Medytacja odcinania więzów

by ułatwić nasz kontakt z Wyższym Ja
Medytację tę otrzymałam przed wielu laty od znajomych, nie wiem kto jest jej autorem. Jeżeli zidentyfikujesz autora, zostaw mi wiadomość w komentarzach – usunę ją z bloga lub poproszę o pozwolenie jej publikowania.
Usiądź wygodnie, rozluźnij się, dłonie otwarte do góry, złożone na udach, oczy zamknięte lub otwarte. Chwyć wstążkę jakiegokolwiek koloru i trzymaj ją w dłoni – jako połączenie z wyższym Ja. Nawiąż z nim kontakt za pośrednictwem tej wstążki i poproś je, aby obdarzyło cię przewodnictwem podczas tej sesji medytacyjnej.

Czytaj dalej Medytacja odcinania więzów

Działanie medytacji

Fragment książki Margit i Ruediger Dahlke: Księga medytacji. 138 technik. Przewodnik dla każdego znaku zodiaku,
wydanej przez Wydawnictwo KOS,
Katowice 2001.

Stres to najważniejszy problem człowieka Zachodu. Objawia się on nerwowością, pobudzeniem, skurczem mięśni i przemęczeniem. Terapeuci uznają go za przyczynę wielu chorób cywilizacyjnych. Jako reakcja na bodźce zewnętrzne, wytrąca nas on z wewnętrznej równowagi. Wszystkie życiowe funkcje organizmu (trawienie, po­wstawanie i usuwanie komórek) zostają ograniczone, nasilają się wszystkie funkcje pobudzające. Organizm przygotowuje się do wal­ki lub ucieczki. W pewnych sytuacjach jest to konieczne. Dzięki reakcjom stresowym mamy dostęp do wielu środków zaradczych, dzięki którym można adekwatnie i skutecznie reagować na bodźce zewnętrzne, po czym wrócić do stanu równowagi i spokoju.
Czytaj dalej Działanie medytacji

List…

Nadeszła pora obfitych śniegów, drogi nieprzejezdne, pozostaje mi tylko ta forma komunikowania się z Tobą.
Obchodzę mury miasta, sprawdzam morale i siły obrońców. Dla chwili wytchnienia zaszedłem do gospody, tutejszy oberżysta ma wobec mnie dług i ma sposoby, na przerzucenie listu.
W takich dniach myśli często szukają słońca, ciężko jest się odnaleźć. Siedząc teraz za stołem, za oknem widzę lampę uliczną, która dzielnie rozświetla mroki nadchodzącej nocy.
Dziwi Cię może Przyjacielu, że ostatnio w moich listach do Ciebie, cytuję Świętą Księgę, ale wiedz, że nastały straszliwe czasy.
Teraz nie jest to, chwilowa potyczka. Walczymy o każdą pędź Naszej ziemi, o wolność dusz i ciała, stajemy całą determinacją przed rozlewającym się mrokiem.
Rozwścieczone hordy bezustannie nacierają, bez względu na pogodę i porę dnia. Nie cofają się przed najmroczniejszymi rytuałami.
Cytując Świętą Księgę i dzieląc się z Tobą Słowem w Niej zawartym, czerpię siłę i moc.
W Słowo wpleciona jest Nadzieja, Wiara i Miłość, dzięki nim trwamy, nie oddając pola wrogowi….

2006-01-20 12:25:08

Alice Miller Dramat udanego dziecka…

alice

Alice Miller

Dramat udanego dziecka. Studia nad powrotem do prawdziwego Ja.

Dramat udanego dziecka, najgłośniejszy z bestsellerów Alice Miller, to poruszające studium dyskretnej toksyczności rodziców i opiekunów, pozornie dobrych i kochających swoje dzieci. Wybitna pisarka i psychoterapeutka odsłania przed nami ukryte uwarunkowania tak dziś powszechnego pędu do osiągnięć, chorobliwej potrzeby uznania, skłonności do perwersji i… pomagania ludziom.

Narcyzm, depresje, pełne napięcia, autodestrukcyjne życie możemy przekroczyć decydując się na porzucenie iluzji o „szczęśliwym dzieciństwie”. Obejmując świadomością wydobyte na jaw zapisy emocjonalnych zranień nie szanowanego w swoim jestestwie małego dziecka, powoli odzyskujemy wewnętrzną wolność. Jest to bolesny proces powrotu do prawdziwego Ja, rozwoju samoakceptacji, zdolności do kochania i przyjmowania uczuć, wzrostu odpowiedzialności i uwolnienia od uzależnień.

Ile jest między nami osób wybitnie uzdolnionych, którzy zdobywają olbrzymi autorytet, popularność, robią karierę? Ilu z nich mając to wszystko czuje się osamotnionymi, tęskniącymi za miłością rodziców dzieckiem? Robią wszystko, by zagłuszyć to, co czują, bowiem to, co jest w nich ukryte napawa ich strachem.

Boimy się swoich emocji, ale wypuszczamy je jak dzikie zwierzęta na innych, nie zdając sobie sprawy, że nie potrafimy je kontrolować w stopniu, który nie będzie ranił innych, a tym samym i nas samych.

Wychowanie

Dziecko, które było krzywdzone i bite w dzieciństwie, będzie krzywdziło i biło w dorosłym życiu. Są to uwarunkowania wyniesione z domu rodzinnego pod wpływem metod wychowawczych, stosowanych w jego rodzinie przez najbliższych, którzy doznali identycznego traktowania od swoich najbliższych. Wynika to z doświadczeń wyniesionych w dzieciństwie.

Naszym postępowaniem kierują wspomnienia, których nie musimy pamiętać, chociaż są zakodowane w naszej podświadomości. Są one pozytywne, przyjazne, negatywne, destrukcyjne i/lub traumatyczne.
Jako dorośli rodzice jesteśmy święcie przekonani, że bicie i straszenie dzieci, znęcanie psychiczne nad nimi, ograniczanie lub wręcz niekochanie jest tym najlepszym sposobem wychowywania i dyscyplinowania nadmiernie ruchliwych dzieci, których nie potrafimy czy wręcz nie chcemy dyscyplinować w inny sposób. Brakuje nam cierpliwości, by zacząć traktować dziecko jak człowieka, usiąść i rozmawiać z nim o jego problemach, nie lekceważąc tego, co ma nam do powiedzenia, bez groźby kary za jego prawdziwe odczucia i ufność, którą nas darzą. Zaufanie i bliskość również w ten sposób się tworzy – podczas szczerych rozmów, wspólnych zabaw, wspólnego rozwiązywania problemów. A nie tylko mieszkania we wspólnym mieszkaniu.

Mało kto uświadamia sobie, że bicie, znęcanie psychiczne, manipulowanie potęguje zło, a nie redukuje go. Dorosły prędzej poradzi sobie z destrukcyjnymi emocjami rozładowując je – idąc po najmniejszej linii oporu – na otoczeniu, przenosząc je na najbliższe otoczenie, tzn. na dzieci, partnera lub obróci je przeciw sobie. Dziecko jest pozbawione w ogóle możliwości rozładowania złości, wściekłości czy nienawiści, bo łatwiej jest nam dorosłym wysłać groźbę w stronę bezbronnego dzieciaka niż nazwać te emocje po imieniu i pomóc mu je rozładować pod kontrolą, żeby nie zrobiło krzywdy sobie, a w przyszłości nie wyprojektowało tłumionych emocji i uczuć na rówieśników czy niewinnych ludzi, którzy akurat nawiną mu się pod rękę.
Dziecko musi gdzieś odreagować zabronione emocje i uczucia, których dorośli boją się okazywać, bo najzwyczajniej nie nauczono ich tego, dlatego zabraniają okazywania ich przez dzieci, które najczęściej agresję wyładują na słabszych od siebie lub kierują ją na siebie, bądź przyłączają się do band identycznie krzywdzonych, gdzie są akceptowane i gdzie czują się silne.

Nikt z dorosłych nie zapyta, dlaczego wpadło w złość, ale i dziecko nie powie, bo będzie się bało, że zostanie pobite, albo że dorosły rozwrzeszczy się na nie, niczego nie tłumacząc . Atakujemy słabszych, bezbronnych, już bez tego przerażonych krzykiem i karą cielesną, która go może czekać ze strony dorosłego. Bo przecież najłatwiej rozładować agresywność na słabszym.

Dobrą ilustracją kształtowania osobowości będzie tu film „Wolność słowa”. Obraz młodzieży z marginesu, których potraktowano jak człowieka a nie jak śmieć, nie wart uwagi.
Manipulacją i zmuszaniem do realizacji niespełnionych oczekiwań dorosłych przez dzieci jest tragiczny w swej wymowie los aktorki hollywoodzkiej Frances Forman, pokazanej w filmie „Frances”.

Wiele jest filmów czy książek opisujących losy skrzywdzonych dzieci, które opisują dorośli z własnych, choć nie zawsze uświadomionych wspomnień. Są to historie ich życia zaklęte w historiach bohaterów książek, czy filmów. Są to nasze historie.

List do przyjaciela

Przyjacielu, widzisz we mnie człowieka, z którym już od lat nie jedno razem przeszedłeś, ale jest coś o czym jeszcze o mnie nie wiesz, co ukrywałem przed Tobą.
Przez te wszystkie lata, nie poznałeś mnie od tej jednej strony.
Choć wiem kiedy to się zaczęło, to wiem też, że działo się to w moim życiu od zawsze.
Większość ludzi postrzega przestrzeń jako coś sztywnego i ograniczonego prawami fizyki, jak tylko możliwe jest to w przypadku ludzi.
W moim przypadku te prawa nie działają.
Wielostronność odczuwania niezliczonych przestrzeni daje wolność, jaką niewielu może posmakować…
Ale ta wolność, to zobowiązania, które są ponad prawami fizyki.
Wolność, która idzie drogą moralności i uznawania praw innych, nie straci skrzydeł
Wyniesie Cię w błogosławieństwie tam gdzie jeszcze nie byłeś.
Mamy dużo czasu do nadrobienia i mam nadzieję, że Twoja piwnica jest dobrze zaopatrzona, w przednie trunki, wiele wieczorów przed nami.
Chcę podzielić się z Tobą tym wszystkim czego doświadczyłem, doświadczam teraz i tego co przede mną.

Orfeusz Bruxo

2006-01-06 14:39:40

Refleksje


1. „Nikt nie rodzi się dla kogoś innego”

Nikt nie rodzi się dla mamy, taty, rodzeństwa, dla nauczycieli, zwierzchników, partnerów, przyjaciół. Rodzisz się, bo chciałeś się urodzić. Chciałeś poznać życie od fizycznej strony. Wybrałeś swój wygląd fizyczny, rodzinę, środowisko, kraj… Nic w twoim życiu nie jest przypadkowe. Przychodzisz tu, by czegoś się nauczyć, czegoś doświadczyć, czego w formie bezcielesnej nie byłbyś w stanie przeżyć.

2. „Nikt nie zjawia się tutaj, żeby dopasować się do ideału jaki sobie stworzyłeś.”

W miarę dojrzewania masz poznać swoje możliwości, masz tworzyć a nie powielać czyjeś ideały, które w dzieciństwie wpojono ci wychowaniem. Masz być sobą – tak, jak to czujesz sercem – a nie przedłużeniem swoich opiekunów z dzieciństwa, wczesnej, zależnej od dorosłych młodości i wielu, wielu innych ludzi, których spotkałeś na swej drodze. Masz tworzyć siebie, by poprzez siebie pomóc tworzyć swoją osobowość innym, bo czerpią z ciebie to, czego im trzeba do rozwoju, czego potrzebują w danej chwili.
Czy idąc po zakupy kupujesz wszystkie artykuły, które znajdują się w sklepie czy tylko to, czego potrzebujesz? Głupotą jest kupować wszystko, jak leci…

3. „Jesteś panem swojej miłości i możesz dawać jej tyle, ile zechcesz, ile jesteś w stanie dać innym.”

Możesz kogoś kochać, darzyć najgłębszym uczuciem, na jakie cię stać, ale nie masz prawa żądać miłości od kogoś, kto nie czuje tego samego co ty. Nie masz prawa niszczyć cudzych uczuć, bo nie są to twoje uczucia, chociaż skierowane w twoją stronę. Uszanuj to, czym darzą cię inni, zwłaszcza, kiedy nie odczuwasz tego samego. Serce jest organem, który najłatwiej jest zranić, zniszczyć. Dziś ty niszczysz czyjeś uczucia, jutro zniszczą twoje.

Różnica między myśleniem sercem a myśleniem głową.

Gdy przestajesz myśleć, zaczynasz prawidłowo działać – spontanicznie. To działanie wypływa z ciebie w sposób naturalny z głębi jestestwa, z głębi serca, nie z głowy. Po prostu nie myślisz. Działasz. Nie zastanawiasz się czy jest to dobre czy złe, moralne czy społecznie naganne. Po prostu działasz. Myślenie przychodzi później – oceniasz i analizujesz po fakcie.

Kiedy myśl jest przed działaniem, jest to reakcja na bodziec, działanie pod wpływem myśli, reakcja na impuls płynący z głowy, z ego. Zmień kolejność. Najpierw spontanicznie działaj, potem myśl. Działaj jak działa dziecko – ono najpierw działa, potem pojawia się myśl. Matka, widząc dziecko w niebezpieczeństwie nie zastanawia się, co ma zrobić – ona działa, myśleć zaczyna po fakcie. Reaguje poza myśleniem, w chwili działania myśl jest zablokowana. Gdyby zaczęła najpierw myśleć, jej pomoc na nic by się zdała – byłoby za późno na działanie.

Kiedy działasz w codziennym życiu, działasz przez pryzmat przeszłości. Znaczy to, że na twoje działanie składa się suma twoich doświadczeń wyniesionych z okresu dzieciństwa, dojrzewania i wczesnej młodości, które miały bezsprzeczny wpływ na tworzenie twoich poglądów i wewnętrznej filozofii życiowej.

Zapomnij na chwilę o zasadach, poglądach, które w rodzinnym domu ci wpojono. Stań przed lustrem i patrząc sobie głęboko w oczy zapytaj: „Kim jestem?” „Czy to, kim jestem obecnie, jestem naprawdę ja?”

Czy jestem człowiekiem ukształtowanym przez ojca, przez matkę, przez ich stosunek do siebie, ich uczucia, które okazywali sobie w mojej obecności? A może jestem tym, który ślepo spełnia ich pragnienia, którym sami nie potrafili nadać kształtu, gdy byli w moim wieku? Czy może jestem tym człowiekiem, którego czuję w głębi serca, że jest mną? Który nie potrafi dopasować się do oczekiwań ludzi dla niego ważnych, bo ma swoją wizję siebie i chce swoje życie sam tworzyć?
Zastanawiałeś się, kim naprawdę jesteś? Dzieckiem, własnością swoich rodziców – kukiełką, która ożywa tylko wtedy, gdy lalkarz pociąga za sznurki?
Lalkarza może dawno nie być wśród żywych, ale kukiełka – jak mechaniczna zabawka – będzie hipnotycznie odtwarzała zakodowane polecenia, zaprogramowane reakcje.

Każdy z nas może być tym dzieckiem-kukiełką, nawet wtedy, kiedy ma już własne dzieci, doczekał wnuków… Każdy z nas może być tym lalkarzem-rodzicem, który pociągając za sznurki emocjonalnych czy uczuciowych uzależnień spełnia własne marzenia, własne oczekiwania, bez oglądania się na potrzeby kukiełki-dziecka. Kukiełka staje się przedłużeniem lalkarza, jego drugim JA.

Każdy lalkarz dba o swoją pacynkę, by nie przyszło jej do głowy pozrywać wszystkie sznurki łączące ją z lalkarzem. Lalka nie może zacząć samodzielnie myśleć, jej umysł musi pozostać uśpiony. Lalkarz nie może pozwolić na to, wszak kukiełka jest jego własnością, niezbywalną. Stworzył ją, nauczył wielu pożytecznych rzeczy i tak wyszkolonej lalce miałby dać wolność? Tyle trudu własnoręcznie zniszczyć?!

Co stanie się z lalkarzem, gdy uwolniona pacynka odejdzie i zacznie tworzyć własne życie? Co stanie się z lalkarzem, kiedy przyjdzie starość i zniedołężnienie? Lalkarz uzależniony jest od pacynki, nauczył ją wszystkiego z myślą o sobie. Pacynka natomiast, gdyby odciąć wszystkie sznurki łączące z lalkarzem staje się bezradna, czuje się bezużyteczna, bo nie potrafi decydować o sobie, nie potrafi myśleć. Jest ślepa i bezradna jak małe dziecko. Właśnie tego nauczył ją lalkarz, takiej potrzebował pacynki – bezradnej i ślepej, której wydaje się, że bez swojego twórcy nie potrafi żyć, nie potrafi zagrać ról, które jej życie podsuwa.
Gdy nie ma reżysera, bez niego lalka nie stworzy niczego. Nie zdobędzie samodzielnie wykształcenia, nie założy rodziny, nie spłodzi dzieci, które prawdopodobnie też staną się pacynkami. Tak zdecyduje lalkarz – głowa rodziny.

A potem, jako dorośli ludzie narzekamy, że rodzice nie chcą nas od siebie puścić, albo sami nie chcemy odejść, bo jest nam z tym wygodnie. Nie potrafimy żyć własnym życiem. Szukamy potem – nieświadomie – kogoś, na kim wyładujemy swoją złość, wściekłość za nieudane życie, nienawiść. Szukamy kogoś, kogo będziemy osądzać, krytykować, atakować, żeby poczuć się lepiej, żeby się dowartościować we własnych oczach.

W ten sposób niczego nie załatwisz, co najwyżej napytasz sobie wrogów. Potrzebujesz wrogów? Do czego ich potrzebujesz?
Zacznij wreszcie żyć własnym życiem i nie oglądaj się na nikogo.

Co powiesz, jak przeżyłeś życie, gdy staniesz przed obliczem Stwórcy? Powiesz mu, że żyłeś życiem swego rodzica, który cię wychował? Powiesz mu, że żyłeś życiem dziecka, którego miałeś być przewodnikiem do czasu osiągnięcia przez niego dojrzałości?
A Stwórca powie ci:

Durniu! Miałeś żyć własnym a nie cudzym życiem! Miałeś uczyć się poprzez własne decyzje, własne doświadczenia. A ty, jak bezmyślny idiota podczepiłeś się pod cudze życie, bo tak było ci wygodnie, bezpiecznie. Ano, wracaj z powrotem na Ziemię i wreszcie zacznij się uczyć! Z własnego życia, z własnego doświadczenia… Nie po to dałem ci rozum i wolną wolę byś je oszczędzał na lepsze czasy, byś zaprzepaścił je lenistwem umysłowym i głupotą. Masz się uczyć tworzyć a nie zbijać bąki i narzekać, jak ci jest źle na Ziemi, jaki byłem dla ciebie okrutny, bo nie dałem ci bogactwa, sławy. Gdybyś umiał myśleć, na pewno doszedłbyś do wniosku, że »dostałeś to, co ci się należało bezwarunkowo, bo na tyle sobie zapracowałeś własnym życiem. Dostaniesz więcej, gdy do tego dorośniesz, dojrzejesz. Nie wcześniej«”.


Spójrz, ilu ludzi goni za bogactwem tego świata a ilu za mądrością serca? Pieniędzmi mądrości nie kupisz. Masz prawo wyboru. Trzeba tylko sięgnąć…

Wolność Przestrzeni…

Każdy krok przepełniony bliskością
Każdy oddech tańcem pośród Przestrzeni
Przemierzamy gwiezdne szlaki ścigając się ze światłem, w radosnym wirowaniu
Odkrywamy każdym dotykiem Serca
Objęciem spojrzenia
Radością dotyku
Przekorą słowa
Połączeni imionami
Bliźniacze Gwiazdy swym blaskiem wyrażają podziw dla całego stworzenia

2005-09-16 20:45:02

Czarna kuleczka…

Dostaliśmy małego kotka, frajdy było co niemiara, ale z różnych przyczyn nie mogliśmy go zatrzymać.
Był już na tyle duży by dać sobie radę w życiu, jego mama już by go nie przyjęła, postanowiliśmy uczynić go wolnym…
Tuż przed wykonaniem tej decyzji pojawił się z Opiekun kotka i okazało się że nie wszystko jest tym na co wygląda.

-Idziesz dalej i rozwijasz się Masai.
Powiedział z uśmiechem i w zadowoleniu ze swojej enigmatyczności Opiekun.
Poszedłem sam uwolnić małą czarną kuleczkę wolność dla kotka i …
tu jest tajemnica, którą może kiedyś poznam.

2005-07-25 11:15:30

Wolność…

Marzę o smukłym canoe w bezmiarze wód
Budzącego się poranka
Zapachu świata, który otwiera oczy
Przyjemności płynącej z oporu wody rozcinanej piórem
Wzrokiem wodzić po koronach drzew okrywających brzegi oddali
Napawać się otwartością przestrzeni
Ścigać się z wiatrem
Czuć każdym mięśniem radość
Canoe i ja… jedność
Jak Ptak płyniemy w odbitym niebie Wielkich Jezior
Zewsząd dźwięki budują melodię
Manitu wszystkich Manitu dotknął mych uszu
Bym słyszał Sercem…
Odnajdując ścieżki
Pomiędzy nurtem życia…
Brzeg coraz bliżej
Przyspieszę…:)

2005-06-08 22:28:10

Razem…

Tyle wspólnych dróg już przebytych
Tyle wspólnych dyskusji, doświadczeń i spraw
Wymienionej mocy i umiejętności
Nauk, które dały wolność temu, co kiedyś zamknąłeś w sobie
Tyle jeszcze przed nami…

Wszechświat porywa…
Istnienie wzywa
A my nadal jesteśmy gdzieś pośrodku
Uczymy się od początku siebie i świata
Nie pytając, co czeka za rogiem
Tak nie jesteśmy tylko ludzkimi świadectwami nieskończoności
Ale mieszanką istnień ukrytych przed świadomością
Razem, nawet wtedy gdy osobno.

2005-04-01 07:31:39

Dług…

Jest tak ciemno, ciemno… nie pamiętam jak długo tu jestem.
Znam tylko powód dla którego tu jestem, dlaczego to zrobiłam nie pamiętam…
Te ściany są takie piękne lubię je dotykać, czuć ich porowatość i kształt którego nie widzę.
To mój dom. Na jak długo? Nie wiem.
Nie znam Cię, ale cieszę się że mnie odwiedziłeś.
Tak, pamiętam swą winę, wykradłam „Prawdę” – klucz otwierający drzwi pewne.
Miło mi się z Tobą rozmawia, kiedy moje oczy przyzwyczają się do światła, wtedy Cię zobaczę.

Pamięć Serca odżywa…
Zrobiłaś to dla mnie, dając mi wolność…
Nadszedł czas, bym teraz ja uczynił coś dla Ciebie, spłacił dług.
Siła mego serca-pamięci uczyni Cię wolną.

Kolejne Nasze spotkanie to inny pokój, lepsze warunki choć jeszcze to nie koniec.
Następne…oddychasz wolnością, patrzysz radością, to już inna Ty…Wolna.
Nie pamiętasz nadal, bo gdy kiedyś odszedłem zabrałem ze sobą wspomnienia.
Delikatny dotyk dłoni zwróci Ci wszystko, teraz już wiesz kim jestem…

2005-02-25 09:30:59

Ostatnie spojrzenie…

Niczyj, Wędrowcze spomiędzy dwóch Światów Władców i Sług
W ostatnich chwilach swojego życia podzieliłeś się ze mną swym bólem.
Miłości niespełnionej, bo każdy Jej kolejny krok w spełnienie
Zabrałby Ją, zostawiając szaleństwo i pustkę
Przepełniony jesteś współczuciem i cierpieniem
Nie wybierzesz spełnienia
Wybierzesz dla Niej wolność
Kochając serca pamięcią
Odchodzisz w ostatnich chwilach powracając do domu
Odciskając ślad smutku w mej istocie
Ostatni haust…rozbłyskiem gwiazdy serca pamięci.

2004-11-07 12:28:32

Już nie czuję lęku…

Przyjdzie czas, a odkryjesz sam, kim jestem. To będzie kolejna lekcja dla nas obojga….
Patrz tak wielu jest w jakiś ograniczeniach z niewiadomych powodów nie dają sobie nawet szansy na szczerą wolność i głębie. Jakby odkrycie ponad to, co wytłumaczalne miało ich zniszczyć. Zakłamane dzieci sztucznej cywilizacji.
Tak bardzo się cieszę, że Ty już idziesz Drogą Prawdy… Tak bardzo wierzę, że to też się uda teraz Kobiecie z zamkniętym w umyśle ogniem. Pierwszy krok wykonała… Tylko, co teraz…?
Waretchą śledzę poczynania naszych dzieci w światach. Odczuwam dumę, że wreszcie są godne miana, jakie zyskały Twoim otwarciem na Saterian. Teraz chyba musi być wreszcie dobrze….

2004-10-22 11:38:41

Piąta brama pustki, gdzie nie kwitną kwiaty nienawiści…

Przeszłość…
Dostałem wiadomość od sprzymierzonych światów, że walczysz z demonami mojego wczoraj.
Jak tylko mogłem najszybciej znalazłem się przy Tobie.
Migotałaś nie mogłem nic zrobić, bezsilność wsączała się we mnie.
Przez bramę przeszedł jeden z książąt Mroku.
Ból rozpuszczony w morzu bezsilności.
Niby zwykła rozmowa, tłem walki w krainach Mroku.
Wierzyłem w Twoje Serce i w tym się utwierdzałem…
Choć uwięzione, to zawsze wolne bez względu na wszystko.
Gdy to się stało ból wdarł się rzeką.
Ostatnia gaśnie nadzieja!
Pożegnanie przeniknęło mnie do głębi i wtedy gdy koniec nadszedł…pojawiła się możliwość…
Godzę się na podróż,określoną w czasie, On wie, że będzie to dla mnie ciężkie doświadczenie, ale czy to się liczy?
Wolność dla Ciebie…i próba dla mnie.
Kwiat nie zakwitnął, Brama otwarta…Brama zamknięta…

2004-07-26 17:48:26

Lalkarz i marionetka…

Szukając miłości drugiego człowieka kierujemy się przede wszystkim wzorcami wyniesionymi z domu.

To, o czym piszę, nie jest próbą obwiniania kogokolwiek, zaczynam o tym mówić zwyczajnie, bo jeśli nie zacznę ja, ty czy on, nie zacznie nikt. Chcę tylko naświetlić problem własnymi obserwacjami, które nie muszą być tożsame z twoimi.

Piętnujemy ludzi o innej orientacji seksualnej, piętnujemy kaleki, ludzi z tzw.
„odchyleniami od normy”, piętnujemy Żydów, że są Żydami – piętnujemy wszystkich, którzy nie mieszczą się w szablonach normalności czy proporcjonalności fizycznej.

Każdy z nas wie o krzywdzie wyniesionej z domu, lecz będzie się bał mówić o tym na głos, żeby, broń Boże, nie skrzywdzić krzywdzicieli. Był czas, kiedy nie byliśmy w stanie się bronić, bo przypisywano nam winę za złe zachowanie, krnąbrność; kiedy udowadniano nam, jak ciężko jest wychować nieposłuszne dzieci, o czym się przekonamy, kiedy będziemy mieli swoje własne. Obwiniano nas za wszystko, czego nie byliśmy w stanie wiedzieć a tym bardziej zrozumieć. Nauczono nas szacunku i akceptacji dla przemocy nazywając ją miłością rodzicielską i troską o naszą przyszłość.

Ojciec chciał syna lecz urodziła się córka? Mama miała poczucie winy,
że nie spełniła pragnień i oczekiwań partnera? Starsze rodzeństwo kipiało nienawiścią, że urodził się bachor, z którym muszą się teraz dzielić matki i ojca miłością.

Czy zaprzeczenie tego faktu da mi odpowiedź na pytanie, „dlaczego tak się dzieje?”, albo, „dlaczego zaprzeczam?”

Zaprzeczenie to strach przed przyjęciem odpowiedzialności za to, co nosimy w sobie głęboko ukryte. Nie wiemy, co ta wiedza nam z sobą przyniesie, stąd niepewność i lęk.
Człowiek zawsze boi się tego, czego nie zna, to naturalny mechanizm, który nas chroni przed niebezpieczeństwem, czy zrobieniem sobie krzywdy. Boi się żyć teraźniejszością, chociaż właśnie dziś tworzy podwaliny pod to, co będzie miał w przyszłości, wykorzystując doświadczenia i wzorce z przeszłości, z dzieciństwa. Na tej zasadzie zbuduje dorosłe życie, stworzy rodzinę, wychowa potomstwo…

Kiedy nie wykorzystujemy organu, który jest nam dany do myślenia, jego funkcja z czasem się wyłącza, i wpadamy w sidła manipulanta. Wpadamy w sidła człowieka słabego, niedowartościowanego, który zrobi wszystko, by wykorzystać cię do budowy własnego bezpieczeństwa. I najczęściej robi to nieświadomie i w czasie, kiedy jeszcze nie jesteś w stanie się bronić.

W książce pana Wojciecha Eichelbergera „Zdradzony przez ojca” natknęłam się na bardzo trafne określenie – kastrat psychiczny – którym określił mężczyznę uzależnionego psychicznie od matki. W równym stopniu może odnosić się to do dziewcząt wykastrowanych psychicznie przez swoich ojców, matki, starsze rodzeństwo.

Budzę się…

Człowiek to nie zabawka – martwa lalka – której najpierw spętasz nogi, by nie mógł uciec, skrępujesz ręce, by nie mógł działać, zasłonisz oczy, by przestał widzieć, zakneblujesz usta, by przestał mówić, zniszczysz psychikę, by przestał myśleć. W ten sposób mamy martwy przedmiot, zdany na łaskę i niełaskę kogoś, kogo nazwę na przykład lalkarzem. Żadna marionetka sama nie potrafi się poruszać, jeśli lalkarz nie będzie pociągał za sznurki – jest na niego zdana, jest zależna.

Gdy spróbujesz wyrwać któryś ze sznurków, jaka będzie reakcja? Lalkarz nie może pozwolić, by jego kukiełka była niesprawna, nie reagowała na jego polecenia – te wyrażone i te niewyrażone…

Kim jestem, lalkarzem, czy jego kukiełką? Po części tym i tym – wszystko zależy od sytuacji i człowieka, który wszedł ze mną w związek.

Najpierw lalkarz musi poznać mechanizm działania lalki. Pociąga za nogę – żadnej reakcji. Można przymocować sznurek. I w ten sposób będzie badał ręce, oczy, język, głowę – wszędzie umocuje sznurki. Człowiek-lalka w rękach lalkarza (rodzica, rodzeństwa, przyjaciela, partnera itd.) jest ubezwłasnowolniony, zależny od niego. Nic sam nie zrobi – stał się bezwolną kukiełką. Nie dzieje się to od razu – potrzeba lat i cierpliwości, by nauczyć marionetkę odpowiednio reagować na polecenia, które będą brzmieć tak naturalnie, będą takie rzeczywiste. Na tej zasadzie działamy…

Zapytasz: – A gdzie ja jestem? Ja prawdziwy?

Jesteś. Jesteś głęboko ukryty w tej kukiełce – uśpiony – którą lalkarz stworzył, dlatego że potrzebuje bezwolnej kukiełki a nie ciebie. Potrzebuje niewolnika a nie człowieka wolnego – partnera, przyjaciela, brata, siostrę, dziecko. Boi się ciebie, dlatego poprzyczepiał sznurki, spętał cię – jesteś jego zabezpieczeniem. Na tobie zbudował swoje bezpieczeństwo, więc jak może dać ci wolność? Czy może pozwolić, byś tworzył własne życie, skoro jego życie jest zależne od twojego? To nie lalka uzależniona jest od lalkarza, to lalkarz zbudował na niej swój świat

Szukamy Prawdy. Kiedy ją znajdujemy, zaczynamy od niej uciekać na wiele sposobów. I berek zwany życiem trwa nadal – raz gonisz za Prawdą, raz przed nią uciekasz. Ta zabawa może trwać całe życie i tego nawet nie zauważymy, bo lalkarz – wirtuoz – będzie pociągał za sznurki, żebyś się nie zorientował, że żyjesz w świecie iluzji, która udaje tylko twoją, przez ciebie stworzoną rzeczywistość. Jak w teatrze odgrywasz swoją rolę i schodzisz ze sceny, by zagrać w następnym epizodzie. Jedno w tym jest najśmieszniejsze, że często gramy za siebie i za lalkarza, który za kulisami pociąga za sznurki…
Samo życie…

Fabryka snów - sztuka śnienia, bajki terapeutyczne, rozwój