Programowanie biokomputera

Wielu z nas z pewnością zastanawia się, jak działamy, jaki wpływ mają na nas sugestie z lat dzieciństwa, środowiska, w którym wyrastaliśmy. Dlaczego jednym wszystko gładko przychodzi, innym zaś jakby ktoś rzucał kłody pod nogi. Dlaczego jedni są bardziej asertywni, inni nieśmiali, czy gburowaci.

Jednym się wszystko udaje, innym rozsypuje w rękach.

Jeśli znasz się na pisaniu programów dla komputerów, ten problem masz z głowy, ponieważ wiesz, jak taki program powstaje i zanim go zaczniesz pisać dokładnie planujesz, jakie ma spełniać wymagania, jak ma działać.

Co w nim zapiszesz, to będzie uruchomione. Starasz się przewidzieć, co ma wykonywać, a podczas pisania sprawdzasz go na obecność błędów. Kiedy program jest gotowy podpisujesz się pod nim i bierzesz całkowitą odpowiedzialność za jego działanie.

Do pisania programów komputerowych potrzeba wiedzy, konsekwencji i cierpliwości, zdolności przewidywania i trzymania się ścisłych procedur programowania, logicznego myślenia.
Przy wychowywaniu dzieci rodzice nie mając wiedzy ani świadomości, jak ich pociechy będą w przyszłości funkcjonowały, piszą program wychowawczy swoich dzieci według własnych wyobrażeń.
I różnie to później wygląda…

Kiedy rodzi się pierwsza pociecha, rodzice często są wystraszeni, nie wiedząc jak z takim człowieczkiem postępować. Dziadkowie są uszczęśliwieni, że mają wnuka. Wtedy zaczyna się odpowiednia tresura. Rodzice są zdominowani przez własnych rodziców, bo przecież oni nas wychowali i wiedzą jak to się robi, ale nie zauważamy, jak często już na samym początku dochodzi do krzywdy tego, który jest pośrodku – dziecka.
Babcia z dziadkiem rozpieszcza, bo na swoje dzieci nie mieli czasu zajmując się zapewnieniem bytu rodzinie, prawowici rodzice natomiast zaczynają malucha dyscyplinować, bo jest nazbyt spontaniczne, a to działa na nerwy, budzi zniecierpliwienie.
Walka rodziców i dziadków odbija się na dziecku, które w tej sytuacji jest zdezorientowane, bo dziadkowie pozwalają na wszystko, mama i tata zakazują.

Przykładem niech tu będzie trochę zmodyfikowana sytuacja, obrazująca takie postępowanie.
Dziecko jest u dziadków „na służbie”, bo nie było miejsca w przedszkolu, zresztą dziadkowie lepiej się zajmą wnukiem. Dziecko bawi się zabawkami u dziadków, rozwalając je po całym mieszkaniu. Przychodzi czas powrotu do domu, babcia zbiera porozrzucane zabawki, bo wnuczek jest właśnie na etapie mówienia NIE wszystkiemu i wszystkim. Babcia i dziadek wychodzą z założenia, że wnuczek z tego wyrośnie i ustępują mu na każdym kroku.

Gorzej się ma sytuacja z rodzicami. Oni już nie są tak tolerancyjni, nie mają ani czasu ani ochoty denerwować się humorami pociechy. Jest rozkaz pozbierania zabawek bez dyskusji, a jak nie, to groźba, że zabawki wylądują w śmietniku albo będą oddane dzieciom sąsiadów. Jest to sekwencja zapisana w programie dziecka – nie wolno okazywać rodzicom buntu, bo mnie ukarzą, a najczęściej mama powie, że mnie nie kocha, odpychając od siebie. Takie postępowanie to upadek w przepaść przerażenia. Dziadkowie pozwalają, rodzice zabraniają – kogo mam słuchać?!
Jest to zapis, który będzie działał w przyszłości.

Rodzina powiększa się o następnego potomka.
Mama zajmuje się niemowlakiem nie pozwalając starszemu dziecku zbliżać się do malucha, bo skrzywdzi maleństwo, albo nie daj Boże upuści na podłogę…
„Mama mnie nie kocha, bo ma nowe dziecko”. Jest to rozumowanie dziecka, którego nie przewidują dorośli. W ten sposób uczy się nienawiści, złośliwości, które będą rekompensować brak uwagi ze strony rodziców czy dziadków. Odbije się to na młodszym rodzeństwie.

Jest to następny zapis, który da znać o sobie już w bliskiej przyszłości, podczas wspólnych zabaw, przekazaniu opieki nad młodszym dzieckiem starszemu z rodzeństwa, bo rodzice znów zajmą się zabieganiem o lepszy byt dla całej rodziny.
Dzieci przejdą pod opiekę dziadków, gdzie sytuacja z domu znów się powtórzy – więcej uwagi dostanie młodsze, starsze będzie myślało, że całą miłość straciło na rzecz młodszego. Nikomu z dorosłych do głowy nie przyjdzie zaangażować starsze dziecko do pomocy, kiedy uczy się współistnienia z powiększającą się rodziną o nowych jej członków.

I tak, sytuacja po sytuacji, powstaje program wychowania potomka w rodzinie, potem dojdą przykłady z przedszkola, szkół. I taki gotowy „program” zapisany w młodym, dorosłym człowieku zaczyna żyć własnym życiem, który nie uświadamia sobie, jakie zapisy są zmagazynowane w podświadomości, które uruchamiane są w zachowaniach i reakcjach młodego człowieka. Dziwimy się potem, że coś nam nie wychodzi, że nie potrafimy sobie radzić w życiu jak kolega/koleżanka z pracy, że „koleżanka jest taka bezczelna i awansuje, dostaje podwyżki a ja jestem sumienna, nie pyskuję do szefa i jestem stale pomijana” – dlaczego?

Magazyn podświadomości jest pełen takich zapisów, których nie pamiętamy, a które oddziałują na nas w ten czy inny sposób. Dotrzeć do nich to zmienić zapis w programie naszego biokomputera.

Snów dziesiątki, rozwijących ścieżki do miejsc wielu…

Mężczyzna zbyt pewny siebie, grożący Tobie
Zbyt pewny nie zdający sobie sprawy, ze nadejdę
Zadałem pierwszy cios, następne w otchłani snu zniknęły

Następny dnia innego, nożownik próbował zastraszenia
Innym zaś razem „przysłali” krocionoga, czarny jak smoła,pozbycie się go było ciężkie, zajął na długo moją uwagę, przy najmniejszym ruchu stawał sie setkami kąśliwych pijawek…

Chodziłem po wzgórzach, na których pasły się „Konie”
Znam je z przeszłości, z zasadzki, z której wyszedłem obronną ręką
„Konie”, przypominają tylko z pozoru wszystkim znane konie, ale nimi nie są
Bestie mieszanką kłów i szybkości
Dziś spokojnie na wzajem się obserwowaliśmy

Dotykałem dojrzałych kłosów zbóż, spacerując przez pole

Dom, w którym są tajne pokoje
Ukryte przejścia, które powoli odkrywam
Odkrywając tym siebie…

Odwiedzając być może miejsce spotkań tajemnych, na ścianach ogromne obrazy
Bursztynowe kolory zastaw stołowych
Dom pośród lasu
Przy wejściu do niego obraz
Tego, który tak wiele istnień ludzkich swym życiem stracił

Pełne morze
Stary człowiek, którego statek był w kształcie domu, ale tylko samych żerdzi
Unosił się na falach wbrew prawom fizyki
Przywiązany byłem liną, obserwując fale, wychylając się jak najbliżej do nich czerpiąc z tego frajdę
Nadpływały Orki, wynurzały się z wody witając się ze mną

Trochę teraz „rzeczywistości” rozmawiałem z bliską znajomą o jej problemach
Wchodząc w sen, czy je spotkałem to się jeszcze okaże…

Idę sobie ulica i wychodzę za zakrętu
Dostrzegam grupkę nieznanych mi osób unoszących się w powietrzu
Specyficzne fryzury, ubranie i na dodatek długie ogony
Przywodzące na myśl japońskie kreskówki
Prowokujący i pewni siebie
Podchodząc bliżej coś dzieje się z moją ręką
Spontanicznie napływa do niej energia
Pierwszy strzał minimalnie mija cel, drugi tez
Oddalili sie na większą odległośc
Unieśli się na znaczną wysokość
Przeszedłem kilka kroków, czując jak napływa wola
Podnoszę otwartą dłoń, uwalniając żywioł
Nic się nie dzieje, chwila konsternacji, oni zaś nadal pewni siebie
Nagle pojawia się błękitno-biała łuna pod nimi
Tuż za nią nadeszła fala uderzeniowa, litego krystalicznego lodu
Siła była miażdżąca, zostali zdmuchnięci, zniknęli, by po chwili pojawić się ponownie
Opadali bezwładnie i bez sił na ziemię
Starając się resztkami sił schować w jakiś zaułkach, być może kierując się wstydem
Wyłapałem ich wszystkich, wyprowadzając ich po za teren, na którym się to wszystko rozgrywało…

2005-11-25 16:36:47

Taala…Filipek…

Filmowa historia o człowieku, który spędził prawie całe swoje życie w Wesołym Miasteczku.
Konserwował, naprawiał wszystkie urządzenia, „by było bezpiecznie”,jak to sam często podkreślał wobec swoich współpracowników.
Od momentu powrotu z wojny, żywił do końca swoich dni, pretensje do świata za przestrzeloną nogę, która uczyniła go tym kim jest.
W ostatnim dniu czynił to co do niego należy, gdy nagle okazało się, że życie kilkorga ludzi wisi na włosku, a dokładnie na stalowej linie, która z każdą chwilą stawała się coraz cieńsza.
Udało uratować się wszystkich z wysokościowej gondoli, ale nikt nie widział jednego…
Małej dziewczynki przerażonej wrzaskiem, zamieszaniem, całym tłumem dookoła, przysiadła na ziemi ale akurat w miejscu, które miało być za chwilę miejscem upadku gondoli.
Mimo usztywnionej nogi, mimo wieku, mimo wszystkiego, spieszył się by ratować Małą.
Ostatnią, rzeczą którą czuł był dotyk małych dłoni…

Ciało odzyskało sprawność, tak jakby lata całej starości uciekły, Miasteczko było opustoszałe, głos z początku przychodził mu z trudem.
Poza nim była tam jedna osoba, pierwsza, która miał ukazać mu to czego nie dostrzegał w swoim życiu.
Jak życie każdego z nas jest powiązane z życiem innych ludzi.
Pierwszy jego rozmówca człowiek dziwadło o niebieskiej skórze, który występował kiedyś w Miasteczku, zapowiedział, że spotka się jeszcze z czwórką gości.
Drugim był kapitan z czasów wojny, który wyjawił mu prawdę o przyczynie przestrzelonej nogi, i doprowadził do uwolnienia nienawiści, jaka narastała z każdym dniem życia Eddiego od momentu postrzału.
Trzecią osobą była właścicielka Wesołego Miasteczka, która otworzyła mu oczy na jego ojca, to kim był i jaki był naprawdę. Obrazy, które ujrzał odmieniły wszystko, przebaczenie otworzyło serce naszego bohatera.
Kolejne spotkanie było czymś zaskakującym, spełnieniem nadziei, ukojeniem. Wpierw zobaczył, a później poczuł ciesząc się żywą radością, ściskając w ramionach swoją żonę.
To Ich chwile…
Coraz słabszy, znalazł się nad rzeką, kamienisty brzeg rozciągał się przed nim, lekka mgła unosiła się tuż nad powierzchnią spokojnej wody.
Zobaczył małe dzieci myjące się w rzece, opadający z sił podszedł do jednej małej dziewczynki, która przywoływała go delikatnym ruchem dłoni.
Skośnooka dziewczynka wskazując na siebie powiedziała „Taala”, on zaś w odpowiedzi wskazując na siebie powiedział z rezygnacją „Przegrany”.
Z uśmiechem potwierdziła jego domysły, że jest piątą osobą z którą miał się spotkać. Nikt z poprzedników nie powiedział mu czy dziewczynka dla której zaryzykował swoje życie, czy przeżyła.
– Czułem jej małe dłonie…
– Nie, to były moje dłonie wciągnęłam Cię tu do Nieba:), nie wyciągnąłeś małej dziewczynki…
– Odepchnąłeś ją, ona żyje.
Powoli dociera do niego dlaczego rozmawiają…
Czasy wojny… krokami w szaleństwie, dłońmi trzymającymi miotacz ognia spalił kilka drewnianych domów w dżungli. Wszystko zaczynał sobie przypominać, obrazy które przemykały wyjaśniał aż nazbyt wiele.
Matka schowała swoją córkę w domu, by tam była bezpieczna.
Mimo szaleństwa tamtego czasu widział, że ktoś przemyka wśród płomieni, chciał wejść w płonący dom.
Kapitan nie miał wyjścia przestrzelił mu kolano…
To już nie ta dziewczynka, którą ujrzał nad brzegiem rzeki, jej skórę pokrywają teraz rany po oparzeniach, ich czerwień podkreśla wszystkie wydarzenia.
W wodzie jest pełno kamieni, Taala wydobywa z dna jeden większy, płaski kamień, unosi go w stronę Eddiego.
– Umyj mnie…
Zdezorientowany bohater nie wie co ma robić, jest roztrzęsiony, nieporadnie, powoli dotyka policzka pokrytego bliznami.
Woda, kamień, dotyk, troska rozmywają blizny, przywracając dziecięcą skórę.
Z uśmiechem Mała bierze go za rękę i razem zanurzają się pod wodę…
Rzeka zmienia się w niekończący się Ocean…

Kim jestem, że doświadczam ukrytego
Kim jestem…

2005-10-02 22:07:17

Homo occultus…

Upalny dzień, a My w murach wielkiego miasta.
Tak to bywa czasami trzeba pozałatwiać pewne sprawy, bez względu na pogodę.
Szliśmy akurat przez Rynek, wśród szmerów fontanny i setek ludzi dookoła.
Pewni ludzie szli nam na przeciw, ja ich nie znałem, a znani Tobie z dawnych lat.
Znając Ciebie powstała w Nich ciekawość, kto idzie obok Niej.
Przedstawiciele gatunku „homo occultus”, zbyt mocni i zbyt „dobrzy” w tym co robią, nie pozostawiający po sobie żadnego śladu.
Podobne widzi podobne…
Ja nie powinienem ich „widzieć”, ale jednak, choć idę inna Drogą, nie udało im się ukryć swoich działań.
Kolejny znak stapiania się z Drogą…

2005-05-30 12:48:10

Razem…

Tyle wspólnych dróg już przebytych
Tyle wspólnych dyskusji, doświadczeń i spraw
Wymienionej mocy i umiejętności
Nauk, które dały wolność temu, co kiedyś zamknąłeś w sobie
Tyle jeszcze przed nami…

Wszechświat porywa…
Istnienie wzywa
A my nadal jesteśmy gdzieś pośrodku
Uczymy się od początku siebie i świata
Nie pytając, co czeka za rogiem
Tak nie jesteśmy tylko ludzkimi świadectwami nieskończoności
Ale mieszanką istnień ukrytych przed świadomością
Razem, nawet wtedy gdy osobno.

2005-04-01 07:31:39

Ja jestem z Tobą i obok Ciebie…

Nie piszę już tu, bo tu to Ty… A ja tam, gdzie czas łamie myśli w słowie.
Nie piszę już tu, bo Nasz wspólny świat to My, a To- jest we wszechświecie.
Jestem tuż, by śledzić Nas i nadać bieg marzeniom ciał i dusz.
Zaraz za Tobą, o krok przed świtem… Tam i tu.
W milczeniu i zdaniu, słowie i czynie…
Ja… Cicha nałożnica i przyjaciółka Twego życia.
Pozwalam sobie tworzyć swój świat i Tobie- Twój,
By Nasz był pełniejszy tego, czym obdarzono Nas osobno i pospołu…
Dlatego dziś życzę Ci spokojnej podróży… a Nam prawdziwego bytu.

2005-03-05 18:00:58

Nie rozumiesz…

Jak mam Bracie mojego teraz wyjaśnić, że jesteś mi nieba zachwytem nad nieśmiertelnym bytem? Nie wiem. Tak widać nie potrzebna i Tobie odpowiedz na pytanie, o co chodzi w tym, co jest tu napisane. Podpowiem Ci jedno…. Wczytaj się głębiej niż w to, co oczy widzą, a ujrzysz prawdę, którą znasz od zarania dziejów, jakimi idziesz, dni, o które walczysz….

2004-11-04 09:45:50

Test na człowieczeństwo…

„Nie wolno się bać. Strach zabija duszę. Strach to mała śmierć, a wielkie unicestwienie. Stawię mu czoło. Niechaj przejdzie po mnie i przeze mnie. A kiedy przejdzie, obrócę oko swej jaźni na jego drogę. Którędy przeszedł strach, tam nie ma nic. Jestem tylko ja.”
Responsorium litanii
Bene Gesserit F.H.”Diuna”

Rozpoczyna się historia Muad’Diba.
Pojawia się Matka Wielebna z gom dżabbar, plus małe, czarne i „niewinne” pudełko, a w tle przemyka legenda o Kwistaz Haderach.

Nie raz czytałem tą powieść, z każdym słowem przenosiła mnie w swój świat, czytając, odczuwałem go.

Nigdy bym nie przypuszczał, że to co teraz doświadczam stanie się „moją” rzeczywistością.
Żyjąc i próbując różnych smaków życia, przez większość czasu rozmijałem się z Drogą…
Pewnego wieczora odwiedziło mnie Przeznaczenie i dotknęło mnie swoim „gom dżabbar”.
Czy idziesz dalej drogą zniszczenia samego siebie…
Czy przełamiesz starożytne pieczęcie, stając się tym kim powinieneś…

„Czarne pudełko” pojawia się w następnym akcie.

Przychodzą chwile, że to wszystko wydaje mi się snem, ale co to za sen, skoro Ty tez go śnisz…
Nachodzą mnie wtedy myśli o „czarnym pudełku”, analogia do tego czego doświadczamy.
Nosi ono w sobie doświadczenie bólu, nieodłącznego elementu bytu.
Wszystko rozgrywa się jakby w hermetycznym świecie, nic nie przenika na zewnątrz.
Wszystkie światy rozgrywają się w Nas, a ilu jest takich z tego świata, którzy wiedzą o tym.

Obdarowani i wybrani…
Przychodzą milionami istnień oddzieleni w czasie i przestrzeni…
Ty i ja, a każdy gra podwójną rolę, walczymy o owoce Pełni.

2004-09-27 08:30:29

Tworzy mnie Panią Wiatru…

Tworzy mnie Panią Wiatru Chłopiec Deszczu i emocji chwil rozbujanych grzmotem intencji i snów prawdziwych. Kroczy pośród istnień, a ja jestem w istnieniach, on mnie jeszcze nie widzi…. ja tylko czuję jego wołanie, on boi się przepowiedni. Mocy przeznaczenia…. a ja? A ja wchodzę w niebyt bytu, by stać się nową Mojrą zapomnianych Samaterian.

2004-09-25 15:50:00

Żyj w obliczu dopełnienia…

Zagadka życia i śmierci odpowiedziała nam jak wrócić z kraju wiecznych Pierwszych Ojców Mroku mi…. Tam leżała odpowiedz na niewiadomą Twego losu z wczorajszej (przeszłej) niewiedzy. Ty dziękujesz mi, a ja jemu…. przyjacielowi z dawnych lat, który od niedawna zmarłym jest. On pomógł mi zawrócić łódź nim wpłynęła na mielizny demonicznych rządź, które prowadzą w niebyt ciała, umysłu i ducha.
Nie dziękuj mi…. Jam z nauczycielki staję się tylko piastunką Twego rozwoju. Każdego dnia na nowo ucząc się Ciebie kochać…..

2004-08-27 12:44:58

Ty nie musisz rozumieć…

Ty nie musisz rozumieć wystarczy byś czuł. Byś pozwolił tysiącom istnień i bytów, energiom i mocą wypełniać cię i wyklejać Twe wnętrze pięknym witrażem dobra i wiedzy, umiejętności i zdolności…. właściwości ponadzwyczajnym….
Ona przybyła będąc Nefrą wszystkich niewiast z wszystkich istnień tych które godne były nosić imię Nefretete. Przyszła by ochronić Cię przed wrogiem Twego daru i własności jaką nosisz w sobie. Jej ( własności) jeszcze nie określaj. Niech ona w Tobie dojrzewa by wydać owoc godny Twego powołani. Nie zmarnuj tego co masz i rozwiń to co otrzymałeś…. Bądź godny imienia jakie nosisz. Wszak w każdym imieniu jest ukryte przesłanie tego kim jest i do czego zmierza jego właściciel…
Modle się w ciszy mego wnętrza by każdy odkrył to kim jest i kim ma się stawać, by znalazł i stał się godny daru jaki w sobie nosi bez względu na to czy go rozumie….

2004-08-13 16:53:02

Wszyscy myślą, a ja wiem…

Jakże głupi są ci co myślą, że mediualizm jest wielkim darem. To brzemię które z czasem męczy…. Jakże bardzo bym chciała by spadło. Bym kładąc się spać nie zostawała wyciągana na wyprawy przez duchy, istoty, demony, światy i energie…. Bym nie musiała widzieć i odczuwać aż tyle, czasami bezwiednie, w czasie i miejscu nie przeze mnie, a przez innych wybranym. Chciałabym po prostu na moment być tylko sobą….
Pamiętam, jak byłam mała, częściej miałam za towarzysza jakąś istotę ( bez określania jakiego typu lub nacji) lub ducha niż żywej i realnej osoby…. Dopiero później nauczyłam się rozróżniać kto kim i po co… Dopiero później nauczyłam się tym darem posługiwać i kierować, a teraz? A teraz wolę to wszystko zapomnieć, całą tą zdobytą okultystyczną, spirytystyczną, metafizyczną wiedzę wykreślić i stać się zwykłą kobietą…. Utracić ten dar nawet za cenę słów wypowiedzianych przez kogoś do mnie ty nic o tym nie wiesz, nie znasz się…. Bo i nie chcę się już znać!!!! Chcę tylko znać się na życiu….. Ale nie mogę…. Jestem Dzieckiem Wiatru i Emocji, Szafarką Miladei, Panią Naderatii, Eirene Sen. Nie da się więc oszukać przeznaczenia….. A Ty jesteś…… ciiiiiii……. jeszcze nie dziś. Najpierw jeszcze bardziej musisz się rozbudzić w sile i mocy……
Pamiętaj Twe wiersze są przepowiedniami tego, co przed Tobą i co za Tobą…..

2004-08-05 14:11:51

Miliony istnień zatopionych w Nas…

Dziś w nocy zobaczyłam nas w każdym z naszych spotkań i wizji. Z każdego z istnień w jakim byliśmy i jakim się staniemy. To było jak wycieczka, a zarazem coś całkiem innego… Mimo nieokreślenia nie lękałam się tego, co zobaczę, tylko tego czym lub kim się możemy zrodzić. Moc ukryta w nas rozbudzała nas zawsze. Zawsze nas wypełniała i w pewnym sensie prowadziła ku przeznaczeniu. Byliśmy wszystkim i wszędzie, a zarazem pozostaliśmy w duszy wolni, jak jeźdźcy apokalipsy świętego Jana. Czyżby i nam było umrzeć w pragnieniu wiecznego tak dla Boga, którego tak naprawdę nikt jeszcze nie poznał?? Nie wiem…
Widziałam, jak za każdym razem któreś z nas pokonywało któregoś lub jak oboje stawaliśmy się sobie katami w różny sposób, w różnych istnieniach i na różnych poziomach. Czy też w tych istnieniach – bytach którymi teraz jesteśmy też tak będzie? Nie chcę tego… Chyba zaczynam się rozczulać na wszystkich poziomach swego jestestwa. To nowe dla mnie doświadczenie…. Muszę je powstrzymać…. Wszak teraz w nas jest każde z naszych istnień, a tym samym my jesteśmy wszystkimi dzięki rozwojowi… żeby tak świat przejrzał i zobaczył, jak wiele jest umiejętności i zdolności ponad wytłumaczalnych, a zarazem tak użytecznych…. Jak można nie chodząc, przenosić się, jak można czytać kogoś na wskroś nie znając go nawet i podpowiadać nie mówiąc nic ustami mu myśli i nakazy, jak można zaglądać w tajniki światów i istnień będąc nimi i sobą zarazem, jak można osiągnąć większe wtajemniczenie, mądrość i moc pozostając dla otoczenia zwykłym przechodniem…. jak wiele można….. aż nie chcę się tu rozpisywać…. Ale magią, energią, istotami i światami można władać…. pamiętając, że pewnego dnia role mogą się zamienić jeśli wkradnie się w serce pycha i rządza większej władzy…. Jako elementy istnień i współobywatele światów jesteśmy powołani do czynienia dobra….. dla milionów istnień zatopionych w nas…. Nawet Ci z którymi na pozór tylko rozmawiamy, lub przebywamy w tym życiu są częścią nas…. układanką naszego odradzania się w….. Samatrani……..

2004-08-05 14:11:23

Nie lękaj się….

Dużo przed Tobą na drodze Twego teraz i potem… Z świadomością swego wczoraj już nie zbłądzisz, a odnajdziesz sens pośród cieni niebytów… Znasz swe powołanie, sens gonitwy nazwanej życiem, to co jest staje się mocniejsze dzięki temu, że otwierasz swe serce- jedyny przewodnik warty przeczytania. Już nic Ci nie grozi jeżeli pozwolisz sobie na bycie w pełni człowiekiem. Nie uciekaj przed sobą nawet wówczas gdy siebie sam nie rozumiesz… Twa Dusza jest Ci piastunką mądrości….

2004-08-03 17:15:09

Dziękczynienie…

Dziękczynienie jest siłą wieczności. Umarli ożyli by nadać nowy śpiew istnień pozbawionych powłok zbędnych…. a my staliśmy się uczestnikami ich wzrastania ku słońcu odkupionych gestów i czynów, słów i świateł bytów…
Oni nadali nam swoje myśli byśmy mogli stać się czyści na walkę która stała się naszym udziałem z tym który chciał ich unicestwić w pełni. Po części przegrał, po części wygrał…. Jednak i nieświadomie nas wiele nauczył… dla dalszej podróży w krainach ponad rzeczywistych….

'2004-07-27 16:01:04

To nie on, a Ty jesteś księciem…

To nie on tylko Ty, jako świadomy element materii wszechświatów jesteś Księciem… Stajesz się nim ilekroć pozwalasz by wszechświat unosił Cię do krain i istnień pozbawionych kiczu chwil. Jesteś ponad, a przez to pośrodku wszystkiego bytu…. Prawda, bo i tylko ona może zwyciężyć wszystko.
Migotanie jest przejściem umysłem i wnętrzem tam gdzie nie ma początku, ani końca…. Gdzie cisza układa słowa. Brama zamknięta jest otwartą, a otwarta zamkniętą …. Wszystko zależy tylko od tego co stanie się Tobie świadectwem…. a w Tobie przeznaczeniem.

2004-07-27 15:55:36

Metanoi…

Spełniliśmy swoje słowo…
Pojechaliśmy, by zwrócić pamięć tym o których nikt nie pamięta.
Połączone działanie przyniosło skutek.
Bitwa wygrana…główny cel wykonany, ale…
Los postawił na naszej drodze Pomieszańca rozsmakowanego w cierpieniu bytów pośrednich…
Unikał konfrontacji, wiedząc co może go spotkać od naszej trójki.
Wymknął się dzięki naiwności ludzkiej…
Ilu jest takich, którzy widzą to co chcą, będąc ślepcami no to co przed nimi…

2004-07-26 17:16:05

Kot… człowiek… istota…a może…

A może coś nieokreślonego… Tak innego od tego co ludzie znają z codzienności bądz mądrych stosów słów i ksiąg, tego całokształtu wytworzonego przez zakłamane byty ludzkich wzruszeń… a może wreszcie coś prawdziwego i przez to trudnego do określenia, ubrania w ramy i definicje?
Nie szukaj kota pośród zwyczajności, bo on ucieka przed szarością on jest przygodą Twego teraz i potem,a zarazem zadaniem… jakim? jeszcze nie czas na odsłonięcie…. czego? może świadomego jutra….. on jest częścią Ciebie… Ty częścią jego… razem czy osobno, ale ciągle w połączeniu bytów…. jakich? raczej których… czasami niewiedza jest wiedzą właściwą….

2004-07-20 16:40:41

Wróciłam…

Powróciłam z niebytu do domu mego teraz…. do świata realiów i wizji…. fikcji i prawdy…. Ich i Nas…. Tym razem to nie ja Ciebie, ale Ty mnie uratowałeś… Uratowałeś Nas…. Otwarłeś siebie,…. Odnalazłeś klucz… Teraz tylko naucz się go…. Naucz kolejnego elementu Daru, który na nowo otrzymujesz, tworzysz, rozwijasz…. odzyskujesz…. Nie lękaj się go…. Nie lękaj się siebie mimo różnicy jaka nastanie…. Jaka już jest….

2004-06-28 08:15:52

Fabryka snów - sztuka śnienia, bajki terapeutyczne, rozwój