Zimowa wizja…

Mała przybudówka przy niewielkiej kaplicy, widzę w niej rozmawiających dwóch kapłanów, którzy rzucają ukradkowe spojrzenia na boki, rozmawiając szeptem.
Widocznie coś maja do ukrycia, dociera do mnie, że coś zgubili i nie chcą aby inni się o tym dowiedzieli. Dokoła rosła trawa, pomyślałem że może znajdę to co zgubili, przeszukując chaszcze natrafiam na Krzyż. Jedno ramie jest lekko wygięte chcę je poprawić, nie pamiętam czy pękło, ale odebrałem to jako ostrzeżenie aby nie poprawiać tego co już zostało objawione. Jak to stare przysłowie pszczół mówi „Lepsze jest wrogiem dobrego”.
Zaniosłem „zgubę” kapłanom…

2006-04-23 13:12:41

Droga Miecza…

„Stawianie na oręż jako rzecz najważniejszą w walce jest wielkim błędem – prawdziwą bronią jest człowiek”
Takuan Mistrz Zen i kenjitsu

Wiele lat spędziłem twarzą do ściany, nawet teraz nie zmieniłem tego zwyczaju, co najwyżej nie siedzę już tak blisko jak kiedyś.
Zafu brązowa okrągła poduszka od lat mi w tym towarzyszy;), ale nie o tym chciałem pisać.

Czasami mam wrażenie, że jestem jak machina wojenna, która krok po kroku jest stwarzana.
Pamiętam słowa Igora spisane na kartce, a między nimi jedno stwierdzenie z wielu „…a jego dotyk, jego głos, będzie koił jak i ranił na każdym poziomie istnienia…”
Przypomina mi się taka scena, gdy jesteśmy u „Blondi” i „Siwej” na partyjce bilarda.
Muzyka jest jakby kluczem, która uruchamia we mnie pewne mechanizmy, nazwijmy je w skrócie „uniesienia”, zauważyłem to nie raz w życiu, tak jak i wtedy w knajpie.
Tylko, że wtedy w przeciągu kilku chwil byłem w stanie włączyć się wiele razy w „uniesienia”…

Pod skrzydłem bestii zapłonie ogień
Złap mnie mocno
Nim nadejdzie podmuch szaleństwa razem wpłyniemy
W to bezgraniczne morze przemienienia…

2006-04-21 11:22:19

„De profúndis”

Słowa te usłyszałem pierwszy raz, albo inaczej poruszyły mnie one wtedy bardzo, jakieś 8 lat temu, w pewnym niewielkim kameralnym kinie w Krakowie.
Któż mógłby przypuszczać, że Słowa te staną się dla mnie tak ważne. Na tamten czas było mi do nich daleko, ale wypowiadane miały coś w sobie, co powodowało dziwne uczucie…
A teraz w mrokach nocy by odnaleźć spokój duszy…
„De profúndis clamávi ad te, Domine : Dómine, exáudi vocem meam.
Fiant aures tuae intendéntes in vocem deprecatiónis meae…”

2006-04-21 10:31:46

„Pokój Wam!”

„Na początku boginie i bogowie urządzili glosowanie w celu określenia, kto będzie odpowiedni by rządzić wszechświatem. Pierwszym kandydatem był Agnidevaputra, Bóg Ognia.

Jestem najsilniejszy,- powiedział – powinienem wiec rządzić. Ujrzyjcie moja potęgę.
Zaczął śpiewać mocnym głosem, a wielki ogień zapłonął w centrum wszechświata i zaczął jaśnieć wszędzie. Inni bogowie i boginie zadrżeli ze strachu i wszyscy unieśli ręce, aby wybrać Agnidevaputre. Wszyscy z wyjątkiem Valahakedeputry, Boga Wody.

Valahakedaputra powiedział;
Mogę opanować ogień.
Natychmiast stworzył wielka powódź, która ugasiła pożar. Kiedy fala powodzi pięła się coraz wyżej, wszyscy podnieśli ręce aby zagłosować na niego, z wyjątkiem Saradadevi, Bogini Sztuki i Mądrości.

Saradadevi powiedziała:
Drodzy przyjaciele, ogień i woda mogą przerażać ludzi, lecz ja daje początek pięknu. Gdy zacznę tańczyć, uspokoicie się i zapomnicie o ogniu i wodzie.
Wtedy Saradadevi zatańczyła, a wszyscy bogowie i boginie wpadli w trans. Zamiast pić wodę ustami, zaczęli wlewać wino do uszu, oczu i nosów. Oczarowani przez potęgę Saradadevi, podnieśli ręce wszyscy, oprócz Gandharvy, Boga Niebiańskiej Muzyki.

Gandharva powiedział:
Kobieta może pokonać mężczyznę, ale i mężczyzna potrafi opanować kobietę.
Zaczął grac na swojej niebiańskiej gitarze i śpiewać, a wszyscy omdleli gdy muzyka wypełniła sale. Niczym zahipnotyzowani, wszyscy unieśli ręce, oprócz Santidevaputry, Boga Pokoju, Świadomości i Czystego Pojmowania.

Santidevaputra powiedział:
Jestem Bogiem Pokoju. Zawsze ćwiczę świadomość i czyste pojmowanie. Bez względu na to, czy mnie wybierzecie, czy nie, będę rządził sobą. Aby rządzić wszechświatem należy najpierw rządzić sobą. Aby rządzić sobą należy po pierwsze opanować umysł. Aby opanować umysł trzeba ćwiczyć świadomość i czyste pojmowanie.

Wszyscy bogowie i boginie uznali siłę Santidevaputry i wybrali go jednogłośnie. Zrozumieli, ze pokój jest najpotężniejszą siłą świata.”

2006-04-19 11:18:55

Ponad rok temu…

Marzec… spotkałem lub dokładniej przyszedł do mnie ten, który opisywał się jako neutralny.
Nie znał naszego języka, ale w pisany język potrafił przyswoić, więc porozmawialiśmy dłuższą chwilę.
„Do tej pory poznałeś, poznaliście tych określanych powiedzmy jako „dobrych” ale jak sam wiesz są i inni, którym w niesmak jest to, że wróciłeś i wracasz.
Zadał mi kilka pytań- gdzie Wasze wspólne modlitwy, gdzie to, gdzie tamto….?
Czas nadejdzie szybciej niż myślisz…”

Minęło kilka miesięcy, a dokładnie pół roku, zaangażowałaś się wtedy w pewną sprawę o której już pisałem wcześniej „To nie Twoja wojna…”
Obiecałem, że nie będę się czepiał, choć zdarzało się , gdyby nie uczucie, nadzieja, cierpliwość to pożarlibyśmy się na śniadanie.
Najgorsze była bezradność, widzisz co się dzieje i nie możesz nic zrobić, nie możesz powstrzymać całego procesu. Nie raz nawet mieliśmy rozmowę o tym, że nie mogę tylko patrzeć i choćbym miał czołgać się po ziemi, chciałem wziąć to na siebie.
Ale widocznie na ten czas nie mogłem, nawet pojawił się nieznajomy „głos” mówiący „nie czas Masai, nie czas, nie pragnij jeszcze tego”.

Przez ten cały czas miałem „przyjemność” poznać pewne wyjątkowe osoby, cokolwiek by przez to nie rozumieć…
Z niektórymi rozmowy były proste, bo oni nie chcieli rozmawiać, a ja nie miałem zamiaru rozmową ich zabawiać, szybko się w tej kwestii zrozumieliśmy, a niektórzy byli inni…
Jednym z nich był mały rozwydrzony maluch (nie będę się tutaj wyrażał), któremu z chęcią bym przysmażył pięty, ale obiecałem jego Ciotce, że nawet nie będę go wypytywał za dużo…
Chwalił się on i pysznił, jaki to on nie jest zdolny, a jakiego ma Wujka, „…jacy Ci ludzie są głupi, że myślą, że mają mojego Wujka na swoje usługi, Wujek im pokaże…”
Gdy dostrzegł, że chce porozmawiać ze mną jego Ciocia pierzchnął grzecznie, jak dobrze wychowany chłopczyk.
Ale fakt faktem mało jest takich, którzy nie boją się jego Cioci.
Ciocia, Ta Która Druga Zeszła z Nieba, podzieliła się ze mną kilkoma radami na tyle ile mogła, opowiedziała mi o Początkach, swoich rozterkach, dodała mi trochę otuchy.
Jej serce jest rozdarte, ale jak sama mówiła dokonała wyboru, choć po czasie zaczęła dostrzegać prawdziwy jego obraz. Odchodząc zostawiła mi pewne imię, abym się zwrócił do tej osoby gdy będzie naprawdę źle, ona przedrze się przez zasieki wroga.

Żadne słowo nie odda tego co Ty przeżywałaś, żadne słowo nie odda. Każde z nas prowadziło jakąś walkę…
By wygrać weszłaś starą drogę, starych praw, dostrzegłaś kto naprawdę rozdaje karty w tej grze, ale ostatnio sytuacja zaczęła się zmieniać. Ci którzy przestrzegają prawa, jakby zapomnieli o nim. Zwróciłaś się więc do Sędziego Cieni o opinie w tej sprawie…

2006-04-16 15:21:38

Rodzina…

Junior pseudonim roboczy w sztuce: Izraelek.
Jego siostra dla potrzeb sztuki: Salomea.
Ich brat Szymek, który z reguły nie bierze udziały w rozgrywkach rodzeństwa.
Mama to mama.
Tata to tata.
Izralelek jak go wujek Tomek określił to iskra, która spokojnie nie może usiedzieć na jednym miejscu, wszędzie go pełno, wszystkich zna i wszyscy go znają.
Mimo swojego wieku robi „biznesa” z wujkiem, swego czasu zapuścił się sam na „Targ Wszechświata” za co zebrał później burę.
Małego trafia jak jego siostra bawi się jego zabawkami, wtedy idą do boju języki, jedno nie jest dłużne drugiemu. Ile razy Tata musiał rozdzielać to kłębowisko przeciwnych poglądów;)
Kiedy kobiety łapią ryby Izraelek z Tatą, idzie poznawać okolicę.
Salomea dusza artystyczna, tworzy obrazy swojej wyobraźni, często grywa z ojcem w strategiczne gry. Drżyjcie mężczyźni, nadchodzi zagłada;) Salomea niejedno męskie serce skruszy. Mała kobietka często wpakowuje się w problemy, wtedy z odsieczą przybywają Rodzice.
Szymek ulubieniec cioci Enigmy, doświadczony przez życie maluch, lubi bawić się żołnierzykami i ma swój gust wyrobiony co do gier komputerowych.
No i oczywiście nie można zapomnieć o psie, Falkor ulubieniec całej Rodzinki.
Jest jeszcze Szekspir rozpieszczone kocisko, które z głową Rodziny niezbyt dobrze żyje, ale jak nikt nie widzi to odnajdują wspólny język:)
To krótkie przedstawienie nie odda całego domowego klimatu, ale poznaliście już w wielkim skrócie Naszą kochaną Trójkę.

2006-04-10 11:29:03

Z lotu ptaka…

To było jeszcze przez 3 Bramą.
Najpierw zobaczyłem miasto w dole, zakole rzeki, budynki, kamera obniża lot obserwuję otoczenie budynku, dostrzegam ludzi czekających na parkingu, zajmujących się rozmową.
Poznaję budynek z każdej strony, z tyłu odnajduję Nas, zajętych rozmową, a przed nami obraz, który symbolizuje drogę do mojego wnętrza.
To moje zadanie stworzyć „Przystań”, której nadałem już nazwę …

2006-04-10 11:07:22

„Hotel New Hampshire”

Był taki okres w moim życiu, że zaczytywałem się twórczością Johna Ivringa, kto nie pamięta filmu „Świat według Garpa”;)
W sieci znalazłem wiele recenzji jego książek, niżej zamieszczam drobny przykład recenzji „Hotel New Hampshire”:)
Nie odbiegając od tematu jeżeli coś tutaj piszę to znak, że jest to związane z moim życiem, ale jak to wszystko jest powiązane przedstawię już w następnej notce.

„Pierwsze skrzypce w tej brawurowo napisanej, przesyconej erotyzmem powieści grają członkowie rodziny Berrych, wiedzeni obsesyjnym pragnieniem stworzenia dochodowego hotelu. Szukając odpowiedniego miejsca do realizacji projektu, a także własnego miejsca w życiu, co raz konfrontowani z niespodziewanymi tragediami, ludzie ci wikłają się w różne zwariowane sytuacje, które równie często wywołują u czytelnika salwy śmiechu, co wyciskają mu z oczu łzy. Warto więc chyba przy lekturze tej świetnej powieści pamiętać o jednej z zawartych w niej maksym: „Życie jest na serio, a sztuka dla frajdy”.

„Wspaniała historia rodziny, która wymyśliła, że jej sposobem na życie będzie prowadzenie hotelu. Opowiedzieć o tym się nie da, trzeba to przeczytać :). Jak zwykle u Irvinga, roi się od niedźwiedzi (uroczych zresztą), prostytutek, sportu, oczywiście jest Wiedeń i przedziwne, śmieszne, odrażające, wzruszające perypetie.

Po przeczytaniu tej książki będziecie mieli wrażenie, że jesteście członkami tej postrzelonej rodzinki – aha, i trzymajcie się z daleka od otwartych okien ;)”

2006-04-06 13:40:16

Dawno, dawno temu…był sobie Bonus ;)

Kiedyś gram sobie w strategię czasu rzeczywistego
Mam do obrony pewien wąwóz, gdyby już mi się to udało, czeka mnie kolejne zadanie zdobyć Bramę, która jest drogą na następny poziom.
Niby mały „pikuś”, ale na wąwóz w trybie prawie natychmiastowym „przybiega” nieprzebrana banda zanim ja zdarzę postawić gdzie trzeba łuczników, jak wyślę zwiadowców do Bramy aby sprawdzić jak tam ma się sytuacja, okazuje się że wrogowie płyną niekończącą się rzeką.
Sprawdzam różne strategie a tu nic, jakby algorytm programu zaciął się i pracował na korzyść komputera;)
W pewnym momencie przychodzi do mnie gość ten z Mrocznych, już nie pamiętam dokładnie o czym rozmawialiśmy, ale pamiętam jedno „…uuu już wiem, dlaczego Ci tak źle idzie, z tą walką, nie wiesz z kim walczysz…ciekawe czy nadepnąłeś komuś na odcisk (tu lekko się uśmiechnął)i zwiał.
No to ja dalej do boju, wjechał mi na ambicję:)
To imię zatarło się w mojej pamięci, ale wiem że jest siostrą przeciwnika, który mnie wtedy sprawdzał-testował. Rozmawialiśmy o jej pracy i razem ustawialiśmy walkę tak jak trzeba, co na pewno było w niesmak braciszkowi. Rzeka wrogów po kilku potyczkach opadła i udało nam się zdobyć główne cele. Moja rozmówczyni była Uzdrowicielką.
W trakcie dowiedziałem się co nieco o polityce, która często miała wpływ na jej pracę co na pozór nie powinno mieć w ogóle miejsca. Test zaliczony.

Talenty śpią ukryte
Przyjdzie moment, że wypłyną
Dotyk otworzy im drogę
Odległość przestanie istnieć
Myślisz Jesteś tam
Oszukując czas i przestrzeń, ale nie
Serce…

2006-04-04 22:54:00

Lament wiatru pełen kropli nocy….wciąż trwa czekając światła dnia

Kiedy kilka lat temu słowa zaczęły do mnie przychodzić nie zapisywałem ich przez kilka miesięcy, dopiero pewien wstrząs spowodował, że zmieniłem zdanie.
Drugi zapisany…

Wiatr unosi mą modlitwę
Szepcze ją i powtarza
Płynie na falach chmur
Przekraczając światy.

Wspomnienia różnych chwil, które ożywają po latach dają czasami schronienie, by podnieść się mimo wszystko. Wiara pokonuje dając siłę i idziesz, i idziesz…
Oddałem swoje wspomnienia Wariatce Cieni, która żyła w odrzuceniu, może wreszcie znalazła swoje miejsce.

Nóż który rani nie czyni hałasu, to ból czyni hałas w Tobie.

Ludzie ekscytuj się tym, że co by było gdyby znali przyszłość…
Wydaje im się, że wystarczy wiedza o tym co będzie…
Ważniejsze jest co Ty będziesz robił i jak robił, a utkasz może tyci tyci gobelin;)

Nić opowieści
Słowa wplecione w gobelin
Dzieło rąk naszych
Osnute na kanwie życia
Pragnień nieugaszonych
W splotach spełnienia
Powstają nieustające
Wzory pełne odmienności
Wzajemnie się przenikających.

2006-03-31 23:35:47

Odświeżone z pamięci

Motywem przewodnim była specyficzna atmosfera, nocne niebo, i nie znane mi statki powietrzne o charakterystycznej budowie. Małe czarne piramidki, z czerwonymi oznaczeniami na bokach. Sytuacja kilkakrotnie się powtarzała , widocznie kilka razy w niedługim okresie czasu – dni wchodziłem na ten sam teren.
Łączącym elementem były nieduże istotki, mieszkańcy tych terenów. Trochę mi to zajęło zanim się dowiedziałem kim są i jacy są, ale zanim to nastąpiło czasami dochodziło między nami do nieporozumień.
Będąc w mieście na ich terenie, zwiedzam sobie lokale, miedzy innymi jakaś pab.
Wychodząc z niego natrafiłem na tubylca, niewysokiego wzrostu, który skacze i coś wykrzykuje do mnie, ale tak jakbym go nie słyszał. „Niemy” rozmówca wygląda jak skrzyżowanie Pinokia z lalką szmacianą.
Jakoś nie mogliśmy dojść do kompromisu, szybko i zdecydowanie uciszyłem nieznajomego, patrząc czy nie ma gdzieś jego kumpli.
Często będąc sam czy z kimś na ich terenie musiałem korzystać z siły, co niezbyt dobrze musiało się odbić na spotkanych .
Później gdy wreszcie doszedłem kim są i jakie mają możliwość, zaniechałem wędrówek przez ich tereny, aby nie zakłócać im życia. Delikatni, malutcy, ale krzykliwi;)

2006-03-28 15:37:44

Im mniej nas, tym obraz jest piękniejszy

Jak często brakuje nam sił, jak często byśmy się już poddali…
Bezradność uczy pokory
Pokora zaś uświęca…

Jedna z wielu kropel z „Księgi słów”-

Prośba o Dar uczyni mnie Narzędziem
Powietrza drżenie
Nurt rzeki poprowadzi
Im więcej barw tym mniej mnie
Jasne słowo przemienia i odkrywa
Wejdę na Żółtą Górę
20 tysięcy stopni w jednym kroku.

2006-03-24 14:35:05

Cel w nie celowaniu

Walczymy dla jakiegoś …-ego celu?
Nie!
Walczymy, bo wierzymy, ufamy i mamy nadzieję.
Upadamy i wstajemy, nie dla zysku.
Czynimy co należy.
Bo gdybyśmy dla zysku działali, to by nas nie było…

2006-03-23 12:50:51

Wielkość

Moje Trzecie Imię…
Rzeka mojego dzieciństwa, kąpałem się w niej, łapałem ryby, tak wiele dni spędziłem w jej pobliżu. Pamiętam jak dziś, byłem małym „szkrabem”, któremu nie chciało się iść na jakąś lekcję, bo jak tu nie iść skoro Rzeka wylała.
Jak można przepuścić taką okazję, potworzyły się zakola w których zostało uwięzionych mnóstwo ryb.
Pamiętam radość jak brałem ryby w dłonie i wrzucałem je do Rzeki. Po latach idąc jej brzegiem napisałem kilka słów….

Idę, a razem ze mną idzie rzeka
Już tyle lat idziemy razem
Już tyle lat się znamy
Kojący jej głos
Pokazuje mi prawdziwy świat
Ptaki i drzewa,
Słońce i wiatr
Pomagają jej ,a
My dalej razem wspólnie idziemy…

Ale nie o tym chciałem pisać, intencja obudziła wspomnienia, a intencję obudził fragment filmu i pewien „sen” może sprzed kilkunastu miesięcy.
Szedłem w górę rzeki swojego dzieciństwa, nie o suchej stopie brzegiem, ale jej nurtem przez środek. Łapałem siecią ryby, były różnokolorowe, kto by pomyślał że w naszych rzekach pływają tak egzotyczne ryby;)
A życie płynie i wątki się splatają, słowa, sny, wizje…

masai-eirene-aniteri 2006-03-01 21:42:44
skomentuj (0) Istota z ognia stworzona…
Fizyczne ograniczenia odpadają, sposób myślenia i postrzegania diametralnie inny od ludzkiego. Brak ograniczeń w wielu kwestiach….
Duma tu też słabe ograniczenia…często ogranicza spektrum postrzegania niby tak wolnej istoty.
A już rozmawiać z człowiekiem to już obraza majestatu, no chyba że w interesach lub u wyjątkowych przypadków duma z chodzi na plan dalszy.
Poruszanie się w „przestrzeni” i „czasie”, pełna swoboda, nie trzeba pytać od drogę, co gdzie i jak trafić.
Człowiek zaś jak to się mówi „koniec języka za przewodnika” i tu nie tylko chodzi o drogę ale o najmniejsze elementy bytu nad którymi człowiek się zastanawia i powstają pytania.
Zdarzają się przypadki wśród ludzi, że szukają odpowiedzi na jedno pytanie przez całe życie…
Jeśli jest pytanie to i jest odpowiedź, patrząc na drugą stronę totalne przeciwieństwo. Sposób istnienia, myślenia i poruszania się wyeliminował pytania, jakże odmienny to stan istnienia…

masai-eirene-aniteri 2006-03-01 22:31:45
skomentuj (4) Powiadasz inne Dusze…
Być może, ale to „co było kiedyś” tkwi w nich nadal, przepojone tęsknotą w milczeniu
Wystarczy ciepło dłoni
Dotknięcie spojrzeniem
Ty znasz klucz, który idzie w uśmiechu
I wcale nie musi być pierzastej pościeli czy starej wiekowej słomy
Czy zielonej, leśnej polany spalonej letnim słońcem
Brakuje mi wieczorów w utuleniu i tych dźwięków sennych, Ty wiesz o jakie chodzi…
Spacerów, pod gwiazdami w powrocie do domu z nocnej zabawy, przez okolicę bezludną
Krzyków na całą okolicę, gdy kot zabłąkany, pośrodku nocy brykał po polu będąc potworem strasznym, co na życie niewieście nastaje
Dotknij mnie tylko….a ja już Ci pokażę Anioła;)
Dotknij mnie czule…

masai-eirene-aniteri 2006-03-06 21:00:00
skomentuj (0) Siostra Malakai…
Tak dawno to już było
Ona przyszła pierwsza by pamięć mą rozbudzić
Ukazując to co mi nieznane i tych z dawnych wieków
Postawiłem pytanie dlaczego Ty, odpowiedź była żartem „Bo nikt inny nie chciał, ale mówiąc już poważnie odpowiednia osoba do odpowiedniej osoby…”
Siostra Cesarzowej, ciekawa świata i ludzi, poznawanie jej napędem i pasją
Ciekawe cóż teraz porabia?
Czasami jest tak, że szczegóły zacierają się w naszej pamięci, cisza nocy przywołuje i podkreśla szczegóły, a nawet gdy nie ma ciszy wiele zdarzeń odtwarza się w moich myślach.
Jej Siostra podczas pierwszego spotkania, dużo opowiadała, a ja szedłem obok zastanawiając się „a czemu ja”, „dlaczego”, podczas tej rozmowy wiele rzeczy zaczynało nabierać innych barw. Stawiając pytanie dowiedziałem się co było między innymi powodem naszego spotkania, sprawiła ta odpowiedź lekką trudność Cesarzowej…
„Jestem Matką i jak każda matka martwię się o swoje dzieci, na pewno to rozumiesz.
W przyszłości może się tak zdarzyć, że któreś moje dziecko może zginąć…”

masai-eirene-aniteri 2006-03-08 22:24:15
skomentuj (0) Kiedyś, kiedyś, a może właśnie teraz…
Wchłonięty przez noc
Ciepłem dłoni* rozpoznany
Potrójnym światłem przeniesiony
Żarem przeciwstawię się bólowi**
Wiatrem mych intencji wyjdę mu naprzeciw***
Nurtem rzeki w fali tęczy
Wsączę szepty morza życzeń, a
Na zewnątrz uśmiech w cieple dłoni.

* „podczas wizji wytworzone ciepło, pierwsza część twego daru”
Ciepło przejawiało się w różnych sytuacjach, były chwile, kiedy gdzieś jadąc czułem się chodząco-jadącym ogniskiem.
Ilekroć siądę i zamknę oczy, widzę dwie latarnie, kilka lat temu spotkałem się ze znajomą, która ma szczątkowy dar, a jeżeli nawet coś więcej, to jej tryb życia nie pozwala na więcej…
Poszliśmy na piwo, knajpa w środku Rynku, siedzimy i rozmawiamy, jej dłonie wiele czują. Byliśmy małą atrakcją, możliwe że ktoś z boku zastanawiał się „co ona robi z tymi dłońmi”.
Jej dłoń nad moją dłonią, chwila koncentracji i odpowiedniego nastawienia i zaczęło jej brakować wzrostu bo musiała wstać…
Dziwiło ją to bardzo, mnie zresztą też, bo nigdy z czymś podobnym się nie spotkała.
** „zadanie”
*** „to nad czym musisz nauczyć się panować”

masai-eirene-aniteri 2006-03-08 23:16:00
skomentuj (0) Pamiętasz…
Pojechałaś kiedyś do Krakowa, to był ciężki dzień…
Chciałaś tej nocy wykrzyczeć swój smutek
Nie zastanawiając się wiele postanowiłaś, że napiszesz do kogoś
Znalazłaś w swoich zapiskach jakiś numer, ale nie wiedziałaś do kogo należy
Tak Życie pokierowało, że to ja dostałem wiadomość
I siedzi sobie facet w środku nocy, zastanawia się i głowi od kogo mógł to dostać
Twoje słowa wzbudziły we mnie odpowiedź…

…więc siądę i przejdę
Odnajdę
Myślą jasna dotknę
W nurcie rzeki zniknę
Bo to, co odnalezione
Nigdy niezgubione.

I wtedy było po równo, Ty zastanawiałaś się kto odpisał i dlaczego w ten sposób…

…a ja nadal każdej nocy dotykam Cię myślami

masai-eirene-aniteri 2006-03-09 00:12:27
skomentuj (1) Chwila z życia kropli wieczna jest w pamięci…
Czasami tak mam…majestatyczna bezgraniczność Wszechświata, a tu nagle… i mój pokładowy GPS wariuje i wszystko bierze „w łeb”…

Raz było to tak…

Wpadłem do „głowy” pewnego kloszarda i jego „bazy” gdzie się zatrzymał;), co się na słuchałem i po odczuwałem jego i tego co go otaczało…

Innym razem tak…

Czuję wiatr, stojąc na środku ogromnego placu, wpatruję się w swojego rozmówcę, przysiadł on na schodach jakiegoś pomnika, opowiadając mi o swoim życiu. Słuchając jego opowieści rozglądam się dookoła, w oddali dostrzegam kopuły Świątyń, przypominające zwieńczenia niczym jak Hagia Sophia…
Przechodzimy przez miasto, mój rozmówca pokaże mi gdzie mieszka. Trafiamy do miejsca usianego przez malutkie domki lepianki.
Klimat jest gorący, więc mieszkania są pod ziemią. Dach jego domu jest odsłonięty, a na powierzchni bawią się jego dzieci, śpiewają, machają i uśmiechają się do mnie…

Ostatnio…

Woda była krystalicznie czysta, promienie światła docierały na samo dno. Piasek czysty tu i ówdzie koralowce, otwarte morze, zarazem jakby pokój. Nad sobą w odległości kilkunastu metrów dostrzegam powierzchnię wody połyskującą w świetle słońca.
W pewnym momencie chcę wypłynąć, okazuje się że jakaś siła mi to uniemożliwia, po kilku próbach dociera do mnie fakt….
Nie żyję, podpływam do swojego ciała leżącego na dnie, sam ten fakt nie budzi we mnie jakiś gwałtownych uczuć, dostrzegam ludzi, a raczej duchy i nawiązuję z nimi rozmowę, wprowadzają mnie…. Nawet nie wiem jak bardzo chce mi się pić, dociera to dopiero do mnie wtedy gdy jakaś dziewczyna przynosi mi trochę gazowanego napoju i błogosławię ją za to „gdzie udało Ci się to zdobyć”
Później uczę się opanowywać oddziaływać na rzeczy, które zostawiłem za sobą, na tamten świat…
Uczucia jakie powstają gdy myślę, o tym do czego wrócić nie mogę…są nie do opisania.
Nie ma powrotu, to nie chwilowy wyjazd, to wieczność.
Najbliżsi…Dlaczego tak wcześnie…Przeogromna tęsknota, ale świadomość że tam nie można już wrócić tylko ją potęguje.
Ale zarazem czujesz siłę i nadzieję….”Nadzieja umiera ostatnia”

Szedłem z jakaś kobietą śmiała się widząc moje zachowanie, wznosiła oczy do nieba, gdy widziała moje wygłupy, gdy dotykałem mijanych ludzi.
Gdy dochodziłem do siebie, miałem trudności z określeniem czy jestem tu, czy tam….
Żyję, czy nie żyję…

„Prawdziwa Księga Południowego Kwiatu”

„Pewnej nocy Zhuangzi śnił, ze przemienił się w motyla…
Unosząc się beztrosko w powietrzu zapomniał, że jest Zhuangzi. Ale…
Kto tak chrapie?
Być może Zhuangzi jest motylem, być może motyl jest Zhuangzi…”
masai-eirene-aniteri 2006-03-14 22:33:06
skomentuj (0) Wielkość…
Ostatnimi czasy usłyszałem jak mówi się o Amadeo Modigiliani…za którymś razem, gdy usłyszałem więcej szczegółów z jego życia, pojawiła się we mnie myśl „Poświęcenie”.
Co jest miarą wielkości człowieka?
Można mnożyć wiele przykładów i określeń, ale wszędzie moim zdaniem pojawia się słowo „poświęcenie”.
Dla pasji, sztuki, dla drugiego człowieka, są też i negatywne znaczenia „poświęcenia”, ale zawsze to słowo jest związane z miarą człowieka.
Cytując pewnego Wielkiego Człowieka, jest coś jeszcze…
„Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący….”

2006-03-20 23:00:09

Chwila z życia kropli wieczna jest w pamięci…

Czasami tak mam…majestatyczna bezgraniczność Wszechświata, a tu nagle… i mój pokładowy GPS wariuje i wszystko bierze „w łeb”…

Raz było to tak…

Wpadłem do „głowy” pewnego kloszarda i jego „bazy” gdzie się zatrzymał;), co się na słuchałem i po odczuwałem jego i tego co go otaczało…

Innym razem tak…

Czuję wiatr, stojąc na środku ogromnego placu, wpatruję się w swojego rozmówcę, przysiadł on na schodach jakiegoś pomnika, opowiadając mi o swoim życiu. Słuchając jego opowieści rozglądam się dookoła, w oddali dostrzegam kopuły Świątyń, przypominające zwieńczenia niczym jak Hagia Sophia…
Przechodzimy przez miasto, mój rozmówca pokaże mi gdzie mieszka. Trafiamy do miejsca usianego przez malutkie domki lepianki.
Klimat jest gorący, więc mieszkania są pod ziemią. Dach jego domu jest odsłonięty, a na powierzchni bawią się jego dzieci, śpiewają, machają i uśmiechają się do mnie…

Ostatnio…

Woda była krystalicznie czysta, promienie światła docierały na samo dno. Piasek czysty tu i ówdzie koralowce, otwarte morze, zarazem jakby pokój. Nad sobą w odległości kilkunastu metrów dostrzegam powierzchnię wody połyskującą w świetle słońca.
W pewnym momencie chcę wypłynąć, okazuje się że jakaś siła mi to uniemożliwia, po kilku próbach dociera do mnie fakt….
Nie żyję, podpływam do swojego ciała leżącego na dnie, sam ten fakt nie budzi we mnie jakiś gwałtownych uczuć, dostrzegam ludzi, a raczej duchy i nawiązuję z nimi rozmowę, wprowadzają mnie…. Nawet nie wiem jak bardzo chce mi się pić, dociera to dopiero do mnie wtedy gdy jakaś dziewczyna przynosi mi trochę gazowanego napoju i błogosławię ją za to „gdzie udało Ci się to zdobyć”
Później uczę się opanowywać oddziaływać na rzeczy, które zostawiłem za sobą, na tamten świat…
Uczucia jakie powstają gdy myślę, o tym do czego wrócić nie mogę…są nie do opisania.
Nie ma powrotu, to nie chwilowy wyjazd, to wieczność.
Najbliżsi…Dlaczego tak wcześnie…Przeogromna tęsknota, ale świadomość że tam nie można już wrócić tylko ją potęguje.
Ale zarazem czujesz siłę i nadzieję….”Nadzieja umiera ostatnia”

Szedłem z jakaś kobietą śmiała się widząc moje zachowanie, wznosiła oczy do nieba, gdy widziała moje wygłupy, gdy dotykałem mijanych ludzi.
Gdy dochodziłem do siebie, miałem trudności z określeniem czy jestem tu, czy tam….
Żyję, czy nie żyję…

„Prawdziwa Księga Południowego Kwiatu”

„Pewnej nocy Zhuangzi śnił, ze przemienił się w motyla…
Unosząc się beztrosko w powietrzu zapomniał, że jest Zhuangzi. Ale…
Kto tak chrapie?
Być może Zhuangzi jest motylem, być może motyl jest Zhuangzi…”

2006-03-14 22:33:06

Pamiętasz…

Pojechałaś kiedyś do Krakowa, to był ciężki dzień…
Chciałaś tej nocy wykrzyczeć swój smutek
Nie zastanawiając się wiele postanowiłaś, że napiszesz do kogoś
Znalazłaś w swoich zapiskach jakiś numer, ale nie wiedziałaś do kogo należy
Tak Życie pokierowało, że to ja dostałem wiadomość
I siedzi sobie facet w środku nocy, zastanawia się i głowi od kogo mógł to dostać
Twoje słowa wzbudziły we mnie odpowiedź…

…więc siądę i przejdę
Odnajdę
Myślą jasna dotknę
W nurcie rzeki zniknę
Bo to, co odnalezione
Nigdy niezgubione.

I wtedy było po równo, Ty zastanawiałaś się kto odpisał i dlaczego w ten sposób…

…a ja nadal każdej nocy dotykam Cię myślami

2006-03-09 00:12:27

Kiedyś, kiedyś, a może właśnie teraz

Wchłonięty przez noc
Ciepłem dłoni* rozpoznany
Potrójnym światłem przeniesiony
Żarem przeciwstawię się bólowi**
Wiatrem mych intencji wyjdę mu naprzeciw***
Nurtem rzeki w fali tęczy
Wsączę szepty morza życzeń, a
Na zewnątrz uśmiech w cieple dłoni.

* „podczas wizji wytworzone ciepło, pierwsza część twego daru”
Ciepło przejawiało się w różnych sytuacjach, były chwile, kiedy gdzieś jadąc czułem się chodząco-jadącym ogniskiem.
Ilekroć siądę i zamknę oczy, widzę dwie latarnie, kilka lat temu spotkałem się ze znajomą, która ma szczątkowy dar, a jeżeli nawet coś więcej, to jej tryb życia nie pozwala na więcej…
Poszliśmy na piwo, knajpa w środku Rynku, siedzimy i rozmawiamy, jej dłonie wiele czują. Byliśmy małą atrakcją, możliwe że ktoś z boku zastanawiał się „co ona robi z tymi dłońmi”.
Jej dłoń nad moją dłonią, chwila koncentracji i odpowiedniego nastawienia i zaczęło jej brakować wzrostu bo musiała wstać…
Dziwiło ją to bardzo, mnie zresztą też, bo nigdy z czymś podobnym się nie spotkała.
** „zadanie”
*** „to nad czym musisz nauczyć się panować”

2006-03-08 23:16:00

Siostra Malakai

Tak dawno to już było
Ona przyszła pierwsza by pamięć mą rozbudzić
Ukazując to co mi nieznane i tych z dawnych wieków
Postawiłem pytanie dlaczego Ty, odpowiedź była żartem „Bo nikt inny nie chciał, ale mówiąc już poważnie odpowiednia osoba do odpowiedniej osoby…”
Siostra Cesarzowej, ciekawa świata i ludzi, poznawanie jej napędem i pasją
Ciekawe cóż teraz porabia?
Czasami jest tak, że szczegóły zacierają się w naszej pamięci, cisza nocy przywołuje i podkreśla szczegóły, a nawet gdy nie ma ciszy wiele zdarzeń odtwarza się w moich myślach.
Jej Siostra podczas pierwszego spotkania, dużo opowiadała, a ja szedłem obok zastanawiając się „a czemu ja”, „dlaczego”, podczas tej rozmowy wiele rzeczy zaczynało nabierać innych barw. Stawiając pytanie dowiedziałem się co było między innymi powodem naszego spotkania, sprawiła ta odpowiedź lekką trudność Cesarzowej…
„Jestem Matką i jak każda matka martwię się o swoje dzieci, na pewno to rozumiesz.
W przyszłości może się tak zdarzyć, że któreś moje dziecko może zginąć…”

2006-03-08 22:24:15

Fabryka snów - sztuka śnienia, bajki terapeutyczne, rozwój