Diękuję życiu za Twoje życie…

Dziś patrząc w oczy tej, która dała mi życie zrozumiałam, jak wiele dla mnie ona poświęciła i ile ja dla niej… Jak wiele wzajemnie przez to straciłyśmy… ile zyskałyśmy… A potem popatrzyłam w Twoje oczy i poczułam lęk, że pewnego dnia patrząc na siebie nawzajem My także możemy poczuć takie coś… Oby los Nam tego zaoszczędził…
Tak wiele jest we mnie jeszcze tego, co chcę Ci przekazać (dać), pokazać. Tak wiele chcę Ci jeszcze ofiarować w każdej cząstce istnień, nauczyć i osłonić… Tak wiele chciałabym się jeszcze nauczyć od Ciebie… Nie wiem, czy zdążę. Nie wiem, czy będę mieć szansę… Jednak spróbuję. Będąc z Tobą, dla Ciebie i w Nas. Dziękując Wszechświatom za każdy moment umierania dla istnienia. Pamiętając, że dziś zmniejszyłeś mój lęk i zabrałeś część rany…
Powiem Ci jeszcze tylko jedno: oswoiłeś mnie emocją.

Sprawy spadkowe…pewnej części…

Siedzisz sobie wygodnie, zrelaksowany, a tu przychodzi „wiadomość”.
Dowiadujesz się, że odziedziczyłeś spadek.
Mecenas, który zajmuje się przekazaniem spadku, mówi Ci, że kwota finalna jest jeszcze nie do końca określona, bo jak na razie cała operacja pochłania znaczne kwoty i żeby nie zapeszyć
wyprzedzając fakty, ostateczna kwota może być znacznie uszczuplona.
W czasie całego procesu okazuje się, iż pewne znajomości przychodzą z odsieczą i sprawa nabiera rozpędu.
Nadchodzi czas przekazania spadku…
Wiem…pewnie myślałeś o pełnych workach zielonej makulatury.
Wszyscy zebrali się w jednym miejscu- czasie, by wszystko było jak należy i wszystkim formalnościom stało się zadość.
Pieczęcie odskakują, mecenas z pietyzmem otwiera inkrustowaną walizkę, a tam …brak worków;)
Z instrukcji załączonej do małego urządzonka, podczas debaty zdziwionych urzędników, wynika, że to pewnego rodzaju terminal…
Klucz do wszystkich światowych kont bankowych.
Jeszcze nie dowierzasz…znaczną chwilę zabiera Ci żebyś do siebie doszedł, otrząsasz się i postanawiasz sprawdzić jak działa to niepozorne urządzonko.
Na początek wybierasz konto bankowe, kogoś, kogo znasz.
I coż ukazuje się Twoim oczom, słabo ten ktoś stoi z pieniędzmi, nie jest zdecydowany i nie wie tak naprawdę, w co je inwestować, żeby tylko na tym poprzestał…ma chwilowe przebłyski… Tylko, w którą stronę?
Ciągnie go do inwestowania w mroczne interesy.
W jego przypadku to polityka na krótką metę, no ale cóż, Ty tylko sprawdzasz, on sam nimi zarządza…

mówię prawdę…

Pamiętam, jak patrzyłam Ci w oczy i powtarzałam, że dam radę… Wtedy w to tak naprawdę w pełni nie wierzyłam. Po prostu mówiłam to, co czułam, że w tym momencie powiedzieć powinnam… Od tamtej pory minęło już trochę czasu i teraz mówiąc te słowa wiem, ze mówię je w pełni świadomie. Z pełnym przekonaniem, że Dar i Połączenie da nam tyle mocy by wygrać walkę o… prawdę i szczęście.
Czy boję się tej walki? Chyba tak, ale mam ufność ukrytą w Tym, który nas odkupił i zjednał- odrodził. On nas wesprze i poprowadzi. A my… przetrwamy wszystko.

Ukąszenie Kalai…

Jedno słowo zmieniające znaczenie zamknęło Cię i stanął mur pomiędzy nami
Wzburzenia fale uniosły w ciszę mnie
Stałem się smutkiem, pamiętnymi słowami Twoimi pocieszany
Pamięci zapewnień ponad wszystko
Życie i śmierć
W braku żalu
Choć smutek wypijał nadzieję
Sercem kierowany stawałem się bliższy Tobie

Drogą do Twojej wolności była rozmowa z Kalai
Spróbuj rozmawiać z lwem i nie stać się jego obiadem
Smutek i rozpacz czynią każdego otwartym na ostre kły
Nadzieja i wiara z miłością spleciona w jedwabnym sztandarze
Stają się tarczą i drogą
Z bólu do nadziei błysku Twojego powrotu
Ta która przyszła otworzyla możliwość
Niewielu dostępną, Jej i Starszym.
Uwolniłem Makaszę…

Makasza…

Obudziłeś tą, którą kiedyś sama stworzyłam. Dałeś jej wyruszyć na żer więc pozwól mi teraz odejść. Przypomniałeś, że służyłam im… Daj więc teraz zapomnieć o niebie… Ja już nie chcę zwyczajnie żyć skoro walczyć sam mi kazałeś.Po raz enty włączyłeś start Eirein, którą byłam w zaświatach… Spotkałeś córkę mą Makasze nocy i dni więc pozwól jej stać się lepszą… Nim umrze….

Samantery…

Droga Miłości prowadzi…
Droga Mocy i Magii prowadzi…
Każda ma swój kierunek
Jak stroma jest ścieżka łącząca je obie…

Idziesz jak linoskoczek, a
Ból z Pustką żonglują twym sercem
Tej nocy w mych żyłach popłynęła Magia i Moc
Zamykane Bramy krzyczały w Naszych sercach
O wspólne życie i pamięć Pełni
Noc kiedy Plemię stało się mną, a ja Nim
Stała się dniem nadziei, walką o jutro…
Nasze jutro!

Przy herbacie, w rykoszecie jesiennego słonca….

Drogą mi gwiazdy
Gwiazdozbiór Trzech Klejnotów mym sztandarem
Uskrzydlony marzeniem dzieciństwa
Przemierzam przestrzenie
Zachwytem lotu
Pamięcią całą
Odkrywam Wszechświat
Słonecznym wiatrem gnany
Przesiąknięty oddechem Wszechducha
Wychodzę na spotkanie życia…

Ostatnie spojrzenie…

Niczyj, Wędrowcze spomiędzy dwóch Światów Władców i Sług
W ostatnich chwilach swojego życia podzieliłeś się ze mną swym bólem.
Miłości niespełnionej, bo każdy Jej kolejny krok w spełnienie
Zabrałby Ją, zostawiając szaleństwo i pustkę
Przepełniony jesteś współczuciem i cierpieniem
Nie wybierzesz spełnienia
Wybierzesz dla Niej wolność
Kochając serca pamięcią
Odchodzisz w ostatnich chwilach powracając do domu
Odciskając ślad smutku w mej istocie
Ostatni haust…rozbłyskiem gwiazdy serca pamięci.

Legendy…

Na swojej Drodze spotykam Wędrowców z różnych Światów…
Są tacy, dla których, w ich istnieniu nie istnieje odczuwanie.
Pojęcia znane tutaj, tam są tylko pustym słowem.
Smak, radość, dotyk, smutek…a każde jest ziarenkiem w oceanie uczuć.
Czym dla człowieka jest życie bez odczuwania?
Tracąc tą zdolność, czym wtedy jest nasze życie.
Czy to jest jeszcze życie…
Niektóre światy są legendą, znamy je tylko z opowieści.
Spotkanie Legendy, być może ostatnim spotkaniem…

Powrót…

Podwójny znak Ptaka pomiędzy Niebem , a Ziemią
Po obu stronach skrzydeł umocnienia
Nie jeden to, a jeden pośród wielu
Delikatny zapach roślinnych olejków
Wydobył muśnięciem zatarty inny znak
Linie i krzywe tworzące określenie
Przeszłość z przyszłością zakwitła
Wróciłem, by stać się Jednym pośród miliardów istnień

Mali Święci…

Popatrz w oczy tych dzieci na wózkach, w łóżkach pryczach. Na dzieci z dłońmi pokręconymi w rzeźby, ustami węższymi od nitek, nóżkami, jak jogini po dziewięćdziesiątce i ciałkami z bliznami lub deformacjami…. Oto prawdziwi Święci. Cierpiący pocichu z wiarą w oczach, e ktoś się uśmiechnie, a przez to Bóg im powie „kocham”. Ich nikt nie wyniesie na ołtarze świętych, nikt nie powie „Mistrzu”, nikt w nich nie zobaczy Chrystusa ni Buddy, lub innego z Uświęconych. A jeśli ujrzy to tylko przez chwile, by potem odejść do swego istnienia w „normalności, a oni zostaną. Cisi i mimo swych ograniczeń wolni… Ich oczy stale mówią, nawet gdy usta milczą… Życie jest cudem. Wnętrze jest wszystkim…

Tak wiele…

Tak wiele i tak niewiele zabrało, dało złączenie świata Twego i mego. Tak dziwnie pogmatwało proste, a wygładziło inne. A w środku nakazało wierzyć w chwili magię, że to co jest już było, a to co było- będzie. Dlatego proszę teraz, gdy znasz już swoje plemię, nie daj się zwieść pozorom fałszu ukrytego w pysze.

Nie rozumiesz…

Jak mam Bracie mojego teraz wyjaśnić, że jesteś mi nieba zachwytem nad nieśmiertelnym bytem? Nie wiem. Tak widać nie potrzebna i Tobie odpowiedz na pytanie, o co chodzi w tym, co jest tu napisane. Podpowiem Ci jedno…. Wczytaj się głębiej niż w to, co oczy widzą, a ujrzysz prawdę, którą znasz od zarania dziejów, jakimi idziesz, dni, o które walczysz….

Krew z krwi…Patro kaj filo

Dałeś mi życie
Broniłeś go w jego początkach
By później je zniszczyć
I odejść zabierając swą bliskość
Żyłeś z nadzieją ponownego spotkania
Przyszedłeś…
To wszystko tak dziwne…
Swoimi krokami wyprzedza myśli
Sądzisz, że zdążysz dogonić to, co się wydarza?
Mi jakoś się nie udaje i ciągle mnie zaskakuje
Doświadczeń przybywa
Czasami myślę „jak to…?”
I dziwię się, że jestem pośród zawieruchy zdarzeń
Zachowując pamięć, gdy inni ją tracą…
Ile tych myśli-pytań będzie jeszcze, nie wiem
Nie zatrzymując się
Nie odwracając
Żyjąc, to co Podstawą odnajdę…

Etiuda…

M. Wiesz ilekroć zasypiam na tym wielkim, starym łóżku czuję jakbym stawał się małą częścią obrazu surrealistycznego malarza.
Zostaje łóżko, ja w nieograniczonej przestrzeni…

E. Ty, przestrzeń i łóżko…Łóżko – to symbol, to jakby miejsce zespolenia światów, niewidocznych konstelacji, prawdziwych emocji i wizji wyciętych z obrazów godnych da Vinci…
Ono przeniknęło Cię, a przez to pozwoliło wejść w jego światy łączne.
Jesteś przez to dla niego Amadegiem.

M. Płynę pod prąd czasu i przestrzeni, doświadczając wielu istnień.
Obserwuję…
Walczę, zawieram przymierza….
Piszesz o łóżku jak o przyjacielu?

E. Możesz nazywać to pływaniem, choć to nieadekwatne do tego czego doświadczasz. Poprostu wszedłeś w strefę łóżka, które niejako jest czymś innym niż tylko łózkiem. możesz powiedzieć, że to portal, ale i to nie do końca.
Tego nie da się zdefiniować, więc nie próbuj.
Przyjaciel, wróg, brat…..Co to za nazewnictwo? Mój drogi w światach jest pojęcie współistnienia lub odłączności.
Tak naprawdę w każdej chwili przyjaciel może stać się wrogiem, a wróg kolegą.
Wszystko w zależności od opłacalności.
Mało która istota jest wierną…

M. Dzisiejsza noc będzie kolejną wyprawą.
Nie wiem jaki barwny szlak wyznaczy drogę.
Nasuwają sie słowa z „Alicji w Krainie Czarów” i wskakuje tu też pewien królik.

E. Ciekawe porównanie.
Tylko, że Ty nie jesteś Alicją, a to co się dzieje w Twoim życiu, to nie bajka, a Twój Przewodnik Duchowy nie jest królikiem.

M. To co dla innych jest bajką, dla Nas jest rzeczywistością.
jednym z powodów dla których powstały bajki jest to, że większość ludzi nie potrafi, przyjąć tego, To Co Jest, uciekając od rzeczywistości.

E. Otóż to.
W bajkach niektórych jest prawdziwe przesłanie o prwadziwych światach, istotach, rzeczywistościach.
„Dla Nas” – tak. I dla wielu innych…Na tym polega rzeczywistość…nasza rzeczywistość i nam podobnych.

Nowe jest czasami starym….

Spojrzałam w oczy własnej śmierci i odszukałam tam prawdę o mnie.
Już wiem w pełni, kim jestem i będę. Droga naszego istnienia jest tylko początkiem
dla wejścia w rzeczywistość nie ubraną w słowa… Tak bardzo chciałabym powiedzieć
Ci wszystko człowieku, który idziesz obok mego życiorysu… Tylko jak? Jak mam wytłumaczyć nie wytłumaczalne? Jak oddzielić prawdę od fałszu? Jak mam wskazać,
Ci którędy do domu mego świata? I w końcu jak mam powiedzieć, że nie jestem po prostu człowiekiem? Że niektórzy ludzie są bogatsi o coś, czego czasami lepiej nie nazywać… Jak mam Ci to wszystko powiedzieć byś zrozumiał i nie stwierdził, że kłamie lub zgłupiałam? Nie wiem. Dowodem jest tylko me życie, ludzie podobni do mnie i Wszechświat, którego tak naprawdę nikt nie pozna poza siłą, która to trzyma w równowadze, bez względu na to, jak ją nazwiesz.
Nie wiem, jak mam Ci określić to, kim byłam i kim teraz jestem? Niby inna, a wciąż ta sama, wewnątrz, którą znali Sagaterianie… Więc po prostu zachowam cisze serca niezmąconego wiatrem wątpliwości i nadal będę czynić to, co mym powołaniem.

Fabryka snów - sztuka śnienia, bajki terapeutyczne, rozwój