Fabryka snów – sztuka śnienia, medytacja, rozwój, warsztaty świata | Fabryka snów – sztuka śnienia, medytacja, rozwój, warsztaty.

Kontakt On-line

1748665

Spotkania, warsztaty

Pamiętnik znaleziony w śnie

Posts Tagged ‘świata’


Cisza i spokój to deficytowe „rzeczy” w moim życiu, jeśli nawet jest to odpoczynek, to i tak nie jest odpoczynkiem.
To jak długa ponura jesień życia, tylko to nie ja utrzymuję tę porę roku.
Ktoś z kim ostatnio rozmawiałem, stwierdził sardonicznie „Wiesz dziwię się, że w ogóle jeszcze żyjesz.”
Padły jeszcze inne słowa w tym klimacie, a zarazem pojawiły się i pewne wyjaśnienia.
Jednym z wniosków jakie wyciągnąłem, to decyzja o wejście na powrót w Ciszę.

Wiele miesięcy różnych wydarzeń i działań, „pewnych frakcji”;) miały i mają na celu zniszczenie wszystkiego co kocham i utraty wiary w to co kocham, to co mi najdroższe.
Kierują się dziwną filozofią „odzyskania mnie”, zniszczyć wszystko wokół niego.
Wszystko to powodowało i powoduje, uwikłanie się materialne, aby ukryć to co ważniejsze.
I stąd decyzja jak w tytule…
Włożyłem kij w mrowisko i pół Wszechświata żąda mojej głowy.

2006-12-14 11:14:08

More
Tagi: , , ,   |  Posted under grudzień 2006  |  Comments  Możliwość komentowania „cisza nadchodzi – za ciszą ogień” została wyłączona
Last Updated on poniedziałek, 28 Maj 2012 07:05

Obraz medytującej osoby, siedzącej w pozycji lotosu lub po turecku, o spokojnym obliczu, przymkniętych powiekach, na stałe zagościł już w naszej świadomości. I to na tyle mocno, że wiele osób uważa, że do medytacji potrzebna jest cisza, spokój, stosowna muzyka czy pozycja medytacyjna.

Owszem, miło jest, kiedy mamy te wszystkie dodatki. Jednak ich brak nie wyklucza możliwości zagłębienia się w siebie.

Nie sztuką jest medytować w ciszy, spokoju, niedziałaniu. Buddyjski mnich pogrążony w sobie, może się zanurzać we własnej duszy i w duszy wszechświata, bez ryzyka, że wyrwie go z tych głębin dziecko, telefon, obowiązki domowe. Taki mnich może sobie trwać w lotosie i medytować. A my? W wirze i natłoku codzienności, jaką mamy szanse na zagłębienie się w sobie?

More
Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , , ,   |  Posted under Medytacja  |  Comments  Możliwość komentowania Medytacja Kury Domowej została wyłączona
Last Updated on niedziela, 17 Październik 2010 07:57

„Na początku boginie i bogowie urządzili glosowanie w celu określenia, kto będzie odpowiedni by rządzić wszechświatem. Pierwszym kandydatem był Agnidevaputra, Bóg Ognia.

Jestem najsilniejszy,- powiedział – powinienem wiec rządzić. Ujrzyjcie moja potęgę.
Zaczął śpiewać mocnym głosem, a wielki ogień zapłonął w centrum wszechświata i zaczął jaśnieć wszędzie. Inni bogowie i boginie zadrżeli ze strachu i wszyscy unieśli ręce, aby wybrać Agnidevaputre. Wszyscy z wyjątkiem Valahakedeputry, Boga Wody.

Valahakedaputra powiedział;
Mogę opanować ogień.
Natychmiast stworzył wielka powódź, która ugasiła pożar. Kiedy fala powodzi pięła się coraz wyżej, wszyscy podnieśli ręce aby zagłosować na niego, z wyjątkiem Saradadevi, Bogini Sztuki i Mądrości.

Saradadevi powiedziała:
Drodzy przyjaciele, ogień i woda mogą przerażać ludzi, lecz ja daje początek pięknu. Gdy zacznę tańczyć, uspokoicie się i zapomnicie o ogniu i wodzie.
Wtedy Saradadevi zatańczyła, a wszyscy bogowie i boginie wpadli w trans. Zamiast pić wodę ustami, zaczęli wlewać wino do uszu, oczu i nosów. Oczarowani przez potęgę Saradadevi, podnieśli ręce wszyscy, oprócz Gandharvy, Boga Niebiańskiej Muzyki.

Gandharva powiedział:
Kobieta może pokonać mężczyznę, ale i mężczyzna potrafi opanować kobietę.
Zaczął grac na swojej niebiańskiej gitarze i śpiewać, a wszyscy omdleli gdy muzyka wypełniła sale. Niczym zahipnotyzowani, wszyscy unieśli ręce, oprócz Santidevaputry, Boga Pokoju, Świadomości i Czystego Pojmowania.

Santidevaputra powiedział:
Jestem Bogiem Pokoju. Zawsze ćwiczę świadomość i czyste pojmowanie. Bez względu na to, czy mnie wybierzecie, czy nie, będę rządził sobą. Aby rządzić wszechświatem należy najpierw rządzić sobą. Aby rządzić sobą należy po pierwsze opanować umysł. Aby opanować umysł trzeba ćwiczyć świadomość i czyste pojmowanie.

Wszyscy bogowie i boginie uznali siłę Santidevaputry i wybrali go jednogłośnie. Zrozumieli, ze pokój jest najpotężniejszą siłą świata.”

2006-04-19 11:18:55

More
Tagi: , , , , , , , , , , , , ,   |  Posted under kwiecień 2006  |  Comments  Możliwość komentowania „Pokój Wam!” została wyłączona
Last Updated on wtorek, 20 Lipiec 2010 11:11

Junior pseudonim roboczy w sztuce: Izraelek.
Jego siostra dla potrzeb sztuki: Salomea.
Ich brat Szymek, który z reguły nie bierze udziały w rozgrywkach rodzeństwa.
Mama to mama.
Tata to tata.
Izralelek jak go wujek Tomek określił to iskra, która spokojnie nie może usiedzieć na jednym miejscu, wszędzie go pełno, wszystkich zna i wszyscy go znają.
Mimo swojego wieku robi „biznesa” z wujkiem, swego czasu zapuścił się sam na „Targ Wszechświata” za co zebrał później burę.
Małego trafia jak jego siostra bawi się jego zabawkami, wtedy idą do boju języki, jedno nie jest dłużne drugiemu. Ile razy Tata musiał rozdzielać to kłębowisko przeciwnych poglądów;)
Kiedy kobiety łapią ryby Izraelek z Tatą, idzie poznawać okolicę.
Salomea dusza artystyczna, tworzy obrazy swojej wyobraźni, często grywa z ojcem w strategiczne gry. Drżyjcie mężczyźni, nadchodzi zagłada;) Salomea niejedno męskie serce skruszy. Mała kobietka często wpakowuje się w problemy, wtedy z odsieczą przybywają Rodzice.
Szymek ulubieniec cioci Enigmy, doświadczony przez życie maluch, lubi bawić się żołnierzykami i ma swój gust wyrobiony co do gier komputerowych.
No i oczywiście nie można zapomnieć o psie, Falkor ulubieniec całej Rodzinki.
Jest jeszcze Szekspir rozpieszczone kocisko, które z głową Rodziny niezbyt dobrze żyje, ale jak nikt nie widzi to odnajdują wspólny język:)
To krótkie przedstawienie nie odda całego domowego klimatu, ale poznaliście już w wielkim skrócie Naszą kochaną Trójkę.

2006-04-10 11:29:03

More
Tagi: , , , , , , , , , , , , , , ,   |  Posted under kwiecień 2006  |  Comments  Możliwość komentowania Rodzina… została wyłączona
Last Updated on wtorek, 20 Lipiec 2010 11:10

Moje Trzecie Imię…
Rzeka mojego dzieciństwa, kąpałem się w niej, łapałem ryby, tak wiele dni spędziłem w jej pobliżu. Pamiętam jak dziś, byłem małym „szkrabem”, któremu nie chciało się iść na jakąś lekcję, bo jak tu nie iść skoro Rzeka wylała.
Jak można przepuścić taką okazję, potworzyły się zakola w których zostało uwięzionych mnóstwo ryb.
Pamiętam radość jak brałem ryby w dłonie i wrzucałem je do Rzeki. Po latach idąc jej brzegiem napisałem kilka słów….

Idę, a razem ze mną idzie rzeka
Już tyle lat idziemy razem
Już tyle lat się znamy
Kojący jej głos
Pokazuje mi prawdziwy świat
Ptaki i drzewa,
Słońce i wiatr
Pomagają jej ,a
My dalej razem wspólnie idziemy…

Ale nie o tym chciałem pisać, intencja obudziła wspomnienia, a intencję obudził fragment filmu i pewien „sen” może sprzed kilkunastu miesięcy.
Szedłem w górę rzeki swojego dzieciństwa, nie o suchej stopie brzegiem, ale jej nurtem przez środek. Łapałem siecią ryby, były różnokolorowe, kto by pomyślał że w naszych rzekach pływają tak egzotyczne ryby;)
A życie płynie i wątki się splatają, słowa, sny, wizje…

masai-eirene-aniteri 2006-03-01 21:42:44
skomentuj (0) Istota z ognia stworzona…
Fizyczne ograniczenia odpadają, sposób myślenia i postrzegania diametralnie inny od ludzkiego. Brak ograniczeń w wielu kwestiach….
Duma tu też słabe ograniczenia…często ogranicza spektrum postrzegania niby tak wolnej istoty.
A już rozmawiać z człowiekiem to już obraza majestatu, no chyba że w interesach lub u wyjątkowych przypadków duma z chodzi na plan dalszy.
Poruszanie się w „przestrzeni” i „czasie”, pełna swoboda, nie trzeba pytać od drogę, co gdzie i jak trafić.
Człowiek zaś jak to się mówi „koniec języka za przewodnika” i tu nie tylko chodzi o drogę ale o najmniejsze elementy bytu nad którymi człowiek się zastanawia i powstają pytania.
Zdarzają się przypadki wśród ludzi, że szukają odpowiedzi na jedno pytanie przez całe życie…
Jeśli jest pytanie to i jest odpowiedź, patrząc na drugą stronę totalne przeciwieństwo. Sposób istnienia, myślenia i poruszania się wyeliminował pytania, jakże odmienny to stan istnienia…

masai-eirene-aniteri 2006-03-01 22:31:45
skomentuj (4) Powiadasz inne Dusze…
Być może, ale to „co było kiedyś” tkwi w nich nadal, przepojone tęsknotą w milczeniu
Wystarczy ciepło dłoni
Dotknięcie spojrzeniem
Ty znasz klucz, który idzie w uśmiechu
I wcale nie musi być pierzastej pościeli czy starej wiekowej słomy
Czy zielonej, leśnej polany spalonej letnim słońcem
Brakuje mi wieczorów w utuleniu i tych dźwięków sennych, Ty wiesz o jakie chodzi…
Spacerów, pod gwiazdami w powrocie do domu z nocnej zabawy, przez okolicę bezludną
Krzyków na całą okolicę, gdy kot zabłąkany, pośrodku nocy brykał po polu będąc potworem strasznym, co na życie niewieście nastaje
Dotknij mnie tylko….a ja już Ci pokażę Anioła;)
Dotknij mnie czule…

masai-eirene-aniteri 2006-03-06 21:00:00
skomentuj (0) Siostra Malakai…
Tak dawno to już było
Ona przyszła pierwsza by pamięć mą rozbudzić
Ukazując to co mi nieznane i tych z dawnych wieków
Postawiłem pytanie dlaczego Ty, odpowiedź była żartem „Bo nikt inny nie chciał, ale mówiąc już poważnie odpowiednia osoba do odpowiedniej osoby…”
Siostra Cesarzowej, ciekawa świata i ludzi, poznawanie jej napędem i pasją
Ciekawe cóż teraz porabia?
Czasami jest tak, że szczegóły zacierają się w naszej pamięci, cisza nocy przywołuje i podkreśla szczegóły, a nawet gdy nie ma ciszy wiele zdarzeń odtwarza się w moich myślach.
Jej Siostra podczas pierwszego spotkania, dużo opowiadała, a ja szedłem obok zastanawiając się „a czemu ja”, „dlaczego”, podczas tej rozmowy wiele rzeczy zaczynało nabierać innych barw. Stawiając pytanie dowiedziałem się co było między innymi powodem naszego spotkania, sprawiła ta odpowiedź lekką trudność Cesarzowej…
„Jestem Matką i jak każda matka martwię się o swoje dzieci, na pewno to rozumiesz.
W przyszłości może się tak zdarzyć, że któreś moje dziecko może zginąć…”

masai-eirene-aniteri 2006-03-08 22:24:15
skomentuj (0) Kiedyś, kiedyś, a może właśnie teraz…
Wchłonięty przez noc
Ciepłem dłoni* rozpoznany
Potrójnym światłem przeniesiony
Żarem przeciwstawię się bólowi**
Wiatrem mych intencji wyjdę mu naprzeciw***
Nurtem rzeki w fali tęczy
Wsączę szepty morza życzeń, a
Na zewnątrz uśmiech w cieple dłoni.

* „podczas wizji wytworzone ciepło, pierwsza część twego daru”
Ciepło przejawiało się w różnych sytuacjach, były chwile, kiedy gdzieś jadąc czułem się chodząco-jadącym ogniskiem.
Ilekroć siądę i zamknę oczy, widzę dwie latarnie, kilka lat temu spotkałem się ze znajomą, która ma szczątkowy dar, a jeżeli nawet coś więcej, to jej tryb życia nie pozwala na więcej…
Poszliśmy na piwo, knajpa w środku Rynku, siedzimy i rozmawiamy, jej dłonie wiele czują. Byliśmy małą atrakcją, możliwe że ktoś z boku zastanawiał się „co ona robi z tymi dłońmi”.
Jej dłoń nad moją dłonią, chwila koncentracji i odpowiedniego nastawienia i zaczęło jej brakować wzrostu bo musiała wstać…
Dziwiło ją to bardzo, mnie zresztą też, bo nigdy z czymś podobnym się nie spotkała.
** „zadanie”
*** „to nad czym musisz nauczyć się panować”

masai-eirene-aniteri 2006-03-08 23:16:00
skomentuj (0) Pamiętasz…
Pojechałaś kiedyś do Krakowa, to był ciężki dzień…
Chciałaś tej nocy wykrzyczeć swój smutek
Nie zastanawiając się wiele postanowiłaś, że napiszesz do kogoś
Znalazłaś w swoich zapiskach jakiś numer, ale nie wiedziałaś do kogo należy
Tak Życie pokierowało, że to ja dostałem wiadomość
I siedzi sobie facet w środku nocy, zastanawia się i głowi od kogo mógł to dostać
Twoje słowa wzbudziły we mnie odpowiedź…

…więc siądę i przejdę
Odnajdę
Myślą jasna dotknę
W nurcie rzeki zniknę
Bo to, co odnalezione
Nigdy niezgubione.

I wtedy było po równo, Ty zastanawiałaś się kto odpisał i dlaczego w ten sposób…

…a ja nadal każdej nocy dotykam Cię myślami

masai-eirene-aniteri 2006-03-09 00:12:27
skomentuj (1) Chwila z życia kropli wieczna jest w pamięci…
Czasami tak mam…majestatyczna bezgraniczność Wszechświata, a tu nagle… i mój pokładowy GPS wariuje i wszystko bierze „w łeb”…

Raz było to tak…

Wpadłem do „głowy” pewnego kloszarda i jego „bazy” gdzie się zatrzymał;), co się na słuchałem i po odczuwałem jego i tego co go otaczało…

Innym razem tak…

Czuję wiatr, stojąc na środku ogromnego placu, wpatruję się w swojego rozmówcę, przysiadł on na schodach jakiegoś pomnika, opowiadając mi o swoim życiu. Słuchając jego opowieści rozglądam się dookoła, w oddali dostrzegam kopuły Świątyń, przypominające zwieńczenia niczym jak Hagia Sophia…
Przechodzimy przez miasto, mój rozmówca pokaże mi gdzie mieszka. Trafiamy do miejsca usianego przez malutkie domki lepianki.
Klimat jest gorący, więc mieszkania są pod ziemią. Dach jego domu jest odsłonięty, a na powierzchni bawią się jego dzieci, śpiewają, machają i uśmiechają się do mnie…

Ostatnio…

Woda była krystalicznie czysta, promienie światła docierały na samo dno. Piasek czysty tu i ówdzie koralowce, otwarte morze, zarazem jakby pokój. Nad sobą w odległości kilkunastu metrów dostrzegam powierzchnię wody połyskującą w świetle słońca.
W pewnym momencie chcę wypłynąć, okazuje się że jakaś siła mi to uniemożliwia, po kilku próbach dociera do mnie fakt….
Nie żyję, podpływam do swojego ciała leżącego na dnie, sam ten fakt nie budzi we mnie jakiś gwałtownych uczuć, dostrzegam ludzi, a raczej duchy i nawiązuję z nimi rozmowę, wprowadzają mnie…. Nawet nie wiem jak bardzo chce mi się pić, dociera to dopiero do mnie wtedy gdy jakaś dziewczyna przynosi mi trochę gazowanego napoju i błogosławię ją za to „gdzie udało Ci się to zdobyć”
Później uczę się opanowywać oddziaływać na rzeczy, które zostawiłem za sobą, na tamten świat…
Uczucia jakie powstają gdy myślę, o tym do czego wrócić nie mogę…są nie do opisania.
Nie ma powrotu, to nie chwilowy wyjazd, to wieczność.
Najbliżsi…Dlaczego tak wcześnie…Przeogromna tęsknota, ale świadomość że tam nie można już wrócić tylko ją potęguje.
Ale zarazem czujesz siłę i nadzieję….”Nadzieja umiera ostatnia”

Szedłem z jakaś kobietą śmiała się widząc moje zachowanie, wznosiła oczy do nieba, gdy widziała moje wygłupy, gdy dotykałem mijanych ludzi.
Gdy dochodziłem do siebie, miałem trudności z określeniem czy jestem tu, czy tam….
Żyję, czy nie żyję…

„Prawdziwa Księga Południowego Kwiatu”

„Pewnej nocy Zhuangzi śnił, ze przemienił się w motyla…
Unosząc się beztrosko w powietrzu zapomniał, że jest Zhuangzi. Ale…
Kto tak chrapie?
Być może Zhuangzi jest motylem, być może motyl jest Zhuangzi…”
masai-eirene-aniteri 2006-03-14 22:33:06
skomentuj (0) Wielkość…
Ostatnimi czasy usłyszałem jak mówi się o Amadeo Modigiliani…za którymś razem, gdy usłyszałem więcej szczegółów z jego życia, pojawiła się we mnie myśl „Poświęcenie”.
Co jest miarą wielkości człowieka?
Można mnożyć wiele przykładów i określeń, ale wszędzie moim zdaniem pojawia się słowo „poświęcenie”.
Dla pasji, sztuki, dla drugiego człowieka, są też i negatywne znaczenia „poświęcenia”, ale zawsze to słowo jest związane z miarą człowieka.
Cytując pewnego Wielkiego Człowieka, jest coś jeszcze…
„Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący….”

2006-03-20 23:00:09

More
Last Updated on piątek, 18 Grudzień 2009 09:21

Czasami tak mam…majestatyczna bezgraniczność Wszechświata, a tu nagle… i mój pokładowy GPS wariuje i wszystko bierze „w łeb”…

Raz było to tak…

Wpadłem do „głowy” pewnego kloszarda i jego „bazy” gdzie się zatrzymał;), co się na słuchałem i po odczuwałem jego i tego co go otaczało…

Innym razem tak…

Czuję wiatr, stojąc na środku ogromnego placu, wpatruję się w swojego rozmówcę, przysiadł on na schodach jakiegoś pomnika, opowiadając mi o swoim życiu. Słuchając jego opowieści rozglądam się dookoła, w oddali dostrzegam kopuły Świątyń, przypominające zwieńczenia niczym jak Hagia Sophia…
Przechodzimy przez miasto, mój rozmówca pokaże mi gdzie mieszka. Trafiamy do miejsca usianego przez malutkie domki lepianki.
Klimat jest gorący, więc mieszkania są pod ziemią. Dach jego domu jest odsłonięty, a na powierzchni bawią się jego dzieci, śpiewają, machają i uśmiechają się do mnie…

Ostatnio…

Woda była krystalicznie czysta, promienie światła docierały na samo dno. Piasek czysty tu i ówdzie koralowce, otwarte morze, zarazem jakby pokój. Nad sobą w odległości kilkunastu metrów dostrzegam powierzchnię wody połyskującą w świetle słońca.
W pewnym momencie chcę wypłynąć, okazuje się że jakaś siła mi to uniemożliwia, po kilku próbach dociera do mnie fakt….
Nie żyję, podpływam do swojego ciała leżącego na dnie, sam ten fakt nie budzi we mnie jakiś gwałtownych uczuć, dostrzegam ludzi, a raczej duchy i nawiązuję z nimi rozmowę, wprowadzają mnie…. Nawet nie wiem jak bardzo chce mi się pić, dociera to dopiero do mnie wtedy gdy jakaś dziewczyna przynosi mi trochę gazowanego napoju i błogosławię ją za to „gdzie udało Ci się to zdobyć”
Później uczę się opanowywać oddziaływać na rzeczy, które zostawiłem za sobą, na tamten świat…
Uczucia jakie powstają gdy myślę, o tym do czego wrócić nie mogę…są nie do opisania.
Nie ma powrotu, to nie chwilowy wyjazd, to wieczność.
Najbliżsi…Dlaczego tak wcześnie…Przeogromna tęsknota, ale świadomość że tam nie można już wrócić tylko ją potęguje.
Ale zarazem czujesz siłę i nadzieję….”Nadzieja umiera ostatnia”

Szedłem z jakaś kobietą śmiała się widząc moje zachowanie, wznosiła oczy do nieba, gdy widziała moje wygłupy, gdy dotykałem mijanych ludzi.
Gdy dochodziłem do siebie, miałem trudności z określeniem czy jestem tu, czy tam….
Żyję, czy nie żyję…

„Prawdziwa Księga Południowego Kwiatu”

„Pewnej nocy Zhuangzi śnił, ze przemienił się w motyla…
Unosząc się beztrosko w powietrzu zapomniał, że jest Zhuangzi. Ale…
Kto tak chrapie?
Być może Zhuangzi jest motylem, być może motyl jest Zhuangzi…”

2006-03-14 22:33:06

More
Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , , ,   |  Posted under marzec 2006  |  Comments  Możliwość komentowania Chwila z życia kropli wieczna jest w pamięci… została wyłączona
Last Updated on piątek, 18 Grudzień 2009 09:20

Czy trzeba koniecznie być nad oceanem, by zobaczyć tętniącą życiem lagunę?

Wystarczy włączyć video lub kino domowe, by tam się przenieść. Albo jeszcze prościej, włączyć wyobraźnię…

Zamknij na chwilę oczy i przenieś się w sam środek laguny. Znasz ten świat bardzo dobrze. Błękitna toń, kolorowa roślinność mieniąca się wszystkimi odcieniami barw i mnogość różnorodnych ryb. Od szarych, niczym niewyróżniających się ławic, po bajecznie kolorowe, wywołujące okrzyk zachwytu, lub głośny śmiech cudacznością swojego wyglądu.

A między nimi pływają przyciągające wzrok swoim majestatem, płynnością ruchów, – ale już nie tak liczne – osobniki. Gdzieniegdzie przemknie kilka wesołych delfinów wprowadzających świeżość i ruch w tej społeczności. Są lubiane i akceptowane przez wszystkich – to wesołki i rozśmieszacze. Czasem pojawiają się również bandy rozbójników i wandali, kierujące się swoimi zasadami i swoimi prawami – rekiny. Cała społeczność wystrzega się kontaktu z nimi, nie będąc nigdy pewna, kiedy zaatakują… Błękitna Planeta Oceanu Wszechświata…

Tak, nie ocean i nie lagunę opisywałam. Ławice szarych, wiecznie spieszących się ludzi, przemykających ukradkiem, bądź potrącających innych, tak samo zmęczonych i zagonionych. Przyciągające oczy kolorowe ubiory młodych ludzi chcących w jakiś sposób wyróżnić się z tłumu i inni, którzy swym wyglądem fizycznym wywołują u rówieśników śmiech i niewybredne żarty.

Laguna potrzebuje ich wszystkich, by mogła prawidłowo funkcjonować.

Odruchy zwierzęce, które dobre były w epoce, kiedy mózg człowieka był niewielkich rozmiarów, (który do dziś mamy jako pozostałość), były dobre i pożądane w czasach zdobywania pożywienia, zagrożeń ze strony większych zwierząt, ale nie dziś w XXI wieku, gdzie o żywność jest o wiele łatwiej, mieszkania zamykane są na klucz, nie trzeba pilnować ognia, który chronił i ogrzewał.

A człowiek dalej walczy niczym ślepe zwierzę, które wietrzy niebezpieczeństwo, ale nie wie, z której strony nadejdzie, bo mu węch ździebko przytępiło wraz z rozwojem mózgu. Zamienił kamień, maczugę, czy oszczep na kastet, but, słowa raniące, intrygę, Internet. Wyśmiewa poglądy innych, niczym lew walczy słowem o dominację. Po co? Czyżby strach przed zranieniem wywoływał agresję?

Czasem obserwuję społeczność pseudoczatów ezoterycznych. Wampiryzm i walka o dominację. Po co? Komu to potrzebne? Czyżbyśmy żyli w ciągłym stanie regresji, cofającym nas do początków ewolucji? Ludzie spontanicznie cofają się w czasie na widok przedmiotów, widoku twarzy, albo sytuacji, w których znaleźli się w danej chwili. Nie potrafimy inaczej rozmawiać, gdy jesteśmy w grupie (wypadałoby napisać w stadzie), jak poprzez złość, dominację i strach. Niczym u Pawlaka z polskiej komedii „Sami swoi” – sprawiedliwość i racja musi być po mojej stronie. Jeszcze tylko granat w dłoń… I walczymy do upadłego, tylko noże dać w dłonie, żeby było widać krew bryzgającą na wszystkie strony. Uwielbiamy to, zwłaszcza w sieci, gdzie nikt nam w oczy nie spojrzy, gdzie możemy wyżyć się na niewidzialnym znajomym/nieznajomym, wyprojektować na innych nasze braki i nasz strach, odreagować to, czego sobie najczęściej nie uświadamiamy…

Uczmy się żyć tak, żeby innym chciało się żyć obok nas. Nie zabierajmy innym przestrzeni życiowej – wystarczy jej dla wszystkich, dla maluczkich i wielkich, dla głupich i mądrych, dla menela i miliardera. Wszyscy są ważni i wszyscy potrzebni, inaczej większości z nas nie byłoby tutaj. Nie przyszliśmy tu po to, żeby nam było dobrze, ale żeby czuć się potrzebnym i nie żyć jak pasożyt, bo gdyby miało tak być, Stwórca stworzyłby od razu pasożyta, nie trudziłby się nad stworzeniem czegoś tak skomplikowanego i tak precyzyjnego, jak ciało ludzkie. Każdy tu ma swoją misję do spełnienia i nie zależy to wcale od hierarchii społecznej w materialnym świecie, ale od stopnia trudności granej roli życiowej. Nie pieniądze są miernikiem wielkości. Matka Teresa nie miała nic, prócz wielkiej miłości dla ludzi. Najbogatszy człowiek ma wszystko… prócz miłości dla ludzi.

More
Tagi: , , , , , , , , , , , , , ,   |  Posted under Przemyślenia - psychologia na co dzień  |  Comments  Możliwość komentowania Ocean została wyłączona
Last Updated on czwartek, 19 Marzec 2009 08:57

Przyszłaś, choć nie chciałaś
Władczyni z ukrytym imieniem
Czas przyszedł na Twe odejście
Kto Cię zastąpi?
Kim będzie Ta, która wszystkiego będzie się dopiero uczyć?
Jej początek wykwitł z Naszego spotkania
Pierwsza Naznaczona po wiekach człowieczeństwem
Stanie się Władczynią, by kiedyś po kilkudziesięciu wiekach
Odejść w bezkres Wszechświata
Spoglądam w niebo, ale czy Twój dom odnajdę?
Która to gwiazda jest Twym ukojeniem…

2005-03-23 19:21:40

More
Tagi: , , , , ,   |  Posted under marzec 2005  |  Comments  Możliwość komentowania Nieznana konstelacja… została wyłączona
Last Updated on czwartek, 5 Marzec 2009 08:06

Straszne rzeczy dzieją się w świecie wróżek, jedna taka Wstręciucha postanowiła przejąć władzę nad innymi, a jak to w bajkach bywa mogła powstrzymać ją tylko jedna Wróżka, ale żeby nie było za łatwo ta akurat cierpiała na brak skrzydeł.
W decydującym momencie Ropuchoidalna ( pod względem charakteru, nie ubliżając ropuchom) wróżka rzuciła czar na swą przeciwniczkę, no i oczywiście tamta zaniemogła, stając się bezwolnym narzędziem w rekach Tyranki, no coś ala zombiaczek;)
Słowa, które obudziły ją z letargu, wypowiedziała jej przyjaciółka.
„…Obudź się…zrób to dla przyjaciół, których jeszcze nie poznałaś.”
Morał z tego taki, że stare konie czasami oglądają bajki.

Tu mała retrospekcja, zaglądam w swoją przeszłość. Pisząc nadal w konwencji bajkowej byłem rekinem, który w ciagu kilku ruchów ogona wiedział czy warto łapać daną rybkę i jaką technikę zastosować aby połów był sycący.
A tu masz szat prast, bum i dum, a tak naprawdę, te wyrazy dźwięko naśladowcze;) to tylko majaki wyobrażni.
Przeznaczenie stanęło mi na drodze, co zresztą mogliście już we wcześniejszych rozdziałach poznać.
Jest to znana prawda od początków początku – Najważniejsze rzeczy dzieją się w cichości serca.
Wróciłem, czyniąc zdziwienie wśród Światów, jak to zwykle bywa gdy wpada do nas całkowicie nieoczekiwany gość.
Nie powiem, że było łatwo, i że dalej będzie łatwo. Przechodząc różne Miejsca, nawet te ponad Prawami Wszechświata odzyskuję siebie…
Gdy przyjdzie taka chwila w Twoim życiu, że staniesz na rozdrożu zastanów się, bądź jak ta maleńka Wróżka z bajki…

„…Obudź się…zrób to dla przyjaciół, których jeszcze nie poznałaś.”

2005-03-14 22:04:27

More
Tagi: , , , , , , , , , ,   |  Posted under marzec 2005  |  Comments  Możliwość komentowania Za siedmioma rzekami , za siedmioma górami… została wyłączona
Last Updated on czwartek, 5 Marzec 2009 07:59

Pewnego razu na Dachu Świata, żył sobie Olbrzym. Był tak ogromny, że jednym ruchem swojej ręki równał góry i zamki. Gdy tak zapamiętale pracował spodobało mu się jedno skaliste wzgórze,  z którego zrobił sobie hełm po czym wybrał się na Wędrówkę.
Kierował się w dół do Innego Świata, roztaczały się przed nim błękitne tarasy, były za małe dla niego aby mógł nimi swobodnie schodzić, wybrał więc drogę jak niczym alpinista mając wciąż przed oczami bezdenna przepaść.
Nagle pojawił się przed nim kościany rycerz, pyszny i pewny swego, prowokował naszego bohatera.
Po co mam się rozpraszać na takie indywiduum zastanawiał się i szedł sobie dalej, przeciwnik wciąż nie odpuszczał, no cóż Olbrzym machnął od niechcenia ręką, co zdecydowanie na stałe wykluczyło rycerzyka z opowieści.
Schodził coraz niżej , teraz drogą były ogromne meble, tutaj jeszcze bardziej musiał być uważnym i ostrożnym , aby nie odpaść od ściany.
Gdy wreszcie jego wędrówka dobiegła końca i poczuł pod stopami Dolny Świat okazało się, że całe to jego zejście i wędrówka otworzyły drogę do Podziemnego Świata.
Niektóre meble poprzewracały się, ponieważ nie wytrzymała podłoga i pękła odkrywając to co do tej pory było ukryte, okazało się że od wieków nikt o nią nie dbał.
W jakiś czarodziejski sposób nasz bohater będąc na powierzchni podróżował duchem do Podziemnego Świata, gdzie wśród pościgów, ucieczek i rozmazanych cieni przemierzał miejsce które było rozkładem.
Po powrocie Olbrzym spotkał pewną Istotę, dostał od niej kilka wskazówek. Padły słowa „Jak myślisz po co tutaj jestem. Jestem aby pomóc Ci się określić…”

More
Tagi: , , , , , , , , , , , , , ,   |  Posted under Opowieści z Niejednego Snu  |  Comments  Możliwość komentowania Olbrzym została wyłączona
Last Updated on niedziela, 23 Listopad 2008 12:42

    Copyright by Śniący 2010
Przejdź do paska narzędzi