Tobie… na wieki

Jeśli kiedyś umrę cicho i spokojnie
To proszę pamiętaj, że byłam
I życiu się dziwiłam
Że tak bardzo mnie kocha.

Jeśli kiedyś zginę nagle bez pardonu
To wspomnij mnie czasem wierząc
W me dryfowanie po nieba zenicie
Tam gdzie wszystko wiarą

Jeśli zniknę w nocy
Wiedz, żem jest w pułapce
Odczuć i emocji prawdy lub szaleństwa
Świata lub ułudy

Jeśli coś się stanie, ze odejdę
W słowie lub gestów plątaninie
Zaufaj sercu, ono zna odpowiedz
Na to, czym się staje i za co umieram

Pewna historia…

Ktoś ostatnio mnie molestuje o historię, no to siegam ręką do cylindra..ciekawe jaką wyciągnę;)

Pierścionek…

Pamietam, że to był dzień jakiegoś Twojego egzaminu, pojechaliśmy razem, miałem porozmawiać z dwiema Twoimi koleżankami.
Sala wykładowa, jak to zwykle bywa tabuny ludzi biegaja w tą i tamtą stronę.Przysiadłem sobie z pierwszą rozmówczynią gdzieś na boczku, o ile można powiedzieć, że w takim miejscu mozna znaleśc jakies spokojne miejsce;)
Rozmowa, snuła sie w okolicach buddyzmu, by zejść na wyżej wymieniony „pierścionek”.
Nie bedę tu rzucał nazwami, aby nie być posądzonym o kryptoreklamę;), co dociekliwsi napewno sie domyślą o jaki chodzi.
Moja rozmówczyni bardzo zrzyła sie z tym przedmiotem, nosiła go już spory kawałek czasu, nigdy go nie ściagając.
Tłumacząc to tym, że inni mówią i zachwalają jakie to on ma „super” właściwości.
W pewnym momecie coś się zaczyna…
Dziewczyna widzi mnie pierwszy raz w zyciu i zastanawia się dlaczego budzi się w niej lęk do mojej osoby.
Zaznaczam dookoła pełno ludzi,a nikt nie dostrzega z czym zmaga się teraz ona.
Zdziwienie nie kończy sie na lęku, robi się czerwona, nie panuje nad tym, łzy zaczynają jej płynąc, to juz jest dla niej za wiele.
Stara się opanować, no bo jak to wyglada pełno ludzi, a ona tu sie rozkleja.
…a wszystko to sie dzieje, po tym jak zdjęła sobie tą „obręcz”, która tak wytrwale nosiła.
Sciągneła ją dla eksperymentu, tylko że eksperyment przerósł jej oczekiwania…
Z tego co wiem, po dziś dzień jej dłon jest wolna od tego małego detalu…

Razem…

Tyle wspólnych dróg już przebytych
Tyle wspólnych dyskusji, doświadczeń i spraw
Wymienionej mocy i umiejętności
Nauk, które dały wolność temu, co kiedyś zamknąłeś w sobie
Tyle jeszcze przed nami…

Wszechświat porywa…
Istnienie wzywa
A my nadal jesteśmy gdzieś pośrodku
Uczymy się od początku siebie i świata
Nie pytając, co czeka za rogiem
Tak nie jesteśmy tylko ludzkimi świadectwami nieskończoności
Ale mieszanką istnień ukrytych przed świadomością
Razem, nawet wtedy gdy osobno.

Zatopieni…

Ty jesteś wreszcie powoli prawdziwy
Ty możesz stopniowo wiele
Ty dajesz biorąc i tworząc
Ty będziesz, gdy tamto już niknie

Ja nie umię, mimo że tak bardzo się staram
Ja nie chcę, choć tak wiele za nami
Ja nie mogę wbrew temu, że powinnam
Ja… Jestem nie będąc już wcale….

My….
Cisza pozbierana w słowa przeszłe
Konstelacja tego, co wokół się ziszcza
Galaktyka mocy i możliwości
Zakrytych przestworzy wszechświatów i istnień

Oni… to Asterat

Korzyść czy niekorzyść…

Każdy z nas przechodzi wiele stopni w życiu, stając na rozdrożach, krzyżówkach niezliczonych dróg.
Zastanawia się czy pójść w tą, czy w tamtą stronę.
Niektóre drogi zapraszają bonusami, przez co wprowadzają jeszcze większe zamieszanie do naszego ośrodka korzyści;) Co nam się bardziej opłaci- pójść w lewo, a może w prawo, ”nie, nie idę tą drugą na lewo”:)
Z reguły człowiek zachowuje się standardowo – schematycznie, jeżeli postawi się przed nim możliwość uzyskania jakieś korzyści, chce „To” sobie wziąć – przywłaszczyć, przecież przez „To” będzie od razu lepiej, więcej możliwości, tyle horyzontów itp.
Na wszystko przychodzi czas i nie wszystko jest tym na co wygląda , że jest.

Wznoszę dłonie
Pełne ponad wszystkie Światy
Opierając się knowaniom
Stając przy Miłości
Tyle dróg błyszczy się poznaniem
Jedna tylko z nich jest życiem
Ty wybierasz czy jest stratą…

Czasami lepiej zostać przy „schabowym”;) niż narażać swoje podniebienie i nie tylko, na spotkanie jakieś bliżej nieokreślonej potrawy, która nas za cementuje w jednym miejscu…:P
Morał z tego krótki: Jedzmy to, co nie zrobi z naszego żołądka toru wyścigowego dla mastodontów:)

Pamiętam…

Nie zastanawialiście się czasami, dlaczego pamiętamy akurat ,to co pamiętamy, że pamięć „bawi się nami”?
W moim życiu przyszedł kiedyś moment, że mogłem odzyskać cała pamięć, jednym haustem.
Już chciałem brać ten oddech i powiedzieć tak, tłumaczenie Mali i jej poświęcenie na szczęście rozjaśniło mi w głowie, nie wybrałem na tamten moment całej pamięci. Jakiś czas temu „Puk, puk”, sama przyszła tylko na inny sposób…

Pędzące fale splecionej mocy
Sny skrzące się świetliście
Oddechem sieci myśli
Wzburzona wieczna pamięć
Przenikaniem świata
Drżenie liści
Wiatr rozwiewający włosy…

Nieznana konstelacja…

Przyszłaś, choć nie chciałaś
Władczyni z ukrytym imieniem
Czas przyszedł na Twe odejście
Kto Cię zastąpi?
Kim będzie Ta, która wszystkiego będzie się dopiero uczyć?
Jej początek wykwitł z Naszego spotkania
Pierwsza Naznaczona po wiekach człowieczeństwem
Stanie się Władczynią, by kiedyś po kilkudziesięciu wiekach
Odejść w bezkres Wszechświata
Spoglądam w niebo, ale czy Twój dom odnajdę?
Która to gwiazda jest Twym ukojeniem…

Za siedmioma rzekami , za siedmioma górami….

Straszne rzeczy dzieją się w świecie wróżek, jedna taka Wstręciucha postanowiła przejąć władzę nad innymi, a jak to w bajkach bywa mogła powstrzymać ją tylko jedna Wróżka, ale żeby nie było za łatwo ta akurat cierpiała na brak skrzydeł.
W decydującym momencie Ropuchoidalna ( pod względem charakteru, nie ubliżając ropuchom) wróżka rzuciła czar na swą przeciwniczkę, no i oczywiście tamta zaniemogła, stając się bezwolnym narzędziem w rekach Tyranki, no coś ala zombiaczek;)
Słowa, które obudziły ją z letargu, wypowiedziała jej przyjaciółka.
„…Obudź się…zrób to dla przyjaciół, których jeszcze nie poznałaś.”
Morał z tego taki, że stare konie czasami oglądają bajki.

Tu mała retrospekcja, zaglądam w swoją przeszłość. Pisząc nadal w konwencji bajkowej byłem rekinem, który w ciagu kilku ruchów ogona wiedział czy warto łapać daną rybkę i jaką technikę zastosować aby połów był sycący.
A tu masz szat prast, bum i dum, a tak naprawdę, te wyrazy dźwięko naśladowcze;) to tylko majaki wyobrażni.
Przeznaczenie stanęło mi na drodze, co zresztą mogliście już we wcześniejszych rozdziałach poznać.
Jest to znana prawda od poczatków początku – Najważniejsze rzeczy dzieją się w cichości serca.
Wróciłem, czyniąc zdziwienie wśród Światów, jak to zwykle bywa gdy wpada do nas całkowicie nieoczekiwany gość.
Nie powiem, że było łatwo, i że dalej będzie łatwo. Przechodząc różne Miejsca, nawet te ponad Prawami Wszechświata odzyskuję siebie…
Gdy przyjdzie taka chwila w Twoim życiu, że staniesz na rozdrożu zastanów się, bądź jak ta maleńka Wróżka z bajki…

„…Obudź się…zrób to dla przyjaciół, których jeszcze nie poznałaś.”

Ja jestem z Tobą i obok Ciebie…

Nie piszę już tu, bo tu to Ty… A ja tam, gdzie czas łamie myśli w słowie.
Nie piszę już tu, bo Nasz wspólny świat to My, a To- jest we wszechświecie.
Jestem tuż, by śledzić Nas i nadać bieg marzeniom ciał i dusz.
Zaraz za Tobą, o krok przed świtem… Tam i tu.
W milczeniu i zdaniu, słowie i czynie…
Ja… Cicha nałożnica i przyjaciółka Twego życia.
Pozwalam sobie tworzyć swój świat i Tobie- Twój,
By Nasz był pełniejszy tego, czym obdarzono Nas osobno i pospołu…
Dlatego dziś życzę Ci spokojnej podróży… a Nam prawdziwego bytu.

Czas kontra liniowość ludzkiego myślenia.

Złóżmy, że mamy przed swoimi oczami prostą, która gdzieś się zaczyna, nie wiemy też gdzie się kończy, to tylko tak dla ułatwienia, rzeczywistość nie musi tak wyglądać;)
Widzimy tylko jakiś jej wycinek…
W pewnym momencie pojawia się punkt na tej prostej, zakładamy że jest to dzień naszych narodzin.
Punkt zaczyna się przesuwać, sukcesywnie z upływającym czasem i to co było bierzemy za przeszłość i to co przed nami bierzemy za przyszłość, oczywiście to założenie tylko dla ułatwienia i zobrazowania problemu:)
Ludzkiemu myśleniu trudno wyjść poza liniowość i według większości ludzi wszystko rozgrywa się liniowo.
Na pewno pamiętacie godziny spędzone przed komputerem, mam na myśli tu tych którzy grali w gry fabularne, wiele z takich gier ma liniową akcję, wszystko dzieje się z góry założone i nie mamy żadnego wpływu na rozwój akcji.
Określenie „fabularne” ma się nijak do takich gier.
Przekładając to na Życie, gdyby było liniowe i wszystko z góry było by założone, to co to było by za Życie.
Nic gorszego i nuda na całego.
Tu chwilka na zastanowienie się czy moje – Twoje życie jest liniowe i postępuje z przeszłości od daty moich narodzin do przyszłości, a teraz to co pisze to teraźniejszość według wielu doktryn,czy może jest inaczej…
Przykład liniowości, może dość drastyczny, ale dający do myślenia…Koło Samsary…punkt pojawia się na prostej, wędruje po niej, poźniej znika i znów się pojawia…

Dług…

Jest tak ciemno, ciemno… nie pamiętam jak długo tu jestem.
Znam tylko powód dla którego tu jestem, dlaczego to zrobiłam nie pamiętam…
Te ściany są takie piękne lubię je dotykać, czuć ich porowatość i kształt którego nie widzę.
To mój dom. Na jak długo? Nie wiem.
Nie znam Cię, ale cieszę się że mnie odwiedziłeś.
Tak, pamiętam swą winę, wykradłam „Prawdę” – klucz otwierający drzwi pewne.
Miło mi się z Tobą rozmawia, kiedy moje oczy przyzwyczają się do światła, wtedy Cię zobaczę.

Pamięć Serca odżywa…
Zrobiłaś to dla mnie, dając mi wolność…
Nadszedł czas, bym teraz ja uczynił coś dla Ciebie, spłacił dług.
Siła mego serca-pamięci uczyni Cię wolną.

Kolejne Nasze spotkanie to inny pokój, lepsze warunki choć jeszcze to nie koniec.
Następne…oddychasz wolnością, patrzysz radością, to już inna Ty…Wolna.
Nie pamiętasz nadal, bo gdy kiedyś odszedłem zabrałem ze sobą wspomnienia.
Delikatny dotyk dłoni zwróci Ci wszystko, teraz już wiesz kim jestem…

Przyjaciółko…moja zastepczyni…

– Powracam by spotkać Cię.
Już Cię znalazłam po wiekach…
– To były dawne dni, a pamięć ich
śpi niezbudzona.
– Spotkasz mnie na skraju nocy i dnia.
Znów podążam za Tobą, zrodziłeś mnie
w medytacjach z popiołów.
Jestem gotowa na powrót.
– Tej nocy przypomniałaś mi dawne
chwile pełne walk, układów, porażek
i zwycięstw.

Kolejny dzień, a po nim noc…
– Boję się, że zniszczę Cię kiedyś znów.
Dziś w nocy Cię osłonię.
– Byłaś skryta za zasłoną, przed mym
wzrokiem. Wdzięczny Ci jestem…
– Chcesz wrócić na miejsce, które było
przed wiekami…i odwieść mnie
z wybranej Drogi.
– …Ty sam jesteś rozwiązaniem.
Wraca to co chcesz.
– Wybrałem Drogę Trzech Klejnotów.
Nie ode mnie zależy to, co wróci…

Diękuję życiu za Twoje życie…

Dziś patrząc w oczy tej, która dała mi życie zrozumiałam, jak wiele dla mnie ona poświęciła i ile ja dla niej… Jak wiele wzajemnie przez to straciłyśmy… ile zyskałyśmy… A potem popatrzyłam w Twoje oczy i poczułam lęk, że pewnego dnia patrząc na siebie nawzajem My także możemy poczuć takie coś… Oby los Nam tego zaoszczędził…
Tak wiele jest we mnie jeszcze tego, co chcę Ci przekazać (dać), pokazać. Tak wiele chcę Ci jeszcze ofiarować w każdej cząstce istnień, nauczyć i osłonić… Tak wiele chciałabym się jeszcze nauczyć od Ciebie… Nie wiem, czy zdążę. Nie wiem, czy będę mieć szansę… Jednak spróbuję. Będąc z Tobą, dla Ciebie i w Nas. Dziękując Wszechświatom za każdy moment umierania dla istnienia. Pamiętając, że dziś zmniejszyłeś mój lęk i zabrałeś część rany…
Powiem Ci jeszcze tylko jedno: oswoiłeś mnie emocją.

Sprawy spadkowe…pewnej części…

Siedzisz sobie wygodnie, zrelaksowany, a tu przychodzi „wiadomość”.
Dowiadujesz się, że odziedziczyłeś spadek.
Mecenas, który zajmuje się przekazaniem spadku, mówi Ci, że kwota finalna jest jeszcze nie do końca określona, bo jak na razie cała operacja pochłania znaczne kwoty i żeby nie zapeszyć
wyprzedzając fakty, ostateczna kwota może być znacznie uszczuplona.
W czasie całego procesu okazuje się, iż pewne znajomości przychodzą z odsieczą i sprawa nabiera rozpędu.
Nadchodzi czas przekazania spadku…
Wiem…pewnie myślałeś o pełnych workach zielonej makulatury.
Wszyscy zebrali się w jednym miejscu- czasie, by wszystko było jak należy i wszystkim formalnościom stało się zadość.
Pieczęcie odskakują, mecenas z pietyzmem otwiera inkrustowaną walizkę, a tam …brak worków;)
Z instrukcji załączonej do małego urządzonka, podczas debaty zdziwionych urzędników, wynika, że to pewnego rodzaju terminal…
Klucz do wszystkich światowych kont bankowych.
Jeszcze nie dowierzasz…znaczną chwilę zabiera Ci żebyś do siebie doszedł, otrząsasz się i postanawiasz sprawdzić jak działa to niepozorne urządzonko.
Na początek wybierasz konto bankowe, kogoś, kogo znasz.
I coż ukazuje się Twoim oczom, słabo ten ktoś stoi z pieniędzmi, nie jest zdecydowany i nie wie tak naprawdę, w co je inwestować, żeby tylko na tym poprzestał…ma chwilowe przebłyski… Tylko, w którą stronę?
Ciągnie go do inwestowania w mroczne interesy.
W jego przypadku to polityka na krótką metę, no ale cóż, Ty tylko sprawdzasz, on sam nimi zarządza…

mówię prawdę…

Pamiętam, jak patrzyłam Ci w oczy i powtarzałam, że dam radę… Wtedy w to tak naprawdę w pełni nie wierzyłam. Po prostu mówiłam to, co czułam, że w tym momencie powiedzieć powinnam… Od tamtej pory minęło już trochę czasu i teraz mówiąc te słowa wiem, ze mówię je w pełni świadomie. Z pełnym przekonaniem, że Dar i Połączenie da nam tyle mocy by wygrać walkę o… prawdę i szczęście.
Czy boję się tej walki? Chyba tak, ale mam ufność ukrytą w Tym, który nas odkupił i zjednał- odrodził. On nas wesprze i poprowadzi. A my… przetrwamy wszystko.

Fabryka snów - sztuka śnienia, bajki terapeutyczne, rozwój