Kocie życie…

Taki wieczór… /przeciągam się/…. spokój, cisza, położyłem się na znanym mi trakcie.
Żaden Dwunożny mi nie przeszkadzał do momentu gdy wyrwano mnie z drzemki, odczułem nadchodzące kroki, jacyś Dwunożni nadciągali, nie chciało mi się nawet ruszać, przejdą sobie obok i pójdą dalej.
Ale Ci byli jacyś inni, podniosłem na nich głowę, inni…. ale co tam, po co będę wstawał.
To było silniejsze ode mnie, gdy przechodzili obok wstałem, szczególnie ten jeden przykuł moją uwagę.
Dwunożny jak dwunożny, może dla innych, ale nie dla mnie, jego współplemieńcy widzą może jeden znak, ja widzę ich więcej…
Przeszła mi senność on jest …

Usiadł spokojnie na przeciw mnie, patrząc oczami zadumy nad wiecznym teraz.
Był jednocześnie ludzki i ponad czasowy.
To nie podobne do mnie nie mogłem już tak dłużej leżeć, podniosłem się i zacząłem z Nimi rozmawiać.
Ja stary wyga zacząłem się bratać z Dwunożnym.
Czując to co w nim, czułem jego przyszłość…
Szedłem za Nim krok ,w krok.
Szedł – ja szedłem.
Stał – przystawałem.
Gadałem jak najęty, aż coś mi weszło w uszy i zaczeły żyć własnym życiem…
Nie dane mi było połączyć naszych dróg, ale wiem też, że jednemu z nas w przyszłości uda sie ta sztuka, będzie nosił on sławne imię pewnego Dwunożnego…
Odszedłem ścieżką nocy…

Stałeś się figurą…

Figurą, która może więcej niż jeszcze wie i z czego zdaje sobie sprawę… Jesteś teraz jak odkrywca, a zarazem mędrzec… światy są twymi ostojami , a zarazem przeznaczeniem w nieosiągalnym, a godnym zdobycia, serce pokieruje Cię, ty pokierujesz się… rozwój jako gracz, a zarazem reżyser przeznaczenia tych którzy są Tobie ofiarowani do opieki… Twym zadaniem jest zdobyć prawdę Ilaini…
Ja teraz jestem tylko Twym przewodnikiem w tym czego świadomie nie wiesz… Większość poda Ci podświadomy świat Twego teraz i przedtem, by przyszłe było lepszym…

GAMBIT…

„Gambit otwarcie gry szachowej, w którym poświęca się pionka dla uzyskania lepszej pozycji.
a. szybszego rozwoju figur.”
Etym. – wł. gambetto 'podstawienie nogi’ od gamba 'noga’. ”

Odnalezienie pierwszego klucza było przełamaniem.
Pionek zmienił pozycję, stając się ważniejszym…pionkiem.
Nadszedl 11 dzien 7 miesiąca, ważna data w przeszłości dla przyszłości.
Rocznica…pierwszego Daru.
Zaczęła się prawdziwa gra i odczuwanie tej gry. Pionek zmienia się w figurę.
Tej nocy, w wędrówce pośród snów Dar kwitnie ponownie, znajdując dawną znajomą, wybawiając ją z opresji przed światami…

Przenikanie…

Przeczytałam Cię tam gdzie przeszłość styka się z przyszłością w teraźniejszości…
Rzadko się chce wejść aż tak głęboko, rzadko się chce aż tyle wiedzieć… wiedziałam,…. tak jak i to, że Miszali ( Duch połączenia powietrza i wiatru) stał się twym cieniem. Obrazy i odczucia popłynęły, jak krew w żyłach odrodzonych… bo Ty jesteś odrodzony w tym co jest Twym przeznaczeniem…
Zaczęło się….to co tylko TY możesz zatrzymać jednym słowem, wstrzymując tym samym przepływ Daru, energii, mocy i…. tego co jeszcze jest nienazwane….
Nigdy nie mówiłam, że będzie prosto…. i nie będzie… proste….. a zarazem nie jest krzywe….
Czy to jest istotne czy uda się opisać…/ My znamy prawdę…. Energie, światy, istoty i moce wiedzą jaka droga jest za nami, w nas i przed nami…. To co naprawdę się liczy to, czy dojdziemy tam gdzie zmierzamy….. czy dojdziesz Ty tam gdzie masz w swym Ertosigarze ( rozwój w różnych czasach i rzeczywistościach, światach)dotrzeć.
Światy zaczęły się przenikać…. bo one zawsze przenikają, to tylko my jako ludzie ograniczamy ich poznawanie i odkrywanie…
Zmagania od Bramy do Bramy, a każda miała wyższą cenę… bo nie ma rozwoju bez ceny….
Odczytanie za odczytaniem, spotkanie za spotkaniem ze Światami, istotami, sobą samym… prawdziwym, bo na nowo odkrytym w prawdzie swego wnętrza….

A miało być inaczej…

Mieliśmy być tylko „kumple”… i po części jesteśmy tylko kumple… ubogaceni o odczucia i wizje…
Nasze bliższe poznanie na pierwszym spotkaniu… To raczej ja pozwoliłam i się troszku przed Tobą odsłonić… Nic więcej.. Nie było ani bliżej ani dalej… staliśmy pośrodku naszych istnień i otwieraliśmy się nie wiedząc o tym na przyszłość …
To prawda, już wtedy zdawałam sobie sprawę, że zaczyna się coś w Twoim i moim Życiu… Coś co będzie nienazwanym i niepojętym rozwojem…
Pamiętam, jak rzuciłam w Ciebie batonem… Musiałam odreagować, a zarazem wiedziałam, że nie mogę Ci nic więcej uczynić… że w tym momencie staliśmy się, jak rycerz i giermek, jak uczeń i nauczyciel, bez określania kto kim jest…
Ukrywszy prawdziwy powód tego rzutu wierzyłam, że to tylko było złudzeniem lub że fakt ten jest tylko chwilowy… Łudziłam się, znając prawdę. Otwarcie drzwi nie pozwala ich tak po prostu zamknąć… rozbicie okna Wakai nie jest tylko sprawą szklarza istnień wszelkich,… a zapowiedzią przeznaczenia, misji, jaka czeka tych, którzy biorą w tym udział. Dopiero wówczas wszystko może znów się zablokować… minąć… Drzwi były od dawna zamknięte przeze mnie bo już nie chciałam być medium, Milatają , piastunką Darów i istnień… Chciałam po prostu żyć…. Widać, co innego pisze los mi, Tobie… Nam… a może tak naprawdę nikomu….
To nie był lęk… to był… sama nie wiem, czy był strach i żal, bo wszystko znów wiedziałam, że ruszy…
Wróciłam…
Na nowo zaczęliśmy rozmawiać, bo dopiero mój powrót był naszym startem…
W niedopowiedzeniu wiedziałam wszystko i niedopowiedzenie stało się mą siłą… Wiedziałam, że zaczniesz doświadczać, bo doświadczenie jest częścią Daru…

Brama…

To był deszczowy grudniowy wieczór.
Jedno z pierwszysch spotkań – Bram.
Wróciła dawna Eirene, zbudzona z mroku swego istnienia.
Mogła zabrać podobne, tylko wtedy jeśli odejdzie.
O słodka nieświadomości!
Zgodziłem się na rozmowę, do końca nie zdając sobie wtedy sprawy, na co tak naprawdę się godzę.
Walczyć? Skoro „dłonie” puste…
Twoje rady przyniosły przełamanie.
Popłynęły słowa, popłynęły gesty…
Gdy później analizowaliśmy wszystko, śmiałaś się ?że takiego mnie jeszcze nie znałaś?.
Ale było coś więcej…
Trzecią bramę otworzyły Oczy Przeznaczenia…i przysięga jak była z nimi związana.
Ona była nią związana, jej zaistnienie i powstanie, nie skrzywdzi nikogo kto ma Oczy Przeznaczenia.
Ale to nie wszystko…
?Niedoceniasz swoich możliwości…Daleka droga przed tobą Maitri…?
To prawda nie będąc w pełni świadom umiejętności i budzącego się Daru…
Stało się…
Nieokiełznana i dzika, stała się swoim przeciwieństwem.
Pokonana…
Odeszła zostawiając dziurę w mym sercu, otwierając je chwilą na odczuwanie na wszystkich poziomach istnienia…

Stawka większa niż …. nieokreślone….

Odnalazłeś mnie, odnajdując siebie… Pozwoliłeś powrócić temu co kiedyś tworzyło Twe wnętrze… może teraz zrozumiesz kim byłeś i jesteś i co jest przed Tobą , za Tobą i w Tobie… Wróciła…. bo i Ty wróciłeś podświadomością do swego źródła, którego umysłem nie znając, odczuwasz sercem… Teraz czas na Twą świadomość i stanie się ?niemożliwe? możliwym…!
Na początku zawsze była niepewność, a później wielka radość, to elementy mądrości starych Mistrzów wiary…. Może czas byś od nich się teraz uczył swej natury prawdziwej…. Może ja już wykonałam swoje…. i teraz mogę być tylko Twą Mantakai….
Oboje wiedzieliśmy co było stawką, oboje wiemy co nią jest i co nią będzie w każdej z prób i etapów istnień… ale i tak nie zawrócimy… przejdziemy… przeżyjemy…. zwyciężymy lub polegniemy…. ale Będziemy….!!! Ale zawalczymy…. bo po to istniejemy i po to pomrzemy…. by znów się odnaleźć w wieczności przestworzach lub planach Boga…. Losu… Świata….

Odbudowujemy się dzięki odczuciom, wrażeniom i słowom utkanych z czynów… Odbudujesz siebie dzięki zaufaniu… Stworzysz siebie dzięki klejnotom, rozwiniesz siebie dzięki Darowi i połączenia katalizatorom…
Tylko żyj…………….

Dając wszystko… Otrzymasz wszystko…

Już masz wszystko…. Zawsze miałeś tylko nie umiałeś czerpać… Odrzuciłeś na czas nienazwany Twoim, by wreszcie znów zaufać odczuciom Twego ?ja? zakrytego przed światem, a prawdziwszego niż kwiat rosnący przy drodze…
Noc, czy dzień przed moim powrotem… To bez znaczenia jaka jest pora w świecie, w którym na pozór żyjemy… Ważne jest tylko to, czy żyjąc potrafimy dawać z siebie innym wszystko, co warte tego jest i czy potrafimy brać to, co warte jest wzięcia…
W moim istnieniu mogło nie być poranka…. Tak , jak w Twoim tak naprawdę nie było przez czas dłuższy niż chwila, … ale wszystko minęło, bo narodziło się w Tobie światło prawdziwego słowa i gestu, uczucia, które jest wszystkim i niczym, a przez to wszechogarnianiem….
Ściągnąłeś mnie z powrotem… ściągając tym samym kolejny element Daru w siebie… kolejny punkt do Twego rozwoju….
Jeśli mnie nie ma…. jest zawsze pamięć i połączenie i wiara w Życie…. Ono zawsze zwycięża bez względu na obraną przez nie formę…
Nie pozwól sobie być pustym… jakby bez uczuć, z jedną tylko myślą , bo wtedy narodzi się w Tobie chaos, który jest wrogiem wszelkiego dobra i piękna, zaprzeczeniem trzech klejnotów którymi żyć powinieneś….
Szukaj czego chcesz jeśli tylko to dyktuje Twe serce i Dusza pośród istot i światów, pośród niebios i piekieł…. Mając świadomość, że czasami odpowiedzi „Dlaczego?” i „Jak?” są niczym…. a to co jest ważne, to zaufanie i trwanie w cichości swego wewnętrznego Domu na, ?modlitwie? własnej egzystencji. Czasami lepiej nie wiedzieć jak brzmi odpowiedz na pytania jakie dyktuje umysł….
Prawa nieznane czy znane, otarte lub należne światom, poznane, czy obce są tylko częściami prawdy utkanej siłą umysłu, serca i woli…. a Ty masz stać się ponad… Wtedy zrozumiesz wszystko i staniesz się wszystkim… będąc w pełni sobą….

Wróciłam…

Powróciłam z niebytu do domu mego teraz…. do świata realiów i wizji…. fikcji i prawdy…. Ich i Nas…. Tym razem to nie ja Ciebie, ale Ty mnie uratowałeś… Uratowałeś Nas…. Otwarłeś siebie,…. Odnalazłeś klucz… Teraz tylko naucz się go…. Naucz kolejnego elementu Daru, który na nowo otrzymujesz, tworzysz, rozwijasz…. odzyskujesz…. Nie lękaj się go…. Nie lękaj się siebie mimo różnicy jaka nastanie…. Jaka już jest….

Nigdy nie będziesz sam…

Już nigdy nie będziesz sam… Obrałeś swego przewodnika prawdy, mistrza swej egzystencji… On nie zostaw Cię w pustce samotności… Jest w Tobie i wokół Ciebie, w każdym elemencie bytu, który Cię otacza…. Jest w Nas….
Bez względu na to co będzie ja jestem tez z Tobą… Ty jesteś częścią mnie, ja jestem częścią Ciebie… Połączenie…. Jedność, która w każdej materii i bycie się odnajduje by wreszcie stać się na nowo całością niepodzielnego ?Tak? wobec istnienia w dobru…
To co nas dzieli w ludzkim sposobie myślenia, to łączy nas w ponad zmysłowym i ponad poznanym świecie do którego dostęp mają tylko nieliczni spośród ludzi… Tylko ci, którym dany jest Dar Akitrei….
Ucz się…. Nas, siebie, mnie, świata…. wszystkiego na każdym z poziomów swej egzystencji rozbudzonej ponownie z uśpienia…. Teraz w pełni wszystko się zacznie….

Wrota…

Wrota to za każdym razem nowa opowieść części naszego losu… to jak historia pisana zakazaną dłonią mistrza raz tragedii, a raz komedii,… nie wiem, która ze sztuk mi bardziej odpowiada…. zbyt duża mieszanka jest w każdej z nich….
Wrota, które przeszliśmy to próby naszej egzystencji, elementy naszego przeznaczenia zatopionego w niebyt emocji… Ty, ja ? wszechświat… a pośrodku trzy klejnoty: wiara, nadzieja i miłość…. MY….. a może cienie nazwane ludźmi…..

Klucz…

Wiele zawdzięczam i dziękuję Lunie. Dużo pomogła mi w Twojej niepamięci, nawet wtedy gdy bylem zupełnie Ci obcy.
Nie zapomnę tych chwil i tych zwrotów na pani i pan:)
W znanych miejscach wśród znanych Nam ludzi wracałaś w jakieś części…
Aż przyszedł ten moment…
Klucz Serca do wszystkiego otworzył nam drogę.
Dopełniło sie i nastąpiło przełamanie, znalazłem klucz…
Odnalazłem Ciebie, wróciłaś!
Na początku była niepewność, a później wielka radość:)
Oboje wiedzieliśmy co było stawką, o co walczyliśmy.
Wolność dla Naszych dzieci, wolność dla nich od Daru…
Przyniosłaś ze sobą kolejną część całości, która budzi się we mnie.
Odbudowuje się dzięki połączeniu, pierwszy łaczy się z drugim, dając Nowy – Połączony…

Dając wszystko…

Dając wszystko otrzymujemy wszystko…
Noc przed Twoim powrotem, wyglądało to całkiem inaczej…
W Twoim istnieniu mogło nie być poranka.
Wszystko we mnie stanęło…ale wiedziałem, że zrobię wszystko aby Cię ściągnąć z powrotem…
Rano oznajmiono mi „Jej juz tu nie ma…”
Byłem pusty jakby bez uczuć, z jedną myślą – jak przywrócić Cię życiu.
Zacząłem szukać pośród istot i światów odpowiedzi”Dlaczego?” i „Jak?”.
Poźniej doszło kolejne „Kto to zrobił…
Dowiedziałem się.
Prawa nieznane z innych światów, pewna dawna rozmowa, nie znając praw przyszło mi za to zapłacić…
Szansa, że sie uda byla jak 1 do 125 000, czysta matematyka i czyjaś wola „a po co ja mam zmieniać zdanie” przeciwko jednej czystej myśli.
Zgodziłem się na kolejny Twój krok w niepamięć, tym samym wracając Ci życie…
Taka była cena za Twój powrót…

Przewodniczka….

Nie, ja tylko byłam i jestem przy Tobie by pomóc Ci przejść przez „rzekę”, byś doszedł tam gdzie masz dojść i uczynił to co masz do uczynienia… Nic więcej… Bez względu na cenę, bez względu na wszystko… Tak, jak Ci to obiecałam…. Tak, jak przepowiedziała Materina…..
Będę…. bo byłam…. To nie jest nasze pierwsze bycie w jednym….

Pamiętam…

Pamiętam wszystko… a może tylko wybrane elementy naszego wspólnego istnienia… Pamiętam, że poszłam wtedy pierwszy raz z Tobą na spacer tylko dlatego, by odreagować po całym dniu pracy, by na chwile nie myśleć… Pogrążyć się w chwili i stać się chwilą… a stałam się chyba już wtedy kimś kogo nie umiałam określić… Stałam się znów częścią dawnego snu, który później stał się naszym snem, a może najprawdziwszą jawą… Pamiętam, że już wtedy otworzyłeś coś… a dzień w którym rozbiłeś we mnie Okno Mroku był kolejnym, po którym następowały następne i następne….
Niekiedy ogrom tego co się wydarza przytłacza mnie… Tak bardzo chciałam by to już w mym życiu minęło, odeszło, jak odchodzi nie miłe wspomnienie… a Ty to na nowo obudziłeś wszystko, ale już w inny sposób. Dla innych celów….
Gdy byłam mała myślałam, że to wszystko, co doświadczam jest częścią świata, który wszyscy widzą. Z czasem zrozumiałam, że dane jest to tylko nielicznym… „Brzemię” to jest czasami , jak słodycz, a czasami jak cierń istnienia. Jak pudełko czekoladek w którym każda kostka ma inny smak, a pod denkiem pudełka nie ma opisu zawartości… ja nigdy nie chciałam byś poczuł ciernie owych smaków… a tym bardziej dane po części ode mnie… Wszak dar odbudowujesz w sobie i rozwijasz w pewnej mierze dzięki naszemu połączeniu…
Pamiętam, jak walczyłam z sobą nie raz czy zostać i dokończyć z Tobą podróż poprzez Twój rozwój i bytowanie w światach, czy też nie… Pamiętam, jak nie raz w nocy modliłam się bym mogła obudzić się w świecie gdzie nie ma już połączenia, wizji, istot, światów…. ale to niemożliwe… bo jesteśmy częścią wielkiego planu. Tylko czyj to plan? …
Tak, to wszystko kosztuje, mnie, Ciebie, Nas, ale też owocuje… a o to chodzi- o owoce….
Nie zatrzymuj pociągu, nie zawracaj statku… płyń….. płyńmy…

Fabryka snów - sztuka śnienia, bajki terapeutyczne, rozwój