Mówię prawdę…

Pamiętam, jak patrzyłam Ci w oczy i powtarzałam, że dam radę… Wtedy w to tak naprawdę w pełni nie wierzyłam. Po prostu mówiłam to, co czułam, że w tym momencie powiedzieć powinnam… Od tamtej pory minęło już trochę czasu i teraz mówiąc te słowa wiem, ze mówię je w pełni świadomie. Z pełnym przekonaniem, że Dar i Połączenie da nam tyle mocy by wygrać walkę o… prawdę i szczęście.
Czy boję się tej walki? Chyba tak, ale mam ufność ukrytą w Tym, który nas odkupił i zjednał – odrodził. On nas wesprze i poprowadzi. A my… przetrwamy wszystko.

2004-12-16 21:32:59

Ukąszenie Kalai…

Jedno słowo zmieniające znaczenie zamknęło Cię i stanął mur pomiędzy nami
Wzburzenia fale uniosły w ciszę mnie
Stałem się smutkiem, pamiętnymi słowami Twoimi pocieszany
Pamięci zapewnień ponad wszystko
Życie i śmierć
W braku żalu
Choć smutek wypijał nadzieję
Sercem kierowany stawałem się bliższy Tobie

Drogą do Twojej wolności była rozmowa z Kalai
Spróbuj rozmawiać z lwem i nie stać się jego obiadem
Smutek i rozpacz czynią każdego otwartym na ostre kły
Nadzieja i wiara z miłością spleciona w jedwabnym sztandarze
Stają się tarczą i drogą
Z bólu do nadziei błysku Twojego powrotu
Ta która przyszła otworzyła możliwość
Niewielu dostępną, Jej i Starszym.
Uwolniłem Makaszę…

2004-12-05 13:04:27

Analiza snu

Sen
Rzadko się zdarza że czuję się jak zwierzyna łowna. Tropiony, śledzony jak zaszczuty pies. Tak było podczas wędrówek nocnych. Ciężko mi określić czym lub kim była organizacja z którą działałem, lub działała na mnie (ze mną??), ważne że biegłem po znanych ulicach, choć nie były takie same. Zgubiłem gdzieś po drodze zegarek, ciężki, zdobiony, do którego byłem przywiązany. Ale wcześniej okazało się że w tym oto zegarku ktoś zamieścił truciznę, która uruchomiła zatrutą igłę. Mechanizm był prosty. Pod guzikiem stopera.
Wielki czarny facet ciągnie mnie za ramię, odciąga byle dalej.. Czuję ból w ramieniu, patrzę na niego nieprzytomnie a on krzyczy że podał mi antidotum, że musimy uciekać bo oni są blisko, nie ma czasu do stracenia. Nie docierało do mnie wiele z tego co on mówił. Obsesyjnie po głowie chodziło mi znalezienie zegarka. Mówię mu o nim, próbuję się wyrwać, – Chłopie on był zatruty, był tylko narzędziem wykorzystanym tylko dlatego że miałeś go przy sobie. Zapomnij o nim! ; jednak mój upór maniaka był dużo silniejszy. Udało mi się wyrwać i zacząłem pędzić przed siebie na złamanie tchu, byle dalej od tego olbrzyma. Zeskoczyłem z chodnika, patrzę a w ziemi zakopany sponiewierany leży mój zegarek. Gniew we mnie wezbrał, kto śmiał się tak urządzić moją rzecz! Rozerwana bransoleta, pęknięte szkiełko. Przymierzam go na rękę, sprawdzam czy stoper dział, czy w ogóle jakieś funkcje działają.
I nagle jak grom z jasnego nieba nadchodzi zrozumienie. Olbrzym miał rację. Rzucam z obrzydzeniem zegarek, rozglądam się wokół siebie.
Nagle poczułem lęk, poczułem się osaczony niczym zwierzę. Obudziłem się i zacząłem się rozglądać czy coś mi nie grozi. Po chwili zapadłem znowu w sen nie dający wytchnienia.

Trafiłem z pod deszczu pod rynnę . Było nas parę osób, miejsce wyglądało niczym miasto podczas wojny. Ruiny, palące się domy, stare płoty. Ogólnie obraz nędzy i rozpaczy. Szukaliśmy schronienia. Trafiła nam się stara przyczepa kempingowa, i poczuliśmy się znośnie bezpiecznie. Tu dowiedziałem się dlaczego tak istotne jest abyśmy się schronili pod dachem. Nasz prześladowca dysponował techniką pozwalającą zlokalizować każdą osobę. Niezależnie gdzie były. Jedyne schronienie dawały dachy i ściany. „promień” nie mógł się przez nie przedrzeć. Tak mi mówiono. Siedzimy rozmawiamy, moi towarzysze opowiadają mi co się dzieje. Jak się nazywają poszczególne „urządzenia”. Te przed którym się chowaliśmy nazywało się „radarem” cokolwiek to oznaczało. W pewnym momencie ziemia zaczęła drżeć. Nasze schronienie trzeszczeć. Już chciałem uciekać bo obawiałem się że to trzęsienie ziemi, ale mówią mi towarzysze ze to radar rozpoczął swoją prace. Ale mam się nie przejmować bo nie „widzi” przez ściany. Dla większej pewności schowaliśmy się poniżej linii okien. Gdy drżenie ustąpiło, ciepło odeszło, a oślepiające światło zgasło, myślałem że już jestem bezpieczny. I to był mój błąd. Przez przypadek miałem wgląd w obraz moich prześladowców. I zobaczyłem coś co mnie przeraziło. Znali naszą pozycję, a kryjówka wcale się nie okazała bezpieczna. Zacząłem szybko uciekać, i tu zastał mnie poranek…

Analiza snu
„Rzadko się zdarza, że czuję się jak zwierzyna łowna. Tropiony, śledzony jak zaszczuty pies”…

Co Cię osacza, że czujesz się jak zaszczuty pies? (sytuacje rodzinne, zawodowe, towarzyskie). Co nie pozwala Ci spojrzeć w przyszłość z ufnością, dlaczego Twój czas (zgubiony zegarek) jest skażony trucizną i kto go zatruł, ewentualnie zatruwa? Dlaczego nie przyjmujesz pomocy z zewnątrz od kogoś, kto Ci ją oferuje a kogo widzisz jako olbrzyma, lecz lekceważysz słowa prawdy i uciekasz przed nimi?

Zrujnowane miasto to stan Twojego wnętrza. „Schronienie dawały dachy i ściany”. To wyraźna wskazówka, gdzie odnajdziesz swoją siłę i oparcie.
„Przyczepa campingowa” to tymczasowe, kruche schronienie, któremu nie ufasz, ponieważ wiesz, że jakkolwiek będzie to solidna budowla, i tak Cię odnajdą twoi prześladowcy, więc bez przerwy uciekasz przed samym sobą do utraty tchu, zamiast poszukać w sobie oparcia i siły a nie zdawać się na innych, „lepiej wiedzących”.

Przestań uciekać, stań twarzą w twarz z tym co Cię osacza i nie pozwala iść naprzód. Czasem trzeba cofnąć się wstecz, uzdrowić to, co nas przeraża i zmusza do ucieczki, żeby móc przywrócić energię swoim obecnym działaniom.

Ucieczka przed problemami, które Cię osaczają jest tymczasowym działaniem, które i tak kiedyś wróci i uderzy ze zdwojoną siłą. To Ty rządzisz w swoim domu a nie prześladowcy z zewnątrz, którym pozwalasz na rządzenie w nim.

Przy herbacie, w rykoszecie jesiennego słonca…

Drogą mi gwiazdy
Gwiazdozbiór Trzech Klejnotów mym sztandarem
Uskrzydlony marzeniem dzieciństwa
Przemierzam przestrzenie
Zachwytem lotu
Pamięcią całą
Odkrywam Wszechświat
Słonecznym wiatrem gnany
Przesiąknięty oddechem Wszechducha
Wychodzę na spotkanie życia…

2004-11-20 17:38:32

Krew z krwi…Patro kaj filo

Dałeś mi życie
Broniłeś go w jego początkach
By później je zniszczyć
I odejść zabierając swą bliskość
Żyłeś z nadzieją ponownego spotkania
Przyszedłeś…
To wszystko tak dziwne…
Swoimi krokami wyprzedza myśli
Sądzisz, że zdążysz dogonić to, co się wydarza?
Mi jakoś się nie udaje i ciągle mnie zaskakuje
Doświadczeń przybywa
Czasami myślę „jak to…?”
I dziwię się, że jestem pośród zawieruchy zdarzeń
Zachowując pamięć, gdy inni ją tracą…
Ile tych myśli-pytań będzie jeszcze, nie wiem
Nie zatrzymując się
Nie odwracając
Żyjąc, to co Podstawą odnajdę…

2004-11-02 08:21:3

Tylko będąc sobą mogę być kimś…

Pamiętam, jak byłam mała, moja prababcia po której odziedziczyłam Dar Medium zawsze powtarzała mi bym nigdy nie wykorzystała go dla służenia złu, bo pamięć tego będzie ranić mą Duszę… Gdy dorosłam zapomniałam o tym na pięć lat. Dopiero teraz, kilka dobrych lat po wyjściu z Świata Piekielnych Władców zrozumiałam, że miała rację. Dopiero teraz widzę, że wzmocniony Dar Medium o jeszcze większe Moce pochodzące z różnych światów, zwiększona wiedza o „Białą” i „Czarną” stronę Istnień i Możliwości czasami tak naprawdę więcej zabiera niż daje… Biedni ludzie, którzy myślą, że mając pewną wiedzę, zdolności i umiejętności, czując się pewnie w tym czym dysponują mogą zawojować Światami, Istotami, Energiami. Tak naprawdę wszystkie one dają się zawładnąć tylko na moment, by potem powoli i stopniowo przejmować panowanie nad człowiekiem zasłaniając jednocześnie mu oczy na to, że z „pana” stał się niewolnikiem… Przebudzenie boli, ale uwalnia i daje prawdziwą Moc i Wiedzę…

2004-10-07 18:04:12

Jak niezwykłe jest to, że świadomość zaczyna akceptować niewytłumaczalne…

Ty, ja, wszechświat… Nie tylko My śnimy ten sen, ale także ci, którzy idą prawdziwie z Nami i obok Nas. Jeszcze nie rozumiesz, że nie tyle my jesteśmy wybrani, co powołani do tego, czego jeszcze nie da się nazwać w kilku zdaniach? Każdy człowiek zrodzony jest z pewnym ładunkiem Daru i drugim ładunkiem Charyzmatu, i to właśnie od niego zależy, który z ładunków będzie rozwijał. Ja nie podpowiem Ci, który ładunek Ty powinieneś rozwijać, bo każdy powinien sam wybierać i doświadczać efektów swego wyboru. Nie można bać się tego, co jest w środku Nas jako ludzi, nie można też nazywać tego inaczej niż właściwie mimo, że nie zawsze słowo kluczowe jest nam zrozumiałe. Nie wolno szukać definicji zamykając się na odczuwanie. Tylko czując potrafimy naprawdę istnieć. Spójrz na ptaki… One nie zawsze myślą, czasami po prostu działają pozwalając wiatru się sobą sterować, ufają wtedy emocją chwili i nigdy na tym się nie zawodzą, w przeciwieństwie do nas- ludzi, którzy jakże często przeceniamy siłę umysłu.
Tak naprawdę tylko sny są rzeczywiste. Cała reszta jest iluzją świata wytworzonego przez nas, a nie w nas tak naprawdę.

2004-10-07 18:03:25

Test na człowieczeństwo…

„Nie wolno się bać. Strach zabija duszę. Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie. Stawię mu czoło. Niechaj przejdzie po mnie i przeze mnie. A kiedy przejdzie, obrócę oko swej jaźni na jego drogę. Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. Jestem tylko ja.”
Responsorium litanii
Bene Gesserit F.H.”Diuna”

Rozpoczyna się historia Muad’Diba.
Pojawia się Matka Wielebna z gom dżabbar, plus małe, czarne i „niewinne” pudełko, a w tle przemyka legenda o Kwistaz Haderach.

Nie raz czytałem tą powieść, z każdym słowem przenosiła mnie w swój świat, czytając, odczuwałem go.

Nigdy bym nie przypuszczał, że to co teraz doświadczam stanie się „moją” rzeczywistością.
Żyjąc i próbując różnych smaków życia, przez większość czasu rozmijałem się z Drogą…
Pewnego wieczora odwiedziło mnie Przeznaczenie i dotknęło mnie swoim „gom dżabbar”.
Czy idziesz dalej drogą zniszczenia samego siebie…
Czy przełamiesz starożytne pieczęcie, stając się tym kim powinieneś…

„Czarne pudełko” pojawia się w następnym akcie.

Przychodzą chwile, że to wszystko wydaje mi się snem, ale co to za sen, skoro Ty tez go śnisz…
Nachodzą mnie wtedy myśli o „czarnym pudełku”, analogia do tego czego doświadczamy.
Nosi ono w sobie doświadczenie bólu, nieodłącznego elementu bytu.
Wszystko rozgrywa się jakby w hermetycznym świecie, nic nie przenika na zewnątrz.
Wszystkie światy rozgrywają się w Nas, a ilu jest takich z tego świata, którzy wiedzą o tym.

Obdarowani i wybrani…
Przychodzą milionami istnień oddzieleni w czasie i przestrzeni…
Ty i ja, a każdy gra podwójną rolę, walczymy o owoce Pełni.

2004-09-27 08:30:29

Pustkę wypełnij głębią…

Przyszedłeś na świat by zdobyć świat własnych odczuć, myśli, mocy i możliwości, energii i właściwości nie ubranych w słowa i definicje, bo czasami ludzki umysł jest pustką w porównaniu z darem ukrytym w podświadomości…
Przeceniając siebie umniejszasz dar i moc tkwiącą w Tobie. A ona nigdy w pełni nie jest do okiełznania. Jest jak udomowiony lew, który w każdej chwili może ugryźć. Źle pojmowana i sterowana energia- moc- istota z czasem może zapanować nad tym, który nią się posługuje. Wszak my jako ludzie jesteśmy ograniczeni oni- one- ono nie…. Żyjąc pamiętaj, że wobec tego, co nieznane w pełni i nieokreślone jawnie i jasno zawsze bądź jednocześnie, jak uczeń i nauczyciel w jednym. Ci, którzy przeceniają swą moc, sądzą że nieokiełznane, niepoznane, ponad naturalne i ponad mentalne zmieni swoją formę i stanie się spokojnym narzędziem w ich dłoniach są, jak ślepi głupcy i jako tacy zostaną przejęci przez ową formę, a oni z „ panów” staną się marniejszą konstelacją istnienia niż niewolnicy.

2004-08-13 16:53:26

Ty nie musisz rozumieć…

Ty nie musisz rozumieć wystarczy byś czuł. Byś pozwolił tysiącom istnień i bytów, energiom i mocą wypełniać cię i wyklejać Twe wnętrze pięknym witrażem dobra i wiedzy, umiejętności i zdolności…. właściwości ponadzwyczajnym….
Ona przybyła będąc Nefrą wszystkich niewiast z wszystkich istnień tych które godne były nosić imię Nefretete. Przyszła by ochronić Cię przed wrogiem Twego daru i własności jaką nosisz w sobie. Jej ( własności) jeszcze nie określaj. Niech ona w Tobie dojrzewa by wydać owoc godny Twego powołani. Nie zmarnuj tego co masz i rozwiń to co otrzymałeś…. Bądź godny imienia jakie nosisz. Wszak w każdym imieniu jest ukryte przesłanie tego kim jest i do czego zmierza jego właściciel…
Modle się w ciszy mego wnętrza by każdy odkrył to kim jest i kim ma się stawać, by znalazł i stał się godny daru jaki w sobie nosi bez względu na to czy go rozumie….

2004-08-13 16:53:02

Scalenie pamięci – Carlos Castaneda „Aktywna Strona Nieskończoności”

„Don Juan ubolewał nad tym, że mężczyzna czarownik, który jest nagualem, siłą rzeczy musi być rozszczepiony z powodu ogromnej masy energetycznej. Powiedział mi, że każda cześć naguala przeżywa określony wycinek całego zakresu jego działania i ze to, co przeżył on w każdym takim wycinku, musi pewnego dnia połączyć w pełny, świadomy obraz wszystkiego, co się wydarzyło w całym jego życiu. Patrząc mi w oczy, rzekł wówczas, że doprowadzenie do takiego scalenia trwa całe lata, a słyszał nawet o takich nagualach, którzy nigdy świadomi nie ogarnęli pełnego zakresu swego działania i żyli w stanie rozszczepienia.”

Ostatniej nocy zasypiałem zadając sobie właśnie pytanie, jak doprowadzić do większej świadomości w śnieniu, dokładniejszej pamięci wydarzeń jakie mają tam miejsce.
Castaneda przeżywał rozterki bo wiele z wydarzeń, których doświadczał w momencie „podwyższonej świadomości” było dla niego niedostępnych.
W tym miejscu nawiązuję do pamięci śnienia, ciężko jest z tym jak dowiadujesz się, że „coś” zrobiłeś, uratowałeś kogoś robiąc to w sposób, na tyle brawurowy, że większość mogła by przypłacić to życiem. Chyba większość z nas woli być świadoma swoich czynów, a nie dowiadywać się o tym od osób trzecich i to w dodatku nie-ludzi;)
Wracając do głównego wątku, zasnąłem stawiając pytanie dotyczące scalenia pamięci, co powinienem zrobić, gdzie szukać odpowiedzi.

Noc przyniosła odpowiedz
Próba ucieczki
Po cześć wiem co przyniosła, po części dowiem się z czasem.

Próba ucieczki

Było nas kilkoro wychodzących z długiego tunelu, czas był zbliżony do późnego wieczora lub wczesnego ranka.
Zanim wyszliśmy dobiegła do nas dwójka lub trójka dzieci.
Miałem dystans do nich i nie ufałem im, można było by pomyśleć co to za miejsce, że dzieci mogą budzić nieufność.

Okazało się po chwili, że jesteśmy w czymś, w rodzaju więzienia i będziemy lada moment uciekać. Możliwe, że nie chciałem aby były przy tym wszystkim dzieci i stad moje zachowanie.
W niewielkiej odległości przy wyjściu z tunelu stało więzienne ogrodzenie, każde z nas pobiegło w swoją stronę by samodzielnie je sforsować.

Nie podobała mi się cała ta sytuacja, to tak jakby, to wszystko było nieprzemyślane i nie przygotowane, pomimo tych rozterek zacząłem się wspinać.
Ogrodzenie było trójwarstwowe, wspiąłem się najszybciej z uciekinierów, ale trzecia zewnętrzna warstwa ogrodzenia była pod napięciem, musiałem bardzo uważać aby nie zostać skwarkiem zawieszonym na drutach. W momencie jak juz znalazłem sposób na uniknięcie niebezpieczeństwa i powoli schodziłem po drugiej stronie ogrodzenia, pojawił się jakby obserwator, który stwierdził, że „głośno uciekam”.

Pomimo tego napięcie i cała atmosfera jaka towarzyszyła ucieczce nie opadła ani na jotę.
Będąc już na wolności nie wiedziałem w którą stronę mam uciekać, super przygotowanie ucieczki apropo moich wcześniejszych obaw co do całych przygotowań.
Słuchając podpowiedzi i okrzyków współuciekienierów , postanowiłem biec w stronę lasu, po obydwu stronach miałem białe ogrodzenia, tak jakby cały ten teren był wielkim kompleksem więziennym.

W pewnym momencie mój bieg staje się chodem ,nie mogę się poruszać, w pierwszej chwili nie wiem co się dzieje, niewidzialna siła utrzymuje mnie w miejscu.
Rozpacz moja i moich towarzyszy, którym się nie udało się sforsować ogrodzenia była tak przejmująca, że pamiętam ją wciąż jak żywą.

Znalazłem się ponownie za ogrodzeniem, żadnego strażnika, jakby wszystko było zautomatyzowane. Zebraliśmy się w małej grupie dyskutując o porażce i konsekwencjach, okazało się że pozbyłem się urządzenia namierzającego mnie ale jak widać to nie wystarczyło.
Przyprowadzono małego chłopca , który wedle słów moich towarzyszy był ze mną powiązany na wypadek ucieczki, gdybym uciekł jego serce by stanęło. Gdy to usłyszałem uzmysłowiłem sobie dopiero, że moje serce jest w dziwnym stanie tak jakbym zamienił się sercem z kolibrem, kto wie co by się stało gdybym uciekł.
Praca serca była ostatnim zapamiętanym elementem tych wydarzeń.

Piękna, która przybyła…

Droga Kuzynko wiele lat się nie widzieliśmy, wiec stąd mój lekki dystans.
Ten letni wieczór był ważnym spotkaniem, zamieniliśmy kilka słów, jak to w rodzince i ciagle sie dziwiłaś dlaczego „Piękna, która przybyła” się mną zainteresowała.
Gdy już dotarło do Ciebie, że Ona przybędzie i to w jakim celu…
Podzieliłaś się tym ze mną,po tym Twoje zachowanie przełamało wszelki dystans we mnie, wobec Ciebie.
Ty rozumiałaś w pełni wielkość tego wydarzenia…co objawiało się bieganiem i gestykulacją, przygotowywaniem wszystkiego na Jej przyjście.
Zaraziłaś mnie swoim entuzjazmem, cieszyłem się widząc, Twoją radość i dumę.
Ja mogłem tylko starać się sobie to wszystko wyobrazić, podawałaś mi porównania ale i tak ludzki sposób myślenia tego nie obejmie.
Nie zapomnę Twojej miny i spojrzenia, przygotowywania małych szczególików…

Przybyła… Nefretete

Wszyscy myślą, a ja wiem…

Jakże głupi są ci co myślą, że mediualizm jest wielkim darem. To brzemię które z czasem męczy…. Jakże bardzo bym chciała by spadło. Bym kładąc się spać nie zostawała wyciągana na wyprawy przez duchy, istoty, demony, światy i energie…. Bym nie musiała widzieć i odczuwać aż tyle, czasami bezwiednie, w czasie i miejscu nie przeze mnie, a przez innych wybranym. Chciałabym po prostu na moment być tylko sobą….
Pamiętam, jak byłam mała, częściej miałam za towarzysza jakąś istotę ( bez określania jakiego typu lub nacji) lub ducha niż żywej i realnej osoby…. Dopiero później nauczyłam się rozróżniać kto kim i po co… Dopiero później nauczyłam się tym darem posługiwać i kierować, a teraz? A teraz wolę to wszystko zapomnieć, całą tą zdobytą okultystyczną, spirytystyczną, metafizyczną wiedzę wykreślić i stać się zwykłą kobietą…. Utracić ten dar nawet za cenę słów wypowiedzianych przez kogoś do mnie ty nic o tym nie wiesz, nie znasz się…. Bo i nie chcę się już znać!!!! Chcę tylko znać się na życiu….. Ale nie mogę…. Jestem Dzieckiem Wiatru i Emocji, Szafarką Miladei, Panią Naderatii, Eirene Sen. Nie da się więc oszukać przeznaczenia….. A Ty jesteś…… ciiiiiii……. jeszcze nie dziś. Najpierw jeszcze bardziej musisz się rozbudzić w sile i mocy……
Pamiętaj Twe wiersze są przepowiedniami tego, co przed Tobą i co za Tobą…..

2004-08-05 14:11:51

Piąta brama pustki, gdzie nie kwitną kwiaty nienawiści…

Przeszłość…
Dostałem wiadomość od sprzymierzonych światów, że walczysz z demonami mojego wczoraj.
Jak tylko mogłem najszybciej znalazłem się przy Tobie.
Migotałaś nie mogłem nic zrobić, bezsilność wsączała się we mnie.
Przez bramę przeszedł jeden z książąt Mroku.
Ból rozpuszczony w morzu bezsilności.
Niby zwykła rozmowa, tłem walki w krainach Mroku.
Wierzyłem w Twoje Serce i w tym się utwierdzałem…
Choć uwięzione, to zawsze wolne bez względu na wszystko.
Gdy to się stało ból wdarł się rzeką.
Ostatnia gaśnie nadzieja!
Pożegnanie przeniknęło mnie do głębi i wtedy gdy koniec nadszedł…pojawiła się możliwość…
Godzę się na podróż,określoną w czasie, On wie, że będzie to dla mnie ciężkie doświadczenie, ale czy to się liczy?
Wolność dla Ciebie…i próba dla mnie.
Kwiat nie zakwitnął, Brama otwarta…Brama zamknięta…

2004-07-26 17:48:26

GAMBIT

„Gambit otwarcie gry szachowej, w którym poświęca się pionka dla uzyskania lepszej pozycji.
a. szybszego rozwoju figur.”
Etym. – wł. gambetto 'podstawienie nogi’ od gamba 'noga’. ”

Odnalezienie pierwszego klucza było przełamaniem.
Pionek zmienił pozycję, stając się ważniejszym…pionkiem.
Nadszedł 11 dzień 7 miesiąca, ważna data w przeszłości dla przyszłości.
Rocznica…pierwszego Daru.
Zaczęła się prawdziwa gra i odczuwanie tej gry. Pionek zmienia się w figurę.
Tej nocy, w wędrówce pośród snów Dar kwitnie ponownie, znajdując dawną znajomą, wybawiając ją z opresji przed światami…

2004-07-13 10:22:45

Przenikanie…

Przeczytałam Cię tam gdzie przeszłość styka się z przyszłością w teraźniejszości…
Rzadko się chce wejść aż tak głęboko, rzadko się chce aż tyle wiedzieć… wiedziałam,…. tak jak i to, że Miszali ( Duch połączenia powietrza i wiatru) stał się twym cieniem. Obrazy i odczucia popłynęły, jak krew w żyłach odrodzonych… bo Ty jesteś odrodzony w tym co jest Twym przeznaczeniem…
Zaczęło się….to co tylko TY możesz zatrzymać jednym słowem, wstrzymując tym samym przepływ Daru, energii, mocy i…. tego co jeszcze jest nienazwane….
Nigdy nie mówiłam, że będzie prosto…. i nie będzie… proste….. a zarazem nie jest krzywe….
Czy to jest istotne czy uda się opisać…/ My znamy prawdę…. Energie, światy, istoty i moce wiedzą jaka droga jest za nami, w nas i przed nami…. To co naprawdę się liczy to, czy dojdziemy tam gdzie zmierzamy….. czy dojdziesz Ty tam gdzie masz w swym Ertosigarze ( rozwój w różnych czasach i rzeczywistościach, światach)dotrzeć.
Światy zaczęły się przenikać…. bo one zawsze przenikają, to tylko my jako ludzie ograniczamy ich poznawanie i odkrywanie…
Zmagania od Bramy do Bramy, a każda miała wyższą cenę… bo nie ma rozwoju bez ceny….
Odczytanie za odczytaniem, spotkanie za spotkaniem ze Światami, istotami, sobą samym… prawdziwym, bo na nowo odkrytym w prawdzie swego wnętrza….

2004-07-07 09:08:17

A miało być inaczej…

Mieliśmy być tylko „kumple”… i po części jesteśmy tylko kumple… ubogaceni o odczucia i wizje…
Nasze bliższe poznanie na pierwszym spotkaniu… To raczej ja pozwoliłam i się troszku przed Tobą odsłonić… Nic więcej.. Nie było ani bliżej ani dalej… staliśmy pośrodku naszych istnień i otwieraliśmy się nie wiedząc o tym na przyszłość …
To prawda, już wtedy zdawałam sobie sprawę, że zaczyna się coś w Twoim i moim Życiu… Coś co będzie nienazwanym i niepojętym rozwojem…
Pamiętam, jak rzuciłam w Ciebie batonem… Musiałam odreagować, a zarazem wiedziałam, że nie mogę Ci nic więcej uczynić… że w tym momencie staliśmy się, jak rycerz i giermek, jak uczeń i nauczyciel, bez określania kto kim jest…
Ukrywszy prawdziwy powód tego rzutu wierzyłam, że to tylko było złudzeniem lub że fakt ten jest tylko chwilowy… Łudziłam się, znając prawdę. Otwarcie drzwi nie pozwala ich tak po prostu zamknąć… rozbicie okna Wakai nie jest tylko sprawą szklarza istnień wszelkich,… a zapowiedzią przeznaczenia, misji, jaka czeka tych, którzy biorą w tym udział. Dopiero wówczas wszystko może znów się zablokować… minąć… Drzwi były od dawna zamknięte przeze mnie bo już nie chciałam być medium, Milatają , piastunką Darów i istnień… Chciałam po prostu żyć…. Widać, co innego pisze los mi, Tobie… Nam… a może tak naprawdę nikomu….
To nie był lęk… to był… sama nie wiem, czy był strach i żal, bo wszystko znów wiedziałam, że ruszy…
Wróciłam…
Na nowo zaczęliśmy rozmawiać, bo dopiero mój powrót był naszym startem…
W niedopowiedzeniu wiedziałam wszystko i niedopowiedzenie stało się mą siłą… Wiedziałam, że zaczniesz doświadczać, bo doświadczenie jest częścią Daru…

2004-07-07 09:06:19

Brama…

To był deszczowy grudniowy wieczór.
Jedno z pierwszych spotkań – Bram.
Wróciła dawna Eirene, zbudzona z mroku swego istnienia.
Mogła zabrać podobne, tylko wtedy jeśli odejdzie.
O słodka nieświadomości!
Zgodziłem się na rozmowę, do końca nie zdając sobie wtedy sprawy, na co tak naprawdę się godzę.
Walczyć? Skoro „dłonie” puste…
Twoje rady przyniosły przełamanie.
Popłynęły słowa, popłynęły gesty…
Gdy później analizowaliśmy wszystko, śmiałaś się ?że takiego mnie jeszcze nie znałaś?.
Ale było coś więcej…
Trzecią bramę otworzyły Oczy Przeznaczenia…i przysięga jak była z nimi związana.
Ona była nią związana, jej zaistnienie i powstanie, nie skrzywdzi nikogo kto ma Oczy Przeznaczenia.
Ale to nie wszystko…
„Nie doceniasz swoich możliwości…Daleka droga przed tobą Maitri…”
To prawda nie będąc w pełni świadom umiejętności i budzącego się Daru…
Stało się…
Nieokiełznana i dzika, stała się swoim przeciwieństwem.
Pokonana…
Odeszła zostawiając dziurę w mym sercu, otwierając je chwilą na odczuwanie na wszystkich poziomach istnienia…

2004-07-03 20:36:32

Stawka większa niż …. nieokreślone….

Odnalazłeś mnie, odnajdując siebie… Pozwoliłeś powrócić temu co kiedyś tworzyło Twe wnętrze… może teraz zrozumiesz kim byłeś i jesteś i co jest przed Tobą , za Tobą i w Tobie… Wróciła…. bo i Ty wróciłeś podświadomością do swego źródła, którego umysłem nie znając, odczuwasz sercem… Teraz czas na Twą świadomość i stanie się ?niemożliwe? możliwym…!
Na początku zawsze była niepewność, a później wielka radość, to elementy mądrości starych Mistrzów wiary…. Może czas byś od nich się teraz uczył swej natury prawdziwej…. Może ja już wykonałam swoje…. i teraz mogę być tylko Twą Mantakai….
Oboje wiedzieliśmy co było stawką, oboje wiemy co nią jest i co nią będzie w każdej z prób i etapów istnień… ale i tak nie zawrócimy… przejdziemy… przeżyjemy…. zwyciężymy lub polegniemy…. ale Będziemy….!!! Ale zawalczymy…. bo po to istniejemy i po to pomrzemy…. by znów się odnaleźć w wieczności przestworzach lub planach Boga…. Losu… Świata….

Odbudowujemy się dzięki odczuciom, wrażeniom i słowom utkanych z czynów… Odbudujesz siebie dzięki zaufaniu… Stworzysz siebie dzięki klejnotom, rozwiniesz siebie dzięki Darowi i połączenia katalizatorom…
Tylko żyj…………….

2004-06-28 08:18:46

Fabryka snów - sztuka śnienia, bajki terapeutyczne, rozwój