Miejsca. I stała się jasność i nic nie było czymś i wszystkim było coś… cisza był głośna do bólu,
a hałas był cichy i kojący.

Choć wszystko było inne chłopiec nie czuł strachu, ani zdziwienia. Był tu i teraz
i rozumiał wszystko. Nie widział postaci, a słyszał głosy nie słyszał głosów a widział postacie.. widział bramy i przejścia…

Wybierz Drogę usłyszał… i podszedł do bramy.. i zobaczył drogę … srebrzysto , złocistą … to jest Twoja Droga tędy zawsze możesz wrócić i tą drogą możesz zawsze iść dokąd chcesz… nawet jeśli miejsce, w którym się znajdziesz sprawi, że zapomnisz na chwilę.. wrócisz .. Smok Cię przyprowadzi …

Wielka Świetlista Postać przeniknęła ciało chłopca zostawiając w jego duszy pieczęć. Pieczęć ze wszystkimi klejnotami wiedzy i zrozumienia.

Chłopiec wrócił na Ziemię. I znów wszystko było jak dawniej. Chodził do szkoły
i praktykował sztuki walki w cesarskiej szkole Tai Chi. Smok pojawiał się w snach ale było to dla niego czymś całkiem oczywistym i normalnym.

Po wielu latach Szu Han został nauczycielem Tai Chi . Jego uczniowie stawali się wielkimi wojownikami, a on w ciszy i spokoju ducha zajmował się doskonaleniem siebie.

Kiedy odchodził na niebie znów zachodziło Słońce, a Brokatowy Smok był tuż obok. Potem znów unieśli się wysoko nad chmurami nocnego nieba… mijali gwiazdy, planety i dotarli do Bramy, i znów stała się jasność… i głos powiedział wróciłeś … choć byłeś tu zawsze.. jesteś tu i nie ma Ciebie..

I pieczęć, którą dostał zaczęła wirować i srebrzysto, brokatowy pył spadał wszędzie.
Tak więc stałeś się Strażnikiem na Tu i Teraz … Niezależnie od czasu, miejsca i okoliczności…

Będziesz tam gdzie chcesz i kiedy chcesz i choć nie będziesz czasem wiedział, wiedza będzie w Tobie.
Zdałeś egzamin z pokory … i honoru… dumy i poczucia siebie.
Będziesz zawsze nawet jak Ciebie nie będzie.

I znowu wybrałeś Drogę … I oprócz Smoka wyruszyli z Tobą inni.. i pieczęć w duszy się zmieniła… i znowu jesteś…
Ma Pani syna – usłyszałeś. Będzie miał na imię Sebastian – odpowiedziała kobieta
o spojrzeniu Królowej Gwiazd. Niezwykła – tak jak jej Syn.
A Gwiezdny pył… spadał wokół …

Wiosna

6

Tak dawno nie stałem nad leśnym strumieniem
Nie jechałem po górskiej łące, wydzierając się wniebogłosy
Nie widziałem wielobarwnego motyla i żmii zygzakowatej
Ale gdy przyjdzie tylko wiosna, to wszystko na nowo zobaczę…
Niech więc i Twoja „wiosna” nie spóźnia się czasem 😉

Pośród nocy…

Niepewność deszczem przesiąka
Bliskość której nie ma, tchnie nadzieją
Pokojem duszy

– Kochaj siebie

Słowa Twoje w lustrze odbite
Ukażą Ci kwiat przecudowny
W Twoim sercu on wzrasta
Gdy z miłością zasypiasz tej deszczowej nocy

Tamanu

Czasami tak się zdarza, że katar Cię zżera i grzecznie siedzisz w domu
Zabijasz wtedy katar, pisząc choćby tyci tyci etiudę inspirowaną pewnym drzewem 😉

Wody tej rzeki, świętej dla tak wielu
Leniwie płyną pośród biednych miast
Niosą ze sobą wszystko i błogosławieństwo, i śmierć
Zapatrzona w dal, kobieta w zwiewnym sari
Muskana wiatrem nigdzie się nie spieszy
Tamanu o turkusowych oczach i alabastrowej skórze pośród białych kwiatów
Wciąż pamiętając odnajduję to miejsce pełne zapachu Tamanu

Mgła

Niszczę, zdobywam, przebiegłość wsącza się w każdy kamień
Przez najmniejszą słabość przeciśnie się duch mój
By wydobyć Ciebie

Wiosenne impresje

Zobacz wewnętrznym wzrokiem jak stoisz na wzgórzu, swobodnie oparta o drzewo, które chroni Cię przed zmianami pogody

Na niebie rozgrywa się spektakl, ołowiane chmury umykają przed słonecznym blaskiem

Wiatr nadaje im kierunek, wypełniając Twoje nozdrza zapachem pól, które widzisz w oddali

Wilgocią otulającą drzewo i wszystkimi dobrymi myślami

Błogością niewypowiedzianej ciszy…

Polowanie

Poluję…
Widzisz, że daję Ci to czego pragniesz
Przyjmujesz nie wiedząc że już jesteś w mojej mocy
Nawet nie czujesz pętli która zaciska sie wokół
W swojej dłoni ściskam twą duszę
Przeniosę ja tam gdzie kwitnie wiosna, a ona…
Zakwitnie zadziwieniem, gdy płatki opadną każda chwila będzie wolnością

Zagadka

Przenikasz pomiędzy właściowściami i granicami
Jesteś jak… bo nawet woda potrafi się zatrzymać i ogień też
Woda wyparuje, ogień zgaśnie, a Ty idziesz dalej

Fabryka snów - sztuka śnienia, bajki terapeutyczne, rozwój